NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Kańtoch, Anna - "Zabawki diabła" (Powergraph)

Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

Ukazały się

Weinbaum, Stanley G. - "Drapieżna planeta"


 antologia - "Drugie lądowanie. Antologia króciaków"

 Szacha, Georgij - "Nie było smutniejszej historii"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Harkness, Deborah - "Cienie Nocy"

 Pilipiuk, Andrzej - "Karpie Bijem"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Abbott, Tony - "Klątwa węża"

Linki

Komuda, Jacek - "Banita"
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: Marzec 2010
ISBN: 978-83-7574-159-9
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Liczba stron: 240
Cena: 27,99 zł



Komuda, Jacek - "Banita"

Czy ktoś jest w stanie wyobrazić sobie nasze fantastyczne poletko bez Jarosława Grzędowicza, Andrzeja Pilipiuka czy Anny Kańtoch? Ja nie potrafię. A to przecież tylko trzy nazwiska z długiej listy pisarzy, którzy zawdzięczają swoje literackie istnienie Fabryce Słów. Tylko w mojej podręcznej biblioteczce mieści się około czterdziestu pozycji sygnowanych logo tego wydawnictwa. Powiem więcej, jestem pełen szacunku i uznania za stworzenie w ciągu kilku lat prężnie działającego wydawnictwa, które dzieli i rządzi w polskiej fantastyce.
Jednak to tylko jedna strona medalu. Pominę sprawę pstrokatych okładek, dużej czcionki czy jakości wydawanych książek – to kwestia gustu. Bardziej boli mało uzasadnione, poza aspektem ekonomicznym, dzielenie książek na dwa woluminy, wydawanie wznowień wzbogaconych o premierowy tekst czy zachwiana proporcja ceny do objętości książki. Oczywiście zakup danej pozycji zależy od samego czytelnika, niemniej człowiek zachodzi w głowę, czy ktoś nie stara się go naciągnąć.
Ta niewesoła myśl nasunęła mi się w związku z wydaniem „Banity” Jacka Komudy Już pobieżne przewertowanie pozwala na odkrycie, że za dwadzieścia osiem złotych (bez jednego grosza) otrzymujemy liczącą dwieście czterdzieści stron książeczkę. Dane te należy jeszcze zweryfikować – sam utwór liczy około dwustu stron, resztę zajmują przypisy. A co otrzymamy po odjęciu ilustracji i osobnych stron otwierających każdy z ośmiu rozdziałów? Nowelę? Bo na pewno nie pełnowartościową powieść. Jedyna dobra wiadomość – Jacek Komuda i jego twórczość bronią się same.
„Banita” to powrót do postaci stolnikowca sanockiego Jacka Dydyńskiego. Tym razem pierwsza szabla ziemi przemyskiej staje przed nietypowym zadaniem. Towarzysz husarski, zawołany zajezdnik, biesiadnik magnatów zostaje wynajęty przez ladacznicę, na której życie dybie imć Mikołaj Potocki. Wyzwanie tym trudniejsze, że bogaty szlachcic to nadzwyczaj sprytny przeciwnik, w dodatku posiadający na swych usługach grupę ślepo oddanych rębajłów.
Nie powinno zatem nikogo dziwić, że na treść „Banity” składają się głównie opisy pojedynków (oprócz finałowego starcia, najciekawiej wypada konfrontacja głównego bohatera z przeciwnikiem uzbrojonym w szpadę) i pościgów. Są to jednak elementy, do których autor zdążył już nas przyzwyczaić i nie tworzą one nowej jakości. Sama fabuła jest mało wciągająca i, moim zdaniem, ustępuje pod tym względem utworom znanym ze zbioru „Czarna szabla”. Akcja ma strukturę liniową, brakuje wątków pobocznych czy jakichś ciekawych motywów mogących wzbogacić treść utworu. Wprawdzie Komuda raz czy dwa próbuje zaskoczyć czytelników, ale są to próby łatwe do przewidzenia. Brakuje również chociaż odrobiny magii, która mogłaby ożywić fabułę. Zastanawia również sam tytuł utworu – tytułowym banitą, wbrew sugestiom zawartym na okładce, na pewno nie jest Dydyński.
Wartko opowiadana historia to tylko wierzchnia warstwa utworu Komudy. Spośród opisów szlacheckich zwad wyłania się nam obraz dawnej Polski; kraju bogatego, potężnego, pełnego swobód i tolerancji. Oczywiście tak idylliczna wizja dotyczy głównie szlachty, ale czy znalazł by się chętny na lekturę książek o ciężkim losie pańszczyźnianego chłopa? Chyba dużo lepiej, a przede wszystkim ciekawiej, czyta się o staropolskich domach publicznych, biesiadach w starościńskiej wieży czy specyficznym wymierzaniu kar (trzy miesiące za zabicie człowieka). A wszystko to napisane piękną polszczyzną; w stylu, który zdążyli poznać i polubić wielbiciele wcześniejszych przygód Jacka Dydyńskiego.
Czy „Banita” wart jest swojej ceny? Zagorzali wielbiciele obu Jacków (Komudy i Dydyńskiego) zapewne przytakną, inni, jak podejrzewam, wstrzymają się z jednoznaczną odpowiedzią. Osobiście proponuję wariant pośredni – dłuższą wizytę w salonie EMPiK lub bibliotece w celu wyrobienia sobie własnej opinii bez konieczności wydawania pieniędzy w ciemno.


Autor: Adam "Tigana" Szymonowicz


Dodano: 2010-05-26 00:28:54
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Nawiedzenia"


Wygraj "Ostatniego strażnika"


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sullivan, Michael J. - "Śmierć Dulgath"


 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Sullivan, Michael J. - "Róża i cierń"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

 Szostak, Wit - "Poniewczasie"

 Sullivan, Michael J. - "Wieża Koronna"

 Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

 Baxter, Stephen - "Masakra ludzkości"

Fragmenty

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Christopher, Adam - "Ciemność nad miastem"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Rubież"

 Babraj, Rafał - "Dystrykt Warszawa"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS