NAST.pl
 
Komiks
 
Graj
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Rothfuss, Patrick - "Strach mędrca", część 1

Shepard, Lucius - "Smok Griaule" (omnibus)

Ukazały się

Edelman, David Louis - "Infoszok"


 Jadowska, Aneta - "Złodziej dusz", część 1

 Mortka, Marcin - "Ragnarok 1940", tom 1 (wyd. 2)

 Grzelak, Agnieszka - "Szkoła LaOry"

 Miles, Elizabeth - "Furie"

 Ward, Rachel - "Numery. Przyszłość"

 Oramus, Dominika - "Imiona Boga. Motywy metafizyczne w fantastyce drugiej połowy XX wieku"

 Chandler, Elisabeth - "Pocałunek anioła"

Imprezy

Pyrkon 2012
Od: 2012-03-23
Do: 2012-03-25

Grojkon 2012
Od: 2012-04-27
Do: 2012-04-29

Linki



Podrzucki, Wawrzyniec - "Mosty wszechzieleni"
Wydawnictwo: Runa
Data wydania: Marzec 2010
ISBN: 978-83-89595-60-7
Oprawa: miękka
Format: 125x185 mm
Liczba stron: 336
Cena: 29,50 zł
Ilustracja na okładce: Przemysław Truściński
Tom cyklu: 3



Podrzucki, Wawrzyniec - "Mosty wszechzieleni"

Ku bioosobliwości


Na zakończenie cyklu „Yggdrasill” Wawrzyńca Podrzuckiego przyszło czekać czytelnikom blisko sześć lat; część osób zdążyła już zwątpić, czy autor w ogóle dokończy trylogię. Byłaby to strata, gdyż pierwsze dwa tomy zbierały pozytywne recenzje; co więcej, Podrzucki jako jeden z nielicznych rodzimych pisarzy próbował swych sił na polu science fiction. Obawy okazały się jednak płonne, w końcu ukazały się zamykające cykl „Mosty wszechzieleni” (bibliofili ucieszy wiadomość, że w formacie i szacie graficznej tożsamej z wcześniej wydanymi tomami).
„Mosty wszechzieleni” są według mnie najlepszą częścią trylogii, lecz zanim przejdę do pochwał, skoncentruję się na wadach, które choć nieliczne, występują i wpływają na finalną ocenę. Nie są to też rzeczy nowe, ale wspólne dla wszystkich części cyklu.
Podrzucki przede wszystkim ma problemy z konstruowaniem bohaterów. Nie chodzi nawet o ich wiarygodność, ale o nijakość. W poszczególnych postaciach brak jest elementów, które by je wyróżniały od innych; z rzadka pojawiają się cechy psychiczne stanowiące o indywidualnych atrybutach charakterologicznych. W efekcie postępowanie postaci nie budzi oczekiwanych emocji i stosunek czytelnika do nich jest przeważnie ambiwalentny. Dodatkowe zamieszanie wprowadzają również liczni bohaterowie dalszego planu, którzy przemykają przez karty książki jak meteoryty i znikają tuż po wypełnieniu swojego zadania. Zaznaczyć jednak trzeba, że pod względem kreacji postaci w „Mostach wszechzieleni” i tak nastąpił postęp w porównaniu do „Uśpionego archiwum” oraz „Kosmicznych ziaren”.
Drugi aspekt książki, który można rozpatrywać (chociaż już niekoniecznie) jako wadę, to sposób prowadzenia narracji. Jest ona rwana, autor stara się nie tyle prowadzić spójną narrację, co pokazywać wydarzenia na zasadzie obrazów i scen, między którymi zdarzają się przeskoki. Czytelnik nie ma więc wprost podanego koherentnego obrazu; wręcz przeciwnie, musi sobie go sam składać z mozaiki odosobnionych scen, dialogów, niby od niechcenia rzuconych przez autora wskazówek i poszlak.
Zarówno prowadzenie licznych bohaterów, jak i nieliniowa narracja zwykle jest poczytywana przeze mnie za duży atut książki. W przypadku „Mostów wszechzieleni” jednak zabrakło autorowi odrobiny umiejętności pisarskich, by ten skądinąd ambitny koncept przekuć w sukces. W efekcie, choć w powieści widać zamiar Podrzuckiego, nie sposób się jednak nim zachwycić, przez co fragmentami trzeba się przez treść przedzierać. Chociaż, znów, w porównaniu z częścią poprzednią, w zakończeniu trylogii efekt końcowy jest wyraźnie lepszy.
W dwóch pierwszych tomach Drzewa stanowiły w gruncie rzeczy element krajobrazu; równie dobrze rzecz mogłaby się dziać na obcej planecie lub stacji kosmicznej. Dopiero w „Mostach wszechzieleni” megastruktury naprawdę nabierają znaczenia; zwiastowało to już zakończenie „Kosmicznych ziaren”. Niemniej jednak na bazie wcześniejszych wydarzeń, nie sądzę, by ktokolwiek był w stanie snuć celne przypuszczenia, dokąd ostatecznie zaprowadzi nas fabuła.
Wraz ze wzrostem znaczenia megastruktur, lepiej widoczne zaczynają być koncepcje, jakie stoją za opisywanymi wydarzeniami; „Yggdrasill” nie jest już science fiction za sprawą scenerii, ale prawdziwą fantastyką naukową, być może nawet aspirującą do przymiotnika „twarda”. Rzadkość to w naszym kraju, by pisarz tak mocno splótł ze sobą fabułę oraz teorie naukowe; w dodatku z różnych dziedzin. W powieści biotechnologia przeplata się z nanotechnologią, a wisienką na torcie jest ciekawa koncepcja transhumanizmu. Powieść Podrzuckiego okazuje się nie tylko próbą odkrycia zagadek świata, ale także rozważaniami nad kierunkiem, jaki obierze ludzka ewolucja.
Podrzucki nie wyjaśnia wszystkiego, pozwala czytelnikowi na użycie wyobraźni, zarówno jeśli chodzi o wyobrażenie świata przedstawionego, jak i zakończenie wielu wątków. Nawet finał cyklu jest otwarty; autor pozostawia odbiorcę z niezwykle sugestywną i mocną wizją (epilog jest zdecydowanie najlepszym fragmentem całego cyklu), ale dalsze losy świata pozostają w dużej mierze niewiadomą.
Czytając „Mosty wszechzieleni” nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że są one znacznie lepiej napisane, zarówno pod względem koncepcyjnym (mimo ww. zastrzeżeń), jak i językowym. Dialogi są żywsze, a opisy potrafią zaciekawić. Banalizując, powieść po prostu czyta się lepiej niż poprzedniczki.
W „Mostach wszechzieleni” pobrzmiewa echo klasycznej science fiction; kiedy to pomysł, stawianie pytań i szukanie na nie odpowiedzi, a także świat przedstawiony liczyły się znacznie bardziej niż emocje i operowanie słowem. Nie można odmówić Podrzuckiemu prób wyjścia naprzeciw nowszym trendom w fantastyce, lecz siła jego serii tkwi właśnie w elementach stojących u podwalin gatunku.



Autor: Tymoteusz "Shadowmage" Wronka


Dodano: 2010-04-05 17:26:57
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj

Musisz być zalogowany, żeby dodać komentarz

Konkurs

Transmigracyjny konkurs


Artykuły

Literackie zgadywanki 02/2012


 Sobotnie czytanie. Na litość boską, czy syn też musi pisać?!

 Nowa Fantastyka 1/2012 - omówienie numeru

 SFFiH #75 - omówienie numeru

 Na co czekać w 2012?

Recenzje

Card, Orson Scott - "Statki Ziemi"


 Miéville, China - "Kraken"

 McDermott, J.M. - "Dzieci demonów"

 Canavan, Trudi - "Szepty Dzieci Mgły i inne opowiadania"

 Mull, Brandon - "Baśniobór. Gwiazda Wieczorna wschodzi"

 Sapkowski, Andrzej - "Wiedźmin" (audiobook)

 Howard, Robert E. - "Conan i pradawni bogowie"

 Bochiński, Tomasz - "Pufcio"

Fragmenty

 Magary, Drew - "Nieśmiertelność zabije nas wszystkich"

 Livingston, Lesley - "Mroczne światło"

 Ewing, Lynne - "Ofiara. Zagubiona"

 Hulick, Douglas - "Honor złodzieja"

 Wegner, Robert M. - "Niebo ze stali. Opowieści z meekhańskiego pogranicza" #2

 Edelman, David Louis - "Infoszok"

 Mortka, Marcin - "Miasteczko Nonstead"

 Butcher, Jim - "Pełnia księżyca"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2012 nast.pl     RSS RSS      RSS