NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Gaiman, Neil - "Chłopaki Anansiego"

Chambers, Becky - "Daleka droga do małej, gniewnej planety"

Ukazały się

Mastai, Elan - "Inne dziś"


 Brzezińska, Anna - "Córki Wawelu"

 Kristoff, Jay - "Nibynoc"

 Tregillis, Ian - "Wyzwolenie"

 Janusz, Aleksandra - "Cień Gildii"

 Canavan, Trudi - "Obietnica następcy"

 Jadowska, Aneta - "Szamańskie tango"

 McClellan, Brian - "Sługa korony"

Imprezy

Copernicon 2017
Od: 2017-09-22
Do: 2017-09-24

Linki

Artykuł jest częścią serii Gamedec.
Zobacz całą serię

Relacja ze spotkania z Marcinem Przybyłkiem

Torkil Aymore nie jest sierotą, czyli byłam na spotkaniu z Marcinem Przybyłkiem


Czy pamiętacie tekst Agnieszki Szady pt. „Bohaterowie bez przeszłości”, jakiś czas temu opublikowany przez portal Esensja, w którym autorka zwraca uwagę, że niektórzy bohaterowie sprawiają wrażenie, jakby pojawili się na kartach powieści znikąd, już doskonale ukształtowani (lub niedojrzali) pod względem psychologicznym? Nie mają rodziców, rodzeństwa, przyjaciół z dzieciństwa, nawet wspomnień o ulubionym zwierzaku. Pod pewnym względem przypominają niekompletnie ubrane postaci (na przykład tylko w czapkę i okulary) widziane przez Saszę, głównego bohatera „Poniedziałku zaczynającego się w sobotę” Strugackich1) podczas przemieszczania się przez sztucznie skonstruowane przestrzenie czasowe – postaci, które okazują się być wizualizacjami opisów sprokurowanych przez najróżniejszych autorów. Strugaccy bezlitośnie ośmieszają autorskie niedoróbki, Agnieszka Szady zwraca uwagę, że „wystarczy dosłownie jedno zdanie, by uwiarygodnić przeszłość postaci i sprawić, że nie będzie sprawiała wrażenia, jakby dzień przed rozpoczęciem akcji zeszła z taśmy fabrycznej”2). A ja mam przyczynek do tej „rozprawki”. Otóż okazuje się, że brak przeszłości niektórych bohaterów nie musi wynikać jedynie z niedopatrzenia autora, może być także skutkiem ingerencji redaktorskiej.
Mianowicie, Torkil Aymore w zamyśle autora wcale nie jest sierotą, choć ani jedno słowo z dotychczas opublikowanych nie wskazuje, że ma rodzinę. Na dodatek, żyjącą rodzinę. Dlaczego zatem choćby wzmianka o niej nie ujrzała światła dziennego? Ano dlatego, że z ostatniej części przygód gamedeka wykreślono scenę rozmowy Toriego z ojcem. Podczas autoryzacji tego tekstu Marcin uzupełnił, że nożyce redaktorskie nie ominęły również wcześniejszych książek cyklu: „z tomu drugiego wycięto duży fragment, w którym Torkil wspomina dzieciństwo, pierwszą pracę zarobkową (był wtedy nastolatkiem) oraz romantyczną miłość: tęsknotę i obserwacje obłoków. Torkil uwielbiał patrzeć w niebo. Torkil to „a man with the sky in his eyes”; niestety, po wycięciu rzeczonego fragmentu ta metaforyczna definicja staje się zupełnie bezsensowna. Jej, jakże odległe echa, słychać w nazwie Skymour... Torkil to bardziej poeta i kochanek niż wojownik i cyniczny macho. Niestety, ciągnięty jest nieustannie w tym drugim kierunku...”.
Nie zamierzam komentować decyzji redaktorskich, nie potrafię ich ocenić bez lektury tekstu, przekazuję jedynie informację. Nie jest także moim celem stworzenie wrażenia, że redaktorzy w ten sposób ciemiężą autorów. Faktem jest, że autorom żal każdego wykreślonego słowa i faktem jest, że redaktorzy sugerują zmiany, zatem rozbieżność ich stanowisk wydaje się uzasadniona. Właśnie, wydaje się, bo przecież i redaktorzy, i autor mają wspólny cel: sprawić, by tekst był lepszy (wiem, tu aż się prosi próba zdefiniowania słowa „lepszy”, niewykonalna przecież bez określenia kryteriów; niewykonalna tym bardziej, że niektóre priorytety są nie do pogodzenia: np. szybka akcja kłóci się z rozterkami bohatera). I choć wielu tekstom nożyce redaktorskie pomagają, to w pełni rozumiem niechęć autorów do wprowadzania sugerowanych zmian.
Wracając do tematu, Marcin Przybyłek jest zdania, że brak akurat tych scen zubaża profil psychologiczny Torkila i zastanawia się nad jego uzupełnieniem przez publikację np. wykreślonej rozmowy z ojcem w czasopiśmie fantastycznym, przy czym forma opowiadania raczej nie wchodzi w grę, bo – formalnie rzecz biorąc – scena ta nie jest opowiadaniem. Przed umieszczeniem tego fragmentu jako retrospekcji w kolejnym tomie cyklu autor się waha, nie jest zwolennikiem takiego rozwiązania, gdyż kojarzy mu się to ze sztucznym łataniem dziur, z działaniem: „ach, zapomniałem wtedy napisać, to uzupełniam teraz”. Ostateczna decyzja na temat losów odrzuconej sceny jeszcze nie zapadła, spragnionym dodatkowych informacji czytelnikom Marcin Przybyłek zdradził jedynie, że Torkil pozostawał z ojcem w konflikcie...
Jak widać po powyższym fragmencie, niektóre poruszane podczas spotkania tematy wywoływały ożywioną dyskusję i mnóstwo dygresji. W rozważaniach na temat różnicy w priorytetach redaktorskich i autorskich udało nam się skręcić w kierunku psychologii: zastanawialiśmy się, w jaki sposób osobowość współpracujących osób determinuje efekty współpracy. Wprawdzie nawet nie próbowaliśmy dopracować się uniwersalnych metod postępowania w sytuacji, w której okazuje się, że typ czerwono-niebieski skazany jest na kontakt zawodowy z kimś żółto-zielonym3), ale podane przez Marcina przykłady, przyobleczone w formę anegdoty, uświadomiły nam istnienie problemu.
W tym momencie pracy nad relacją uświadomiłam sobie, że wszelkie moje wysiłki „publicystyczne” są skazane na niepowodzenie. Po pierwsze, nie jestem w stanie oddać atmosfery spotkania (tak, tak, żałujcie, że Was nie było!). Po drugie, w wielu poruszanych kwestiach jestem laikiem i nie zamierzam nikogo torturować własnymi interpretacjami. Po trzecie wreszcie, poruszyliśmy naprawdę „szeroki wachlarz problemów”, a każdy z nich jest godny obszernego omówienia. A ponieważ mam poczucie, że – z braku czasu – nie dodyskutowaliśmy się do samego dna, że już nie wspomnę o tym, że z pewnością zainfekowałabym omawiane kwestie własnymi poglądami, postanowiłam uśmiechnąć się do Marcina Przybyłka z prośbą o udzielenie wywiadu.
Na koniec zostawiłam rzecz najprzyjemniejszą: dziękuję portalowi Kawerna i Bibliotece Miejskiej w Sopocie za zorganizowanie spotkania, bez którego zarówno ten tekst, jak i potwierdzony już – choć jeszcze nie spisany – wywiad, by nie powstały.



1) Arkadij i Borys Strugaccy: Poniedziałek zaczyna się w sobotę. Historia trzecia. Powszechne zamieszanie. Prószyński i S-ka, Warszawa 2009. ISBN: 978-83-7648-193-7, str. 175.

2) Agnieszka Szady: Bohaterowie bez przeszłości,Esensja 21.12.2008.

3) Marcin Przybyłek: Cztery wymiary. Blog autora. 25.08.2009.



Autor: Beata Kajtanowska


Dodano: 2010-11-04 19:46:31
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Gra o tron subiektywnym okiem (s07e07)


 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e03)

Recenzje

Riggs, Ransom - "Baśnie osobliwe"


 Cetnarowski, Michał - "Podwójna tożsamość bogów"

 Dashner, James - "Dziennik osobliwych listów"

 Schwab, V.E. - "Zgromadzenie cieni"

 Orliński, Wojciech - "Lem. Życie nie z tej ziemi"

 Ryan, Anthony - "Ogień przebudzenia"

 Kosik, Rafał - "Różaniec"

 Brzezińska, Anna - "Córki Wawelu"

Fragmenty

 Jadowska, Aneta - "Szamańskie tango"

 Tregillis, Ian - "Wyzwolenie"

 Kosik, Rafał - "Różaniec" #2

 Kosik, Rafał - "Różaniec" #1

 Duszyński, Tomasz - "Impuls" #2

 Duszyński, Tomasz - "Impuls" #1

 Butcher, Jim - "Zdrajca"

 Hand, Cynthia; Ashton, Brodi & Meadows, Jodi - "Moja Lady Jane"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS