NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Naam, Ramez - "Apex"

Brennan, Marie - "Historia naturalna smoków"

Ukazały się

Larson, B.V. - "Rój"


 Maszczyszyn, Jan - "Hrabianka Asperia"

 Rochala, Paweł - "Ballada o czarownicy"

 Staveley, Brian - "Ostatnia więź"

 Komuda, Jacek - "Czarna szabla" (wyd. 3)

 Majka, Paweł - "Wojny Przestrzeni"

 Sanderson, Brandon - "Biały piasek"

 Sanderson, Brandon - "Legion"

Linki


"Byk jak wół" #2

Artykuł pierwotnie ukazał się w magazynie "SFinks" (nr 36, 3/2009). Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za opinie autora.


O DZIELENIU i O DRENOWANIU


Trochę ogrodniczo brzmi tytuł tego felietonu, choć nie o roślinach będzie, a książkach i kieszeniach. Twoich kieszeniach, Czytelniku. W poprzednim „SFinksie” poznęcałem się trochę nad nadmiernym „dmuchaniem” książek. Chciałem udowodnić, że drenuje to nasze portfele. Bo choć grubsza książka lepiej wygląda, to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ma to tylko jeden cel. Usankcjonować wyższą cenę.
Powiększanie książki, zwężanie szpalty, interlinia jak autostrada, marginesy do notatek na wykładach to tylko jeden ze sposobów nabijania kabzy. Drugi, równie rzucający się w oczy, to dzielenie książek na części. Proceder nie nowy. I zrozumiały, gdy idzie o potężne, wieloarkuszowe tomy. W Polsce hardcovery o dużym formacie nie przyjmują się, a wydanie pocketa o objętości ponad tysiąca stron stanowi problem poligraficzny.
Dlatego są książki, w przypadku których zabieg podzielenia na części akceptuję i rozumiem. Z jednym ALE. Koszt wydań pocketowych w dwóch częściach jest często równoważny ładnemu wydaniu w twardej oprawie. Oto przykłady:
"Powrót karmazynowej gwardii"(2 części) - 52,7 arkusza 70 zł. W tym samym wydawnictwie (Mag) "Peanatema" - 65 arkuszy 69 zł, a wydanie twarde, szyte. Grubsza, tańsza, ładniejsza. Czyli można.
"Nagi bóg" (Zysk i S-ka, 3 części) - 82,8 arkusza za 113,70 zł. Gruba rzecz, ale "Lód" (Wyd. Literackie) jeszcze grubszy, w twardej oprawie – 84,5 arkusza za 59,90 zł. Nawet wliczając, że to polski autor i odpadł koszt tłumaczenia, różnica jest ogromna.

W odróżnieniu do tych tytułów wydaje się dużo książek, których podziału nie można absolutnie usprawiedliwić. To też biznes, wydawcy chcą zarobić. Ponieważ robią to jednak moim kosztem, budzi to mój sprzeciw.
Przyjrzyjmy się temu bliżej na kilku przykładach.

"Grombelardzka legenda"(2 części) - 36,8 arkusza za 64,99 zł. Kiedyś ten sam wydawca (Mag) wydał tę książkę w jednym tomie za 37 zł.
"Pani Dobrego Znaku" (2 części) 39,8 arkusza za 70 zł. Kiedyś ten sam wydawca (Mag) wydał tę książkę w jednym tomie za 39,00 zł.
Wystarczyło kilka lat, żeby wydawca zmienił politykę wydawniczą. A przecież ta książka nie wymagała już zabiegów redaktorskich, korekt.

Następne przykłady. Tym razem od wydawców, którzy znormalizowanej strony maszynopisu (1800 znaków) nie potrafią już wtłoczyć na stronę książki (u nich norma to 1500-1600 znaków). Dawniej strona książki to było 2200-2400 znaków.
Najpierw tytuł podzielony na woluminy, a potem książka o podobnej objętości wydana w jednym tomie i przez inne wydawnictwo.

"Heros powinien być jeden" (Fabryka Słów, 2 części) - 31 arkusza za 64,98 zł
"Miedziany król" (Solaris) - 31,22 arkusza za 45,90 zł (autorzy z tego samego kraju)

"Sopel"(2 części) - 27,9 arkusza za 50 zł, a już parę miesięcy później tego samego autora "Śliski" (2 części) - 29,8 arkusza za 61,80 zł.
Dla porównania "Czarnoksiężników Majipooru" Silverberga, znacznie droższego autora (29 arkuszy), można wydać za 44,90 zł

"Arcymag" (2 części) - 24,50 arkusza za 50 zł

"Wielka księga horroru" (2 części) - 35,7 arkusza za 63,80 zł. Dla porównania Mag potrafi wydać w twardej oprawie książkę o 10 arkuszy grubszą – "Viriconium", 45,5 arkusza – za 45 zł. Czujecie to?

"Malowany człowiek" (2 części) - 30,9 arkusza za 63,99 zł
"Radio Darwina" (Solaris) - 30,5 arkusza za 45,90 zł

"Najlepsza załoga Słonecznego" (Fabryka Słów, 2 części) - 20,7 arkusza za 54,98 zł
"Antologia fantasy" (Copernicus) - 21,12 arkusza za 34 zł

Nasuwa się przy tych zestawieniach pewna, groźna myśl – otóż te książki tańsze, lepiej wydane, są z całą pewnością książkami autorów z wyższej półki i, zapewne, mają niższe nakłady od tych droższych.

Na koniec uwaga ogólna. Matematyczny wspólny mianownik nijak się ma do wartości literackiej omawianych utworów. Każdy wie, że tego nie można porównać. Jest tylko zabiegiem mającym wykazać, że niektórzy wydawcy stosują zagrania wątpliwe etycznie, choć normalne w świecie biznesu. Ale nie oznacza to, że my musimy się z tym zgodzić.
Sami autorzy do tych zagrań nic nie mają i nie należy ich obarczać odpowiedzialnością. Chociaż droższa książka oznacza dla nich zwykle wyższe honorarium. I tak naprawdę, to pisarze powinni zarabiać więcej za te chwile radości, jakich nam dostarczają. Zauważcie, że nie nawołuję, by grafomani dopłacali nam do lektury ich dzieł. Chociaż niektórym taka lekcja by się przydała.

Wniosek z tego felietonu?
2 : 2 = 5
Byk jak wół!


Autor: Tomasz Hemperek
Dodano: 2010-08-19 20:27:12
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Vampdey - 20:39 19-08-2010
Artykuł oczywiście kontrowersyjny, co jak mam nadzieję wywoła adekwatną dyskusję :-)

kompan - 20:44 19-08-2010
Nie widze zadnych kontrowersji tylko smutne fakty.

lbastro - 08:48 20-08-2010
Śmiech (przez łzy) to będzie, jak dodatkowo rąbną VAT na książki, a jak znam życie to poleca z grubej rury - czyli 23%

historyk - 02:02 21-08-2010
To niech później wydawcy nie płaczą na pirackie ebooki.

AM - 10:07 21-08-2010
A ja nie widzę ani kontrowersji, ani faktów. Trudno na podstawie tych wyliczeń wyciągać jakiekolwiek wnioski, skoro nie wiadomo według jakich kryteriów były ustalane ceny, nawet w obrębie tego samego wydawnictwa.

toto - 10:38 21-08-2010
Artykuły pokazują przede wszystkim, że pewne wydawnictwo (Solaris) powszechnie uważane za bardzo drogie wcale takie nie jest, a inne wydawnictwo (Fabryka Słów) powszechnie uważane za tanie, okazuje się drogie.

AM - 13:43 22-08-2010
toto pisze:Artykuły pokazują przede wszystkim, że pewne wydawnictwo (Solaris) powszechnie uważane za bardzo drogie wcale takie nie jest, a inne wydawnictwo (Fabryka Słów) powszechnie uważane za tanie, okazuje się drogie.


Zdaję sobie z tego sprawę, w końcu ukazały się w Sfinksie :wink:. I niczego nie rozstrzygają. Rzeczywiście w porównaniu do FS Solaris sprawia wrażenie umiarkowanego cenowo, ale to chyba nie sztuka?

Lett - 19:18 22-08-2010
A co ma do tego, że artykuły ukazały się w solarisowym Sfinksie?
Proszę o kontrargumenty przeciw przedstawionym powyżej w miejsce ironii.

AM - 21:00 22-08-2010
Lett pisze:A co ma do tego, że artykuły ukazały się w solarisowym Sfinksie?
Proszę o kontrargumenty przeciw przedstawionym powyżej w miejsce ironii.


Nic. To tylko zbieg okoliczności, że Toto powyżej wyciągnął takie a nie inne wnioski po przeczytaniu tekstu w Sfinksie, który jest związany z Solarisem.

Tekst jest tak jak i poprzedni dość tendencyjny i niezbyt rzetelny. Dlaczego na przykład zabrakło zestawienia naszych tytułów z UW z książkami Solarisu (proponuję na przykład Viriconium i Kwarantannę). Dlaczego nikt nie zestawia Solarisu z Rebisem czy Prószyńskim? Dlaczego nikt nie pisze, że Hamilton Zyska wychodzi w wielokrotnie niższym nakładzie od Lodu Dukaja i to musi mieć wpływ na cenę. Dziwi mnie to, tym bardziej, że WS na swoim forum pisał, iż ceny jego książek są wynikiem malutkich nakładów. To co? W przypadku Solarisu było to akceptowalne, a Zyska już nie jest?

A już ktoś wypada lepiej w tych przeliczeniach, to od razu wyciąga się na niego haki w postaci różnych grzeszków, a poza tym zwycięstwo jest tylko możliwe wtedy, gdy inny wydawca celowo zaniży cenę :). Pozwolę sobie zacytować fragment poprzedniego artykułu:

Runa – "Letni deszcz. Sztylet", 34,65 a.w. za 34,50 zł, co daje 0,99 zł za a.w.
Solaris – "Gniew ojca: Dzieci Słońca", 32,55 a.w. za 34,90 zł, co daje 1,07 zł za a.w.
Fabryka Słów – "Samozwaniec" tom 1, 20,34 a.w. za 34,90 zł, co daje 1,71 zł za a.w.


Przegrywa w tej konkurencji Fabryka Słów, która dmucha swoje książki do niewyobrażalnych rozmiarów, a tym samym „dmucha” czytelnika, robiąc go w konia. Runa też nie powinna się cieszyć, bo książki Guzka (2,35 zł za a.w.), czy Kaszyńskiego (2,19 zł za a.w.) pokazują raczej, że koszt powieści Brzezińskiej został celowo zaniżony.


Mam wrażenie, ze mamy do czynienia z wszechwiedzącym narratorem, który doskonale wie, iż Runa zaniżyła celową cenę, kiedu już okazała się "lepsza" od Solarisu lub to, iż Silverberg jest znacznie droższy od autora FS. Co to znaczy znacznie droższy ? I dlaczego autor nie wspomina przy okazji przy Malowanym człowieku, że był on znacznie droższy od Miedzianego Króla (oceniam, że za pieniążki, które FS zapłaciła FS za Malowanego człowieka wystaczyłyby Solarisowi na 10-12 książek Diaczenków).

Niezależnie od tego wszystkiego proste przeliczanie objętości na cenę bez uwzględnienia wielu innych czynników jest... Pisałem już o tym zresztą przy części pierwszej.

Dove - 21:45 22-08-2010
Jeszcze w nawiązaniu do tematu, który już koledzy wyżej poruszyli. Wiadomo, że prawdopodobnie za chwilę nam bombną VAT na książki. Prognozy fachowców oscylują wokół 5 - 8%. Korzystając z tego, że AM od czasu do czasu nawiedza Katedrę, mam kilka pytań:
1. Jaka wg redaktora AM może być doraźna reakcja i długofalowa strategia wydawców w obliczu zmian?
2. Jak mogą zareagować czytelnicy? Czy rzeczywiście przestaną kupować (fakt: ponad połowa Polaków nie przeczytała w zeszłym roku ani jednej książki, a podobno ma być gorzej)?
3. Co z małymi wydawnictwami, np. literatury dziecięcej, które do tej pory były skłonne do większego ryzyka, ale niesamowicie ożywiały rynek i wysoko podniosły poprzeczkę pod względem np. edytorskim? Byłoby, pardon - cholernie przykro, gdyby zaczęły bankrutować przez pazerność i ciemnotę urzędasów.
Przepraszam, że trochę nie w temacie, ale burza na rynku książki) już blisko, pierwsze pomruki już słychać, a najlepsze info zawsze u źródła.

Lett - 23:05 22-08-2010
AM: Dziękuję. :)

AM - 23:18 22-08-2010
Dove pisze:Jeszcze w nawiązaniu do tematu, który już koledzy wyżej poruszyli. Wiadomo, że prawdopodobnie za chwilę nam bombną VAT na książki. Prognozy fachowców oscylują wokół 5 - 8%. Korzystając z tego, że AM od czasu do czasu nawiedza Katedrę, mam kilka pytań:
1. Jaka wg redaktora AM może być doraźna reakcja i długofalowa strategia wydawców w obliczu zmian?
2. Jak mogą zareagować czytelnicy? Czy rzeczywiście przestaną kupować (fakt: ponad połowa Polaków nie przeczytała w zeszłym roku ani jednej książki, a podobno ma być gorzej)?
3. Co z małymi wydawnictwami, np. literatury dziecięcej, które do tej pory były skłonne do większego ryzyka, ale niesamowicie ożywiały rynek i wysoko podniosły poprzeczkę pod względem np. edytorskim? Byłoby, pardon - cholernie przykro, gdyby zaczęły bankrutować przez pazerność i ciemnotę urzędasów.
Przepraszam, że trochę nie w temacie, ale burza na rynku książki) już blisko, pierwsze pomruki już słychać, a najlepsze info zawsze u źródła.


Właściwie mamy do czynienia z dwoma problemami a nie jednym.

Po pierwsze, zdrożeją książki już wydane, bo sprzedawca będzie musiał doliczać do ceny detalicznej stawkę vat. Jeśli tego nie zrobi i sprzeda książkę po cenie okładkowej, dopłaci do interesu. Jednym słowem książki już obecne w księgarniach i tak zdrożeją, niezależnie od tego co zrobimy. Zresztą sam jestem ciekaw jak to zostanie rozwiązane.

Drugi problem dotyczy książek nowych. Moim skromnym zdaniem wydawcy oleją problem, tzn uznają, że wzrost ceny książki z 30 na 31.5 PLN (przu stawce vat 5%) nie jest na tyle istotny, aby było warto zawracać sobie głowę zagrożeniami (albo już teraz wyśrubowali ceny tak, żeby poźniej nie trzeba było ich zmieniać). Oczywiście istnieje szansa, że niektórzy wydawcy wezmą wzrost cen na siebie, albo dogadają się z hurtownikami i księgarzami i koszty zostaną rozłożone na 3 podmioty, ale trudno teraz przewidzieć czy będzie to istotny trend.

Drugie pytanie powinno być skierowane nie do mnie a czytelników. I powinno brzmieć: w jakim stopniu wpłynie na twoje zakupy wzrost ceny książki z 30 do 31.50 PLN?

Nie sądzę, żeby małe wydawnictwa bardzo ucierpiały, tym bardziej, ze wiele z nich otrzymuje dofinansowanie. Mówimy przecież o wzroście cen o złotówkę lub niewiele większym.

Maeg - 00:22 23-08-2010
To ile w końcu ma wynosić VAT na książki? Do tej pory spotykałem z liczbą 7%. Co przy, na przykład, ostatniej książce Valente daje nie złotówkę a 2,45.
Ale to detale, przynajmniej dla mnie. Zdażyło się też, że spotkałem się z opinią, że ze względu na VAT właśnie ksiązki mogą w sumie zdrożeć około 10%. Co byłoby już bardziej znaczącą różnicą.

Jeśli wejdzie, a na 99% pewnie wejdzie, VAT, to jeśli będę musiał to zrezygnuje z dwóch, może trzech książek rocznie.

Dove - 02:05 23-08-2010
AM pisze:
Właściwie mamy do czynienia z dwoma problemami a nie jednym.

Po pierwsze, zdrożeją książki już wydane, bo sprzedawca będzie musiał doliczać do ceny detalicznej stawkę vat. Jeśli tego nie zrobi i sprzeda książkę po cenie okładkowej, dopłaci do interesu. Jednym słowem książki już obecne w księgarniach i tak zdrożeją, niezależnie od tego co zrobimy. Zresztą sam jestem ciekaw jak to zostanie rozwiązane.

Drugi problem dotyczy książek nowych. Moim skromnym zdaniem wydawcy oleją problem, tzn uznają, że wzrost ceny książki z 30 na 31.5 PLN (przu stawce vat 5%) nie jest na tyle istotny, aby było warto zawracać sobie głowę zagrożeniami (albo już teraz wyśrubowali ceny tak, żeby poźniej nie trzeba było ich zmieniać). Oczywiście istnieje szansa, że niektórzy wydawcy wezmą wzrost cen na siebie, albo dogadają się z hurtownikami i księgarzami i koszty zostaną rozłożone na 3 podmioty, ale trudno teraz przewidzieć czy będzie to istotny trend.

Drugie pytanie powinno być skierowane nie do mnie a czytelników. I powinno brzmieć: w jakim stopniu wpłynie na twoje zakupy wzrost ceny książki z 30 do 31.50 PLN?

Nie sądzę, żeby małe wydawnictwa bardzo ucierpiały, tym bardziej, ze wiele z nich otrzymuje dofinansowanie. Mówimy przecież o wzroście cen o złotówkę lub niewiele większym.


Przywołana przez redaktora AM symulacja z 30 do 31.50 PLN to wariant maksymalnie optymistyczny. Średnia cena książki dla klienta to 35 - 40 PLN (w MAG-u na przykład). Hardcovery (w tym genialne wznowienia literatury dziecięcej) to koszt około 50 PLN. Ja osobiście książkę, która mnie mocno podnieci (hm... :wink: ) kupię, nawet droższą o 5-7 PLN. Nie mogę przy tym wykluczyć, że łącznie kupię 2 -3 książki mniej w roku. Trzeba się chyba jednak liczyć z tym, że narzut powyżej 8% przerzucony na nabywcę wywoła szok i kilkumiesięczną zapaść na rynku. Nadzieja w tym co AM nazywa rozłożeniem kosztów na 3 podmioty, obawiam się jednak w tym kontekście małej wojenki polsko-polskiej ze szkodą dla czytelnika i kolejną odsłoną nieśmiertelnej polskiej prawdy narodowej: "miało być coraz lepiej, a jest coraz gorzej".
Redaktorze AM, dziękuję za odpowiedź.

Komentuj


Artykuły

Co nas czeka w 2017 roku?


 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

 Wywiad z Marcinem Podlewskim

 Senność

 Arkhamer 2016 - relacja

Recenzje

Delaney, Joseph - "Rytuał"


 Golden, Christie - "Assassin's Creed"

 Atwood, Margaret - "Rok Potopu"

 Gaiman, Neil - "Mitologia nordycka"

 Brennan, Marie - "Historia naturalna smoków"

 Aczel, Amir D. - "W poszukiwaniu zera"

 Łukawski, Jacek - "Grom i szkwał"

 Tregillis, Ian - "Mechaniczny"

Fragmenty

 Miller, Karen - "Skażona magia"

 Mitchell, David - "Slade House"

 Sanderson, Brandon - "Idealny stan"

 Sanderson, Brandon - "Legion"

 Tregillis, Ian - "Powstanie"

 Gromyko, Olga - "Wiedźma opiekunka"

 Liu, Cixin - "Problem trzech ciał"

 Clare, Cassandra i inni - "Opowieści z Akademii Nocnych Łowców"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS