NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Nowak, Jakub - "Amnezjak"

Gromyko, Olga - "Wiedźma opiekunka"

Ukazały się

Henel, Łukasz - "Demon"


 Waletow, Jan - "Dzieci martwej ziemi"

 Komuda, Jacek - "Czarna bandera" (2017)

 Larson, M.A. - "Akademia Pennyroyal. Cienie kadetek "

 Atwood, Margaret - "Maddaddam"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Komandoria 54"

 Zdybska, Maria - "Wyspa mgieł"

 Pratchett, Terry; Baxter, Stephen - "Długi kosmos"

Linki


Literackie zgadywanki 06/2011

Poniżej znajdziecie subiektywne oczekiwania redaktorów Katedry wobec wybranych zapowiedzi wydawniczych na ten miesiąc. Nazwa dość dobrze oddaje charakter prezentowanych krótkich opinii, będących swego rodzaju przewidywaniami, zabawą w typowanie czy zaklinaniem rzeczywistości. Należy podkreślić, że prezentowane tytuły nie pretendują do rangi jakiegokolwiek zestawienia, w szczególności nie są to „jedyne warte uwagi” pozycje, mające ukazać się na rynku.

Polecamy Wam również lekturę weryfikacji naszych zgadywanek. Warto się przekonać jak prawdziwe były szumne zapowiedzi wydawców i jak wiele udało się uchwycić w przewidywaniach naszych redaktorów.



Maciej Żytowiecki, „Mój prywatny demon"

Jak czytamy w zapowiedzi książki: „Tajemniczy morderca zbiera ponure żniwo wśród pracujących dziewczyn metropolii. Przywrócony do służby detektyw Ezra prowadzi najważniejsze śledztwo w historii tutejszej policji. I ma niewiele czasu, żeby rozwiązać zagadkę tajemniczych śmierci”. Rzecz dzieje się w Chicago, w latach 30. Niby zapowiada się standardowy kryminał o seryjnym mordercy, ale... Detektyw Ezra słyszy w głowie tajemniczy głos, który wikła go w kolejną sprawę, a nierozwiązanie którejś z nich może skończyć się bardzo nieciekawie...
Zgaduję, że tytułowym „prywatnym demonem” jest albo drugie „ja” detektywa będące wynikiem jakiejś choroby, np. schizofrenii, albo tajemnicza siła, która wzięła go sobie za medium.
Podejrzewam również, że cała historia jest również pretekstem do pokazania chicagowskiego dnia codziennego w epoce kojarzącej się nam z walkami gangów, prohibicją czy też Wielkim Kryzysem. Ciekawi mnie, czy i ewentualnie jak uda się to autorowi. Wiele zależy od tego, czy przygotował się do zadania i czy uda mu się opowiadaną historię detektywa połączyć z losami miasta.
Oby tylko nie był to kolejny nieudany pomysł na wykorzystanie modnej ostatnio w Polsce konwencji przedwojennego kryminału okraszonego dodatkowo fantastyką.

Mariusz "Galvar" Miros




Corpus delicti po łacinie oznacza przedmiot przestępstwa, a dokładnie dowód rzeczowy. Jednocześnie jest to tytuł ciekawie zapowiadającej się powieści niemieckiej autorki, Juli Zeh. Po polsku ukazało się już kilka jej książek, które zebrały przychylne recenzje, także u nas – w Katedrze. Autorkę chwalono za język, wyobraźnię, wrażliwość.
Opis „Corpus delicti” sugeruje, że mamy do czynienia z dystopią. Oto w społeczeństwie przyszłości ludzkość żyje zgodnie z ogólnie obowiązującą METODĄ, drogą życia zakazującą wszystkiego, co naraża człowieka na szwank. Nie mamy więc alkoholu, papierosów, a istnienie METODY wpływa nawet na intymne aspekty życia, sferę osobistą, w rodzaju zawarcia małżeństwa (co przypomina mi debiutancki film George’a Lucasa, poruszający podobny temat). Naturalnie, główna bohaterka musi się zbuntować przeciwko porządkowi i najpewniej została przez autorkę skazana na klęskę od samego początku, niczym biedny Winston. Jednak sądzę, że Zeh okaże się dojrzałą autorką i nie pozwoli sobie na sztampę.
Tym bardziej, że wzięła na warsztat coś, o czym często się nie mówi – totalitaryzm, zniewolenie, które może przybrać różne formy; kajdany, bród, ubóstwo, czyli sceneria, którą dobrze znamy z literatury i filmów, to tylko jeden z aspektów dystopii. Tymczasem również w imię dobra można krzywdzić człowieka.
Ów pluszowy totalitaryzm, o którym napisze najpewniej Zeh, powoli już staje się faktem. W trosce o uczucia i dobry obyczaj cenzurowane są filmy (casus South Parku), w imię zdrowia zabrania się nam spożywania konkretnych pokarmów, pod pozorem bezpieczeństwa ogranicza się nasze swobody obywatelskie, a w imię poprawności politycznej coraz częściej zmieniane są stare teksty kultury (usuwanie papierosów z filmów, zmienianie bohaterów w bajkach Milne’a).
Zeh, z wykształcenia prawniczka, która odbyła staż w ONZ, ze swoją książką mogła trafić w sedno problemu. Nie wiem tylko, czy bardziej wstrząśnie mną sama książka, czy to, że dystopie stają się ostatnimi czasy popularniejsze. Być może pisarze podskórnie wyczuwają niepokojące zmiany w społeczeństwie.
Niezależnie od politycznych aspektów książki, mam nadzieję, że Zeh nie napisała wyłącznie manifestu, a wielkie pomysły i socjologiczne obserwacje dostaniemy w przystępnej formie. To ważna umiejętność u pisarza – nawet najciekawsze idee podane w niestrawny sposób potrafią zniszczyć dobrze zapowiadającą się książkę.

Jan "Żerań" Żerański



Adrian Tchaikovsky, „Szlak skarabeusza"

Nie ukrywam, że czuję duże obawy przed lekturą piątej części cyklu autora, który jest u nas bardzo chwalony. Chwalony zazwyczaj przez pijarowców, bo w środowisku fantastów rzadko można usłyszeć coś na temat jego książek.
Pierwsza część cyklu „Imperium czerni i złota” była po prostu słaba. Nie można odmówić autorowi pomysłowości w tworzeniu fabuły sagi, jednak język i sposób, w jaki realizuje pomysły tworzą obraz, który w najlepszym wypadku określić można jako żenujący. Przypuszczam, że w „Szlaku skarabeusza” znowu otrzymamy mrowie wątków fabularnych, z których zwyczajnie nic nie wynika. Główni bohaterzy znów będą niemrawi i ślamazarni niczym muchy w gęstym kisielu (nie ukrywam, że mam ich zwyczajnie dość).
Autor, jak się wydaje, sam nie wie, co chce tak naprawdę stworzyć. Oczywiście chciałbym się mylić. Dlatego mam nadzieję, że dostaniemy w ręce książkę przynajmniej średnią.

Fenrir



Orson Scott Card, „Tropiciel”

Kto to jest Orson Scott Card, wie chyba każdy miłośnik fantastyki. „Gra Endera”, „Mówca Umarłych”, „Siódmy syn” to tylko niewielka część jego bogatego dorobku. I chociaż od pewnego czasu kolejne utwory Carda nie wzbudzają już tak wielkiego entuzjazmu, to i tak każda jego nowa książka jest wydarzeniem.
„Tropiciel” wygląda na powrót do literackich źródeł. Rigg to kolejny, po Enderze i Alvinie, chłopiec posiadający nadzwyczajne umiejętności. Znając los będzie on wyalienowany ze środowiska, a jego zdolności przysporzą mu więcej kłopotów niż pożytku. Należy spodziewać się również, że młody bohater szybko znajdzie podobnego mu towarzysza niedoli i wspólnie rzucą wyzwanie światu. Nie zdziwi mnie mocno rozbudowany wątek poznawania swych umiejętności, pojawienie się tajemniczego mentora czy quest, którego wykonanie będzie oznaczać zakończenie nauki i stanie się dorosłym. Innymi słowy typowy tom pierwszy.
Jest jednak nadzieja. Według opisu wydawcy Rigg będzie potrafił zmienić przeszłość, a to stanowi pewne novum. Wszak w większości książek „to co było” jest niezmienne, a manipulować można jedynie przyszłością. Jestem bardzo ciekawy, jak będzie wyglądało to w praktyce. Czy bohater posiądzie umiejętność podróżowania w czasie, a może wystarczy jedna myśl, by zmienić przeszłość? Jak duży będzie zasięg jego mocy? Rok, tydzień, a może tylko godziny? Czy ktoś oprócz niego odczuje powstanie nowej rzeczywistości? Pytań jest wiele, a na odpowiedzi przyjdzie nam czekać do 28 czerwca. Moim zdaniem warto.

Adam "Tigana" Szymonowicz



Szczepan Twardoch, „Tak jest dobrze”

Nie potrafiłem odnaleźć informacji, czy teksty z „Tak jest dobrze” będą przedrukami tych, które już się ukazały – tytuł zbioru zgodny z tytułem opowiadania z marcowej Nowej Fantastyki daje pewność, że w jakimś stopniu tak. Choć część czytelników zawiedziona jest zbiorami opowiadań złożonymi w dużej części ze znanych już tekstów, mnie takie sytuacje cieszą, o ile nie kalkuje się poprzednich wydań książkowych. Dorobek autora, którego cenię, lubię mieć skompletowany na półce z książkami, a w sytuacji permanentnych zaległości czytelniczych trudno jest wyszukiwać jego teksty w prasie. Oby tylko więc wydawca nie powielił nic z „Obłędu rotmistrza...” i „Prawem wilka”...
We wszystkich utworach Twardocha odnajduję przede wszystkim dwa ważne elementy – doskonale opisaną, sugestywną scenografię oraz refleksję nad położeniem głównych bohaterów w tej scenografii się poruszających. Czy to ziemie monarchii austriackiej, czy dekadencki nastrój luksusowego liniowca z pierwszej połowy XX wieku, czy lasy na Lubelszczyźnie w pierwszych chwilach kształtowania się Polski Ludowej, wszędzie w tych lokalizacjach główni bohaterowie Twardocha znajdują się w trudnym położeniu, czasem z powodu własnych uczynków, czasem ze względu na niezależną od nich niesprawiedliwość. I czytając zawsze zastanawiam się wraz z nimi, która z możliwych do obrania dróg byłaby lepsza i czym powinni się kierować. W prawie wszystkich tekstach wyczuwany jest jednocześnie wpływ chrześcijańskiej filozofii i moralności, ale dla osób oczekujących wymagającej lektury nie powinno to mieć znaczenia niezależnie od przekonań własnych.
Wydawca zapowiada, że książka będzie pierwszą w serii „Kontrapunkty”, w której ukazywać się będą rzeczy międzygatunkowe, zbyt mało fantastyczne na dotychczasowe serie wydawnicze Powergraphu. Zastanawiam się, na ile to zwrot w twórczości Twardocha, a na ile do tej pory niewzięta przeze mnie pod uwagę mała ilość fantastyki w fantastyce prezentowanej przez tego autora. Bo na dobrą sprawę z przykładowych utworów: „Epifania...” jest powieścią bardziej teleologiczną niż fantastyczną; mimo że rotmistrz von Egern korzystał z rad przez niego tylko widzianych Pana i Sługi, ci też byli jedynie wyobrażeniem dobra i zła (Boga i Szatana), „Rondo...” to na dobrą sprawę również przedstawienie czyśćca. Czy to właśnie przyczyna wyłączenia książki z serii „Fantastyka z plusem”, czy będzie kryło się za tym coś więcej i teksty Twardocha bardziej zdecydowanie odejdą od fantastyki? Jeszcze nie wiem.
Z polskich twórców nie potrafię podać nikogo, kto pisałby podobnie, i nie mając styczności z tekstami Twardocha od czasu „Prawem wilka” (nie czytałem jeszcze „Wiecznego Grunwaldu”), mam nadzieję, że nic się w wyżej opisanej materii nie zmieniło. Po „Tak jest dobrze” oczekuję wielu scenerii, bohaterów, którym będę współczuł, jednocześnie się z nimi identyfikując, i kłębowiska myśli po lekturze.

Daniel "Vampdey" Elkader




Okazało się, że w „Klemensie i Kapitanie Zło” udało się z tekstu Piotra Rogoży oraz rysunków Tomka Lwa Leśniaka stworzyć spójną całość. Oba przekazy się uzupełniają i pasują do siebie. Rzecz jasna większe znaczenie ma tekst, gdyż ilustracje nie są w stanie przedstawić wszystkiego, ale strona graficzna również ma swój wkład w budowanie przez czytelnika wyobrażenia o przygodach bohaterów.
Skojarzenia ze wcześniejszymi tekstami Rogoży, wysnute na bazie notki okładkowej, znalazły potwierdzenie w książce: postaci to młodsze (i nieco grzeczniejsze) wersje protagonistów z Cielęcina, a i pewne zagrania fabularne przywołują na myśl dwie wcześniejsze książki tego autora. Zainteresowanych rozwinięciem tej kwestii odsyłam do recenzji „Klemensa i Kapitana Zło”.
Nie wszystkie moje przypuszczenia okazały się jednakże trafne: w powieści jest znacznie mniej odniesień (pop)kulturowych, niż się spodziewałem. Zamiast tego całkiem nieźle – o ile jestem w stanie to ocenić – została oddana psychika i sposób życia dzieciaków z pierwszej klasy gimnazjum. Przypuszczalnie lektura o rówieśnikach może młodzieży dostarczyć rozrywki... ale i trochę starsi czytelnicy prawdopodobnie będą się bawić przy niej nieźle.

Tymoteusz "Shadowmage" Wronka




„Księga wojny” nie zawiera opowiadań słabych (chociaż, szczerze powiedziawszy, powalających również nie ma), stąd też przypuszczenie o możliwej dysproporcji między autorami uznanymi, a dopiero wchodzącymi na rynek, nie znalazło potwierdzenia. Mało tego, w niektórych przypadkach to młodsi stażem pisarze zaprezentowali się lepiej od literackich wyjadaczy. Być może próg wejścia dla mniej znanych autorów jest wyższy – skoro nie przyciągają nazwiskiem, to przynajmniej jakość tekstu musi być magnesem?
Podejście do wojny autorów z antologii jest przekrojowe – czasem jedynie pretekstowe do opowiedzenia innej historii, a czasem jest elementem wiodącym w fabule. Mniej więcej jednak trafiłem z przypuszczeniem, że więcej będzie tekstów z akcją, a mniej refleksyjno-emocjonalnych. W zasadzie tylko Anna Brzezińska zaserwowała prozę duszną i leniwą; u niej też samej tematyki antologii było najmniej. Zresztą i w drugą stronę skrajności nie ma, brak jest epickiego rozmachu, wielkich starć batalistycznych, etc. Przeważa koncentracja na jednostkach, które w mniejszym lub większym stopniu wplecione są w realia wojny.

Tymoteusz "Shadowmage" Wronka




Przyznam się szczerze, że przed lekturą miałem zupełnie inne wyobrażenie „Rozgwiazdy”; być może nieco mgliste, ale dalekie od tego, co otrzymałem. Co prawda część moich przypuszczeń ze zgadywanki znalazła potwierdzenie, ale w innym kontekście, niż się spodziewałem. Faktycznie powieść jest słabsza od „Ślepowidzenia”, przynajmniej o jeden stopień prostsza i bardziej klasyczna, ale... od niego wcale nie tak odmienna. Śmiem twierdzić, że „Rozgwiazda” jest wręcz proto-Ślepowidzeniem.
Na pewno w „Rozgwieździe” więcej jest z thrillera niż science fiction pełną gębą, a wrażenie to pogłębia fakt, iż rzecz się dzieje w stosunkowo nieodległej przyszłości – stąd też sporo wykorzystywanych przez autora pomysłów powoli jest już realizowanych przynajmniej w początkowym stadium. Fragmenty, w których autor pozwala sobie na większą dowolność i puszcza wodze fantazji, są niewielkie i dosyć specjalistyczne.
Chociaż akcja dzieje się w głębinach, to ważniejsze od opisu podmorskiego życia (te też się pojawiają, ale chyba oczekiwałem ich więcej) jest zagłębienie się w dusze i umysły postaci. Tutaj jest inaczej, niż się spodziewałem – psychika bohaterów jest niezwykle ważna, a więc podejście do nich jest diametralnie różne, niż to miało miejsce w „Ślepowidzeniu”.

Tymoteusz "Shadowmage" Wronka



Redaktor prowadzący: Krzysztof Kozłowski


Autor: Katedra


Dodano: 2011-06-05 21:36:59
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Spike - 22:37 07-06-2011
Vampdey pisze:"pewność, że w pewnym stopniu na pewno"

:D

Beata - 23:06 07-06-2011
Dzięki za wpis. Poprawione. Choć żal... ;)

nosiwoda - 09:38 08-06-2011
Będzie, że się czepiam. Trudno. Trzeba było nie pisać czegoś czepnogennego.

"W trosce o uczucia i dobry obyczaj cenzurowane są filmy (casus South Parku), w imię zdrowia zabrania się nam spożywania konkretnych pokarmów, pod pozorem bezpieczeństwa ogranicza się nasze swobody obywatelskie, a w imię poprawności politycznej coraz częściej zmieniane są stare teksty kultury (usuwanie papierosów z filmów, zmienianie bohaterów w bajkach Milne'a)" gucio prawda.
Gdzie, kto, kiedy zabrania spożywać co? Chyba że ogórków z e.coli.
Nikt nie zmienia "starych tekstów kultury" - dziewczynkę dodano w SERIALU DISNEYA, teksty Milne'a nie są bajkami i nadal występuje w nich Christopher Robin. Duh.
Gdzie, kto, kiedy usuwa papierosy z filmów? Chyba tylko Connie Willis w "Remake" i Reitman w "Thank you for smoking".
South Park został ocenzurowany nie ze względu na uczucia i dobry obyczaj, lecz z powodu groźby, która przyszła na adres sieci.

Grzędowiczowanie i Radio Erewań. A w Szkocji zakazują mówić "mamo", prawdaż.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Maddaddam" Atwood


Wygraj "Ukrytego Asa"


Artykuły

Co nas czeka w 2017 roku?


 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

 Wywiad z Marcinem Podlewskim

 Senność

 Arkhamer 2016 - relacja

Recenzje

Blatty, William Peter - "Egzorcysta"


 Podlewski, Marcin - "Głębia. Napór"

 Waletow, Jan - "Ziemia niczyja"

 Gromyko, Olga - "Wiedźma opiekunka"

 McDonald, Ian - "Luna: Wilcza Pełnia"

 Lawrence, Mark - "Książę głupców"

 Hearn, Lian - "Cesarz ośmiu wysp"

 Sanderson, Brandon - "Idealny stan"

Fragmenty

 McDonald, Ian - "Luna: Wilcza Pełnia"

 Ryman, Geoff - "Tlen"

 Tidhar, Lavie - "Stulecie przemocy"

 Priest, Christopher - "Człowiek z sąsiedztwa"

 Kosik, Rafał - "Amelia i Kuba. Tajemnica dębowej korony"

 Weeks, Brent - "Krwawe zwierciadło"

 Johansen, Erika - "Losy Tearlingu"

 Hearn, Lian - "Cesarz ośmiu wysp"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS