NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Jemisin, N.K. - "Wrota obelisków"

Fletcher, Michael R. - "Bez odkupienia"

Ukazały się

Brooks, Terry - "Obrońcy Shannary. Tom 1. Czarne ostrze"


 Crouch, Blake - "Mroczna materia" (wyd. 2)

 Tidhar, Lavie - "Stacja centralna"

 Larson, B.V. - "Podbój"

 Lem, Stanisław - "Astronauci" (WL)

 King, Stephen - "Roland" (filmowa)

 Riordan, Rick - "Tajne akta Obozu Herosów"

 Mróz, Remigiusz - "Czarna Madonna"

Linki

Martin, George R.R. - "Gra o tron" (okładka filmowa)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cykl: Pieśń Lodu i Ognia
Tytuł oryginału: A Game of Thrones
Tłumaczenie: Paweł Kruk
Data wydania: Kwiecień 2011
Wydanie: III
ISBN: 978-83-7506-729-3
Oprawa: twarda
Format: 140×205mm
Liczba stron: 844
Cena: 59,00 zł
Rok wydania oryginału: 1996
Tom cyklu: 1



Dyskusja o serialowej "Grze o tron"

Adam „Tigana” Szymonowicz: Za nami pierwszy odcinek „Gry o tron”. Nie ma co ukrywać, że od czasów „Władcy Pierścieni” jest to najbardziej oczekiwana ekranizacja powieści fantasy. Wprawdzie w międzyczasie ukazało się kilka seriali, ale czy wykastrowany przez scenarzystów „Miecz Prawdy” można uznać za dzieło udane? Oglądając serial zawsze zwraca się uwagę na to, czy aktorzy odpowiadają naszym wyobrażeniom. Na razie „Gra o tron” pod tym względem spisuje się na czwórkę z plusem.
Daniel „Vampdey” Elkader: Skoro zaczynamy od aktorów, to wypadku „Gry o tron” jest lepiej, niż mogłem się spodziewać. Nie dlatego, że aktorzy idealnie wpasowują się w moje wyobrażenia – wiele postaci wyobrażałem sobie całkowicie inaczej – na przykład Sean Bean przy całej mojej sympatii do niego nie pasował do mojego wyobrażenia Neda, ale okazuje się, że po prostu wpasowali się (on i inni) w materiał, który daje literacki pierwowzór i za pomocą interesującej gry mogą stworzyć ciekawe kreacje.
To co miałem przed oczami podczas lektury, rozmija się z filmową rzeczywistością trochę bardziej: Jon jest zbyt dziecięcy i mało poważny, Cersei powinna być mieć w sobie coś z niepozornej, uwodzicielsko pięknej barbie, tymczasem jest po prostu bardzo ładna.
Mimo tych rozbieżności, po obejrzeniu pierwszego odcinka wierzę, że aktorzy podołają.
Tigana: Dla mnie Sean Bean jako aktor od początku był Nedem z moich marzeń. I nie pomyliłem się. Jego interpretacja Starka jest idealna. Nieco posągowy; kiedy trzeba ostry, kiedy trzeba łagodny. Za to strasznie blado wypada jego żona – ot, przeciętna kobieta o przeciętnej urodzie. Inna sprawa, ze nie miała za dużo do zagrania.
Łukasz „Maeg” Najda: Sean Bean nie zawiódł mnie, ale niczego poza przeniesieniem postaci Boromira się nie spodziewałem. Naprawdę starałem się wymazać tamtą rolę z pamięci, ale gdy tylko pojawił się na ekranie, widziałem Boromira i czekałem na resztę drużyny. Zresztą spodziewałem się tego od samego początku.
Tigana: Z ostatecznymi ocenami przyjdzie nam jeszcze poczekać. Na razie mam pewne zastrzeżenia do młodych Starków – jak na mój gust chłopcy są do siebie za bardzo podobni, zarówno pod względem wyglądu, jak i charakteru. Sprawy mają się lepiej z Sansą i Aryą – tu wystarczyło kilka scenek i już wiemy czego się spodziewać. Za to Viserys i Daenerys wyglądają jak nie z tego świata, tak elfio.
Vampdey: Wyglądają na pierwszy rzut oka dziwnie, ale wątek „za morzem” nie męczył mnie i zapowiada się ciekawie. Co chyba jest wielkim plusem, bo w książce na Daenerys miałem uczulenie.
Maeg: A ja miałem odwrotnie, w książce wątek Daenerys bardzo polubiłem, zaś w pierwszym odcinku wypadł moim zdaniem bardzo słabo. Jeśli nie liczyć jednej sceny z Królewskiej Przystani, chyba najsłabszy moment całego serialu. Viserysa jeszcze mogłem przełknąć, ale Daenerys była tak sztywna aktorsko, że chyba nawet Nicolas Cage ma w swoim repertuarze więcej do pokazania. Szczerze mówiąc, aktorstwo w tym odcinku nie powaliło na kolana. Jedynie Tyrion robi różnicę, to jak zagrał – cud, miód i orzeszki. Ale Peter Dinklage klasę pokazał już w niefantastycznej komedii „Death at a Funeral”.
Tigana: Faktycznie – chociaż pojawia się jedynie w dwóch czy trzech scenach, zdominował obraz – wielki mały człowiek. Szkoda, że nie da się tego samego powiedzieć o jego bracie Jaime’em – ze uniesionym podbródkiem i miną bubka przypominał mi Księcia z Bajki z serii o Shreku.
Vampdey: I chyba taki miał być – zadufany, przystojny książę. Nie mogę się doczekać, aż zarówno on, jak i Tyrion będą mieli okazję do pokazania pełni swoich cech charakteru.
Tigana: I wciąż w odwodzie mamy kilka postaci, które spotkamy dopiero w Królewskiej Przystani, chociażby lord Tywin czy Littlefinger.
Vampdey: Ważni są również Inni. Do tej pory byli dla mnie największą zagadką – teraz widać ich było tylko w króciutkich, rozmazanych ujęciach; ciekawe jak wypadną pełne sceny z nimi. Mam nadzieję, że szary widz nie uzna ich za dziwną wersję Żywych Trupów. To ważny test dla speców od efektów specjalnych, w pierwszej odsłonie miałem wrażenie lekkiej kiczowatości...
Tigana: A ja nawet nie lekkiej, a dużej kiczowatości. Te fioletowe oczy i turbo przyśpieszenie były zbędne. Lepiej straszy się niedomówieniami.
Vampdey: Inni na razie straszą, choć nie do końca tak jak powinni, ale Mur wrażenie robi monumentalne. Takiego pięknego molocha się nie spodziewałem – rozmach, rozmach, rozmach. Aż trudno sobie wyobrazić na nim sceny batalistyczne, to będzie coś! Jak zapatrujesz się na inne lokacje?
Tigana: Na razie, chociaż nie widać go za dużo, Mur rządzi. Winterfall to typowe wyobrażenie średniowiecznego zamku – tylko nieco dziwnie wyglądają zwieńczenia wież. Zupełnie inaczej wygląda świat po drugiej stronie morza – jest bardziej kolorowy, wręcz bajkowy. Czekam jeszcze na Królewską Przystań, jak dotąd musieliśmy zadowolić się jedną panoramą całego miasta.
Maeg: I tutaj też mam problem. Były momenty kiedy świat wykreowany przez scenarzystów nie pasował do Martinowskiego. Był za bardzo milusi w dekoracjach, taka typowa papka fantasy. Gdzieś czytałem o lekko steampunkowym klimacie niektórych dekoracji, ale sam tego nie zauważyłem. Mając w pamięci „Pacyfik”, „Kompanię braci” czy „Rzym” muszę przyznać, że dekoracje w „Grze o tron” wypadają słabo. W tamtych serialach czuło się klimat, którego tu brakuje. Wyjątkiem jest Mur, o czym wspomniał Vamp. Rozmach piękny, mroźny wygląd uwodzi.
Tigana: Biorąc pod uwagę ostatnie dokonania telewizyjnej fantasy, dekoracje w „Grze o tron” są naprawdę dobre. Chyba najlepsze od czasów „Robina z Sherwood”. Nieco brudne, trochę przaśne. Jestem ciekawy jak wypadnie porównanie Winterfell z Królewską Przystanią, zapowiada się niezły kontrast.
Maeg: Wpis Shadowa na jego blogu pobudził moją ciekawość i podniósł bardzo oczekiwania. A pierwszy odcinek to popsuł. Było rozczarowująco. Serial rządzi się trochę innymi prawami niż powieść i rzucenie widzów na głęboką wodę nie jest chyba najlepszym rozwiązaniem. Nowe medium dla Pieśni Lodu i Ognia aż prosiło się o pilota, który wprowadziłby nas w świat wykreowany przez Martina. Paradoksalnie wierność książce może okazać się największym minusem serialu. A dokładniej – zbyt duża wierność oryginałowi może serial popsuć.
Tigana: Czy „Gra o tron” spełni wszystkie pokładane w niej nadzieje, czy nie – i tak już stała się wydarzeniem zarówno medialnym, jak i kulturalnym. Chyba żaden serial HBO nie miał tak solidnej kampanii reklamowej. Do tego recenzje pierwszych odcinków w prasie, internecie, telewizji. Szkoda tylko, że większość z krytyków ma blade pojęcie, o czym pisze – stąd porównania fabuły do „Robin Hooda: Księcia złodziei” czy narzekanie na brak jednego głównego bohatera.
Vampdey: Mnie też martwi, czy serial zaproponuje nowe rodzaje wrażeń, których nie mieliśmy okazji doznać podczas lektury cyklu Martina, czy będzie tylko wierną ilustracją prozy lub jej uproszczeniem dla przeciętnego widza, który po oryginał nie sięgnie.
Po pierwszym odcinku trudno to oceniać jednoznacznie, ale z której strony na filmową „Grę o tron” bym nie patrzył, potencjał jest. I w przeciwieństwie do Maega myślę, że aż tak głęboka woda to nie jest – oglądałem pierwszy odcinek razem z pewnym laikiem i zagubiony się nie czuł. Jak dotąd w wątki zostaliśmy wprowadzeni gładko. Nie są one chaotyczne, dużo większe zagubienie poczuje czytelnik, który sięga po książkową „Grę o tron”.


Autor: Katedra


Dodano: 2011-04-25 18:27:36
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Lucifer - 19:01 25-04-2011
Po pierwszym odcinku jestem dość zadowolony, choć moja mama, która nie czytała książkowego pierwowzoru była trochę zagubiona liczbą postaci :P A jeśli o nie chodzi to imho aktorzy są nieźle dobrani, jedynie Cat mi nie pasuje. Spodziewałem się ładniejszej aktorki, ale pewnie w późniejszej części książki (po "przemianie"( będzie bardziej pasować :)

Tigana - 23:05 25-04-2011
Lucifer pisze:Po pierwszym odcinku jestem dość zadowolony, choć moja mama, która nie czytała książkowego pierwowzoru była trochę zagubiona liczbą postaci :P

U mojego ojca było podobnie. Widziałem, ze do drugiego odcinka podszedł dość sceptycznie, ale jak ruszyła akcja (wilkory!!!) to "się wciągnął".

Brzuzka - 23:18 25-04-2011
Mój ojciec na pierwszym odcinku przysnął, i wcale mu się nie dziwię bo akcja się wleką jak w filmie dokumentalnym, na dodatek nie wiadomo o co chodzi w fabule. W drugim odcinku o niebo lepiej.
PS. zainwestujcie w programistę tej strony bo nie widzę co piszę!!!

Lett - 23:18 25-04-2011
Dla kogo właściwie jest ten serial???
Dla fanów? Nudny może być przecie, bo wierny powieści.
Nie dla fanów? Po ilu odcinkach nie-czytelnik połapie się kto jest kto w tym serialu - poza kilkoma postaciami wizualnie charakterystycznymi nie jest łatwo.

Spriggana - 00:48 26-04-2011
Kilku znajomych nieznających ksiażki jakoś nie ma problemu...

Ziuta - 03:37 26-04-2011
Lett pisze:Dla kogo właściwie jest ten serial???

Dla malkontentów.
Negatywne emocje wymagają pielęgnacji i racjonalizowania na równi z pozytywnymi. Inaczej szybko by się wypaliły. Brak mi odpowiednich narzędzi pomiarowych, ale szacuję, że około połowy widzów seriali to hejterzy. W przypadku "M jak miłość" może to być nawet 90%.
Czepialscy, narzekacze oraz trolle generują więcej szumu medialnego niż najzapalczywsi fani. Dlatego zostali targetem :-P

Lett - 14:28 27-04-2011
No dobrze, źle zaakcentowałem pytanie.
Zastanawia mnie po prostu "dla kogo właściwie jest ten serial".
:)

historyk - 20:11 27-04-2011
Lett
też mnie to zastanawia. Nie powiem, żeby mnie aż wynudził, ale brak mi takiego elementu niepewności - ja już wiem co będzie dalej, zero napięcia. Z kolei osoby nieznające książki mogą się pogubić w mrowiu postaci (zwłaszcza że mężczyźni Starkowie są chyba zbyt podobni do siebie).
Dobór aktorów jest OK, a Tyrion nawet bardzo OK :)

Shadowmage - 08:56 28-04-2011
Mnie tam zaskoczenia nie potrzeba - wręcz cieszy zachowanie bohaterów wiedząc, co będzie z nimi dalej.

historyk - 11:09 28-04-2011
Shadowmage pisze:Mnie tam zaskoczenia nie potrzeba - wręcz cieszy zachowanie bohaterów wiedząc, co będzie z nimi dalej.

To jak inżynier Mamoń, lubisz to co już znasz :lol:

Shadowmage - 11:12 28-04-2011
Nie przeczę :)

Ziuta - 00:54 29-04-2011
Serial wcale skomplikowany nie jest. Czy Rodzina Soprano albo Mad Meni są prostsi w konstrukcji? Mają mniej, bardziej się od siebie różniących fizycznie bohaterów?

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Grobowiec chana"


Artykuły

Gra o tron subiektywnym okiem (s07e02)


 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e01)

 Fantastyka 2016 - plebiscyt

 Nagrodzić grozę - rozmowa z Krzysztofem „Korsarzem” Bilińskim

 Co nas czeka w 2017 roku?

Recenzje

Lem, Stanisław - "Szpital Przemienienia"


 Hobb, Robin - "Skrytobójca Błazna"

 Whitehead, Colson - "Kolej podziemna"

 Pratchett, Terry; Baxter, Stephen - "Długi kosmos"

 Mortka, Marcin - "Królewska Talia"

 Headley, Maria Dahvana - "Gniazdo"

 Johansen, Erika - "Losy Tearlingu"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Komandoria 54"

Fragmenty

 Hand, Cynthia; Ashton, Brodi & Meadows, Jodi - "Moja Lady Jane"

 Ryan, Anthony - "Ogień przebudzenia"

 Wilderäng, Lars - "Rozgwieżdżone niebo"

 Ketchum, Jack - "Zabawa w chowanego"

 Tapinas, Andrius - "Wilcza godzina"

 Fletcher, Michael R. - "Bez odkupienia"

 Bourne, J.L. - "Armageddon dzień po dniu"

 Dębski, Rafał - "Ramię Perseusza. Z głębokości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS