NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Drayden, Nicky - "Overwatch: Bohaterka Numbani"

Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Chokshi, Roshani - "Srebrzyste węże"

 Kamiński, Tomasz - "Polowanie"

 Komuda, Jacek - "Wizna"

 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

 Hill, Joe - "Strażak" (2020)

 Hill, Joe - "NOS4A2" (2020)

Linki

Molay, Frederique - "Witajcie w Murderlandzie"
Wydawnictwo: Muza
Tytuł oryginału: Bienvenue à Murderland
Tłumaczenie: Grażyna Majcher
Data wydania: Lipiec 2010
ISBN: 978-83-7495-835-6
Oprawa: miękka
Format: 145x205 mm
Liczba stron: 156



Molay, Frederique - "Witajcie w Murderlandzie"

Żegnam, Murderlandzie


„Witajcie w Murderlandzie” padnie ofiarą kontrastu pospolitego. Zacząłem czytać ten kryminał dzień po lekturze „Ciemnej Materii” Juli Zeh – porównania obu tych, napisanych przez Europejki kryminałów, z lekką domieszką fikcji naukowej, nasuwały się same. O ile w tamtym przypadku mieliśmy do czynienia raczej z dylematami fizyki teoretycznej, tutaj rzecz tyczy się rozrywki sieciowej, Massively Multiplayer Online Role Playing Game. Jest to główna rozrywka Nathana Burnetta, człowieka w średnim wieku na życiowych rozstajach. Prawdziwe życie oraz symulowane stają się dla niego i innych bohaterów jednym – wraz z momentem zagadkowej podwójnej śmierci – wirtualnego awatara i osoby ludzkiej za nim stojącej.

Jeśli chodzi o techniczną stronę przedsięwzięcia, jest ona po prostu zignorowana – żadnych informacji chociażby o interfejsie, jakim operuje gra. Autorka po prostu w momencie przeskoku na zdarzenia cyfrowe, zaczyna pisać kursywą – są one przedstawione jednak na tyle realistyczne (np. wspomina się, iż awatarowi ze strachu drgnęło oko), że człowiek, który miał cokolwiek do czynienia z rozrywką multimedialną, zachodzi w głowę, jak to jest możliwe. To tylko klawiatura i myszka? W jakiej relacji jest gracz do awatara, skoro ten potrafi błyskawicznie, w czasie rzeczywistym przenosić jego odruchy bezwarunkowe? Żadnego wyjaśnienia – Frederique Molay zdaje się pozbawiona wrażliwości gracza, jak gdyby świat rozrywki multimedialnej znała z drugiej ręki.

Zanim jeszcze fabuła wyszła mi naprzeciw, zacząłem rozbijać się o język. Nie wiem, na ile to zasługa przekładu, ale jest zaskakująco prosty – żeby nie napisać ubogi, co szczególnie widać w dialogach. Swoją drogą pisząca ma drażniącą manierę opisywania świata powieści właśnie poprzez dialog, co obdziera całą rozmowę z naturalności i wygląda dosłownie jak informacja: „ja, autorka, w tym momencie, chcę Ci coś zasygnalizować, Czytelniku”. Tym bardziej, że wyjaśnia tym sposobem pewne oczywistości i tym bardziej sprawia wrażenie osoby, która tłumaczy coś, o czym ma słabe pojęcie, osobom, które wiedzą jeszcze mniej. A może to ja już znerdziałem do końca i zarzut ten jest bezpodstawny?

Książkowa warstwa refleksji społecznej jest raczej płytka i pobieżna. Nie ma nic odkrywczego w akcentowaniu tego, że ludzie w sieci zachowują się inaczej, często używając swoich awatarów jak protez obyczajowych – ktoś udaje przebojowca, ktoś inny zmienia płeć. Sami czytacie tę recenzję w sieci, więc z pewnością spotkaliście się już z tego typu, bardziej czy mniej skrajnymi, przypadkami. Ale co dalej? Pisarza, w tym wypadku pisarkę, widziałbym jako kogoś, kto w przykładzie bohaterów, jak w soczewce, skupi jednocześnie przyczynę i kontekst całego zjawiska, odda pewien jego dramatyzm, a nie tylko ograniczy się do zasygnalizowania go.

„Witajcie w Murderlandzie” to bardzo przeciętny kryminał, który próbował wykorzystać modny temat jakim są MMORPGi. Niestety autorce zabrakło zarówno pomysłu na odkrywczy przebieg fabuły, jak i narzędzi do analizy zjawiska wirtualności. Wartka akcja jadąca na kolejnych trupach stanowi główną atrakcję książki – książka świetnie sprawdza się jako lektura do pociągu/autobusu/tramwaju, a zakładkę można wsadzić dosłownie w każdym momencie bez specjalnego ryzyka, że zgubimy sens. Niestety wraz z ostatnią kartką i rozwiązaniem ciekawej zagadki, wypada powiedzieć „Żegnaj Murderlandzie”, bo nieszczególnie jest do czego wracać.


Autor: Adam Ł Rotter


Dodano: 2010-12-08 21:50:28
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"


 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

 McDonald, Ian - "Luna: Wschód"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS