NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Sanderson, Brandon - "Wśród gwiazd"

Gwynne, John - "Gniew"

Ukazały się

Jordan, Robert - "Smok Odrodzony" (2020)


 James, Henry - "O duchach"

 Taylor, Dennis E. - "Nasze imię Legion, nasze imię Bob"

 antologia - "Opowieści niesamowite z języka niemieckiego"

 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Zagubiona przyszłość" (reedycja)

 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Proxima" (reedycja)

 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Kosmiczni bracia" (reedycja)

 Vonnegut, Kurt - "Rysio Snajper" (2020)

Linki

Griffin, Kate - "Nocny burmistrz"
Wydawnictwo: Mag
Cykl: Matthew Swift
Tytuł oryginału: The Midnight Mayor
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Data wydania: Marzec 2011
Wydanie: I
ISBN: 978-83-7480- 203-1
Oprawa: miękka
Format: 135 x 202 mm
Liczba stron: 560
Cena: 39,00 zł
Rok wydania oryginału: 2010
Wydawca oryginału: Orbit
Tom cyklu: 2



Griffin, Kate - "Nocny burmistrz"

Grzech zaniechania


Kilka miesięcy temu bardzo pozytywnie wypowiadałem się o „Szaleństwie aniołów” Kate Griffin – pierwszym tomie przygód miejskiego czarnoksiężnika Matthew Swifta. Powieść miała trzymającą w napięciu fabułę połączoną ze świetną kreacją świata i systemu magii. W naszym języku nie ma dokładnego odpowiednika angielskiego „world building”: niemniej właśnie to Griffin wykonała doskonale. Dlatego po „Nocnym burmistrzu” należało się spodziewać rozwinięcia zarysowanych w pierwszym tomie pomysłów, jeszcze głębszego zanurzenia się w tajniki miejskiej magii. Tymczasem autorka zaskakuje, chociaż nie jest to zaskoczenie przynoszące radość z niespodziewanego. Można powiedzieć, że wprost przeciwnie.
Już początek „Nocnego burmistrza” budzi silne skojarzenia z „Szaleństwem aniołów”: ucieczka, dwugłos narracyjny w wykonaniu głównego bohatera, nie wiadomo co się dzieje, poczucie zagrożenia. Toczka w toczkę to samo, co miało miejsce w poprzedzającej powieści. Różnica polega na tym, że czytelnik nie czuje już zaskoczenia z powodu natury głównego bohatera, a zatem i napięcie rodzące się z opisanej sytuacji jest mniejsze. Również w późniejszych etapach książki schemat fabularny zdaje się być podobny. Nie jest to zarzut, gdyż zabieg jest naturalny w większości powieści pisanych według założonej konwencji, a Griffin ściśle trzyma się mieszaniny powieści detektywistycznej noir z elementami charakterystycznymi dla thrillera, wtłaczając całość w zgrabnie wykreowane realia urban fantasy. Jednakże porównując dwie dotychczasowe powieści o Matthew Swifcie, można odnieść wrażenie, iż druga z nich ma jednak konstrukcję bardziej uproszczoną. Śledztwo prowadzone przez głównego protagonistę było rozłożone na kilka etapów, a napięcie racjonowane i co jakiś czas następowały lokalne jego kulminacje. W „Nocnym burmistrzu” już tego nie ma: główny wątek toczy się wartko, ale bez wahnięć – dopiero końcówka oferuje wzbierającą się falę tsunami zalewającą czytelnika zdarzeniami i wrażeniami. Czy to dobre rozwiązanie? Zdania bez wątpienia są podzielone, ale mnie o gustu przypadła arytmia pierwszej części i poczułem się nieco rozczarowany.
Jakub Żulczyk, trochę mimochodem, na zakończonym kilka dni temu Pyrkonie wyraził opinię, że pisanie kontynuacji jest wyjątkowo ciężkim zadaniem. Na spotkaniu z nim padło stwierdzenie (pomijając barwne szczegóły), iż w pewnym momencie autor nie wie co jeszcze uczynić z bohaterem, więc wysyła go na uratowanie świata, bo alternatyw nie widzi. Jest to dosyć klasyczna przypadłość fantasy i nie uciekła od niej również Griffin; szkoda tylko, iż nastąpiło to już w drugim tomie. Swiftowi przychodzi ratować w nim Londyn przed zniszczeniem: może nie jest to ratowanie świata w skali globalnej, ale z perspektywy założeń systemu magii – w zasadzie porównywalne. Zastanawiać się tylko można, co bohaterowie będą czynić w dalszych tomach, skoro już teraz stanęły przed nimi takie wyzwania. Wszyscy wiemy, dlaczego pisze się cykle; ba, sami często tego wymagamy od pisarzy. Niemniej jednak autorzy powinni dawkować emocje: tym bardziej, że często przygody w mniejszej skali niosą za sobą znacznie więcej uroku niż rozgrywki o najwyższą stawkę. „Nocnego burmistrza” ratuje to, że chociaż zagrożenie jest wielkie, walka z nim (za wyłączeniem końcówki) odbywa się kameralnie. Budzi to skojarzenia (nie po raz pierwszy) z książkami Mike’a Careya o Feliksie Castorze, chociaż trzeba przyznać, iż w dłuższej perspektywie właśnie jemu wychodzi to lepiej. Jednakże i w samym cyklu autora „Lucyfera” zdarzają się wahnięcia, więc od razu nie należy stawiać Griffin na straconej pozycji.
Magia w świecie Swifta wyrasta z życia; wszelkich jego aspektów i zasad nim rządzących. Miasto, jako przestrzeń, w której żyje skomasowana ogromna liczba ludzi, przy powyższych założeniach naturalnie powoduje nagromadzenie się zjawisk nadprzyrodzonych. Wszelkie mity, legendy i memy miejskie nabierają życia, mogą zostać obleczone w ciało. Miasto jest życiem, więc i je może spotkać śmierć, a nieopatrznie rzucone przekleństwo przez osobę obdarzoną mocą może przynieść niespodziewane skutki: o tym też jest powieść Griffin. Bohaterom przychodzi zmierzyć się ze śmiercią miast, nadnaturalną istotą sycącą się (i wspomagającą) tragiczne wydarzenia i katastrofy. Brzmi to fascynująco, ale fabularnie poprowadzono rzecz w sposób standardowy, nie rozwijając przy tym palety możliwości, jaką daje osadzenie akcji w mieście mającym setki lat bogatej historii. Przykładowo kruki z Tower są niewiele znaczącym rekwizytem gdzieś w tle, niemającym dużego znaczenia. To samo dotyczy innych „zabezpieczeń” z legend. Na pierwszy plan wysuwa się natomiast stanowisko tytułowego nocnego burmistrza; osoby dbającej o bezpieczeństwo miasta. Lepszym rozwiązaniem byłoby chyba sięgnięcie do tradycyjnych elementów i na nich oparcie fabuły niż wprowadzenie własnego rozwiązania, które dodatkowo powoduje pewne sprzeczności logiczne w jej rozwoju. W dodatku niewiele została powiększona wiedza o realiach magii czy osobach posługujących się nią; w niektórych aspektach, na przykład magicznej społeczności, można uznać drugi tom przygód Swifta za krok w tył, a nowo wprowadzone postaci (np. Rajców wspierających działalność nocnego burmistrza) zdają się być słabo umocowane w opisywanej rzeczywistości.
Griffin w „Nocnym burmistrzu” popełniła serię grzechów; być może nie głównych, ale ciążących na sumieniu. Z przewinień lżejszych należy wymienić brak odwagi w eksperymentowaniu z prowadzeniem fabuły. Autorka trzyma się wyznaczonych standardów, a nawet wręcz je upraszcza. Poważniejsze wykroczenie dotyczy jednakże niewykorzystanego potencjału świata przedstawionego, który aż prosi się o rozwinięcie. Przypuszczalnie można Griffin usprawiedliwiać chęcią pozostawienia części nieodkrytych kart na później, ale zaprezentowana fabuła aż prosi się o głębsze wejście w miejskie legendy i mity Londynu. Stąd też główną winą autorki jest grzech zaniechania, który można rozpatrywać w przynajmniej w dwóch wymiarach powieści. Czy jest to powieść nieudana? Nic takiego, nadal dostarcza sporej dawki rozrywki. Nie oferuje jednakże nic ponad to, co czytelnik mógł odnaleźć w „Szaleństwie aniołów”. A może nawet mniej, tym bardziej że nie może być już mowy o zachłyśnięciu się realiami.


Autor: Tymoteusz "Shadowmage" Wronka


Dodano: 2011-03-30 23:40:38
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Imię boga"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Wolfe, Gene - "Cień i Pazur"


 Duncan, Emily A. - "Niegodziwi święci"

 Pullman, Philip - "Bursztynowa luneta"

 Vonnegut, Kurt - "Recydywista"

 Atwood, Margaret - "Testamenty"

 Palmer, Ada - "Siedem kapitulacji"

 Zbierzchowski, Cezary - "Chłopi 2050, czyli Agronauci w czasach katastrofy klimatycznej"

 Matheson, Richard - "Jestem Legendą i inne utwory"

Fragmenty

 Chiang, Ted - "Wydech"

 Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

 Wilson, F. Paul - "Twierdza"

 Lisińska, Małgorzata - "Pierwotny"

 Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Gniazdo"

 Schwartz, Richard - "Władca marionetek"

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 1

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 2

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS