NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Willis, Connie - "Pojedynek na słowa"

Denfeld, Rene - "Zaczarowani"

Ukazały się

Willis, Connie - "Pojedynek na słowa"


 Pilipiuk, Andrzej - "Wilcze Leże"

 Watson, Ian - "Łzy Stalina"

 Fletcher, Michael R. - "Bez odkupienia"

 Schwab, V.E. - "Zgromadzenie cieni"

 Bourne, J.L. - "Armageddon dzień po dniu"

 Sanderson, Brandon - "Żałobne opaski" (stara wersja)

 Sanderson, Brandon - "Cienie tożsamości" (stara wersja)

Linki

Miszczuk, Katarzyna Berenika - "Ja, diablica"
Wydawnictwo: W.A.B.
Cykl: Miszczuk, Katarzyna Berenika - "Wiktoria Biankowska"
Data wydania: Październik 2010
ISBN: 978-83-7414-824-5
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 125 x 195 mm
Liczba stron: 416
Cena: 39,90
Tom cyklu: 1



Wywiad z Katarzyną Miszczuk

Czytając Twoją debiutancką powieść, „Wilka”, miałam nieodparte wrażenie, że inspirowałaś się cyklem Stephenie Meyer, wiem jednak, że Twoja książka powstała zanim Meyer wydała pierwszą część „Zmierzchu”. Czym więc sugerowałaś się przy pisaniu „Wilka” i później „Wilczycy”? Jakie powieści wywarły wówczas na Ciebie największy wpływ?

KM: Tak, „Wilk” powstał przed „Zmierzchem”, jednak z racji swojego podobieństwa często jestem krzywdząco posądzana o plagiat. Trochę zainspirowałam się sztuką Szekspira „Romeo i Julia” i wykorzystałam temat zakazanej miłości. Wilcza rodzina Maksa nie akceptowała Margo, tak samo jak Max ze swoimi towarzyszami nie był mile widziany w szkole, czyli środowisku głównej bohaterki. Jeśli chodzi o pozostałe powieści, myślę, że nie sugerowałam się innymi książkami. Staram się nawet nie czytać literatury o podobnej tematyce, żeby przypadkiem jakiegoś schematu nie skopiować.

„Wilk” i „Wilczyca” wydają się nieco oderwane od polskiej rzeczywistości ze względu na osadzenie akcji w amerykańskim miasteczku, przy „Ja, diablica” fabułę umieściłaś przynajmniej częściowo w Warszawie – czy przy redagowaniu pierwszej powieści nie myślałaś o tym, żeby jednak jej akcję przenieść do jakiegoś miasta w Polsce?

KM: Miałam początkowo taki zamiar. Jednak musiałabym znacząco zmienić fabułę całej powieści. Moi bohaterzy mieli niespełna piętnaście lat i mieszkali w małym miasteczku, odseparowanym od świata. Do ciągłych podróży i przygód, na jakie ich wysyłałam, potrzebne im były samochody i motocykle. W Polsce piętnastolatek nie może prowadzić pojazdów. Może to dość trywialny powód, ale kiedy sama byłam piętnastolatką, wydawał mi się szalenie ważny.

Nietrudno zauważyć, zwłaszcza podczas lektury „Ja, diablica”, że w kreowaniu postaci posługiwałaś się żywymi wzorcami – o ile łatwo się domyślić, kim może być Piotr, o tyle czytelniczki na pewno zastanawiają się, kim jest Beleth. Czy ta postać ma żywy pierwowzór, czy może raczej jest „posklejana” z różnych osobowości?

KM: Niestety zasmucę teraz czytelniczki – Beleth jest „posklejany”. Nie spotkałam jeszcze nikogo, kto posiadałby jego wszystkie cechy. Jeśli chodzi o mężczyznę z okładki, nie wiem kim on jest. Moja propozycja diabła nie spodobała się wydawnictwu, więc to redakcja wybrała modela do zdjęcia.

Z jakich źródeł korzystałaś, pisząc o aniołach i demonach w „Ja, diablica”?

KM: Z internetu i z Biblii. W większej mierze jednak z internetu, który jest naprawdę kopalnią wiedzy, jeśli tylko dobrze poszukać.

Z blurba na okładce wiem, że pracujesz nad kontynuacją „Ja, diablica”. Na jakim etapie jesteś i kiedy można się spodziewać książki w księgarniach? I, tradycyjnie zadawane pytanie, co dalej? Trzecia część o wilkołakach (zostawiłaś sobie „furtkę” na końcu drugiej części)?

KM: Aktualnie napisałam niecałe trzysta stron kontynuacji „Ja, diablicy”. Jej tytuł roboczy to... „Ja, anielica”. W związku z moim notorycznym brakiem czasu trudno mi powiedzieć, jak szybko będą szły dalsze postępy w pracy, mogę jednak zapewnić, że w czasie świąt przyspieszę gwałtownie. Nie wiem, czy będę pisała trzeci tom przygód moich wilków. Pomysł mam zapisany w notatkach, ale na razie chcę skupić się na nowych projektach.

Studiujesz medycynę, czyli kierunek dość ścisły, którego uczestnicy zwykle nie interesują się literaturą fantastyczną. Dlaczego zdecydowałaś się na pisanie fantastyki? Co w niej Cię fascynuje?

KM: Zdecydowałam się na pisanie fantastyki, bo bardzo lubię ten gatunek. Pozwala oderwać się od rzeczywistości i całkiem zapomnieć o prawdziwym świecie. Jeśli chodzi zaś o zainteresowania studentów medycyny, to muszę zaprzeczyć. Fantastykę czyta zdecydowana większość. Nie jestem więc wyjątkiem.

Jakie znaczenie ma dla Ciebie pisanie książek? Planujesz iść w jakimś konkretnym kierunku, np. zostaniesz przy fantastyce, czy interesują Cię inne rejony literatury, a fantasy to początek?

KM: Pisanie jest dla mnie odskocznią od rzeczywistości. W ten sposób odreagowuję stresy i przyjemnie spędzam czas pogrążona w świecie własnej wyobraźni. W głowie siedzi mi mnóstwo pomysłów, między innymi na horror, kryminał i dwie kolejne powieści paranormal romance. Jeśli chodzi o paranormal romance, to przyznam szczerze, że dopiero niedawno dowiedziałam się o istnieniu tego gatunku. Wcześniej myślałam, że piszę zwykłą fantastykę.

Czym dla Ciebie jest fantastyka? Czy także uważasz, jak wiele osób, że są to powieści pisane wyłącznie po to, aby czytelnicy mogli uciec od prawdziwego świata?

KM: Tak, zgadzam się z tym stwierdzeniem, ale nie do końca. Fantastyka nie jest tylko czytadłem na szary jesienny wieczór. Wydaje mi się, że pełni funkcję dawnych baśni i legend, w których za otoczką magii i kolorów było ukryte zwykłe i niekiedy całkiem przyziemne, „mało czarodziejskie” przesłanie.

Jak znajdujesz czas na pisanie książek w natłoku zajęć studentki medycyny?

KM: Nie znajduję i to jest mój największy problem. Gdyby nie farmakologia i codzienne kliniki w szpitalach, najprawdopodobniej skończyłabym pisać kontynuację „Ja, diablicy” dobry miesiąc temu. Teraz mogę sobie pozwolić tylko na okazjonalne pisanie w weekendy i to też nie we wszystkie. Na szczęście wakacje zimowe spędzę z klawiaturą.

Jak Twoi przyjaciele podchodzą do Twojego pisarstwa? Coś się zmieniło w ich postrzeganiu Ciebie po wydaniu pierwszej powieści?

KM: Na początku się dziwili, tak jak dzisiaj każda nowa osoba, którą poznam. Natomiast wydaje mi się, że nic się nie zmieniło w ich sposobie postrzegania mnie. Dalej jestem Kasią, ich koleżanką ze szkolnej ławki, która skrupulatnie notuje na lekcjach.

Kto jest pierwszym recenzentem Twoich książek?

KM: Pierwszym recenzentem zawsze jest moja Mama. Chociaż ostatnio mój chłopak coraz ciekawiej zagląda mi przez ramię podczas pisania.

Wywiad przeprowadziła Anna "Eruana" Zasadzka.

Zdjęcie autorki pochodzi ze strony wydawnictwa W.A.B.


Autor: Anna "Eruana" Zasadzka
Dodano: 2010-12-26 16:06:05
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

"Wiara" i zbrodnia


Artykuły

Fantastyka 2016 - plebiscyt


 Co nas czeka w 2017 roku?

 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

 Wywiad z Marcinem Podlewskim

 Senność

Recenzje

Stewart, Ian & Tall, David - "Podstawy matematyki"


 Grzędowicz, Jarosław - "Hel 3"

 Golden, Christie - "Narodziny hordy"

 Lem, Stanisław - "Pamiętnik znaleziony w wannie"

 Miszczuk, Katarzyna Berenika - "Noc Kupały"

 Alexander, K. C. & Hough, Jason M. - "Mass Effect. Andromeda: Rebelia Nexusa"

 McGuire, Ian - "Na Wodach Północy"

 Jemisin, N.K. - "Wrota obelisków"

Fragmenty

 Tapinas, Andrius - "Wilcza godzina"

 Fletcher, Michael R. - "Bez odkupienia"

 Bourne, J.L. - "Armageddon dzień po dniu"

 Dębski, Rafał - "Ramię Perseusza. Z głębokości"

 Denfeld, Rene - "Zaczarowani"

 Bennett, Robert Jackson - "Miasto schodów"

 Hobb, Robin - "Skrytobójca Błazna"

 Jemisin, N.K. - "Wrota obelisków"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS