NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Bardugo, Leigh - "Zniszczenie i odnowa"

Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

Ukazały się

Przechrzta, Adam - "Demony czasu pokoju" (2019)


 Lovecraft, H.P. - "W górach szaleństwa"

 Smith, E.E. Doc - "Patrol Galaktyczny"

 Marillier, Juliet - "Córka lasu"

 Martin, George R.R. - "Lodowy smok" (nowe ilustracje)

 Vonnegut, Kurt - "Matka noc"

 Czajka-Kominiarczuk, Katarzyna - "Zwierzenia popkulturalne"

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

Linki

Bettelheim, Bruno - "Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni"
Wydawnictwo: W.A.B.
Tytuł oryginału: The Uses of Enchantment. The Meaning and Importance of Fairy Tales
Tłumaczenie: Danuta Danek
Data wydania: Listopad 2010
Wydanie: III
ISBN: 978-83-7414-890-0
Oprawa: twarda
Format: 142 x 202 mm
Seria: z wagą



Bettelheim, Bruno - "Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni"

Zrozumieć świat dzięki baśniom


Z pracą Brunona Bettelheima zetknęłam się jeszcze na studiach, czytałam ją jednak jedynie we fragmentach, nigdy bowiem nie zdążyłam wypożyczyć któregoś z niewielu egzemplarzy dostępnych w bibliotekach. A książkę „Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni” przeczytać warto, więcej nawet, przydałaby się w każdym domu dla edukacji przyszłych rodziców, a także po to, aby móc do niej sięgać w razie potrzeby. Jej lektura pozwoli zrozumieć, jak wiele baśnie wnoszą w życie wewnętrzne dzieci, jak bardzo ubogie jest ono bez barwnych opowieści z przeszłości.
Napisana w latach 70. praca zadziwia aktualnym podejściem, uświadamiając, że tak naprawdę w psychice ludzkiej niewiele się zmieniło. Bettelheim w sposób jasny i wciągający tłumaczy znaczenie baśni, posługując się freudowską koncepcją psychoanalizy, prostując błędy, jakim uległo podejście do niej z powodu niekompetentnych tłumaczy dzieł Freuda. Aby nie pogubić się w pojęciach „id”, „ego” i „superego”, które różnią się od powszechnie używanych, warto zapoznać się z wprowadzeniem tłumaczki, Danuty Danek, oraz samym wstępem autora. Myślę też, że zgodnie z intencją pani Danek książkę śmiało mogą czytać nie tylko dorośli i literaturoznawcy, lecz także młodzież.
Rzecz podzielono na dwie części – pierwsza uświadamia czytelnikowi, dlaczego czytanie baśni jest tak istotne w rozwoju człowieka, w drugiej autor bardziej szczegółowo rozpracowuje wybrane przez siebie, najbardziej rozpowszechnione i najważniejsze z punktu wychowania dziecka baśnie pod kątem ich znaczenia w różnych etapach jego rozwoju. Postawiona jest także wyraźna granica między baśnią a bajką oraz między baśnią a mitem, opowieściami, które bardzo często traktowane są równorzędnie. Bettelheim każdym kolejnym słowem udowadnia, że prawdziwe baśnie jako jedyne pomagają dziecku zrozumieć świat i radzić sobie z jego problemami – podczas gdy dorosłemu wydawać się one mogą błahe, w związku z czym usiłuje je rozwiązać za pomocą logicznych słów. Baśń „traktuje owe egzystencjalne lęki i dylematy całkowicie poważnie i zawiera bezpośrednie odniesienia do nich: do potrzeby, aby być kochanym, i lęku, że się jest uważanym za kogoś pozbawionego wartości; do miłości życia i lęku przed śmiercią. Co więcej, baśń ofiarowuje rozwiązania tego rodzaju, że są one dziecku dostępne na jego poziome rozumienia” (s. 33).
Bettelheim uświadamia nie tylko, dlaczego baśnie powinny być czytane najmłodszym w ogóle, lecz również dlaczego dzieci domagają się niektórych opowieści częściej niż innych i jakim błędem jest pomijanie ich potrzeb. W ten właśnie sposób, przez powtarzanie baśni, wracanie do nich w różnym wieku, dziecko stara się poradzić sobie z rodzącym się w nim akurat wątpliwościami, a także wzbogaca swoje wnętrze, dzięki czemu nie zabija w sobie wrażliwości i łatwiej mu prowadzić dorosłe życie, bowiem:
„Baśnie pomagają dziecku w odkrywaniu własnej tożsamości i własnego powołania, wskazując zarazem, jakich potrzebuje ono doświadczeń, aby rozwinąć swój charakter” (s. 50).
Tym, którzy nie uznają żadnych dobroczynnych wartości baśni, praca być może pokaże, jak bardzo się mylą w ocenach. Autor rozprawia się z takimi zarzutami, jak prostota fabuły baśni, zbyt wyraźny podział na dobro i zło, a przede wszystkim walczy z pojęciem, że dawne baśnie są za bardzo makabryczne dla wyobraźni dziecka. Dorośli bowiem mierzą wszystko własną miarą, zapominając, że postrzeganie dzieci jest zupełnie inne, ma wymiar bardziej symboliczny i to właśnie baśnie przemawiają do ich podświadomości. Na twierdzenie cyników, że baśń oszukuje dziecko i nie przygotuje na szarość świata, badacz odpowiada:
„Postacie baśniowe nie są ambiwalentne – nie są zarazem dobre i złe, jak my wszyscy w życiu realnym. Ponieważ w umyśle dziecka dominuje biegunowość, charakterystyczna jest ona także dla baśni. Postać jest albo dobra, albo zła; nic pośredniego nie istnieje. [...] Ukazywanie postaci tak biegunowo przeciwstawnych pozwala dziecku łatwiej uchwycić zachodzącą między nimi różnicę, niż gdyby były one przedstawione w sposób bliższy rzeczywistemu życiu, to znaczy z uwzględnieniem całej złożoności, która właściwa jest realnym ludziom” (s. 31).
Z kolejnym, najczęstszym oskarżeniem wobec baśni, które rzekomo są zbyt okrutne dla dziecka i dlatego trzeba je „uładzać” Bettelheim walczy przy okazji wspomnienia choćby o baśni „Trzy małe świnki”, których prawdziwa wersja – wilk zjadł pierwsze dwie świnki, natomiast ostatnia wygrała z bestią i sama ją pożarła – już dawno poszła w zapomnienie:
„Ponieważ trzy małe świnki reprezentują fazy ludzkiego rozwoju, zniknięcie dwu pierwszych nie wywołuje u dziecka trwałej przykrości; rozumie ono podświadomie, że jeśli mamy rozwijać się, dążąc ku wyższym formom egzystencji, musimy porzucać formy wcześniejsze. Kiedy rozmawia się z małymi dziećmi o Trzech małych świnkach, dają one tylko wyraz radości, że wilka spotkała kara i że najstarsza świnka odniosła przemyślne zwycięstwo; nie okazują żalu z powodu losu dwu młodszych świnek” (s. 82).
Podczas lektury narasta podziw dla twórców prawdziwych baśni, którzy jak nikt inny zdawali sobie sprawę z tego, co jest dziecku potrzebne do zrozumienia świata, a co zagubiło się w czasach współczesnych. Książka pozwoli dorosłym nie tylko zrozumieć, jak ważne są baśnie w życiu dzieci, ale także uzmysłowi, jak wiele zyskali, kiedy sami byli odbiorcami baśni, lub jak wiele stracili, jeżeli nikt im ich nie czytał. Celowo podkreśliłam słowo „czytał”, gdyż czytanie baśni dziecku przez dorosłego jest według Bettelheima kluczowym elementem pełniejszego odbioru opowieści, dzięki temu ma ono pewność, że jego wątpliwości są w pełni akceptowane. Być może fantasy w pewnym stopniu kontynuuje misję baśni w wersji dla dorosłych – przemawia do ich dawno uśpionej podświadomości symbolami zawartymi w oprawie nierealnych światów, przypomina im fundamenty człowieczeństwa, operując jasnymi przekazami ubranymi w „dorosłe” schematy, ponieważ stracili oni zdolność rozumienia baśni pierwotnych. Być może my, podobnie jak dzieci z baśni, bierzemy z powieści fantasy to, do czego tęsknimy i czego nam brakuje w danym momencie.
Nie sposób wyrazić słowami, jak ogromny wpływ wywarła na mnie książka Brunona Bettelheima, ile o sobie samej pozwoliła zrozumieć. Mogę tylko dziękować kochanemu tacie, że czytał mi prawdziwe baśnie każdego wieczoru mojego dziecięcego życia i współczuć tym, którzy nie mieli takiego szczęścia. Niech tylko nie pozbawiają go własnych dzieci. „Cudowne i pożyteczne” powinno się znaleźć w każdym domu i służyć za swoisty poradnik dla rodziców, jak pomóc dzieciom przezwyciężać lęki, a gdy dorosną, lektura pozwoli im zrozumieć, dlaczego baśnie tak bardzo były im potrzebne.


Autor: Anna "Eruana" Zasadzka
Dodano: 2011-04-29 00:06:21
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Rheged - 00:33 29-04-2011
Świetnie! Piękna idea - recenzowanie tego typu tekstów! Najpierw Jacek Sobota, teraz Ty. Zapowiada się ciekawie. To kto bierze się za "Morfologię bajki" Proppa?

Shadowmage - 07:37 29-04-2011
Ty? :D

Rheged - 09:21 29-04-2011
Ej no, to nie fair. Siedzę akurat w rosyjskim formaliźmie, ale to na potrzeby innej pracy ;)

nosiwoda - 09:42 29-04-2011
O, fajnie, niedawno czytałem.

Eruano! Ważne info dla Ciebie - na taniej książce na Koszykowej jest za kilka złotych "Dziewczynka w baśniowym lesie" - http://wolnaksiazka.pl/2010/02/08/pierr ... %E2%80%9D/
Taka trochę odpowiedź Bettelheimowi.

Eruana - 21:38 29-04-2011
Dzięki, jak tylko uporam się z innymi zaległościami, na pewno zajrzę i do "Morfologii...", i do "Dziewczynki w baśniowym lesie":-)

Komentuj


Konkurs

Wygraj Kronikę World of WarCraft


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Kisiel, Marta - "Małe Licho i anioł z kamienia"


 Le Guin, Ursula K. - "Cała Orsinia"

 Lawrence, Mark - "Święta siostra"

 Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia"

 Abercrombie, Joe - "Ostateczny argument" (oprawa twarda)

 Shannon, Samantha - "Zakon Drzewa Pomarańczy"

 Dick, Philip K. - "Nasi przyjaciele z Frolixa 8"

 Bardugo, Leigh - "Trylogia Grisza"

Fragmenty

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS