NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Golden, Christie - "Narodziny hordy"

Naam, Ramez - "Apex"

Ukazały się

Butcher, Jim - "Drobna przysługa"


 Žamboch, Miroslav - "Ostatni bierze wszystko"

 Hodgson, William Hope - "Szalupy z „Glen Carrig”"

 Larson, B.V. - "Rój"

 Maszczyszyn, Jan - "Hrabianka Asperia"

 Rochala, Paweł - "Ballada o czarownicy"

 Staveley, Brian - "Ostatnia więź"

 Komuda, Jacek - "Czarna szabla" (wyd. 3)

Linki

Miéville, China - "W poszukiwaniu Jake'a i inne opowiadania"
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Tytuł oryginału: Looking for Jake
Tłumaczenie: M. Jakuszewski, G. Komerski, D. Guttfeld, K. Walewski
Data wydania: Lipiec 2010
Wydanie: I
ISBN: 978-83-7506-527-5
Oprawa: miękka
Liczba stron: 281
Cena: 29,90 zł
Rok wydania oryginału: 2005
Wydawca oryginału: Del Rey Books



Sobotnie czytanie. Kombinacja norweska

KOMBINACJA NORWESKA


Wygląda na to, że pisarze specjalizują się w pewnych odmianach prozy; zdarza się jednak, że autor trudniący się literaturą obyczajową, przywiązany do faktualności, drobiazgowych odwzorowań, nagle zapragnie być drugim Tolkienem lub czternastym (go)Lemem. Zwykle kończą się podobne próby klęską – fantastyczność takiego osobnika razi swą sztucznością, jej umowność jest podwójna, wygląda na kiepsko sporządzoną protezę poczucia niecodzienności rzeczywistości. Temperament twórczy wyznacza też chyba długość wykonań literatury – pisarze kiepscy kondycyjnie produkują prozę gęstą, lecz krótką; maratończycy odwrotnie: tworzą fabuły kręte i zawiłe, a przy tym ciężkie, twarde i zimne, niczym, nie przymierzając, lód. Zdarzają się jednak i tacy, którzy próbują wszystkiego – żadna tematyka czy objętość nie są im straszne. Dyscyplinę przez tych uprawianą nazywam kombinacją norweską – przypominam, że taki łamany sport istnieje, a polega na łączeniu skoków narciarskich z biegami na nartach. Innymi słowy – bo do tego prostego wniosku zmierza ma pokrętna metaforyka – trafiają się autorzy, którzy równie dobrze potrafią pisać długotrwałe powieści i opowiadania z krótkim oddechem.
Pytanie jest takie: czy można zaliczyć Chinę Miéville’a do norweskich kombinatorów? Otóż nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie komplementarnie, ponieważ założeniem serii tych tu felietonów, zebranych pod idiotycznym tytułem „Sobotnie czytanie”, jest jednokrotność duchowego obcowania ich autora z pisarzem omawianym. Założyłem sobie, że będę pisał o pisarzu sobie nieznanym i raz tylko. China Miéville słynie przede wszystkim z cyklu swych rozłożystych powieści o tzw. Nowym Crobuzon; żadnej z nich, rzecz jasna, nie czytałem i czytać nie zamierzam. Zaciekawił mnie natomiast zbiorek jego prozy skrótowej („W poszukiwaniu Jake’a i inne opowiadania”) – nękało mnie bowiem istotne pytanie, czy ten obciążony fatalnie kolczykami (zdjęcie dołączone, niestety, do książki) facet potrafi radzić sobie z zagęszczoną objętością, czy ów transatlantyk poruszający się swobodnie po oceanach fabularnych, nie zatonie przypadkiem w kałuży?
Dominują w zbiorku akcenty londyńskie – akcja większości opowiadań w tym mieście się rozgrywa; jest to jednak Londyn przetworzony, zmutowany, przefiltrowany przez ciemne szkła autorskiej wyobraźni, co daje efekt w rezultacie intrygujący. Przyjrzyjmy się bliżej temu nurtowi. Tytułowe opowiadanie daje wrażenia mieszane; obok fraz dętych i mizernych, mamy świetne aforyzmy (Mity są pełne oszczerstw); tekst jednak swym manieryzmem (pachnie Lovecraftem) nieco mnie zmęczył. „Pokój kulek” to taki poetycki horror. Autor dotyka tu fenomenu znikania dzieci; poza tym osadza element straszący w otoczeniu swojskim, co zawsze daje rezultat nieokreślonego bliżej niepokoju. Nadto, zabawnym akcentem jest tu swoiste zderzenie korporacjonizmu ze spirytyzmem; przyzwoicie spuentowane – umiarkowanie mi się podobało. „Doniesienia o pewnych wypadkach w Londynie” budzą doznania różne. Podoba mi się forma apokryfu; niepewność istoty rzeczy, która ustaje powoli – umiejętnie nasz China odsłania obszary nieciągłości, bardzo stopniowo. Gdy jednak dowiadujemy się, o co właściwie chodzi (autonomia ulic, które zachowują się niczym żywe istoty), rodzi się pytanie – po co to? Tyle nakładów, tyle inwencji, błysków, energii dla puenty tak wątłej i niekoniecznej? Odnaleźć można w tekście polskie akcenty – materializacja w Londynie krakowskiej ulicy Nerwowość (? – jakaś metafora polskości? cecha nasza niefortunnie narodowa? reminiscencja po brytyjskich pijackich wizytacjach w polskich miastach, o których głośno było w swoim czasie, a na które niektórzy zaiste dość nerwowo reagowali?). „Łącznik” tymczasem przywołuje nastroje paranoiczne, kafkowskie. Wydaje się, że mamy tu echa nastrojów po zamachach na londyńskie metro – przy czym China niczego tu natrętnie nie racjonalizuje; polubiłem ten tekst. „Dzień dziś wesoły” to nieudana próba groteski – mamy totalnie skomercjalizowane święta i bunt antykonsumpcyjny. Tu bodaj najwyraźniej dochodzi do głosu zaangażowanie polityczne pisarza; może dlatego tak bardzo tekst mi się nie spodobał? Do nurtu londyńskiego zamierzałem włączyć również „Fundamenty”, dość przejmujący skowyt umarłych, ale Miéville w komentarzu autorskim uświadomił czytelnikom, że idzie znów o manifest polityczny, niestety.
Strzałami poza pasmo wydały mi się dwa intrygujące opowiadania – „Chowaniec” oraz „Szczegóły”. Być może zadziałały tu sentymenty; dziecięce impresje, sensualne niemal. Pamiętam bowiem me młodzieńcze (dziecięce?) namiętne obcowania z książkami Bradbury’ego „K jak kosmos” oraz Ursuli K. Le Guin „Wszystkie strony świata”. Był to czas, kiedy jeszcze nie wiedziałem, czym jest fantasy – teksty wymienionych klasyków zdały mi się egzotyczne i niepojęte; trzeba dodać, że była to fantasy w wydaniu mistrzowskim – kiedy zalała nas później fala wykonań standardowych, rozczarowanie było znaczne. Opowiadania Chiny tajemniczo korespondują z tym moim sentymentalnym wzmożeniem; przypomniały mi doznania przygasłe, za co wdzięczny jestem autorowi.
„Jack”, czyli cząstka koronnego cyklu Miéville’a, podobałby mi się znacznie bardziej, gdybym nie wiedział, że jest to kalka ze słynnego „Harrisona Bergerona” Vonneguta.
Wreszcie „Lustra” tekst zdecydowanie najdłuższy i najlepszy w zbiorku. Wprawdzie i tu chwilami mamy patetyczne wtręty, metafory tandetne i nietrafione; ale też dobrą wizję postapokaliptycznego Londynu, zmienność narracji; pięknie wyzyskany, wyciśnięty rzekłbym, rekwizyt lustrzanej relatywności. Uwięzienie w formie pierwotnie swobodnych istot lustrzanych, zmuszenie ich do naśladownictwa naszych zachowań najbardziej nawet absurdalnych – o tak, ta wizja przemawia do wyobraźni. No właśnie, czy wydłużenie przekazu nie służy jednak naszemu Chinie? Czyż nie jest on w istocie maratończykiem przymuszanym wcześniej do biegów na sto metrów; znakomitym biegaczem narciarskim, którego posadzono na skoczni mamuciej, a on ma jeszcze lęk wysokości? Ekspertyza ma nie wypada jednoznacznie. Na pewno nie jest Miéville wybitnym mistrzem skrótu, ale radzi sobie – dla kilku tekstów mimo wszystko warto przeczytać ten zbiorek.


Autor: Jacek Sobota
Dodano: 2011-02-06 22:35:42
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Co nas czeka w 2017 roku?


 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

 Wywiad z Marcinem Podlewskim

 Senność

 Arkhamer 2016 - relacja

Recenzje

Delaney, Joseph - "Rytuał"


 Golden, Christie - "Assassin's Creed"

 Atwood, Margaret - "Rok Potopu"

 Gaiman, Neil - "Mitologia nordycka"

 Brennan, Marie - "Historia naturalna smoków"

 Aczel, Amir D. - "W poszukiwaniu zera"

 Łukawski, Jacek - "Grom i szkwał"

 Tregillis, Ian - "Mechaniczny"

Fragmenty

 Miller, Karen - "Skażona magia"

 Mitchell, David - "Slade House"

 Sanderson, Brandon - "Idealny stan"

 Sanderson, Brandon - "Legion"

 Tregillis, Ian - "Powstanie"

 Gromyko, Olga - "Wiedźma opiekunka"

 Liu, Cixin - "Problem trzech ciał"

 Clare, Cassandra i inni - "Opowieści z Akademii Nocnych Łowców"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS