NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Wolfe, Gene - "Cień i Pazur"

Palmer, Ada - "Siedem kapitulacji"

Ukazały się

Duncan, Emily A. - "Niegodziwi święci"


 Wlazło, Alicja - "Iskra"

 Lisińska, Małgorzata - "Bajki krasnoludzkie"

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Bonowicz, Karina - "Nie wywołuj wilka z lasu"

 Mróz, Remigiusz - "Echo z otchłani"

 Kuang, Rebecca F. - "Wojna makowa" (zintegrowana)

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

Linki

Nickle, David - "Eutopia: A Novel of Terrible Optimism"
Wydawnictwo: ChiZine Publications
Data wydania: Kwiecień 2011
ISBN: 978-1926851112
Oprawa: miękka
Liczba stron: 332
Cena: 15.95$



Nickle, David - "Eutopia: A Novel of Terrible Optimism"

Dobre miejsce


Papier przyjmie wszystko. Próby stworzenia idealnych społeczności znacznie częściej mają miejsce na kartach powieści lub rozpraw filozoficznych, aniżeli w rzeczywistości. Przyczyna wydaje się banalna: człowiek jest z natury krnąbrny. Zawsze gdzieś pod wierzchnią warstwą światłych i postępowych założeń myśliciela, kryje się przekonanie o wyższości autora nad przeciętnymi przedstawicielami gatunku. Twórca systemu, idei, społeczności itd., itp. wie lepiej. Przede wszystkim jak inni powinni żyć. Jednak owi inni zazwyczaj mają nieco odmienne wyobrażenie i cele aniżeli oświecony. Stąd w praktyce prosta droga do konfliktu. Rzecz jasna charyzmatyczne jednostki są w stanie przekonać do swych racji, pociągnąć naiwnych desperatów, niepoprawnych marzycieli, egzaltowanych społeczników. Rozpoczyna się wówczas Budowa. Próby wdrażania przepięknych ideałów doświadczyliśmy na własnych skórach, a przynajmniej nasi rodzice poznali realny smak jedynie słusznej idei.
W wielu przypadkach, bez względu na położenie geograficzne, przeraża makabryczna konsekwencja we wdrażaniu zamysłu w życie. Idealne społeczeństwo, perfekcyjny człowiek. Za doskonałe narzędzie w pierwszej połowie XX wieku uważano eugenikę, naukę, zdaniem niektórych pseudonaukę, opartą, w najprostszych słowach, na selektywnym rozmnażaniu. Dobór jednostek o pożądanych cechach z jednej strony, zaś z drugiej sterylizacja osób takich cech pozbawionych. Czysta rasa w Niemczech, higiena rasowa w Szwecji, obostrzenia w zawieraniu małżeństw przez osoby obciążone i sterylizacja w Stanach Zjednoczonych. Przykłady można mnożyć.
Idealna społeczność, konstruowana z uwzględnieniem zasad eugeniki, stanowi podstawę fabuły powieści Davida Nickle’a pt. „Eutopia: A Novel of Terrible Optimism”.
Autor kreśli obraz Stanów Zjednoczonych 1911 roku, czasów w których agenci, powołanego zaledwie rok wcześniej w Nowym Jorku, Eugenics Records Office (instytucja funkcjonowała w rzeczywistości) przemierzają kraj katalogując przypadki chorób psychicznych, deformacji oraz kryminalnych występków, celem wypracowania metod ulepszenia człowieka i społeczeństwa. Poligon doświadczalny stanowi miasteczko Eliada, osada położona pośród gór i lasów północnego Idaho. Odizolowaną mieścinę wybrał na miejsce eksperymentu przemysłowiec, owładnięty wizją utopijnej, modelowej wspólnoty tworzonej przez doskonałych przedstawicieli gatunku. Nie każdy może zatem znaleźć miejsce w Eliadzie. Niepożądanymi gośćmi są przykładowo potomkowie pierwszych osadników, na poły zdziczali ludzie, zamieszkujący ostępy wokół osady. Opowieść prowadzi autor przeplatając przypadki ciemnoskórego lekarza, historią chłopaka pochodzącego z miasteczka, którego mieszkańcy wymarli na skutek tajemniczej choroby.
Nickle sprawnie konstruuje obraz początku XX wieku. Otrzymujemy widokówki z epoki, fikcyjny, lecz przekonujący zapis miejsc i wydarzeń utrzymany w konwencji mrocznej opowieści. Oświetla autor wybrany fragment życia społecznego niezwykle silnie zakorzeniony w historii, wycinek rozpalającej umysły myśli społecznej. Sięga po elementy dla eugeniki charakterystyczne, nie szczędząc opisów, pozwalając owładniętemu poczuciem misji rzeźnikowi wprowadzać zamysł w życie. Wszystko to na tle wzorowej, uporządkowanej wspólnoty opartej na racjonalnych zasadach współżycia. Eutopia, dobre miejsce, świat użytecznych.
W pierwszych chwilach, w trakcie otwierających scen, miałem jednak ochotę porzucić lekturę. Sceny z udziałem doktora Waggonera, Murzyna, uprowadzonego przez Klu Klux Klan, sugerowały poprowadzenie opowieści w kierunku poprawnej, chwytającej za serce, historyjki o prześladowaniach kolorowych. Kolejne strony uświadamiają jednak zasadność wyboru człowieka o ciemnej karnacji jako jednego z głównych bohaterów. W ten sposób autor mógł uchwycić obraz zabitej dechami prowincji, a przede wszystkim mentalności mieszkańców. Ograniczona akceptacja kontra bezmyślna agresja. To jeden z budujących nastrój elementów tła.
Pobrzmiewa w utworze coś, co można chyba określić mianem amerykańskiej tradycji horroru. O miejscowości na odludziu wspomniałem, ostępach również, chociaż w tym przypadku należy przywołać jeszcze grozę ukrytą wśród lasów, dodatkowo opętani, oraz makabryczne zabiegi/eksperymenty. Przede wszystkim jednak tajemnica skrywana w budynku kwarantanny miejscowego szpitala. Właśnie tam, przetrzymywana jest, pod nadzorem uczonego zarządzającego placówką, enigmatyczna istota znana jako Mister Juke. Wszystko to stanowi punkt wyjściowy fabuły.
Nickle spaja horror z opowieścią o budowaniu utopii. Wskazuje płynną granicę pomiędzy ideałem, a koszmarem osób wykluczonych, wyrzuconych poza wspólnotę. Jest to historia o kształtowaniu, w różnych aspektach pojęcia: rasowym, mentalnym, społecznym, religijnym. Rywalizacji i konfrontacji, nie tylko człowieka z człowiekiem, słabości, niestabilności i podatności na wpływy umysłów, akceptujących religijne wizje zsyłane przez drapieżników, żerujących dzięki ludzkim lękom, potrzebie wiary, wykorzystującym obietnicę odkupienia jako przynętę. Ociera się Nickle o Lovecrafta i celtyckie legendy, w których doszukiwać się można pierwowzoru lęku oraz fascynacji halucynacjami zsyłanymi przez leśne istoty.
Muszę przyznać, że zdecydowanie bardziej wciąga aspekt społeczny powieści. Nie wzbudza niepokoju, groza w wydaniu Nickle’a, zaś horror zanika pod koniec utworu w gmatwaninie wydarzeń, pomimo wprowadzenia elementów teoretycznie gwarantujących sukces w tym względzie.
Lektura „Eutopii” okazała się nieoczekiwanie przygodą innego rodzaju. Otóż w Eliada wciąż istnieje, wprawdzie nie w Idaho, a w Illinois, nieopodal granicy z Wisconsin. Nazwa również nieco inna, chociaż korzenie podobne. Kolejne strony mnożyły skojarzenia z historią miejscowości Zion, położonej nad brzegiem jeziora Michigan, a założonej przez, wywodzącego się z Edynburga, duchownego Johna Alexandra Dowie, nieodparcie przywodzącego na myśl przemysłowca z powieści. Postać stworzona przez Nickle’a ma niezwykle wiele wspólnego z duchownym – osobą owładniętą poczuciem misji stworzenia doskonałej społeczności, odizolowanej od zagrożeń zewnętrznych. Dowie tworzył azyl dla wybranych, szukających schronienia przed bezprawiem i grzechami amerykańskiego społeczeństwa, gwarantując wybawienie poprzez wiarę w ramach kościoła, któremu przewodził jako założyciel. W „Eutopii” wprawdzie kościół zastępuje eugenika, niemniej jest to siła napędowa porównywalna z religią. W powieści autor również znalazł miejsce dla wiary, niemniej w nieco innym ujęciu. Stanowi ona niejako podstawę konstrukcji horroru.
Czytając miałem wrażenie, że zdołałem odnaleźć ślady inspiracji Nickle’a, chociaż nie mam pojęcia, czy jest to trop właściwy, być może wyłącznie skojarzenie czytelnika. W każdym razie wyśmienita zabawa. Zgadza się w przybliżeniu czas, w jakim rzecz ma miejsce. Dowie zakłada osadę w 1900 roku, zaś akcja powieści rozgrywa się w przybliżeniu dziesięć lat po przybyciu Harpera (przemysłowca) do Eliady. Obaj panowie w Chicago poszukują poparcia dla głoszonych idei, zahaczając o Wystawę światową w 1893 roku. Rodowody nazw miasteczek należy wyprowadzić z Biblii, wszak Eliada był jednym z synów Dawida, zaś Zion, to Syjon.
Przewaga duchownego ze Szkocji nad Harperem nie podlega dyskusji. Wszak fikcyjny bohater może dokonywać czynów niebywałych. Jakiej jednak potężnej pasji, wewnętrznego ognia, wiary w słuszność postępowania, zaprawionej mimo wszystko egocentryzmem, potrzeba, by podążać za utopijnym marzeniem. Poświęcić energię i majątek w pogoni za nieosiągalnym.
Zion istnieje do dziś, chociaż historia powstania miejscowości jest obecnie raczej ciekawostką. Pamięć o założycielu podtrzymuje przede wszystkim Zion Historical Society.
David Nickle napisał interesującą powieść, w której odnalazłem więcej, aniżeli początkowo oczekiwałem. Autor zwrócił uwagę na pomijany przez lata system rasowego profilowania, praktykowany niemal na całym świecie, o czym poszczególne państwa najchętniej by zapomniały. Blakną mroczne wizje fikcji literackiej w konfrontacji z wydarzeniami, a przede wszystkim praktykami opisywanymi w coraz liczniejszych pracach. Zainteresowani tematem zapewne odnotowali publikację „Higieniści. Z dziejów eugeniki”. Poraża ogrom zjawiska świetnie przedstawiony przez Macieja Zarembę Bielawskiego, z omówieniem poszczególnych przypadków skrzywdzonych osób. Nie brakuje rozdziałów opisujących zjawisko w kraju nad Wisłą.
W przedmowie do wydania polskiego Bielawski pisze: „nauka obiecuje czyścić nasze geny z cech niepożądanych, tym razem nie przez państwo – tylko przez rodziców oraz, prawdopodobnie, przez towarzystwa ubezpieczeniowe.” Cóż, temat fantastyce nieobcy. Pierwszym, najsilniejszym skojarzeniem jest „Gattaca” film z 1997 roku. Obraz świata, w którym naturalne zapłodnienie stanowi wyjątek, dominuje natomiast metoda in vitro, poprzedzona programowaniem genomu dziecka, czyli eliminowaniem cech niepożądanych. W połączeniu z obowiązującą linią polityczno-społeczną prezentowaną w filmie, powiązanie z eugeniką wydaje się co najmniej uzasadnione.
Nie wiem, czy „Eutopia: A Novel of Terrible Optimism” dostarczy innym czytelnikom tylu wrażeń. Dla mnie jest to jedna z książek pobudzających do sięgnięcia dalej, poza sprawnie opowiedzianą historię.


Autor: Wojciech Konar
Dodano: 2011-06-23 19:28:00
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Wojnę makową"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"


 Moore, Stuart - "Marvel X-Men: Saga Mrocznej Phoenix"

 Abercrombie, Joe - "Zemsta najlepiej smakuje na zimno"

 Schwartz, Alvin - "Upiorne opowieści po zmroku"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King, Stephen - "Instytut"

Fragmenty

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

 Mortka, Marcin - "Żółte ślepia"

 Schwab, V.E. - "Vengeful. Mściwi"

 Collins, Suzanne - "The Ballad of Songbirds and Snakes"

 Dick, K. Philip - "Możemy cię zbudować"

 Heinlein, Robert A. - "Drzwi do lata"

 Archer, K.C. - "Instytut" #1

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS