NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Pullman, Philip - "La Belle Sauvage"

Pullman, Philip - "Bursztynowa luneta"

Ukazały się

Duncan, Emily A. - "Niegodziwi święci"


 Wlazło, Alicja - "Iskra"

 Lisińska, Małgorzata - "Bajki krasnoludzkie"

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Bonowicz, Karina - "Nie wywołuj wilka z lasu"

 Mróz, Remigiusz - "Echo z otchłani"

 Kuang, Rebecca F. - "Wojna makowa" (zintegrowana)

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

Linki

Stephenson, Neal - "Cryptonomicon"
Wydawnictwo: Mag
Tytuł oryginału: Cryptonomicon
Tłumaczenie: Wojciech Próchniewicz
Data wydania: Listopad 2010
ISBN: 978-83-7480-188-1
Oprawa: twarda
Format: 150 x 230 mm
Liczba stron: 1072
Cena: 89,00 zł
Rok wydania oryginału: 1999



Stephenson, Neal - "Cryptonomicon"

Powieść zgrabna jak szyfr


W 2010 roku, w sam raz pod choinkę, Mag przygotował dla czytelników nie lada gratkę: ekskluzywną reedycję powieści Neala Stephensona pod tytułem „Cryptonomicon”. Książka wydana jest w większym niż zazwyczaj formacie, z twardą oprawą i obwolutą – podobnie jak to miało miejsce w przypadku wydanej rok temu „Peanatemy” tego samego autora. Wydana oryginalnie w 1999 roku powieść posiada typową dla amerykańskiego pisarza solidną (by nie powiedzieć: gargantuiczną) objętość. Wszystko to sprawia, że nowe wydanie „Cryptonomiconu” robi wrażenie... ale i tak najważniejsze jest to, co znajduje się między okładkami. Bez obaw, tam też jest świetnie, do czego Stephenson czytelników przyzwyczaja od wielu lat.
Akcja powieści rozgrywa się dwutorowo. W pierwszym z wątków, dziejącym się podczas II wojny światowej śledzimy losy kilku bohaterów zamieszanych, bez wchodzenia w zbędne szczegóły, w grę wywiadów. To, czego dokonają, będzie miało istotny wpływ na drugi z wątków, dziejący się współcześnie. Tutaj wydarzenia śledzi się z punktu widzenia jednego bohatera, Randy’ego Waterhouse’a, który właśnie rozkręca biznes w branży IT. W rezultacie wydarzenia opisywane w „Cryptonomiconie” rozciągnięte są na przestrzeni pięćdziesięciu lat oraz na sporym obszarze globu – od Szwecji, poprzez śródziemnomorskie wybrzeża Afryki, Stany Zjednoczone, aż po Filipiny. Akcja toczyć się będzie w powietrzu, na ziemi i pod wodą. W powieści dzieje się dużo; zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że jest to najbardziej dynamiczna (jeśli nie liczyć pewnych fragmentów „Cyklu Barokowego”) powieść Stephensona. W dodatku, co nie jest u niego regułą – szczególnie w starszych powieściach – fragmenty z dużą ilością akcji nie stanowią najsłabszych elementów książki.
Stephenson ma w zwyczaju opierać fabułę na jakimś zagadnieniu, które przedstawia kompleksowo i rozbiera na czynniki pierwsze. Nie jest to sztuka dla sztuki, ale umiejętne zespolenie akcji z nauką, przez co można mówić o prawdziwej fantastyce naukowej, mimo iż w samej powieści elementów czysto fantastycznych jest stosunkowo niewiele i nie odgrywają one znaczącej roli dla rozwoju fabuły. Stanowią one swego rodzaju ukłon w kierunku czytelników wcześniejszych książek Stephensona – podobnie jak miało to miejsce w przywoływanym już „Cyklu Barokowym”.
W „Cryptonomiconie”, czego można się domyślić już po samym tytule książki, autor dotyka przede wszystkim zagadnień dotyczących kryptografii, a także – szczególnie w późniejszej części powieści – pośrednio z nią powiązaną teorią informacji, której przejawy można obserwować m.in. w systemach komputerowych. Jasnym więc już jest, że to właśnie to zagadnienie stanowi główny most koncepcyjny (bo już nie fabularny) między dwoma głównymi wątkami powieści. Warto jednocześnie zaznaczyć, że autorska wizja w tym przypadku nie wydaje się być tak kompleksowa i oddziaływująca na czytelnika, jak to miało miejsce w innych jego książkach. Być może jest tak dlatego, że powieść dzieje się w czasach nam bliskich, przez co wiele elementów nie jest dla nas w żaden sposób zaskakujących czy nowych. Ponadto branża IT rozwija się tak szybko, iż od momentu ukazania się książki, wiele się zmieniło. W rezultacie nowinki stały się standardami, a pomysły dotyczące rozwoju zostały zweryfikowane; rzecz jasna nie wszystkie.
Amerykański autor bez wątpienia jest erudytą; może nie w stylu Umberto Eco, ale potrafi w swej twórczości odwoływać się do licznych teorii, pomysłów czy zjawisk, wtrącać od niechcenia słowa i stwierdzenia, po których uruchamia się cały łańcuch skojarzeń. Tło historyczne zostało wiernie i ze szczegółami oddane, choć niekiedy dostosowane na potrzeby powieści... a czasem lekko zmienione poprzez wprowadzenie drobnych, fantastycznych szczegółów. To rzecz jasna tylko jeden z elementów konstrukcyjnych powieści, ale podobnie jak pozostałym, nie można nic zarzucić. Autor prowadzi czytelnika od A do Z, a z początkowego chaosu w finale wyłania się zgrabna całość, która domyka wszystkie, nawet najdrobniejsze wątki.
Dodatkowym smaczkiem dla czytelników z pewnością będą nawiązania do innych powieści Stephensona. Rzecz jasna „Cryptonomicon” ma najwięcej wspólnego z późniejszym „Cyklem Barokowym” – główni bohaterowie noszą te same nazwiska (a nawet czasem imiona), w obu powieściach pojawia się Enoch Root oraz pojawiają się mieszkańcy Qwqhlmu, a nawet zdarzają się takie detale, jak góra Elizy. Jednakże w powieści można znaleźć też inne, bardziej subtelne (na zasadzie echa poruszanych tam tematów, przedstawionych wizji) odwołania do wcześniejszych książek Stephensona – „Diamentowego wieku” czy „Zamieci”. Widać, że raz przedstawione przez autora pomysły, nadal w nim żyją i wpływają na twórczość, nawet jeśli postanowił się w miedzyczasie zająć czymś zupełnie innym.
„Cryptonomicon” łączy w sobie zalety pięknego wydania (z czym wiąże się już mniej zachwycająca cena) oraz świetnej treści: wielopoziomowej i skomplikowanej, ale jednocześnie zgrabnie sformułowanej, niczym dobry kod lub szyfr. Być może nie jest to najlepsza powieść w dorobku Stephensona, ale i tak zasługuje na wyrazy uznania. Mało który pisarz potrafi tak sprawnie łączyć warstwę koncepcyjną i fabularną. Nic, tylko brać się za czytanie. Albo składać zamówienie u Mikołaja.


Autor: Tymoteusz "Shadowmage" Wronka


Dodano: 2010-11-13 20:11:25
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

tomerto - 19:52 09-08-2014
Świetna recenzja. Już niedługo i ja rozpocznę przygodę z tą potężną książka.

Komentuj


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"


 Moore, Stuart - "Marvel X-Men: Saga Mrocznej Phoenix"

 Abercrombie, Joe - "Zemsta najlepiej smakuje na zimno"

 Schwartz, Alvin - "Upiorne opowieści po zmroku"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King, Stephen - "Instytut"

Fragmenty

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

 Mortka, Marcin - "Żółte ślepia"

 Schwab, V.E. - "Vengeful. Mściwi"

 Collins, Suzanne - "The Ballad of Songbirds and Snakes"

 Dick, K. Philip - "Możemy cię zbudować"

 Heinlein, Robert A. - "Drzwi do lata"

 Archer, K.C. - "Instytut" #1

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS