NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

Liu, Cixin - "Era supernowej"

Ukazały się

Komuda, Jacek - "Wilcze gniazdo" (wyd. 4)


 Piekara, Jacek - "Mój przyjaciel Kaligula" (2019)

 Ziemiański, Andrzej - "Pułapka Tesli" (wyd. 2)

 Manguel, Alberto; Guadalupi, Gianni - "Słownik miejsc wyobrażonych"

 King, Stephen - "Instytut"

 Parowski, Maciej - „Wasz cyrk, moje małpy. Chronologiczny alfabet moich autorów”, tom 2

 Lewicka, Anna - "Moc"

 Brennan, Marie - "W labiryncie smoków"

Linki

Szmidt, Robert J. - "Samotność Anioła Zagłady"
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: Listopad 2009
ISBN: 978-83-7574-114-8
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Liczba stron: 336
Cena: 28.99 zł
seria: Asy polskiej fantastyki



Szmidt, Robert J. - "Samotność Anioła Zagłady"

Na początku sądził, że to rutynowe ćwiczenia. Kilka chwil później stał się świadkiem zagłady całego znanego mu świata. A być może nawet jednym ze sprawców apokalipsy. To było trzy lata temu. Teraz, obudzony z kriogenicznego snu wyrusza w podróż przez piekło, którego stał się współsprawcą. Adam Sawyer – bohater najnowszej powieści Roberta J. Szmidta „Samotność anioła zagłady” .
Recenzując powieść opowiadającą o życiu w postapokaliptyczne rzeczywistości trudno jest nie odnieść się od klasycznych dzieł gatunku począwszy od „Mad Maxa”, poprzez serię gier „Fallout”, a skończywszy na nie tak dawno wydanej „Drodze” Cormaca McCarthy’ego. Zacznijmy od początku. Podobnie jak w większości tego typu książek zagładę ludzkości spowodowała wojna atomowa. Nieważne kto zaczął – liczy się tylko końcowy rezultat, prawie stuprocentowa zagłada rodzaju ludzkiego. I tak jak w „Fallout” jedyną nadzieją są nieliczni wybrańcy ukryci gdzieś w specjalnie przygotowanych do tego celu bunkrach. Uśpieni w kriogenicznych kapsułach czekają, gdy skażenie opadnie, a oni będą mogli wyjść na powierzchnie, by zacząć wszystko od początku. Pech chciał, że Adam Sawyer przebudził się za wcześnie i teraz jego jedyną nadzieją jest bunkier głównego dowództwa. Czas zatem przeistoczyć się w „wojownika szos”, wsiąść na motor i ruszyć przed siebie.
Początkowo wyprawa nie wydaje się trudna – wystarczy przejechać kilka tysięcy mil przez opustoszałą Amerykę. Skażenie już ustąpiło, nie ma popromiennych mutantów – zdawałoby się – czysta przyjemność. Oczywiście to tylko pozory, autor zadbał, żeby podróż Sawyera nie przybrała wymiaru idylli. Ciągle psujące się środki transportu, brak benzyny, kapryśne siły natury – to tylko część atrakcji. Inna sprawa, że główny bohater wychodzi z tych opresji obronna ręką. Brakuje benzyny – za moment znajduje się eksperymentalny motocykl nie wymagający klasycznego paliwa, utrata dobytku – od czego jest pobliski market. Tak jakby nad bohaterem czuwała boska opatrzność lub nadopiekuńczość autora, który nie wie, czy chce doświadczyć swego bohatera, czy też uczynić go niezniszczalnym herosem.
Zastanawia także sam bohater. Chociażby prozaiczna kwestia diety składającej się głównie z tabletek odżywczych, solonych orzeszków i wiórków mięsnych zapijanych litrami whisky. I przez całą książkę ani słowa skargi na wyżywienie; zapomnijmy też o alkoholizmie – po bohaterze nie widać żadnych skutków picia alkoholu: ani fizycznych ani psychicznych.
Skoro już jesteśmy przy psychice. Jednym z najczęściej pojawiających się motywów w powieściach postapokaliptycznych jest samotność. Niemożność kontaktu z drugim człowiekiem staje się determinantą zachowania, często prowadzi do obłędu. Wystarczy przypomnieć sobie odpowiednie sceny z psem w „Jestem legendą” Richarda Mathesona czy tęsknotę syna za towarzystwem innych ludzi w „Drodze”. Tymczasem Adam Sawyer to jeden z największych twardzieli, z którymi miałem okazję spotkać się w literaturze. Owszem, początkowo przechodzi załamanie nerwowe, próbuje nawet popełnić samobójstwo. Z czasem jednak obojętnieje na otaczający go świat, a przez całą książkę przechodzi tylko jedno porządne załamanie nerwowe. O ile to pierwsze można przyjąć za prawdopodobne (kolejne sterty trupów robią coraz mniejsze wrażenie), z tym drugim jest gorzej. Co prawda remedium na samotność głównego bohatera stanowi literatura, ale nawet najlepsza książka nie jest w stanie zastąpić drugiego człowieka. Niby autor próbuje pogłębić portret psychologiczny bohatera, wizytę Sawyera w jego dawnym sierocińcu, ale czyni do dosyć nieudolnie; w rezultacie przygodowy aspekt książki zdecydowanie przesłania jej wymiar psychologiczny.
Nie można natomiast nic zarzucić Szmidtowi pod względem technicznym. Powieść napisana jest dobrym stylem, a fabuła pozbawiona jest dłużyzn. Kolejne wydarzenia następują po sobie bardzo szybko, a autor zadbał przy tym o ich różnorodność. Inna sprawa, że „Samotność anioła zagłady” niczym nowym czytelników nie zaskakuje. Mamy zatem standardowo: dramatyczną przeprawę przez rzekę, ucieczkę przed tornado, zdobywanie nowego sprzętu.
Do atutów utworu należałoby jeszcze dodać dobrze przemyślane zakończenie. Dopiero w finale wiele wcześniejszych wydarzeń nabiera znaczenia, a poznane fakty nagle widzimy w zupełnie innym świetle. Przypaść do gustu powinny także porozrzucane po całej powieści liczne „smaczki” jak chociażby międzynarodowy sukces wydawniczy Andrzeja Ziemiańskiego czy reaktywacja związku znanych aktorów.
„Samotność anioła zagłady” to książka kategorii lekkiej, której daleko do „Drogi” czy „Jestem legendą”. Nie wydaje się jednak, aby Szmidt próbował napisać utwór mający rywalizować z wyżej wspomnianymi pozycjami. Dostajemy powieść będącą rzeczą stricte rozrywkową, która jedynie od czasu do czasu zmusza do chwili refleksji. I jeśli o to chodziło autorowi, wywiązał się z zadania w stu procentach.



Autor: Adam "Tigana" Szymonowicz


Dodano: 2010-03-31 21:37:37
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj powieść o Spider-Manie


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"


 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana"

Fragmenty

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Jensen, Danielle L. - "Mroczne wybrzeża"

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS