NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

Scalzi, John - "Imperium w płomieniach"

Ukazały się

Abnett, Dan - "Pancerz pogardy"


 Pilipiuk, Andrzej - "Traktat o higienie. Z dziejów dra Skórzewskiego"

 Jadowska, Aneta - "Kurczaczek i Salamandra"

 Jaumann, Bernhard - "Sępom na pożarcie"

 Brown, Ryk - "Aurora Cv-01"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Kres, Feliks, W. - "Północna granica" (edycja limitowana)

 Kres, Feliks W. - "Król Bezmiarów" (edycja limitowana)

Linki

Rogoża, Piotr - "Klemens i Kapitan Zło"
Wydawnictwo: Powergraph
Data wydania: Kwiecień 2011
Wydanie: I
ISBN: 978-83-61187-23-3
Oprawa: twarda
Format: 135 x 205 mm
Liczba stron: 256
Cena: 37,90 zł
Ilustracje: Tomek Lew Leśniak



Rogoża, Piotr - "Klemens i Kapitan Zło"

Klemens wpadł zdyszany do pokoju kuzyna. Mama Walentego, otworzywszy mu drzwi, mocno się zdziwiła, widząc podenerwowanie siostrzeńca; chyba chciała o coś zapytać, ale nagły swąd spalenizny przywołał ją z powrotem do kuchni.
— I jak? — sapnął Klemens. Trasę od przystanku na Kwiatowym do samych drzwi mieszkania pokonał dzikim sprintem, sadząc susy jak oszalała antylopa.
Walenty podał mu butelkę mineralnej. Wypił duszkiem kilka łyków.
— Chyba w porządku. — Kuzyn wpatrywał się w ciemny ekran telewizora, trzymając pad na kolanach. — Nie wiem, czy to był najlepszy pomysł z tym pudłem… Nic nie widać, może zaczaili się tuż obok, nawet nie wiemy…
— To trzeba było wymyślić coś lepszego — odparł Klemens, siadając po turecku na dywanie. — Gdzie miał się schować? W krzakach? Tam zresztą nawet nie ma żadnych krzaków.
— Może ten śmietnik w parku nie był takim głupim rozwiązaniem…?
Klemens sięgnął jeszcze po wodę. Cienka strużka pociekła mu po brodzie, wytarł rękawem.
— Pewnie trafilibyśmy akurat na opróżnianie pojemników. Albo, co bardziej prawdopodobne, jakiś niezbyt dbający o higienę łowca złomu rozłupałby Cyfraka na kawałki w poszukiwaniu czegoś miedzianego. Wiesz, jak jest.
Walenty westchnął.
— Nie ma się już nad czym rozwodzić. Czas zaczynać.
Wcisnął przycisk akcji. Z głośników telewizora dobiegło dobrze im już znane, radosne piśnięcie. Na ekranie pojawiły się białe kształty – dłonie Cyfraka, gdy ten wysunął ręce przed siebie. Zdjął karton, pudło upadło z głuchym dźwiękiem; mignęło logo producenta puree, kartofel wyszczerzony w idiotycznym uśmiechu.
Wydawało się, że teren jest bezpieczny. W zasięgu wzroku Cyfraka nie dostrzegli nic podejrzanego, ot, pusta szkoła w piątkowy wieczór. Walenty manipulował gałką w kontrolerze, robot obrócił się, rozejrzał. Z tej strony budynku spokój.
Nagle rozległo się pukanie do drzwi. Mimo braku reakcji kuzynów klamka uchyliła się, a drzwi otworzyły. Stał w nich wujek Jarema, tata Walentego, i uśmiechał się szeroko.
— Co tam słychać, mistrzowie?
— W porządku, tato — mruknął Walenty.
Wujek podszedł bliżej.
— Czym to psujecie sobie wzrok, ha? — Z zaciekawieniem spojrzał na ekran. — Kurczę blade, synek, a co to za gra?
Kuzyni wymienili spojrzenia.
Misja robota — rzucił szybko Walenty. — Super sprawa, pożyczyłem od Janka, absolutny hit i kiler. W Japonii schodzi jak świeże bułeczki.
Wujek skubał się po brodzie, przyglądając się drzewom w parku, które widać było na ekranie.
— Ech, ależ dzisiaj te gry wyglądają… Popatrzcie tylko, wypisz wymaluj park przy szkole. Nawet jeden piksel nie przypomina sztucznie generowanej grafiki. Nie to, co za moich młodych lat — zadumał się. — Wiecie, jak wtedy wyglądały gry komputerowe? Miałeś, synek, na ekranie dwie kreski, czyli paletki, i odbijałeś kwadracik, czyli piłeczkę… A ile zabawy przy tym! Teraz pewnie nawet nie rzucilibyście na to okiem…
— Widziałem w internecie — oznajmił Walenty.
Nie wiedział, co robić, trzymał pad w dłoniach, ale przerwał kierowanie Cyfrakiem; robot nerwowo przebierał palcami.
Wujek przysunął się jeszcze bliżej.
— Synek, daj spróbować — poprosił, wyciągając ręce po pad.
— No, nie wiem… — Walenty próbował oponować.
Klemens absolutnie nie wiedział, jak się zachować. Tymczasem wuj Jarema zwyczajnie wziął pad z rąk syna, nie dostrzegając jego przerażonego spojrzenia.
— Mhm… — Wujek wychylił gałkę. — Steruje się tak, proste, a to pewnie będzie… — Wdusił jeden z przycisków, Cyfrak machnął ręką. Za płotem przechodziła alejką kobieta z torbą pełną zakupów, rozmawiając przez przyciśniętą do ucha komórkę. — Można atakować przypadkowych przechodniów? — zainteresował się wujek.
— Tato! — zganił go Walenty.
Wuj jakby nie słyszał. Przesunął kciukiem gałkę, robot ruszył, popiskując niepewnie. Kuzyni patrzyli na siebie z przerażeniem w oczach. Kobieta za siatką, niczego się nie spodziewając, podeszła bliżej, wujek Jarema zmrużył niecnie powieki. Nagle wychylił gałkę do oporu, Cyfrak wyprysnął przed siebie i uderzył w ogrodzenie, dziko wymachując teleskopowymi ramionami. Kobieta odskoczyła ze stłumionym okrzykiem i szeroko otworzyła oczy. A potem puściła się pędem alejką, prawie gubiąc siatkę z bułkami.
— Uuuuu, tu cię mam, babo! — Wujek okrzykami dodawał sobie animuszu, strasząc wirtualną postać w grze komputerowej. A przynajmniej tak mu się wydawało. Zachowywał się tak, jakby w pokoju oprócz niego nie było nikogo.
— Tato… — Walenty wreszcie zdołał coś wychrypieć.
Chłopców absolutnie zamurowało.
— No co? Ach! — zreflektował się wujo. Zmieszał się. — Wybaczcie, znowu byłem niewychowawczy. No, wiecie, gdyby to było naprawdę, to nigdy bym tak nie zrobił… Trzymaj! — Niepewnie oddał pad Walentemu. — No, eee, idę coś poczytać, mistrzowie, bawcie się dobrze.
Wyszedł z pokoju. Chłopcy przez chwilę dochodzili do siebie. Wreszcie Walenty odetchnął z ulgą.
— Było blisko — westchnął. — Tak to jest, gdy rodzic nie zauważa bariery pokoleniowej. Wytłumacz mu, że powinien interesować się wykresami w programach o biznesie, a nie grami wideo.




Dodano: 2011-04-06 10:57:04
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Kulawego szermierza"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Jordan, Robert - " Wojownik Altaii"


 Scalzi, John - "Imperium w płomieniach"

 Rushdie, Salman - "Quichotte"

 Taylor, Dennis E. - "Nasze imię Legion, nasze imię Bob"

 Przechrzta, Adam - "Demony zemsty. Beria"

 Kisiel, Marta - "Płacz"

 Szczerek, Ziemowit - "Cham z kulą w główie"

 Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

Fragmenty

 Baoshu - "Odzyskanie czasu" (przedmowa)

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Canavan, Trudi - "Klątwa kreatorów"

 Clare, Cassandra & Chu, Wesley - "Czerwone Zwoje Magii"

 Chiang, Ted - "Wydech"

 Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

 Wilson, F. Paul - "Twierdza"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS