NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Bardugo, Leigh - "Cień i kość" (Mag)

Fedyk, Karolina - "Skrzydła"

Ukazały się

Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"


 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 antologia - "Jednookie walety"

 Pindel, Tomasz - "Historie fandomowe"

 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana" (2019)

 Clare, Cassandra - "Królowa Mroku i Powietrza"

 Briggs, Patricia - "Dotyk ognia"

 Harkness, Deborah - "Księga czarownic" (wyd. 3)

Linki

Ballard, J. G. - "Rzeźbiarze chmur"
Wydawnictwo: Vis-à-vis/Etiuda
Data wydania: Marzec 2010
ISBN: 978-83-61516-38-5
Oprawa: miękka
Liczba stron: 264
Cena: 24,90 zł



Ballard, J. G. - "Rzeźbiarze chmur"

Łyżka dziegciu w beczce miodu – to pierwsze słowa, które przychodzą mi na myśl po lekturze „Rzeźbiarzy chmur” J. G. Ballarda. Sformułowanie może proste i wyświechtane, ale cóż począć, kiedy właśnie ono najlepiej oddaje istotę polskiego wydania „The Complete Short Stories vol.2”? Zresztą, chyba akurat tego brakowało mi w „Rzeźbiarzach..” najbardziej – prostoty i zachowawczości. Przy czym, należy zaznaczyć, że nie jest to bynajmniej wina autora. Kto więc zawinił? Jeżeli nie pisarz, oczywiście tłumacz. Wydanie opowiadań Ballarda w większości przetłumaczonych na polski po raz pierwszy to niewątpliwie powód do dumy, jednak powierzenie przekładu Bohdanowi Drozdowskiemu okazało się poważnym błędem. Być może to świetny poeta i publicysta, natomiast jego zdolności translatorskie pozostawiają wiele do życzenia. Drozdowski z uporem maniaka utrudnia życie czytelnikom stosując dziwaczną składnię i niepotrzebnie archaizując, co w połączeniu z kiepską redakcją książki daje momentami katastrofalne wręcz efekty. Płynność i nastrojowość, główne zalety prozy J. G. Ballarda, nie oddziałują w tym przypadku z taką siłą, z jaką powinny. Widać to zwłaszcza w porównaniu z trzema opowiadaniami przetłumaczonymi przez Lecha Jęczmyka (Souvenir i Rzeźbiarze chmur) i Roberta Stillera (Prima Belladonna). Teksty te wydają się być najlepsze w całym zbiorze, co, jak zakładam, może być wrażeniem błędnym – Głęboki koniec czy Ostatni świat pana Goddarda z pewnością w niczym nie ustępują wcześniej wspomnianym opowiadaniom, miały jednak mniej szczęścia jeśli chodzi o tłumaczenie. Mimo wszystko, warto zacisnąć zęby i czytać dalej nie zważając na translatorskie eksperymenty Drozdowskiego, gdyż nawet pokiereszowany przez tłumacza Ballard gwarantuje literaturę najwyższej próby.
W twórczości Ballarda jak w soczewce skupiają się wszystkie charakterystyczne cechy Nowej Fali, takie jak skupienie się na wnętrzu człowieka, meandrach podświadomości i zakamarkach psychiki. Doskonale widać to w Strażnicach, gdzie do końca nie wiemy czy zagrożenie reprezentowane przez tajemnicze obiekty wiszące na niebie jest prawdziwe, czy to tylko wytwór wyobraźni mieszkańców miasta, oraz w Tysiącu snów ze Stellavisty, przejmującej historii o domu, który niczym żywy organizm reaguje na stany emocjonalne swoich lokatorów. Otchłanie kosmosu są niczym wobec głębin ludzkiego umysłu, zdaje się mówić autor, poruszając tym samym problematykę inner space – przestrzeni wewnętrznej, jednego z najczęściej przewijających się motywów w twórczości nowofalowców. Dlatego też często wyjaśnia się tę prozę za pomocą surrealizmu. Bunt przeciw logice i racjonalizmowi, wizje z pogranicza snu i jawy inspiracje psychoanalizą to bez wątpienia cechy pisarstwa Ballarda, które równie dobrze można by odnieść do twórczości Salvadora Dalego czy André Bretona.
Innym elementem charakterystycznym dla opowiadań z „Rzeźbiarzy chmur” jest czas. Nam kojarzy się z czymś nieubłaganym, lecz stałym i pewnym. U Ballarda przeciwnie, czas to element chaotyczny, zjawisko którego istoty tak naprawdę nie jesteśmy w stanie pojąć. Może nagle zacząć płynąć w przeciwnym kierunku (jak dla cofającego się w rozwoju fizycznym Freemana z opowiadania Pan F. jest panem F.) bądź też nieustannie się zapętlać (Ucieczka) ujawniając tym samym swoją chaotyczną naturę. Nie może zresztą być inaczej – czas jest przecież tylko jednym z ze składników rzeczywistości, a ta w twórczości Ballarda jawi nam się jako niepewna i niewytłumaczalna. Wszelkie próby ujęcia świata w naukowe lub filozoficzne ramy są skazane na porażkę, o czym nieustannie przekonują się bohaterowie opowiadań z „Rzeźbiarzy chmur”. Skąd wzięło się ciało olbrzyma wyrzucone na plażę w Souvenirze? W jaki sposób pan Goddard został właścicielem miniatury miasteczka, w którym mieszka? Nie wiadomo. Tajemnica zapisana w strukturze rzeczywistości jest do tego stopnia wszechogarniająca, że protagoniści wydają się być z tym faktem pogodzeni – ich działania nie są działaniami pewnych siebie, potrafiących wszystko wytłumaczyć zdobywców rodem z SF lat pięćdziesiątych, przypominają raczej zachowanie dzieci we mgle, podejmujących co prawda próby poznania świata, ale świadomych swej bezradności w konfrontacji z ogromem niewiadomej. Nie da się ukryć, że lektura „Rzeźbiarzy chmur „dostarcza nam mnóstwa przeżyć, które trudno nazwać przyjemnymi, ale, jak napisał Breton: „strach przed obłędem nie zmusi nas do zatrzymania sztandaru wyobraźni w połowie masztu”1).
James E. Gunn stwierdził kiedyś, że Ballard „musi mieć czytelników, którzy są miłośnikami nie science fiction, ale Ballarda”2). Nieco radykalne stwierdzenie, trzeba przyznać. Niemniej jednak słynny autor i wydawca ma rację w tym sensie, że nie jest to literatura dla wszystkich. Z pewnością nie powinni po nią sięgać zwolennicy klasycznej SF, opartej na pomyśle i fabule ani też wielbiciele epickiej fantasy z jej herosami i rozbudowanymi światami. To niełatwa proza, wiele wymagająca, ale też i wiele dająca w zamian. To wreszcie wyzwanie dla wyobraźni, nawet dla czytelników fantastyki, przyzwyczajonych do oszałamiających, wykręcających umysł wizji. Warto je podjąć.



2)James E. Gunn, Droga do science fiction, t. III



Autor: Jakub Owczarek
Dodano: 2010-10-08 19:03:50
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Nawiedzenia"


Wygraj "Ostatniego strażnika"


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sullivan, Michael J. - "Śmierć Dulgath"


 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Sullivan, Michael J. - "Róża i cierń"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

 Szostak, Wit - "Poniewczasie"

 Sullivan, Michael J. - "Wieża Koronna"

 Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

 Baxter, Stephen - "Masakra ludzkości"

Fragmenty

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Christopher, Adam - "Ciemność nad miastem"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Rubież"

 Babraj, Rafał - "Dystrykt Warszawa"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS