NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Matheson, Richard - "Jestem Legendą i inne utwory"

Palmer, Ada - "Siedem kapitulacji"

Ukazały się

Duncan, Emily A. - "Niegodziwi święci"


 Wlazło, Alicja - "Iskra"

 Lisińska, Małgorzata - "Bajki krasnoludzkie"

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Bonowicz, Karina - "Nie wywołuj wilka z lasu"

 Mróz, Remigiusz - "Echo z otchłani"

 Kuang, Rebecca F. - "Wojna makowa" (zintegrowana)

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

Linki

Mull, Brandon - "Baśniobór" (oprawa miękka)
Wydawnictwo: W.A.B.
Cykl: Baśniobór
Tytuł oryginału: Fablehaven
Tłumaczenie: Rafał Lisowski
Data wydania: Maj 2011
ISBN: 978-83-7414-992-1
Oprawa: miękka
Format: 135 x 202 mm
Liczba stron: 344
Cena: 29,90 zł
Tom cyklu: 1



Mull, Brandon - "Baśniobór"

Niebezpieczny, odrobinę mroczny, przepełniony magią, pełen baśniowych i mitycznych stworzeń. „Baśniobór” Brandona Mulla to kolejne ciekawe miejsce na mapie wyobraźni młodego czytelnika. Brak mu blasku Narni, klimatu Hogwartu i rozległości Śródziemia, ale oferuje kilka atrakcji, dla których warto tam zajrzeć.

Wydany właśnie przez W.A.B. „Baśniobór” to, adresowana do młodszych czytelników powieść amerykańskiego pisarza Brandona Mulla. Premierę miała za Oceanem przed pięcioma laty. Od tamtej pory uzyskała status bestsellera, sprzedając się w nakładzie dwóch milionów egzemplarzy w samych Stanach i dając początek pięciotomowemu cyklowi o tym samym tytule (w oryginale: Fablehaven).
Historia opowiada o dwutygodniowym pobycie dwojga rodzeństwa (starszej Kendry i młodszego Setha) u dziadków, których wcześniej praktycznie nie znali. Początkowe obawy i sceptycyzm zamieniają się z wolna w największą przygodę ich życia, a posiadłość dziadków – tytułowy Baśniobór – okazuje się czymś dalece bardziej niezwykłym, niebezpiecznym i tajemniczym, niż mogli sobie wyobrażać.

Brandon Mull otwarcie mówi o swojej fascynacji twórczością J. R. R. Tolkiena, C. S. Lewisa czy J. K. Rowling i – faktycznie – ślady tych inspiracji są w jego prozie wyraźnie widoczne. Niestety, mimo buńczucznych zapowiedzi wydawców i kilku hurraoptymistycznych opinii recenzentów, nie zanosi się na to, aby „Baśniobór” dołączył do klasyki literackich uniwersów.
Najbardziej brakuje w tej historii oryginalnej, spójnej kreacji świata, który mógłby zapadać w pamięć, i za którym mógłby czytelnik zatęsknić. Brakuje jakiegoś mocnego akcentu albo silnego, głównego wątku, który scaliłby mrowie pomysłów. Baśniobór sprawia raczej wrażenie skleconej naprędce zagródki, do której autor zgonił menażerię ze wszystkich znanych sobie światów wyobraźni – od klasycznego fantasy, przez baśniowe stwory, po stworzenia z greckiej mitologii. Mull próbował zrobić zasadę z braku jakiejkolwiek zasady, ale powstały świat nie ma w sobie ani oryginalności Śródziemia i Hogwartu, ani solidnego zwornika w postaci np. Aslana, który górował nad nieco chaotycznym, ale jednak spójnym światem Narni.
Brandon Mull przegrywa też z klasyką na polu kreacji bohaterów, bo, prawdę mówiąc, nie przykłada się zbytnio do kreślenia ich sylwetek. Dość dobrze poznajemy jedynie pierwszoplanowe rodzeństwo; nieobecnych rodziców z natury rzeczy możemy znać słabiej, ale trochę szkoda, że zabrakło większego zbliżenia na postacie dziadków i napotykanych postaci. Brakuje zarówno jakichś wyrazistych i dobrych mentorów (jak Gandalf czy Dumbledore u wspomnianych klasyków), jak i solidnego czarnego charakteru, acz możliwe, że te akurat braki nadrabiają kolejne tomy.

Jeśli jednak porzucić zbyt ambitne porównania i oceniać „Baśniobór” w kategorii miłej lektury i literackiej przygody – powieść jest warta spędzonego nad nią czasu. Są w niej bohaterowie, z którymi mógłby się utożsamić młody czytelnik – grzeczna dziewczynka i niesforny chłopiec aż nadto pasują do roli everymana z tornistrem. Jest garść motywów sprytnie rozgrywających klimat beztroskiego dzieciństwa, jak wakacje u dziadków, rozłąka z rodzicami, leśne wędrówki, pokój na strychu, liczne zabawki, łamigłówki i zagadki. Jest też bogaty świat wyobraźni, do którego wstęp mają tylko nieliczni i który oferuje ogromne bogactwo dziwacznych stworów, tajemnic i magii. Jest w końcu długi łańcuch ciekawych przygód i wyzwań, którym bohaterowie będą musieli stawić czoła, przełamując strach i ucząc się na własnych błędach.

Czymś, co może budzić pewne wątpliwości, jest moralny indyferentyzm fantastycznych stworzeń, które – jak wyjaśnia w pewnym momencie opiekun Baśnioboru – kierują się raczej swoją na poły zwierzęcą naturą i bliższe są im prawa przyrody, niż ludzkie kategorie dobra i zła, norm i występków, sprawiedliwości i zemsty. Ten wybieg mógłby może nawet uchodzić za ciekawą odmianę od powszechnie stosowanych schematów złych wiedźm i dobrych wróżek, gdyby nie to, że sam Mull tym schematom ulega, nieszczególnie konsekwentnie trzymając się zadeklarowanej konwencji.
Ponadto wyjęcie części świata poza kategorie dobra i zła pozbawia go kluczowego elementu ładu, a całą opowieść – walorów wychowawczych. I nie chodzi tu o tanie moralizatorstwo, czarno-białą galerię postaci i tworzenie propagandowej opowiastki dla grzecznych dziewcząt i chłopców. By nie szukać daleko – C. S. Lewis udowodnił, że nawet kpiąc ze szkoły i zasad, można jednocześnie promować cenne wartości, a odwaga, przygoda i bunt są dobre, jeśli pojawiają się „w imię czegoś”. J. K. Rowling, którą trudno posądzać o schematyzm w kreacji postaci, z odwiecznej walki ze złem czyni jednak oś fabularną, wdrukowując w swą opowieść głęboko umoralniające przesłanie, a zarazem unikając naiwnej łopatologii. Powieść Mulla, jak każda baśń, potrzebuje tego paliwa i w ostatecznym rozrachunku również on sięga po nią, kreśląc pod koniec książki szerszy obraz zagrożenia ze strony Wielkiego Zła. Tym dziwniejszy wydaje się unik z początku powieści.

Podsumowując, „Baśniobór” jest niewątpliwie lekturą, po którą warto sięgnąć w oczekiwaniu na następcę „Harry’ego Pottera”. Brandon Mull zapewnia kilka mile spędzonych wieczorów, wypełnionych sporą dawką rozrywki i paroma zapadającymi w pamięć, zwariowanymi pomysłami. Jego powieść stanowi też obiecujący wstęp do kolejnych tomów pięcioksięgu.
Z perspektywy pierwszego tomu ma się jednak wrażenie, że gdy zabraknie książek na półce, młody czytelnik – mimo miłych wspomnień wyniesionych z Baśnioboru – nie sięgnie jednak po Mulla, ale zdecyduje się raczej na powrót do Środziemia, Narni lub Hogwartu. Zaś na następcę Pottera przyjdzie nam jeszcze poczekać.


Autor: Krzysztof Pochmara


Dodano: 2011-05-19 21:18:36
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Wojnę makową"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"


 Moore, Stuart - "Marvel X-Men: Saga Mrocznej Phoenix"

 Abercrombie, Joe - "Zemsta najlepiej smakuje na zimno"

 Schwartz, Alvin - "Upiorne opowieści po zmroku"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King, Stephen - "Instytut"

Fragmenty

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

 Mortka, Marcin - "Żółte ślepia"

 Schwab, V.E. - "Vengeful. Mściwi"

 Collins, Suzanne - "The Ballad of Songbirds and Snakes"

 Dick, K. Philip - "Możemy cię zbudować"

 Heinlein, Robert A. - "Drzwi do lata"

 Archer, K.C. - "Instytut" #1

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS