NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak" (Kolekcja Wehikuł czasu)

Ukazały się

Komuda, Jacek - "Wizna"


 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

 Hill, Joe - "Strażak" (2020)

 Hill, Joe - "NOS4A2" (2020)

 Hill, Joe - "Dziwna pogoda" (2020)

 Faber, Adam - "Dom Wiedźm"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

Linki

Erikson, Steven - "Bramy Domu Umarłych"
Wydawnictwo: Mag
Cykl: Opowieści z Malazańskiej Księgi Poległych
Tytuł oryginału: Deadhouse Gates
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Data wydania: 2001
Liczba stron: 724



Erikson, Steven - "Bramy Domu Umarłych"

Dzieci umierają. To one są ofiarą każdej wojny. Ofiarą niewinną, ale najczęstszą. Tak jest i w Siedmiu Miastach gdzie wybuchło powstanie. Fanatycy religijni, lub ukrywający się pod tym mianem zwykli zbóje, bestialsko mordują dziesiątki niewinnych ludzi. Prześcigają się w wymyślaniu coraz bardziej wyrafinowanych rodzajów kaźni. Na kontynencie pozostały tylko dwa ogniska oporu. Na dalekim południu, w Arenie stacjonuje Wielka Pieść Pormqual, głównodowodzący armii malazańskich na tym kontynencie. Jest to tchórz, człowiek słaby, myśli tylko o zabezpieczeniu własnej skóry. Czuje się bezpieczny za wysokimi murami miasta i nie zważa na okropności dziejące się tuż poza nimi. Jego całkowitym przeciwieństwem jest Coltaine. Wspaniały wódz, sama obecnością potrafi natchnąć żołnierzy do dania z siebie wszystkiego, co mają, a nawet więcej. Z niewielkim oddziałem wojska chroni tysiące uchodźców i wyrusza w drogę, skazaną od początku na klęskę. Olbrzymia karawana ma do przejścia cały pustynny kontynent, a każdy krok będzie trzeba krwawo opłacić... Mało tego. Z całego świata zbierają się zmiennokształtni, by odnaleźć Ścieżkę Dłoni i dokonać ascendencji. Śledzimy też losy Felisin z rodu Paranów, która została skazana przez siostrę na niewysłowione okrucieństwa. Znani z poprzedniego tomu Kalam, Skrzypek, Crokus i Apsalar dostają się w wir wydarzeń, które ich nie dotyczą, wyznaczyli sobie kompletnie inne zadanie. Siedem Miast zamienia się w tygiel, w którym życie każdej istoty staje się zagrożone.

Drugi tom „Opowieści z Malazańskiej Księgi Poległych” jest jedną z najbardziej wstrząsających, oddziaływujących na wyobraźnie książek, które czytałem. Rzecz w fantastyce po prostu niespotykana. Pozwala spojrzeć na całe spektrum ludzkich zachowań, analizuje charaktery w konfrontacji ze skrajnymi sytuacjami. Najlepiej widać to na przykładzie Sznura Psów, czyli marszu armii Coltaine’a. Honorowy przywódca przysiągł ochraniać uchodźców bez względu na koszty. Dotrzymał słowa, choć moim zdaniem nie było warto. Eskortowani szlachcice zachowywali się w sposób małostkowy, w swych swarach nie dostrzegali tragizmu całej sytuacji, nadal rozgrywali swe małe gierki nie zważając na poświęcenie żołnierzy. A ci właśnie zasługują na największą uwagę. Od początku zdawali sobie sprawę o beznadziejności swego położenia, a mimo tego z zaciśniętymi zębami brnęli naprzód, raz po raz ścierali się z przeważającym przeciwnikiem. Z czasem, wykończeni psychicznie i fizycznie, nie będąc w stanie już myśleć, parli dalej tylko dzięki niepowstrzymanej sile woli. Pozbawieni wiary w sukces walczyli, tylko by zabrać jak najwięcej przeciwników ze sobą. W sukces wierzył tylko dowódca, to on swoją osobowością spajał rozlatujące się więzi, siłą charyzmy mobilizował otoczenie i podnosił morale. W pewnym momencie ludzie nie walczyli już za siebie, o ocalenie, ale za Coltaine’a i jego wizję. Oddawali życie za ideę, której nie widzieli.

Jednym z bohaterów jest Duiker, imperialny historyk. Będąc świadkiem tych wstrząsających wydarzeń zmienia spojrzenie na swoją pracę. Wypowiada słowa, które zapadają w pamięć: „Dlaczego ocaleni pozostają bezimienni - jakby ciążyła na nich klątwa - a poległych otacza się czcią? Dlaczego czepiamy się tego, co utraciliśmy, ignorując to, co udało się nam zachować?”. Niezwykle celne słowa, które doskonale oddają ludzką naturę. Nie tyczy się to jedynie dawno poległych bohaterów, ale także każdej dziedziny naszego życia. Wiecznie jesteśmy niezadowoleni ze swego stanu posiadania, chcemy mieć więcej, zależy nam na tym, czego nie mamy lub utraciliśmy. W zestawieniu z poświeceniem armii, by uratować niewdzięcznych uchodźców słowa te są dodatkowym podkreśleniem wartości ludzkiego życia.

Nie tylko żołnierze i uchodźcy w Sznurze Psów przechodzą gwałtowną transformację swych charakterów. Równie wstrząsająca jest historia wspomnianej już Felisin. Jest to siostra znanego z pierwszego tomu kapitana Parana (z resztą według tego, co mówi Erikson, to historia tej rodziny jest jednym z najważniejszych wątków w całym cyklu). Jej siostra, Tavore, została przyboczną Cesarzowej. By ocalić rodzinny majątek i honor z nadchodzącej czystki wśród szlachty, poświęca Felisin dla dobra sprawy. Ta niewinna nastolatka jest świadkiem ludzkiego okrucieństwa, sama też ich doświadcza. By przetrwać zamyka się w sobie, staje się okrutna i nieczuła. Mając do dyspozycji jedynie swoje ciało, stara się zapewnić dzięki niemu przeżycie, oddając się ludziom mającym choć minimalna władzę wśród niewolników w kopalni. Jej jedynym sposobem na życie staje się zadawanie cierpienia wszystkim dookoła, także nielicznym przyjaciołom, oraz chęć wywarcia zemsty na siostrze. Najgorsze jest to, że Felisin zdaje sobie doskonale sprawę, jakim potworem się stała, ale nie jest w stanie przebić pancerza, którym się otoczyła. Przygnębiające jest obserwowanie, jak tak interesująca osobowość została zniszczona...

Siedem Miast jest kontynentem, na którym przeszłość miesza się z teraźniejszością. Na każdym kroku spotyka się pozostałości po dawno zaginionych cywilizacjach. Z piasków pustyni wyłaniają się ruiny miast, a sny niepokoją duchy dawno zmarłych ludzi... ale nie tylko, bo historia tej krainy to także dzieje okrutnej wojny T’lan Imassów z Jaghutami. Konflikt pomiędzy tymi dwoma pradawnymi rasami sięga setki tysięcy lat wstecz. Bohaterowie podróżując przez kontynent podróżują także przez jego historię, która jest nierozerwalnie powiązana z dziejami całego świata. Dzięki poszlakom, na które natrafiają, potrafimy przynajmniej częściowo zrekonstruować dawne wydarzenia. To pozwala czytelnikowi w pełni docenić rozmach, z jakim autor wykreował powieściową rzeczywistość. Żaden inny świat w fantastyce nie jest dopracowany w tym stopniu. On po prostu żyje, wydarzenia na przestrzeni mileniów zazębiają się w spójną całość. W pełni będziemy w stanie to docenić, gdy przeczytamy całość cyklu.

Tu dochodzimy do miejsca, w którym wypadałoby opisać powiązania „Bram Domu Umarłych” z poprzednim tomem. Na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą wiele wspólnego. Jest tylko czworo wspólnych bohaterów, którzy nie odgrywają znaczącej roli. Dodatkowo pojawia się kilka postaci jedynie wymienianych w „Ogrodach Księżyca” oraz oczywiście wszechobecne ascendenty. Fabularnie także nie widać wielu powiązań. Główne wątki koncentrują się wokół kluczowych postaci. Do tego dochodzą enigmatyczne i tajemnicze wątki poboczne. To one są najważniejsze dla całego cyklu. Po pierwsze wiążą ze sobą poszczególne tomy (znając następne jestem w stanie docenić jak wielką rolę odgrywają), a także rzucają sporo światła na właściwą nić przewodnią cyklu. Zostają zapoczątkowane wydarzenia, które w późniejszych tomach wysuną się na pierwszy plan. Nie tylko z resztą, bohaterowie trafiają na rzeczy, których kompletnie nie rozumiemy, a okazują się spowodowane wydarzeniami opisanymi dopiero w piątym tomie (który dzieje się nieco wcześniej), a zapewne nawet w częściach jeszcze nie napisanych.

Kilka słów poświęcę samemu wydaniu. Tak jak w poprzednim tomie mamy do dyspozycji słownik co trudniejszych pojęć oraz spis postaci. Z racji sporej objętości książka jest nieco nieporęczna, a czcionka niewielka. Największym plusem jest tłumaczenie. Michał Jakuszewski to jeden z najlepszych polskich tłumaczy i to dobitnie udowadnia. Czytałem „Bramy Domu Umarłych” w oryginale i nie jest to łatwa sprawa. Tłumaczowi udało się sprawnie wybrnąć ze wszystkich pułapek oraz oddać styl i nastrój, jakimi posługuje się Erikson. Kawał dobrej roboty!

Cokolwiek napiszę i tak nie jestem w stanie oddać ani wspaniałego klimatu tej epickiej(nie lubię tego słowa w odniesieniu do fantastyki, ale tutaj stosuję je w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu) opowieści, ani też wrażenia, jakie na mnie wywarła. To po prostu trzeba przeczytać. Dla mnie to jest jedna z najlepszych, jeśli nie najlepsza powieść, jaką przeczytałem. Wspaniale wykreowani bohaterowie stają w obliczu wstrząsających przeżyć. Honorowa, pełna oddania postawa ściera się z tym, co ludzkość ma w sobie najgorszego. I tak jak w życiu, nie zawsze nagroda jest współmierna do czynów. Ta książka dowodzi, że nawet w z pozoru banalnym gatunku, jak fantasy, jest w stanie powstać dzieło, które traktuje o rzeczach poważnych i istotnych. Jeśli dodać do tego bardzo interesującą fabułę i genialny świat, otrzymujemy powieść, którą po prostu trzeba przeczytać. Zakończenie spowodowało u mnie wybuch szeregu różnych emocji, długo nie mogłem przestać rozmyślać nad tą powieścią. Mało która książka wywiera na mnie tak wielkie wrażenie. Zachęcam wszystkich do sięgnięcia po nią, ale wpierw trzeba przeczytać nieco słabsze „Ogrody Księżyca”, by w pełni rozumieć rozgrywające się na kartach powieści wydarzenia.


Ocena: 10/10
Autor: Shadowmage


Dodano: 2006-02-07 20:20:24
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"


 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

 McDonald, Ian - "Luna: Wschód"

 Maas, Sarah J. - "Dom ziemi i krwi"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS