NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

Liu, Cixin - "Era supernowej"

Ukazały się

Komuda, Jacek - "Wilcze gniazdo" (wyd. 4)


 Piekara, Jacek - "Mój przyjaciel Kaligula" (2019)

 Ziemiański, Andrzej - "Pułapka Tesli" (wyd. 2)

 Manguel, Alberto; Guadalupi, Gianni - "Słownik miejsc wyobrażonych"

 King, Stephen - "Instytut"

 Parowski, Maciej - „Wasz cyrk, moje małpy. Chronologiczny alfabet moich autorów”, tom 2

 Lewicka, Anna - "Moc"

 Brennan, Marie - "W labiryncie smoków"

Linki

Szostak, Wit - "Chochoły"
Wydawnictwo: Lampa i Iskra Boża
Data wydania: Wrzesień 2010
ISBN: 978-83-89603-83-8
Oprawa: twarda
Format: 150 x 210 mm
Liczba stron: 440
Cena: 39,90 zł



Szostak, Wit - "Chochoły"

Maski


Wit Szostak w swej dotychczasowej twórczości przeszedł daleką drogę, rozpoczynając od niemal klasycznego fantasy w postaci trzech smoczogórskich książek, by z czasem odejść od fantastycznych scenerii na rzecz opisywania rzeczywistego świata, wzbogaconego jedynie o nadprzyrodzone elementy, co najlepiej widoczne jest w powieści „Oberki do końca świata”, ale także w opowiadaniach, m.in. „Podworcu”. W najnowszej, i jak do tej pory zdecydowanie najobszerniejszej powieści, krakowski autor podąża tym tropem, tworząc z codzienności świat pełen magii i tajemnic.
Bazą fabularną „Chochołów” jest wielopokoleniowa rodzina (od której zresztą książka bierze tytuł, chociaż możliwych jego interpretacji jest przynajmniej kilka) zamieszkująca krakowską kamienicę; nie jest to jednak typowy budynek z klatkami schodowymi, mieszkaniami, etc. Mieszkańcy przeprojektowali jego wewnętrzną architekturę, tworząc wspólny dom dla wielu pokoleń, rodziny bliższej i dalszej. Kamienica Chochołów to świat w miniaturze; ma swoje arterie i boczne przejścia, miejsca wspólnych zebrań i azyle. Na dachu kaplica, w piwnicach cmentarz: pośrodku toczy się życie. W powieści Szostaka kamienica i Kraków stanowią układ naczyń połączonych; rzeczy dziejące się w murach domu przy ulicy S., odbijają się w obrazie miasta Kraka. Nastroje panujące między Chochołami swobodnie przepływają do świata ich otaczającego, zmieniając go i wykrzywiając. Kamienica stanowi miasto w miniaturze, ale i w odwrotną stronę zachodzi zależność; Chochołowie stanowią odwzorowanie krakowskiego, a w zasadzie polskiego społeczeństwa. Szostak opisuje najróżniejsze typy ludzkie, stłoczone na niewielkiej powierzchni, zmuszone do interakcji, wystawione na spojrzenia innych.
Narracja powieści jest prowadzona w pierwszej osobie, przez jednego z „Chochołów” młodszego pokolenia; osoby niejako tkwiącej na bocznym torze życia Chochołów. Taka jest też jego relacja; niepełna i subiektywna, przefiltrowana przez własne doświadczenia, ograniczona. Widać to chociażby w samym sposobie narracji: niewiele jest dialogów, narrator relacjonuje rozmowy, przedstawia wybrane przez siebie treści. Reakcja rozmówców jest nieznana, poza emocjami pokazanymi na zewnątrz. Brak wszystkowiedzącego narratora sprawia, iż wiele elementów życia rodzinnego jest przed czytelnikiem zasłoniętych i pozostaje tajemnicą. Z jednej strony wydaje się, że rzeczywistość przemyka gdzieś obok narratora, nie angażując go; z drugiej to on ją stwarza.
„Chochoły” rozpoczynają się od przygotowań do Wigilii. Czytelnik oczami narratora śledzi zamieszanie im towarzyszące, razem z rodziną siada do świątecznego stołu, uczestniczy w rytuałach i zwyczajach, daje się porwać chwili lub zbywa na poczekaniu mniej lubianego kuzyna. Początek powieści to zanurzenie się w życie obcej rodziny, obserwacja jej od środka, intymnie, bez masek noszonych na zewnątrz. Z czasem jednak okazuje się, iż człowiek nosi maskę zawsze, nawet przed najbliższymi; na wydawałoby się idealnym obrazie życia rodzinnego pojawiają się rysy, drobne zatargi urastają do rangi zniewag, nieporozumienia nie dają się wyjaśnić. Zdaje się, iż Szostak zmierza – nie bez żalu – ku tezie, iż rodzina wielopokoleniowa odchodzi w niebyt, a jej miejsce nieubłaganie zajmuje rodzina atomowa, gdzie interakcje między członkami zachodzą tylko od czasu do czasu, a i to na dosyć powierzchownym poziomie.
Z meandrów życia Chochołów nieśpiesznie, z czasem wyłania się oś fabularna powieści (jeśli w ogóle o czymś takim, o dominującym wątku fabularnym, może być mowa): jest nią zaginięcie brata narratora. Ten stara się odnaleźć ślady jego bytności, odkrywa sekrety jego życia; informacje do tej pory nieznane. Poszukiwania brata mają również szerszy wymiar, pozwalają samemu bohaterowi odbyć podróż do wnętrza siebie; jeśli nawet on sam nie do końca zdaje sobie z tego sprawę, czytelnik – stojący z boku obserwator – jest całkowicie świadom odkrywających się kolejnych warstw jego duszy i umysłu.
W pewnym momencie w powieści padają słowa: „Każdy na własny rachunek pielęgnuje prywatne złudzenia”1). Idealnie zdaje się to podsumowywać maski, jakie noszą bohaterowie książki; ale też my wszyscy. Wcześniej już wspominałem o noszeniu masek w każdych okolicznościach, ale Szostak pokazuje jeszcze inny wymiar tego zjawiska. Czy nie oszukujemy samych siebie, nosząc maski nawet przed sobą? Czy w pewnym momencie maski nie stają się naszymi prawdziwymi twarzami? Czy tak bardzo nie staramy się naśladować innych, że gubimy samych siebie?
Mało rzeczy w „Chochołach” jest oczywistych; dominuje niepewność. Narrator porusza się niemal jak we śnie, obrazy zdają się przewijać przed oczami jak majaki, wizje nie do końca prawdziwe i realne, rozwidlone losy. Wrażenie potęguje podsuwanie czytelnikowi wydarzeń, których nie było, ale mogłyby się zdarzyć przy innych okolicznościach, pokonaniu bierności, alternatywnym wyborze. Połączenie tego z narratorem pozornie bezwolnym, dającym się unosić prądowi, sprawia, iż pojawiają się skojarzenia z Dukajowym „Lodem”. Podobieństwo to jednakże zdaje się być powierzchowne, a może nawet niewarte wzmianki; Szostak wychodzi w swej książce z zupełnie innych założeń, cel jest również różny. W prozie autora „Wichrów Smoczogór” znacznie więcej jest także empatii i uczuć; to one grają kluczową rolę, nie zamysł intelektualny.
Niemal każdy akapit „Chochołów” skłania ku refleksji, wprowadza w zadumę. Nie jest to jednakże jedyna wartość, jaką niosą za sobą kolejne ustępy. Szostak to jeden z nielicznych pisarzy potrafiących idealnie dopasować frazę do treści, oddać opisywaną rzeczywistość nie tylko słowami, ale również samym sposobem jej przekazu. Czytelnik zatapia się w tekście, płynie w rytm skomplikowanych, pogmatwanych zdań. Rzadko obcowanie ze słowem pisanym przynosi tak dużo satysfakcji i niesie ze sobą tak pozytywne doznania estetyczne.
Nie sposób w krótkim tekście zawrzeć choć części emocji płynących z lektury „Chochołów”; nie jestem zresztą pewien, czy posiadam wystarczające umiejętności, by je przekazać. Podobnie jak we wcześniejszych utworach, tak i teraz Szostak gra na emocjach, jego proza wypływa – przynajmniej w moim odczuciu – z potrzeby serca, a nie intelektu; ten pojawia się później, spinając pierwotne uczucia i emocje. Być może ta powieść nie ma tak mocnych jednostkowych akcentów jak „Oberki do końca świata”, ale w całości pozostawia jeszcze większe, niezatarte wrażenie.



1) „Chochoły”, str. 302.






Autor: Tymoteusz "Shadowmage" Wronka


Dodano: 2010-09-09 07:24:18
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Bronsiu - 07:39 09-09-2010
"Ględźby" były średnio smoczogórskie, ale niech Ci będzie. :)
A "Chochoły" ("Chochołów"?) czytam...

Komentuj


Konkurs

Wygraj powieść o Spider-Manie


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"


 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana"

Fragmenty

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Jensen, Danielle L. - "Mroczne wybrzeża"

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS