NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Kańtoch, Anna - "Zabawki diabła" (Powergraph)

Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

Ukazały się

Weinbaum, Stanley G. - "Drapieżna planeta"


 antologia - "Drugie lądowanie. Antologia króciaków"

 Szacha, Georgij - "Nie było smutniejszej historii"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Harkness, Deborah - "Cienie Nocy"

 Pilipiuk, Andrzej - "Karpie Bijem"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Abbott, Tony - "Klątwa węża"

Linki

Zusak, Markus - "Posłaniec"
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Tytuł oryginału: I Am the Messenger
Tłumaczenie: Anna Studniarek
Data wydania: Wrzesień 2009
ISBN: 978-83-10-11643-7
Oprawa: twarda
Format: 155 x 235 mm
Liczba stron: 352
Cena: 44,90
Rok wydania oryginału: 2005



Zusak, Markus - "Posłaniec"

Po przeczytaniu strony czy dwóch „Posłańca” Markusa Zusaka poczułem się jak w domu. Jeśli kiedyś będziecie w pobliżu tej książki, po prostu zacznijcie ją czytać, bo pierwsza strona tekstu, w przeciwieństwie do całkiem nijakiego blurbu, jest jej najlepszą reklamą. Jeśli lubicie tego typu czarno humorystyczną, ironiczną narrację, w której widać wręcz uderzające podobieństwo do stylu Chucka Palahniuka, to będziecie urzeczeni w podobnym stopniu jak ja. Problem pojawia się później. Uprzedzając fakty – gdy zamykałem książkę, przypominała mi ona bardziej prozę Johnatana Carolla. Jak widać dwa powyższe porównania, przy całej sympatii, jaką obu autorów darzę, są nieco odległe. Koniec końców – jaki jest „Posłaniec”?

Ed Kennedy jest sympatycznym przeciętniakiem, który mimo 20 lat na karku (według jego trefnych papierów i licencji taksówkarza) utkwił w całkowicie przeciętnym mieście, leżącym przysłowiowo, wszędzie i nigdzie. Zamiast ambicji, ma swoją paczkę znajomych, parę codziennych przyjemności i trochę problemów. Najpoważniejszym jest ten, że jest zakochany w swojej przyjaciółce Audrey. I nagle, w wyniku zdarzenia, jakim jest napad na lokalny bank, zostaje sensacją i bohaterem dnia. W niedługim czasie ktoś zaczyna mu przysyłać karty do gry, a wraz z nimi konkretne adresy, pod którymi znajdują się zwyczajni ludzie i ich problemy. Ed zaczyna działać. Tak zaczyna się książka.

„Posłaniec” jest powieścią o dojrzewaniu i jego kosztach. Dojrzewaniu w szerokim znaczeniu, znacznie wychodzącym ponad pojęcie dorastania. Wiele razy książka podsuwa przykłady osób, które najlepsze lata mają za sobą. Sednem jest pogodzenie się ze światem, umiejętność przełamywania i rekonstruowania swoich schematów myślowych. Podkreśla się i eksponuje również rolę drobiazgów, rytuałów i symbolicznych gestów w życiu każdego człowieka.

Książka opisuje szereg postaci, co ma bezpośredni związek z misją Posłańca. Główny bohater nie traktuje zadań jak „questów” z prostych gier fabularnych – przyjdź, zrób, przejdź do następnego poziomu. Niejednokrotnie wraca do ludzi, którym pomógł, spotyka czy wspomina ich. Ujawnia się w tym humanistyczny aspekt książki; ludzi postrzega się nie tylko przez pryzmat ich problemów, nawet, jeśli te sprowokowały zainteresowanie. Jednocześnie nie wchodzi się tu z butami w życiorysy i nie dokonuje pobieżnych psychoanaliz – jest zwyczajna radość z obcowania z drugim człowiekiem. No, nie zawsze człowiekiem – jednym z pierwszoplanowych postaci jest pies Eda, Odźwierny, któremu narrator dorabia wypowiedzi – mistrzowska kreacja.

Język Zusaka cechuje wielka swoboda narracji i wręcz nonszalancka maniera wplątywania – to tu, to tam – gierek lingwistycznych i różnego rodzaju rodzynków słownych. Nie powiem – mnie to pasuje, czego dowodem błyskawiczne przeczytanie książki (i jak dotąd równie sprawne pisanie recenzji). Zresztą eksperyment literacki schodzi w końcu z poziomu ozdobników i komentarzy na poziom głębszy, tu widzę zbieżność z Carollem, skojarzenie z „Krainą Chichów” jest nieodzowne. Lekturę ułatwia tym bardziej bardzo gustowne wydanie. Duży format, schludność, twarda okładka i wnętrze wystylizowanie na karciany styl w mocnym nawiązaniu do treści, to zdecydowane atuty całości.

Przesłanie książki jest proste, ale nie prostackie. Optymizm ufundowany na metodzie małych kroków i heroizmie codzienności. W największym stopniu przypadł mi do gustu absolutnie bezkonkurencyjny początek powieści (o tak, przedkładam Palahniuka nad Carolla), koniec nieco zaskoczył, a wszystko co pomiędzy czytało się sympatycznie i po prostu chciało się czytać. Polecam wszystkim, mającym ochotę na literaturę swobodną w treści i formie, ale wyzbytą zarówno mielizn, jak i silenia się na głębię.



Autor: Adam Ł Rotter


Dodano: 2010-04-01 20:30:22
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sullivan, Michael J. - "Śmierć Dulgath"


 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Sullivan, Michael J. - "Róża i cierń"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

 Szostak, Wit - "Poniewczasie"

 Sullivan, Michael J. - "Wieża Koronna"

 Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

 Baxter, Stephen - "Masakra ludzkości"

Fragmenty

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Christopher, Adam - "Ciemność nad miastem"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Rubież"

 Babraj, Rafał - "Dystrykt Warszawa"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS