NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Basztowa, Ksenia & Iwanowa, Wikoria - "Siła złego na jednego"

Žamboch, Miroslav - "Bakly. W objęciach śmierci", tom 2

Ukazały się

Mammay, Michael - "Przestrzeń"


 Zbierzchowski, Cezary - "Chłopi 2050, czyli Agronauci w czasach katastrofy klimatycznej"

 Duncan, Emily A. - "Niegodziwi święci"

 Wlazło, Alicja - "Iskra"

 Lisińska, Małgorzata - "Bajki krasnoludzkie"

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Bonowicz, Karina - "Nie wywołuj wilka z lasu"

 Mróz, Remigiusz - "Echo z otchłani"

Linki

Roberts, Adam - "Projekt Stalin"
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Tytuł oryginału: Yellow Blue Tibia
Tłumaczenie: Adrian Napieralski
Data wydania: Październik 2010
Wydanie: I
ISBN: 978-83-7506-544-2
Format: 150 x 225 mm
Liczba stron: 328
Cena: 32,90



Roberts, Adam - "Projekt Stalin"

Z ogromną radością śpieszę donieść, że oto trafiła w moje ręce bodajże najciekawsza książka wydana w tym roku w Polsce. Uważam, że wygra każdy plebiscyt przynajmniej w jednej kategorii – największe zaskoczenie roku. Z notki wydawniczej można się dowiedzieć, że intryga będzie co najmniej sensacyjna, ponieważ wspomina się o jakimś kolejnym tajemniczym projekcie Stalina, o jakimś spisku, w który zaangażowani będą radzieccy pisarze SF, wreszcie o tym, że awaria Czarnobyla być może była efektem zamierzonych działań. Nie wiem, czy wydawca działał zupełnie świadomie, czy może przypadkiem udało mu się ukryć bodajże najważniejszą informację o tej książce. „Projekt Stalin” Adama Robertsa to taki „Paragraf 22”, czy może bardziej „Trzech panów w łódce (nie licząc psa)” literatury fantastycznej. Jest to książka bardzo poważnie niepoważna, z wysoce skoncentrowaną dawką ironii w najlepszym brytyjskim stylu. Ironii, nie humoru. To nie jest żadna parodia, satyra, czy cokolwiek w tym stylu. To nie błazenada à la Christopher Moore. To też nie jest żadna kopia Pratchetta. To jest książka naładowana wysublimowaną ironią. Jakże pyszną ironią. Można by rzec, że chyba właśnie po to powstała wyspa, obecnie zwana Zjednoczonym Królestwem i właśnie po to rozwinęła się w tym a nie innym kierunku cywilizacja brytyjska. Ironiczne spojrzenie Brytyjczyków doskonale pasuje do tak niepoważnej literatury jak SF.
Jakże wielkie było moje zaskoczenie, kiedy nagle odkryłem, że zamiast pogrążać się w jakiejś zawiłej intrydze sensacyjnej, po prostu wydaję z siebie histeryczny śmiech, czytając opis przesłuchania głównego bohatera przez bardzo zaangażowanego przedstawiciela wymiaru sprawiedliwości. Wskażcie mi jakiś konkurs, w którym walczą ze sobą najzabawniejsze opisy z różnych książek, a natychmiast zgłaszam ten fragment do niego. I nie jest to przypadek odosobniony, jest w tej książce jeszcze kilka takich scen, przy których po prostu gdakałem ze śmiechu, wprawiając w niemałą konsternację moje otoczenie. Przy czym muszę wspomnieć, że tłumacz stanął na wysokości zadania mając do pokonania kilka arcytrudnych zagwozdek, jakie wymyślił Autor, a opierających się tłumaczeniu języka rosyjskiego na angielski. Już sam oryginalny tytuł książki został zmieniony na kompletnie coś innego w języku polskim, ale wydaje mi się, że był to jedyny rozsądny pomysł, jaki można było zastosować wobec zabiegu autora. Można było ewentualnie zostawić tytuł w oryginale, by w trakcie lektury czytelnik odkrył, o co chodzi z tym „Yellow Blue Tibia”.
Dopiero przy tej książce polscy czytelnicy będą mieli okazję poznać Adama Robertsa. Mam jednak dużą nadzieję, że tak jak ja polscy czytelnicy na tyle polubią jego styl, że za chwilę pojawią się kolejne książki Robertsa na naszym rynku. Najwyżej trzeba będzie po nie sięgnąć w wersji oryginalnej. Tak czy siak nie zamierzam zapomnieć o tym nazwisku. Niekoniecznie musi to być powrót do świata widzianego oczyma Konstantyna Andriejewicza Skowreckiego, choć kolejnym jego przygodom nie powiem „nie”. Skowrecki jest doskonałym narratorem tej historii, jest też jej głównym bohaterem, a raczej antybohaterem. Proszę sobie wyobrazić jak najbardziej niebezpieczną rzeczywistość rozpadającego się Związku Radzieckiego wypełnioną agentami KGB, którzy są wciąż zagrożeniem, jeszcze chętniej i odważniej realizują własne cele, są niczym nieskrępowani, jakby atomy uwolnione w wyniku gwałtownej reakcji. A naprzeciw tych jakże wrogich sił staje samotny Konstanty. Ma swoje lata na karku, nałogowy palacz, po przejściu piętnastu kroków mocno dyszy, po dwudziestu musi usiąść. „Doskonały” materiał na przeciwnika KGB. Wsparciem dla niego stają się: moskiewski taksówkarz – z wykształcenia fizyk jądrowy i pewni ekscentryczni amerykańscy badacze. Wszyscy są mocno kontrowersyjnymi materiałami na przeciwników KGB. Z jakiego powodu? Dowiedzcie się sami, nie chcę psuć zabawy czytelnikom. Zresztą KGB reprezentowane jest też przez naprawdę ciekawe indywidua, które warto poznać samemu. Wszystko to kotłuje się w sowieckiej rzeczywistości, która okazuje się nie być jedyną dostępną rzeczywistością.
Chciałbym podkreślić, że ani razu w trakcie lektury nie miałem wrażenia wtórności. Roberts ma swój styl, co więcej, potrafi pewne oczywiste konwencje przedstawić w sposób zupełnie odmienny, zagrać nam na nosach. Jeżeli chodzi o oczywiste rozwiązania fabularne, mam nadzieję, że tak jak ja, będziecie miło zaskoczeni i to nie jeden raz w trakcie lektury „Projektu Stalin”. Naprawdę, gorąco polecam.


Autor: Jakub Cieślak
Dodano: 2010-11-26 21:06:22
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Spriggana - 21:53 26-11-2010
Nieprawdą jest, jakoby to była pierwsza książka Robertsa na naszym rynku. Niejaki „A.R.R.R. Roberts (jako Don Brine)”, autor „Kodu Edy Vinci” (oryginalnie „The Va Dinci Cod”) to też on.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Wojnę makową"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"


 Moore, Stuart - "Marvel X-Men: Saga Mrocznej Phoenix"

 Abercrombie, Joe - "Zemsta najlepiej smakuje na zimno"

 Schwartz, Alvin - "Upiorne opowieści po zmroku"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King, Stephen - "Instytut"

Fragmenty

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

 Mortka, Marcin - "Żółte ślepia"

 Schwab, V.E. - "Vengeful. Mściwi"

 Collins, Suzanne - "The Ballad of Songbirds and Snakes"

 Dick, K. Philip - "Możemy cię zbudować"

 Heinlein, Robert A. - "Drzwi do lata"

 Archer, K.C. - "Instytut" #1

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS