NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Szmidt, Robert J. - "Ostatnia misja Asgarda"

Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

Ukazały się

Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"


 Gołkowski, Michał - "Bramy ze złota. Złote Miasto"

 Swallow, James - "Krocząc w strachu"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King,Stephen - "Pan Mercedes" (2019)

 Rogoża, Piotr - "Niszcz, powiedziała"

 Anson, Jay - "Amityville Horror"

Linki

Domagalski, Dariusz - "Gniewny pomruk burzy"
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cykl: Cykl krzyżacki
Data wydania: Czerwiec 2010
ISBN: 978-83-7574-212-1
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Liczba stron: 416
Cena: 29.99 zł
seria: Asy polskiej fantastyki
Tom cyklu: 3



Domagalski, Dariusz - "Gniewny pomruk burzy"

Osobiście nie rozumiem fenomenu Grunwaldu. Owszem, udało nam się złamać potęgę Krzyżaków, ale równocześnie zabrakło przekucia sukcesu militarnego na polityczny. Zakon nadal pozostawał zagrożeniem, a brak dostępu do Bałtyku uniemożliwiał rozwój naszej ojczyzny. Pomimo tego grunwaldzka wiktoria rozsławiona przez powieść Henryka Sienkiewicza i film Aleksandra Forda urasta do rangi jednego z najważniejszych wydarzeń w historii Polski. Jeżeli ktoś spodziewał się po "Gniewnym pomruku burzy" Dariusza Domagalskiego próby wytłumaczenia fenomenu Grunwaldu może poczuć się rozczarowany. Najnowsza książka, będąca zwieńczeniem trylogii o wielkiej wojnie z Zakonem Krzyżackim, to przede wszystkim znakomita powieść historyczno-przygodowa doprawiona szczyptą mistycyzmu.
Finałowa rozprawa z Krzyżakami zmusiła autora do przeprowadzenia korekt w konstrukcji fabuły. O ile wcześniej na pierwszy plan wysuwały się postaci Dagoberta Saint-Amanda i Aine, teraz dużo większą rolę odgrywają inni bohaterzy na czele z Władysławem Jagiełłą oraz Ulrikiem von Jungingenem. Oczywiście nie oznacza to, że dzielny burgundzki rycerz całkowicie znika z powieści. Walka to wszak jego żywioł i nieraz – czy to w bitwie pod Grunwaldem lub w trakcie oblężenia Malborka – przyjdzie mu się wykazać hartem ducha i walecznością.
Warto również zauważyć, że autor, chociaż piszący w oparciu o kroniki, nie tworzy „ikon” ani „pomników”, ale stara się w każdego z prezentowanych bohaterów tchnąć nieco życia, uczynić bardziej ludzkim. Stąd na kartach powieści pojawiają się niby znani, a jednak odmienieni: nieszczęśliwie zakochany Jan Žižka, targany grzesznym pożądaniem Kuno von Lichtenstein, rozdarty między dobrem a złem Mszczuj ze Skrzyńska. Jedyną rzeczą, do której można by się przyczepić, to nieco zbyt klarowny podział na „dobrych” i „złych”. I tak ze świecą szukać w szeregach Krzyżaków kogoś porządnego, a wśród Polaków czy Litwinów – kanalii. Takim wyjątkiem jest tu chyba tylko Piotr Świnka, który na przestrzeni całej trylogii zdążył zasłużenie zyskać niechlubny tytuł wroga publicznego numer jeden. Sporadycznie spotkamy się też z sytuacją zdrady czy zmiany stronnictwa.
Nie będzie raczej zaskoczeniem, kiedy napiszę, że Domagalski dużo miejsca poświęca na opis wojennych zmagań. Pewnym zaskoczeniem może być natomiast fakt, iż Grunwald nie jest punktem kulminacyjnym powieści. Autor, w odróżnieniu od wielu innych pisarzy, nie kończy fabuły w dniu piętnastego lipca 1410 roku, lecz prowadzi ją poprzez oblężenie Malborka i bitwę pod Koronowem aż do pokoju w Toruniu. Minusem takiego rozwiązania jest brak punktu kulminacyjnego powieści. Podobnie, jak było to w wypadku ekranizacji „Powrotu króla”, kiedy wydaje nam się, że nadszedł już odpowiedni moment na zaciągnięcie kurtyny, akcja idzie dalej. Z drugiej strony, dostajemy szczegółowy opis zmagań o krzyżacką stolicę oraz unikalną szansą porównania przebiegu dwóch bitew: Grunwaldu i Koronowa. Chociaż obie odbyły się w tym samym czasie, miały zupełnie inny przebieg. Pierwsza z nich została przeprowadzona na modłę wschodnią (walka całych hufców rycerskich), druga to podręcznikowy przykład starcia na wzór zachodnioeuropejski (składała się z serii pojedynków pojedynczych rycerzy, a w tak zwanym międzyczasie ogłaszano przerwę na odpoczynek ). Tu należy odnotować kolejny plus książki, opisy polsko–krzyżackich zmagań urzekają plastycznością i dynamiką. Co więcej, nawet w samym środku starcia obraz kreślony ręką Domagalskiego jest klarowny, a czytelnik nie odczuwa wrażenia chaosu.
„Gniewny pomruk burzy” to nie tylko wojna rycerzy, ale także sił magicznych. Zawiodą się jednak ci, którzy liczyli na alternatywną wizję Grunwaldu, gdzie w decydującym momencie król Władysław Jagiełło użyje ognistej kuli czy błyskawicy. Wpływ Sefir jest bardziej subtelny i oddziałuje na stan umysłu i ducha, stąd też i wpływ na bitwę nie za wielki. Inna sprawa, że w porównaniu z poprzednimi tomami kwestia utrzymania równowagi Drzewa Życia jest dużo mniejsza. Tak naprawdę służy ona jedynie wytłumaczeniu, dlaczego Jagiełło nie zdecydował się na szybki szturm Malborka, a także do zwieńczenia całego cyklu. Stąd wielbiciele wątku kabalistycznego mogą się poczuć nieco rozczarowani; innym pozostaje delektowanie się warstwą historyczną.
Nie podejrzewam żeby trylogia Dariusza Domagalskiego zastąpiła „Krzyżaków” Henryka Sienkiewicza w kanonie lektur szkolnych. Nie widzę też szans, żeby postać Dagoberta Saint-Amanda stała się bardziej popularna od Zbyszka z Bogdańca, a Aime zastąpiła Jagienkę. Patrząc na stan naszej współczesnej kinematografii na ekranizację również nie ma co liczyć. A jednak książki Domagalskiego warto poznać, chociażby dla porównania z dziełem naszego noblisty. I co ciekawe, współczesne dzieło nie stoi na straconej pozycji. Owszem, ustępuje klasyce pod względem narracji, stylu, kreacji bohaterów, ale równocześnie prezentuje bliższą prawdzie wizję wielkiej wojny. To nie jest sienkiewiczowska wersja historii, gdzie rycerze zakonni oznaczali wyłącznie śmierć i zniszczenie – u Domagalskiego pojawiają się głosy w ich obronie, pokazana zostaje ich wielka rola w rozwoju gospodarczym podbitych ziem. Z kolei wojska spod znaku Orła i Pogoni nie zawsze przynosiły ze sobą wolność i sprawiedliwość. Wojna rządzi się brutalnymi prawami i wiele popłynęło w niej niewinnej krwi. W końcu mamy do czynienia z obaleniem grunwaldzkich mitów, które narosły głównie za sprawą filmu, jak chociażby uzbrojenie i liczebność wojsk, a przede wszystkim sam przebieg bitwy. I choćby z tego ostatniego powodu zachęcam do lektury „Gniewnego pomruku burzy”.



Autor: Adam "Tigana" Szymonowicz


Dodano: 2010-08-13 21:50:24
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Morgan, Richard - "Siły rynku"


 Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"

 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

Fragmenty

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS