NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Domagalski, Dariusz - "Delikatne uderzenie pioruna" (Rebis)

Przybyłek, Marcin - "Gamedec. Sprzedawcy lokomotyw"

Ukazały się

Willis, Connie - "Pojedynek na słowa"


 Pilipiuk, Andrzej - "Wilcze Leże"

 Watson, Ian - "Łzy Stalina"

 Fletcher, Michael R. - "Bez odkupienia"

 Schwab, V.E. - "Zgromadzenie cieni"

 Bourne, J.L. - "Armageddon dzień po dniu"

 Sanderson, Brandon - "Żałobne opaski" (stara wersja)

 Sanderson, Brandon - "Cienie tożsamości" (stara wersja)

Linki


Fantasy&Science Fiction, wiosna 2011 – omówienie

Zaprawdę, polska edycja Fantasy&Science Fiction to fantastyczne czasopismo: redakcja znalazła rozwiązanie problemu ciągłych opóźnień i dokonała przeskoku czasowego. Dzięki niemu ponura jesień przemieniła się w ciepłą wiosnę, omijając mroźne, zimowe okowy. Mowa oczywiście o datowaniu numerów, które z kartkami w kalendarzu od dawna nie szło w parze. Tym razem – chociaż niniejszy tekst ukazuje się w pełni lata – redakcji udało się z numerem trafić w odpowiednią porę roku. Kilka dni przed letnim przesileniem, ale zawsze. Całe szczęście, że niezależnie od tych okoliczności, lektura magazynu zapewnia porcję godziwej intelektualnej rozrywki.

W dziale opowiadań przeplatają się opowiadania bardzo dobre z nieco mniej udanymi, chociaż tak naprawdę jedynie dwa wydają się odstawać poziomem in minus; zacznijmy może od nich, by nieprzyjemności mieć za sobą jak najszybciej. Jako najsłabszy oceniam tekst niejako tytułowy, bo zainspirowany grafiką, która zdobi pierwszy tegoroczny numer Fanstasy&Science Fiction. „Szambala” Aleksa Irvine’a (drugie podejście i drugi niewypał – co też redakcja widzi w jego prozie?). Opowiadanie nie kryje w sobie ani ciekawej fabuły (cel, ku któremu zmierza fabuła, dosyć szybko staje się oczywisty), ani oryginalnego pomysłu, ani też ładunku emocjonalnego: co, tuszę, przy niedostatkach na dwóch pierwszych płaszczyznach, miało stanowić silną stronę opowiadania. Treść też zdaje się to sugerować, aczkolwiek efekt jest raczej nużący. Tekst zdaje się być przegadany, napakowany nieistotnymi szczegółami, które rozcieńczają przekaz.
Niczym specjalnym nie jest również opowiadanie Roberta Reeda: również przydługie, dosyć przewidywalne i niebudzące podczas lektury żadnych odczuć u czytelnika. W porównaniu z tekstem Irvine’a „Przenikliwość spojrzenia” wyróżnia się jednak nieco ciekawszym pomysłem wyjściowym, ale nie jest to element, który wystarcza na długo.
W numerze doszło do ofensywy autorów znanych z Uczty Wyobraźni. Trójka autorów nie zawodzi, a co ważniejsze: zaskakuje. Tu prym wiedzie M. John Harrison, który przyzwyczaił polskich czytelników do tekstów gęstych, skomplikowanych i refleksyjnych. Tymczasem „Zrobiłem to” jest typową humoreską, chociaż niepozbawioną nuty przesłania. Ale czy można poważnie traktować opowiadanie, w którym postaci paradują z siekierami wbitymi w czoło? Równie ciekawe, bo inne od dotychczas zaprezentowanej w Polsce twórczości, jest „Drugie przekroczenie Styksu” Iana R. MacLeoda. Autor określa siebie mianem pisarza science fiction i to opowiadanie daje temu świadectwo. Świetne językowo, również w warstwie koncepcyjnej jest intrygujące. Brytyjski pisarz umiejętnie splata wątek erotyczny bazujący na motywie łowcy i ofiary (chociaż kto jest kim – to dyskusyjne) z niepokojącą pod wieloma względami wizją przyszłości.
Najbardziej typowo, bo przetwarzając mit, prezentuje się z tej trójki Catherynne M. Valente. Ty razem jednak porusza się w klimatach znacznie bardziej swojskich niż te znane z „Opowieści sieroty”; parafrazuje, a raczej pisze preludium do bajki... ale tego zdradzać nie będę. Powiem tylko, że puenta „Subtelnej architektury” jest zaskakująca, chociaż wcale nie jest najsilniejszym elementem tekstu – co tylko dobrze o nim świadczy. W nieco baśniowej tematyce porusza się również Paweł Majka, kolejny polski autor prezentujący swój tekst w polskiej edycji Fanstasy&Science Fiction (i kolejny, który był obecny w antologii „Nowe idzie”, co nie wydaje się zaskakujące z racji tej samej osoby selekcjonującej teksty). „Noc dla ślepych Władców” to próba literackiego rozliczenia się z przejściem miedzy dzieciństwem a dorosłością; zanikiem dziwienia się cudami świata na rzecz odpowiedzialności. Jest to proza odległa od tego, do czego ten autor nas przyzwyczaił, aczkolwiek wcale nie jest powiedziane, że w konwencji hard sf Majka radzi sobie lepiej.
Czego nie zrobił krakowski pisarz, dokonał Ian Watson: „Jedna z jej dróg” to klasyczne science fiction w zamyśle (w dużym uproszczeniu, bo w tekście jest znacznie więcej, łączenie teorii fizycznych z kwestiami teologicznymi) i wykonaniu, które z pewnością ucieszy zwolenników tradycyjnego podejścia do fantastyki naukowej. Nie chciałbym jednakże zostać źle zrozumiany – to jedno z lepszych opowiadań w numerze; może właśnie dzięki – paradoksalnie – powiewowi świeżości w wyborze Konrada Walewskiego. Znacznie bardziej typowa dla jego selekcji jest proza z szeroko pojętego pogranicza, którą reprezentuje Carol Emshwiller. Jej emancypacyjne i feminizujące ciągoty potwierdza „Mieszkam z tobą”, który to utwór – podobnie jak „Chłopiec” zamieszczony w „Krokach w nieznane 2007” – zupełnie do mnie nie przemówił, a na dodatek okazał się zbyt dosłowny, stanowiąc słabo ukryty manifest.

Również dział publicystyki silnie został naznaczony piętnem Uczty Wyobraźni. Do Jeffa VanderMeera czytelnicy zdążyli się już rzecz jasna przyzwyczaić, więc jego obecność nie jest zaskoczeniem. Tym razem pisarz zabiera głos na temat granic pomiędzy fantastyką a głównym nurtem; a w zasadzie ich powstawania i percepcji. Dyskusja ta była niedawno całkiem żywa i u nas, ale nie spotkałem się w niej z głosami tak celnymi, jak wypowiedź autora „Miasta szaleńców i świętych”. Inni autorzy z serii Maga – MacLeod i Valente – są bohaterami rozmów, które stanowią uzupełnienie wcześniej zamieszczonych opowiadań. Wywiady są interesujące, chociaż toczone na dosyć wysokim poziomie abstrakcji: odnieść można wrażenie, że więcej w nich jest o autorskich koncepcjach literatury, niż o literaturze jako takiej. Niemniej lektura ich jest inspirująca. Wisienką na torcie jest natomiast felieton autorki „Palimpsestu”, w którym mowa jest o wyzwaniach i problemach stojących przed autorem, który chce napisać scenę miłosną.
Znów zabrakło tekstów Paula di Filippo, ale jego rolę pisania artykułów niczym nieróżniących się od opowiadań przejął niejaki Mag Not. Podobnie jak w przypadku di Filippo, tak i tutaj przypisanie do publicystyki wydaje się wątpliwe – nawet temat tekstu i jego nić przewodnia bardziej na typowe opowiadanie wskazują. Zresztą i felietony Łukasza Orbitowskiego bardziej pasują do działu recenzji (pisze o książce Dawida Kaina w świetle twórczości Michela Houellebecqa) – wszak w Fanstasy&Science Fiction rozbudowanych i przekrojowych, niewiele mających wspólnego z krótkimi rekomendacjami zamieszczanymi w Nowej Fantastyce czy Science Fiction, Fantasy i Horror. Nie ma natomiast wątpliwości, gdzie przypisać tekst Cory’ego Doctorowa: to publicystyka pełną gębą, nacechowana prywatnymi fascynacjami (żeby nie powiedzieć obsesjami) autora. Łatwo się więc domyśleć, że pisze o umieszczaniu wytworów sztuki za darmo w sieci, ale jednocześnie korzystaniu na tym. Na tle innych tekstów autorstwa Doctorowa dotyczących tej tematyki, akurat ten esej jest wyjątkowo przystępny i interesujący.
Numer tradycyjnie zamyka szereg rozbudowanych recenzji, w którym znów jest trochę o Uczcie Wyobraźni (Valente, Bacigalupi), Michał Cetnarowski kompleksowo wypowiada się o „Królu Bólu” Jacka Dukaja, a ponadto zanalizowana jest powieść Chiny Mieville’a („Miasto i miasto”). Konrad Walewski snuje rozważania na temat steampunku pod pretekstem omówienia powieści Cherie Priest, by zakończyć dywagacjami inspirowanymi książkami Milorada Pavića.

Po raz kolejny otrzymaliśmy udany numer, chociaż niepozbawiony pewnych wad. Część z nich należy z pewnością położyć na karb braku kompatybilności gustów: fascynacje Konrada Walewskiego takimi autorami jak Emshwiller czy Irvine nie do końca muszą mi odpowiadać, ale jestem w stanie przymknąć na nie oko, gdyż obok nich dostaję utwory, które mi w pełni odpowiadają. Pozostaje podziękować za dobrą lekturę i trzymać kciuki, by lato literackie nastało w czasie lata kalendarzowego.


Autor: Tymoteusz "Shadowmage" Wronka


Dodano: 2011-07-15 00:11:54
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

"Wiara" i zbrodnia


Artykuły

Fantastyka 2016 - plebiscyt


 Co nas czeka w 2017 roku?

 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

 Wywiad z Marcinem Podlewskim

 Senność

Recenzje

Stewart, Ian & Tall, David - "Podstawy matematyki"


 Grzędowicz, Jarosław - "Hel 3"

 Golden, Christie - "Narodziny hordy"

 Lem, Stanisław - "Pamiętnik znaleziony w wannie"

 Miszczuk, Katarzyna Berenika - "Noc Kupały"

 Alexander, K. C. & Hough, Jason M. - "Mass Effect. Andromeda: Rebelia Nexusa"

 McGuire, Ian - "Na Wodach Północy"

 Jemisin, N.K. - "Wrota obelisków"

Fragmenty

 Tapinas, Andrius - "Wilcza godzina"

 Fletcher, Michael R. - "Bez odkupienia"

 Bourne, J.L. - "Armageddon dzień po dniu"

 Dębski, Rafał - "Ramię Perseusza. Z głębokości"

 Denfeld, Rene - "Zaczarowani"

 Bennett, Robert Jackson - "Miasto schodów"

 Hobb, Robin - "Skrytobójca Błazna"

 Jemisin, N.K. - "Wrota obelisków"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS