NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Szmidt, Robert J. - "Ostatnia misja Asgarda"

Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

Ukazały się

Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"


 Gołkowski, Michał - "Bramy ze złota. Złote Miasto"

 Swallow, James - "Krocząc w strachu"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King,Stephen - "Pan Mercedes" (2019)

 Rogoża, Piotr - "Niszcz, powiedziała"

 Anson, Jay - "Amityville Horror"

Linki

Pratchett, Terry - "W północ się odzieję"
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Cykl: Świat Dysku
Tytuł oryginału: I Shall Wear Midnight
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Data wydania: Maj 2011
Wydanie: I
ISBN: 978-83-7648-709-0
Oprawa: miękka
Format: 142 x 202 mm
Liczba stron: 304
Cena: 29,90 zł
Rok wydania oryginału: 2010



Pratchett, Terry - "W północ się odzieję"

Wbrew wszelkim siejącym dezinformację kolorowym książeczkom z obrazkami, czarownica nie może sobie pozwolić na luksus mieszkania w chatce z piernika i stosowania diety złożonej ze zbłąkanych dzieci. Czarownica nie ma czasu na kontemplowanie swojego wyglądu przed lustrem albo rozdawanie zatrutych jabłuszek. Czarownica na ogół nie rzuca też na ludzi paskudnych klątw za niezaproszenie jej na imprezę (głównie dlatego, że ludzie uczą się na błędach). Czarownica dba o porządek, zajmuje się sprawami, które są niczyje, mówi w imieniu tych, którzy nie mają głosu. To wszystko w zamian za szacunek i wdzięczność (która zobowiązuje). Niestety o szacunku i wdzięczności łatwo zapomnieć, a wspomnienia o czasach płonących stosów wciąż jeszcze nie wygasły, więc trzeba zawsze prostować plecy i trzymać głowę w górze. Ale są takie dni, kiedy szpiczasty kapelusz ciąży bardziej niż zwykle.
Najnowsza wydana w Polsce powieść Terry’ego Pratchetta „W północ się odzieję” to czwarta część przygód młodej czarownicy Tiffany Obolałej. Szesnastoletnia już dziewczyna powróciła do Kredy, by roztoczyć opiekę nad swoim rodzinnym miasteczkiem. Z czasem obowiązki czarownicy zaczynają być coraz bardziej uciążliwe, ale nawet najmniejsza skarga byłaby objawem słabości, a na to nie można sobie pozwolić na swoim gospodarstwie. Nie jest też łatwo zignorować fakt, że syn hrabiego Roland, z którym Tiffany wiązała po cichu pewne nadzieje, wozi się po mieście z nową śliczną narzeczoną (oraz nową koszmarną teściową). Po czasie okazuje się to jednak najmniejszym z problemów, bo właśnie ponownie przebudził się przepełniony nienawiścią duch, który uparł się, żeby obrzydzić życie wszystkim czarownicom.
Nie da się oprzeć wrażeniu, że atmosfera w Świecie Dysku robi się coraz cięższa. Owszem, momentami bywa wesoło, ale częściej zamiast półuśmieszku czytelnikowi towarzyszy uczucie przygnębienia. Można nawet powiedzieć, że zaczyna udzielać się zmęczenie głównej bohaterki. Zwłaszcza, że nie pierwszy raz dziewczynę jakieś nadprzyrodzone stworzenie ściga akurat wtedy, gdy ma na głowie całą masę przyziemnych spraw. Powielanie tego schematu powoduje, że ma się wrażenie pewnej wtórności, jednak autor pokazuje, że dalej potrafi zainteresować i umiejętnie przekierować uwagę czytelnika na to, co w historii najlepsze. Mocnym punktem tej, a także pozostałych poważniejszych książek Pratchetta jest przedstawianie trudnych spraw w przystępny i nienachalny sposób. Zyskuje dzięki temu twardo stąpająca po ziemi główna bohaterka, która nie boi się podejmowania trudnych decyzji. W każdej kolejnej części cyklu Tiffany staje się silniejsza i bardziej dojrzała. Niestety kłody, które los rzuca jej pod nogi, też zdają się być coraz większe.
Zła wiadomość czeka na tych, którzy kibicowali związkowi Rolanda i Tiffany. Syn hrabiego ma teraz narzeczoną, hrabiankę z prawdziwego zdarzenia, na której najwyraźniej mu zależy, bo jest skłonny znosić towarzystwo jej wrednej matki. Młoda czarownica także powoli zdaje się odsuwać od myśli, że ona i Roland mogliby kiedykolwiek być czymś więcej niż dobrymi przyjaciółmi, choć w jej ustach słowa „dobrzy przyjaciele” stają się substytutem „po prostu nam nie wyszło”. Oczywiście nie oznacza to, że biedną Tiffany czeka wieczna samotność, bo na jej drodze również staje w końcu ktoś interesujący, jednak trudno nie czuć lekkiego zawodu, że więź między tamtym dwojgiem została tak nagle zerwana. W końcu Pratchett już wcześniej rzucał delikatne aluzje co do kierunku, w jakim rozwinie się ta przyjaźń, i tak po trzech tomach subtelnej gry wstępnej autor stwierdza, że jednak ma migrenę, ale może na pocieszenie zrobi nam kanapkę.
„Kiedy będę stara, w północ się odzieję” – to słowa z przysięgi, którą Tiffany złożyła sama sobie dawno temu. Miały one oznaczać, że dziewczyna ubierze się na czarno dopiero na starość, gdy będzie godna nosić kolory czarownic. Książka przedstawia niełatwą ścieżkę, którą sobie obrała, oraz każdy krok, który z uporem na niej stawia. Powoli – z każdą stroną, każdym rozdziałem i każdą książką – cały Świat Dysku zdaje się przyodziewać w północ. Pratchett przebył długą drogę od przygód tchórzliwego maga Rincewinda do tego, co pisze dzisiaj. Zależnie od łaskawości czytelnika można powiedzieć, że Świat Dysku się starzeje albo że dojrzewa. Tylko że czasem jedno idzie nieodłącznie w parze z drugim. Mimo że Dysk się zmienił, stał się miejscem trochę smutniejszym, trochę bardziej tajemniczym i niebezpiecznym, wciąż jeszcze można znaleźć tam kilka znajomych zakątków, a te nowe miejsca też na pewno nie raz będzie się chciało odwiedzić ponownie. Jeżeli ktoś kiedyś będzie musiał powiedzieć, że czas Pratchetta się skończył, z pewnością nie nastąpi to w najbliższym czasie. Ci, którzy obawiali się, że będą musieli po latach czytania świetnych książek oglądać upadek pisarza, mogą na razie odetchnąć z ulgą. „W północ się odzieję” to dobra powieść i z pewnością nikogo nie zawiedzie.


Autor: Paulina Szydłowska
Dodano: 2011-07-09 21:27:57
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Morgan, Richard - "Siły rynku"


 Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"

 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

Fragmenty

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS