NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

Simmons, Dan - "Zimowe nawiedzenie"

Ukazały się

Czajka-Kominiarczuk, Katarzyna - "Zwierzenia popkulturalne"


 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Maas, Sarah J. - "Szklany tron" (oprawa twarda)

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Gołkowski, Michał - "Bramy ze złota. Zmierzch Bogów"

 Ćwiek, Jakub - "Stróże 2: Brudnopis Boga"

 Urbanowicz, Artur - "Gałęziste"

 Sanderson, Brandon - "Droga królów" (twarda okładka)

Linki

Lovric, Michelle - "Córka Laguny"
Wydawnictwo: Jaguar
Tytuł oryginału: The Undrowned Child
Tłumaczenie: Grzegorz Komerski
Data wydania: Wrzesień 2010
ISBN: 978-83-76-86-019-0
Oprawa: miękka
Liczba stron: 400
Cena: 34,90
Rok wydania oryginału: 2009



Lovric, Michelle - "Córka Laguny"

Literatura dziecięca jest wtórna – właściwie w tym jednym zdaniu mógłbym zamknąć recenzję książki Michelle Lovric. Zapamiętajcie: jakkolwiek nie zachwalano by powieści na stronie tytułowej, w istocie okazuje się zazwyczaj, że są to frazesy nie tyle wyssane z palca, co wręcz wydumane przez kogoś, kto książki nie widział nawet na oczy.
Od momentu komercyjnego sukcesu Harry’ego Pottera większość tego, co dedykowane dzieciom (i co przy okazji trafia w łapy dużego dzieciaka, siedzącego we mnie), okazuje się iść z nurtem Rowlingowej opowieści. Trudno oprzeć się wrażeniu, że autorzy literatury dziecięcej wybierają drogę na skróty, i zaczynają tworzyć swój świat w oparciu o schemat Harry’ego, który przecież przyniósł pani Rowling tak duże pieniądze. (Tak wiem, jest w tym stwierdzeniu spora dawka złośliwości, wybaczcie, nie mogłem się powstrzymać).
Teodora Stamper – jedenastoletnia sierota, nieznająca pochodzenia swoich biologicznych rodziców, obdarzona cudacznymi talentami (wśród nich umiejętność czytania słów pojawiających się nad głowami rozmówców czy badanie zamiarów serca poprzez dotknięcie klatki piersiowej) to dziewczęca, bardziej poukładana wersja Harry’ego. Postacie oczywiście różnią się od siebie – przede wszystkim Teodora postawiona obok Pottera wydaje się jedynie papierową makietą.
Akcja powieści toczy się pod koniec XIX wieku w malowniczej Wenecji. Przybrani rodzice Teo (światowej renomy naukowcy) zostają zaproszeni do miasta. Nie przyjdzie im tam jednak wypoczywać, w mieście dzieją się doprawdy dziwne rzeczy. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że komuś zależy by Wenecja zniknęła z powierzchni ziemi. To straszne, ale umierają weneckie dzieci, ożywają drewniane Brustolony (rzeźby jako uosobienie niewolnictwa), studnie zamieniają się w tryskające gejzery, a wenecka woda staje się na tyle ciepła, by stać się idealnym siedliskiem krwiożerczych rekinów.
Już pierwsze spotkanie z miastem daje poznać Teo, że ma z tym miejscem o wiele więcej wspólnego, niż mogłoby się jej wydawać. To dla niej ożywają wszelkie wizerunki syrenek, próbując nawet z nią rozmawiać. To na jej głowę w miejscowej bibliotece spada magiczna księga, którą w ramach rekompensaty za uszczerbek na zdrowiu dostaje od starego bibliotekarza. Od tej pory „Klucz do tajemnego miasta” prowadzi ją za rączkę po punktach kontrolnych zaplanowanej przez Lovric akcji, przy okazji gawędząc o historii i służąc za mapę, na której (niczym na Mapie Huncwotów) widać kroki bohaterki.
Teodora przybywa do miasta z „przyjaciółeczką”, która nienawidzi jej do szpiku kości. Maria, bo o niej właśnie mowa, jest córką zaprzyjaźnionej ze Stamperami pary naukowców. Rodzice dziewczyn są przekonani o ich rzekomej przyjaźni, lub po prostu starają się nie zauważać, że tak naprawdę między dwoma rówieśnicami jedynie zgrzyta. Maria zresztą przysłuży się ciemnej stronie mocy (jak można się było tego domyśleć), występując w roli sługusa tego, którego imię dla odmiany można wypowiadać, a brzmi ono Bajamonte Tiepolo.
Teodorze nie przyjdzie działać samej w nowym dla niej świecie, przepowiednia mówi wyraźnie o Córce Laguny i mającym odegrać nieważką rolę Uczonym Synu. Pod tym przydomkiem kryje się Renzo – wielki znawca historii, rodowity wenecjanin. Początkowo z dużą rezerwą traktuje Teo, która jako przyjezdna nie zasługuje przecież na szacunek. Nie zdaje sobie sprawy, że ma do czynienia z dziewczyną, której jedenaście lat temu cudem udało się ujść z życiem, choć Tiepolo użył czarnej magii, by miało być inaczej... (Czy to Wam czegoś nie przypomina?)
Książka jest nierówna. Zdarzają się naprawdę dobre momenty, jak choćby scena przebudzenia się Teodory na cmentarzu, wędrówka ulicami miasta obklejonymi plakatami z jej podobizną i ogłoszeniami o zaginięciu dziewczyny. Nawet cała koncepcja „przebywania pod podszewką” też trzyma się kupy. Ciekawe wydaje się wplecenie w akcję historycznych postaci (jak twierdzi sama autorka), i umiejscowienie jej w autentycznych miejscach. Choć opisy może nie porywają i nie poczułem nagle, bym musiał udać się do Wenecji i sprawdzić, czy wszystko wygląda mniej więcej tak, jak sobie wyobraziłem – czerpanie z ciekawostek miasta można pochwalić. Niestety nie jestem w stanie zweryfikować historycznych nawiązań, w tej materii przyjmując jedynie, że w posłowiu Lovric nie mija się z prawdą.
Lovric wykorzystała multum stworzeń stojących zarówno po stronie Teo, jak i w opozycji. Armia syren zajmująca się propagandą ulotkową, przeróżne cuda-niewidy w postaci latających kotów syryjskich, ekscentrycznych duchów, węgorzy wampirów, drewnianych Brustolonów czy zwykłych magoghe (żądna krwi odmiana mew na usługach Tiepolo). Sceny batalistyczne (bo dochodzi do wojny) są jednak słabe, Lovric poświęca zbyt dużo uwagi mało istotnym wątkom, a wojnę opisuje zdawkowo, jakby na zasadzie komentowania meczu piłkarskiego. (Uwaga czytelniku, gryf przeskakuje i gryzie, syrenka śpiewa, kot syryjski liże rany...) Równie dobrze można by było napisać: wojna trwa.
Są barwne postacie w obozie Tiepolo, na przykład rzeźnik Bieso, co za życia zajadał się mięsem dzieci, a nawet raczył sprzedawać je w sklepie. Podobno postać autentyczna, ukarana za niecne występki karą ćwiartowania. Doprawdy straszliwa osobowość, fizycznie równie szpetna – o zniekształconych stopach i głowie trzymanej pod pachą. Te makabryczne zapędy zresztą przewijają się co jakiś czas, i o zgrozo, pozwalają na chwilę uwierzyć w możliwości Michelle Lovric. Nadają smaczku powieści, którą cała reszta tak metodycznie psuje.
Fabułę książki znaczą dziury logiczne, z którymi autorka radzi sobie dość infantylnie. Zazwyczaj ciągnie narrację po linii najmniejszego oporu, stawia bohaterów co jakiś czas w różnych opresjach, z których w ostatnim momencie wychodzą cali. Odnoszą rany, lecz bez konsekwencji – bo wystarczy trochę weneckiej drakwi i po bólu. Dominuje coś, co nazywam logiką ad hoc, łatanie dziur logicznych na bieżąco, bez większego zastanowienia się nad naiwnością proponowanych rozwiązań. Zbyt dużo ostatnich desek ratunku jak na jedną książkę.
Bohaterowie, pomimo kilku chlubnych wyjątków są raczej mało przekonujący, trudno się z nimi utożsamiać, a ci którzy giną (Szara Dama, syrenka Chissa), są tak nie problematyczni, że czytelnik właściwie ma to gdzieś. Komicznie wypada czarny charakter numer jeden – Bajemonte Tiepolo. Początkowo, kiedy jego osoba pojawia się jedynie w epizodach, tajemniczość nadaje mu uroku. Kiedy jednak przychodzi poznać go bliżej, wychodzą na jaw niedoskonałości warsztatowe Lovric, która wpycha w jego usta tak koślawe dialogi, że zaczyna on jawić się jako nadęty bufon. Prawi w sytuacjach najmniej odpowiednich, łapie w pułapki Teo i Renzo, by moment potem pozwolić się wykiwać jak podlotek. Głuchnie akurat wtedy, kiedy bohaterowie muszą uciec, pomimo tego, że ścierają się po drodze ze stadem Brustolonów. Szuka skrzynek ze złotem, zostawiając otwarte przejście. W finałowym starciu z Renzo zanim machnie kijem, musi oczywiście wdać się w potyczki słowne, które nie mają żadnego odkrywczego charakteru dla fabuły. Taka pokraczna karykatura sami-wiecie-kogo.
Styl Lovric mnie nie porwał, momentami dziwne porównania, dużo niepotrzebnych przysłówków, mało akcji w akcji. Pisanie sprawozdań – „opowiedziała, co zobaczyła”, „po chwili wyjaśnili sobie wszystko”, może te pustosłowia mają za zadanie uniknięcie budowania dialogów, z którymi autorka też nie radzi sobie najlepiej.
W scenie nakłaniania duchów do przejścia na stronę syren pojawia się przemówienie, którego właściwie nie ma. Teo i Renzo najpierw ćwiczą mowę na zjawach z Domu Duchów, gdzie podobno poznają różne sztuczki oratorskie, o których więcej się nie wspomina. Następnie stosują przemówienie na napotkanych duszach, za każdym niemal razem odnosząc sukces, przy czym zawsze ogranicza się to do słów (mniej więcej oczywiście): „udało im się wygłosić przekonujące przemówienie” albo „Renzo mówił zwięźle i treściwie, a Teodora w odpowiednim momencie zawieszała głos”.
„Córka Laguny” to książka przeciętna, wręcz słaba. To napisanie na nowo, tego wszystkiego, co już kiedyś było (z tą tylko różnicą, że rzecz dzieje się w Wenecji). Pozycja dla naprawdę niewymagającego czytelnika. „Przepiękna, pełna życia baśń!” głosi napis na okładce. Może była to przepiękna, pełna życia baśń, ale w głowie autorki – w procesie przelewania jej na papier zabrakło umiejętności, zabrakło magii. Tym między innymi różni się ta książka od „Harry’ego Pottera”, z którego zdaje się tak mocno czerpać.


Autor: Dawid Lach
Dodano: 2011-02-23 20:13:37
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj przygody Lennarta Malmkvista


Wygraj Kronikę World of WarCraft


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Le Guin, Ursula K. - "Cała Orsinia"


 Lawrence, Mark - "Święta siostra"

 Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia"

 Abercrombie, Joe - "Ostateczny argument" (oprawa twarda)

 Shannon, Samantha - "Zakon Drzewa Pomarańczy"

 Dick, Philip K. - "Nasi przyjaciele z Frolixa 8"

 Bardugo, Leigh - "Trylogia Grisza"

 Harrison, Harry - "Przestrzeni! Przestrzeni!"

Fragmenty

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS