NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Kańtoch, Anna - "Zabawki diabła" (Powergraph)

Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

Ukazały się

Weinbaum, Stanley G. - "Drapieżna planeta"


 antologia - "Drugie lądowanie. Antologia króciaków"

 Szacha, Georgij - "Nie było smutniejszej historii"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Harkness, Deborah - "Cienie Nocy"

 Pilipiuk, Andrzej - "Karpie Bijem"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Abbott, Tony - "Klątwa węża"

Linki

Grzędowicz, Jarosław - "Pan Lodowego Ogrodu", tom 3
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cykl: Grzędowicz, Jarosław - "Pan Lodowego Ogrodu"
Data wydania: Listopad 2009
ISBN: 978-83-7574-166-7
Oprawa: miękka
Format: 125×195mm
Liczba stron: 504
Cena: 33,00 zl
Seria: Bestsellery polskiej fantastyki



Grzędowicz, Jarosław - "Pan Lodowego Ogrodu", tom 3

Monolog na dwa głosy


Bardzo lubię fantastykę w wykonaniu Jarosława Grzędowicza. Barwny styl, cięty, sarkastyczny humor, wartka akcja, a przy tym ciekawe podejście do konwencji – swobodna z nią zabawa, niezwykła celność oryginalnych metafor, czasem nawet refleksja nad dniem codziennym. To wszystko znalazłam w dwóch poprzednich częściach „Pana Lodowego Ogrodu”. Nic dziwnego więc, że oczekiwałam tego samego po kolejnym tomie; niestety, rozczarowałam się. Trzecia część nie ma w sobie wiele z tego, o czym napisałam w drugim zdaniu.
Przede wszystkim akcja zwalnia w niej do tempa żółwiego, co wcale nie byłoby złe, a nawet dałoby pretekst do rozwinięcia kilku pobocznych wątków, skoro główny opiera się na przekonywaniu tytułowego Pana Lodowego Ogrodu do walki z Aakenem po stronie Vuko i na wędrówce Filara z niewoli do niewoli. Autor jednak nie poszedł tą drogą, wręcz przeciwnie, z pobocznych wątków zrezygnował właściwie całkowicie. Nie dowiemy się na przykład, co dzieje się między Drakkainenem a Sylfaną, chociaż druga część cyklu zapowiadała burzliwy związek, który w tomie trzecim Grzędowicz ograniczył do okazjonalnych „numerków”, ponieważ bohater nie może się rozpraszać. Przez to też jedyna postać kobieca, która miała szansę zaistnieć jako pełnoprawna bohaterka opowieści, została zdegradowana do roli dodatku. Co więcej, autor porzucił kwestię psychologii bohaterów drugoplanowych, nie żeby dotąd jakoś specjalnie się nimi przejmował, ale w trzecim tomie postacie poza Drakkainenem i Filarem stanowią wyłącznie tło. Utrudnieniem tutaj może być narracja książki (chociaż nie jest ona dla mnie usprawiedliwiająca, we wcześniejszych tomach udawało się Grzędowiczowi zachować równowagę), w większości będąca pierwszoosobowym raportem, zwłaszcza w wykonaniu tohimona, którego obojętność w opowiadaniu swoich losów jest całkiem zrozumiała, ale i nie pozwala utożsamić się z bohaterem.
Zaskoczona byłam też radykalną zmianą stylu i nie wiem, czy to akurat wyszło książce na dobre. Od początku opisywany świat był mroczny i niepokojący, czemu nie można się dziwić ze względu na wybór tematu, ale we wcześniejszych częściach równoważył to wisielczy humor, który mimo że wiele optymizmu nie dodawał, przynajmniej ubarwiał akcję. Z niego również niewiele zostało, co sprawia, że przez niektóre fragmenty przebrnąć jest wyjątkowo ciężko. W Grzędowiczu najbardziej ceniłam umiejętność zawarcia poważnej refleksji w ironicznym, kpiarskim komentarzu, którą czytelnik może odczytać, ale nie musi, jego sprawa. Tutaj zdarza się to rzadko (świetnie na przykład pokazał absurd bezstresowego wychowywania dzieci), przeważa jawne „wskazywanie palcem” tego, co złe, niewłaściwe i niemoralne.
Nie tego spodziewałam się po dwóch latach. Mimo wszystko czekam cierpliwie na tom czwarty, mając nadzieję, że powróci w nim stary, dobry Grzędowicz, jakiego lubię. Mam również nadzieję, że będzie to część ostatnia, chociaż mam pewne podstawy sądzić, że na niej się nie skończy. Cóż, jeszcze większe rozwlekanie fabuły nie przyniesie opowieści niczego dobrego.


Autor: Anna "Eruana" Zasadzka
Dodano: 2010-01-26 21:28:29
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

malakh - 22:24 26-01-2010
Oj, nie zgadzam się pod prawie każdym względem. A już to o postaciach drugoplanowych... Towarzysz Filara, imienia nie pomnę, bodajże Benkej, był bardzo sprawnie nakreślony; momentami wydawał mi się ciekawszy od tohimona.

Tsiar - 22:39 26-01-2010
A mi się nie chce wierzyć, że w tomie trzecim fabuła toczy się wolniej niż w drugim... Przecież już w drugim nie toczyła się prawie wcale.

malakh - 22:58 26-01-2010
Według mnie dzieje się sporo. A wątek Filara, niewola u Smildrun (czy jak jej tam), jest bardzo dobry (ah, pamiętna scena obłaskawiania koni...).

toudi 21 - 00:45 27-01-2010
Akcja zwalnia ? No to chyba czytaliśmy inne książki. Ona po prostu nie jest tak chaotyczna i bezsensowna jak w tomie drugim. Układa się logicznie w jakąś całość.
Gdzie niby u Grzędowicza było ciekawe podejście do konwencji ( co by to nie miało znaczyć ). Piszę tak jak inni tylko że robi to lepiej.

Co do jego poglądów to w tomie 3 robi się znacznie subtelniejszy niż w tomie 2 któremu momentami nie wile brakowało do manifestu politycznego.

Tom 3 jest dobrą pozycją i fajną lektura. Lepszy niż poprzednik co cieszy ale bez rewelacji czy dodania czegoś. Jak stary dobry Grzędowicz to miał być tom 2 PLO to dziękuje postoje.

Shadowmage - 08:15 27-01-2010
Akcja to nie tylko napierdalanka... ja sie z PLO3 męcze od tygodnia, nudzi mnie ta książka.

toudi 21 - 11:21 27-01-2010
Jasne że to nie tylko "napierdalanka" której jest może mniej niż w tomie 2 ale tutaj jakoś całość idzo do przodu a nie 30 stron monologu postaci 5 stron chaotycznego naparzania się i znowu monolog.

Mnie się przeczytało szybko i sprawnie. Inna kwestia że szybko się zapomina.

Mały_czołg - 12:18 27-01-2010
(...)(świetnie na przykład pokazał absurd bezstresowego wychowywania dzieci)

A mógłbym zapytać, dlaczego takie podejście spotyka się z aklamacją recenzentki? Czyżby zgodą na tezę, że tylko wychowanie poprzez regularny oklep spuszczany dziecku pasem czy pięścią ma rację bytu?

Yans - 12:29 27-01-2010
Recenzja jakaś z kosmosu ?!?! Już samo stwierdzenie, że w 2 tomie było więcej akcji niż w 3 nasuwa pytanie czy autorka recenzji na pewno przeczytała całą książkę i czy na pewno o tej samej książce mówimy ?! IMO 3 tom zdecydowanie lepszy od 2, choć do jakości 1 mu sporo brakuje.

toudi 21 - 13:01 27-01-2010
Mały_czołg. A to może zwykła kpina z tego " bez stresowego " wychowanie które tak naprawdę jest po prostu barkiem jakiego ktokolwiek wychowania. Inna sprawa że tego ja tam jakoś specjalnie nie widziałem. Albo odebrałem inaczej niż Recenzenta/ (
( domyślam się, że chodzi o te bachory pilnujące tej " Szczęśliwej " dolinki ) Ale dla mnie to było zwykłe wypaczenie za które odpowiadał " Bogini " Może faktycznie Autor miał to na myśli ale jeżli tak to nie było to dla mnie świetnie ukazane )

Yans -- > zgadzam się z tobą ;)

Mały_czołg - 13:10 27-01-2010
toudi 21 pisze:Mały_czołg. A to może zwykła kpina z tego " bez stresowego " wychowanie które tak naprawdę jest po prostu barkiem jakiego ktokolwiek wychowania.

Nie istnieje bezstresowe wychowanie. To twór mityczny. Istnieje natomiast brak wychowania.
Tylko co zostaje z błyskotliwej obserwacji, gdy już się dokona tłumaczenia z recenzenckiego na nasz: świetnie na przykład pokazał absurd braku wychowywania dzieci. WTF.
toudi 21 pisze:Ale dla mnie to było zwykłe wypaczenie za które odpowiadał " Bogini " Może faktycznie Autor miał to na myśli ale jeżli tak to nie było to dla mnie świetnie ukazane )

Hmm. Lepsze niż u Goldinga?

toudi 21 - 13:47 27-01-2010
Nie istnieje bezstresowe wychowanie. To twór mityczny. Istnieje natomiast brak wychowania.


Zgoda. Ale " bezstresowe wychowanie" jest to określenie na usystematyzowanie braku wychowania w taki spsoób żeby było że dziecko jest nowocześnie wychowywane. Tam było chyba zdanie że nie mozna je bić bo czego się one nauczą ...


Hmm. Lepsze niż u Goldinga?

Ten sam poziom ?

Mały_czołg - 14:21 27-01-2010
toudi 21 pisze:Ale " bezstresowe wychowanie" jest to określenie na usystematyzowanie braku wychowania w taki spsoób żeby było że dziecko jest nowocześnie wychowywane.

Przepraszam? Usystematyzowane? Przez kogo?
toudi 21 pisze:Tam było chyba zdanie że nie mozna je bić bo czego się one nauczą ...

No właśnie pisałem. Bez krwiaków od paska albo połamanych pięścią żeber czego się one nauczą...
toudi 21 pisze:Ten sam poziom ?

No proszę.

MORT - 14:44 27-01-2010
Z tym złym wychowaniem, to raczej chodziło o dzieciaka Smildrun, nie o dzieci z doliny...

Mnie się PLO3 nawet podobał, ale im więcej czasu mija, tym więcej negatywnych wspomnień pozostaje mi w głowie. Mogło być lepiej.

Dodałbym, że SPOILER (spotkanie dwóch głównych bohaterów powieści pozostawiło poczucie małej wagi - dwa tomy czekania, a potem nagle hop i już są razem, jakoś za szybko).

...poza tym końcówka, cała ta misja, wygląda jak dopisana na siłę, byle szybciej zakończyć i wcisnąć cliffhangera.

toudi 21 - 15:02 27-01-2010
No to poczekamy na Recenzentkę ( mogę się tak zwracać ? ) ale ja obstawiam Smarki z doliny. Dzieciak Smildrun to nie był jakiś straszny bachor a że go fantazja ponosiła ? Jak to młodego.

Co do Sylfani to niech mi ktoś pokaże dobrą postać kobiecą u Grzędowicza a ma u mnie flaszkę. On piszę jak Dick. Fajni Faceci i złe kobiety ( no prawie wszystkie okazują się w końcu nie fajne jakieś ) Takie nieciekawe postacie kobiece będące tłem i służące do okazjonalnych " numerków" to właśnie ten " stary dobry Grzędowicz "

Przepraszam? Usystematyzowane? Przez kogo?

Przez społeczeństwo :P XD

Yans - 15:09 27-01-2010
1) Mi też się wydaje, że Recenzentce chodziło o synalka Smildrun, ciekawe jak jest naprawdę ?
2) Zdecydowanie popieram tezę, że nie ma czegos takiego jak beztsresowe wychowanie ! Jest tylko albo lenistwo rodziców albo kreacja potworka przez zaślepionych "miłością" rodziców.
3) Końcówka PLO3 faktycznie wygląda jakby JG, słysząc od dłuższego czasu nad uchem "kończ, już kończ bo zbliża się termin wydania" skończył ten 3 tom w tempie Formuły 1 koncentrując się tylko na wymyśleniu sprytnego cliffangera.

toudi 21 - 15:21 27-01-2010
Yans to i tak dobrze że tylko końcówka tomu 3. Tak wyglądał cały tom 2 ! Albo zapchaj dziury albo hurrra i do przodu. Dobrze że jeszcze jeden tom bo koła czasu by z tego nie było...


http://pl.wikipedia.org/wiki/Bezstresowe_wychowanie

No mówię wam że chodzi o te bachory z doliny po pad lo stwierdzenie że dzieci bić nie można bo co potem z takich wyrośnie ( to po tym jak Głowny bohater chciał jednego smarka zatłuc kamieniem )

Yans - 15:34 27-01-2010
toudi 21 ====> Może faktycznie chodzi o te dzieci doliniarzy ale ja chyba jakoś nie ropatrywałem ich w kategorii "dzieci" ;)

toudi 21 - 15:41 27-01-2010
No temu pisałem że nie jestem pewien czy to to. Bo jak to to do mnie to nie przemawia zupełnie. Poczekamy to się dowiemy ;) Ja mam jeszcze pytanie jak się recenzentce podobał tam 2. Tak dla porównania.

malakh - 18:54 27-01-2010
"Co do Sylfani to niech mi ktoś pokaże dobrą postać kobiecą u Grzędowicza a ma u mnie flaszkę."

"Wiedźma i wilk" może być dyskusyjna, ale "Czarne motyle"... wisisz mi flaszkę;) Serio.

Shadowmage - 19:44 27-01-2010
Chyba muszę się podpisać pod powyższym; swoją drogą to chyba moje ulubione opowiadanie Grzędowicza.

malakh - 19:55 27-01-2010
Moje też, zresztą cała "Księga..." to najlepsze, co wyszło spod pióra JG (no, dodajmy do tego "Buran...").

@Yans
"Już samo stwierdzenie, że w 2 tomie było więcej akcji niż w 3 nasuwa pytanie czy autorka recenzji na pewno przeczytała całą książkę"

Proszę, bez idiotycznych insynuacji typu: recenzentka nie przeczytała książki. Przynajmniej nie w mojej obecności.

Można nie zgadzać się z jej oceną, tak jak ja, ale jak każdy ma prawo do własnej opinii.

Grrr... aż mną trzęsie, jak widzę tego typu komentarze.

Yans - 09:37 28-01-2010
malakh ====> Mnie za to zatrzęsło jak przeczytałem powyższą recenzję. Recenzent musi być świadomy, że krytykując coś sam nie pozostaje nietyklany i także wystawia się na krytykę. Oczywiście nie osobiście ale w odniesieniu do tego co napisał/ła.

nosiwoda - 11:01 28-01-2010
Ale dzieci i tak bić nie można.

Mały_czołg - 11:07 28-01-2010
toudi 21 pisze:http://pl.wikipedia.org/wiki/Bezstresowe_wychowanie

Tołdi, proszę, nie osłabiaj mnie cytowaniem wikipedii. Wikipedia (i rozmaite wydawnictwa katolickie) to jedyne źródło tego terminu.
malakh pisze:Grrr... aż mną trzęsie, jak widzę tego typu komentarze.

A myślałem, że zdołałeś to już opanować w sobie, po tych warsztatach z ziomami na jednym forum, gdzie nawet przepraszałeś za swoje pomyłki w recenzji.

toudi 21 - 11:41 28-01-2010
Tołdi, proszę, nie osłabiaj mnie cytowaniem wikipedii. Wikipedia (i rozmaite wydawnictwa katolickie) to jedyne źródło tego terminu.


Czołgu to było tak orientacyjnie żeby pokazać że to pojęcie jest różnie rozumiane.



malakh czy nigdy nie miałeś wrażenia że recenzent nie czytał książki o której piszę ? To nie takie trudne możemy się kiedyś założyć czy się zorientujesz ( napisze 3 racki w tym jednej książki nie przeczytam )


Co do kobit u JG to ta Wiedźma to mnie nie przekonuje. Zołza jak inne kobiece postaci u niego

malakh - 15:39 28-01-2010
toudi 21 pisze:malakh czy nigdy nie miałeś wrażenia że recenzent nie czytał książki o której piszę ?


Nie raz, nie dwa. Ale w tym konkretnym przypadku, nie. Przeczytałem recenzję po raz kolejny, starając się znaleźć choćby jeden fragment, który mógłby sugerować, że recenzentka PLO 3 nie przeczytała. Nie znalazłem.

Jest tam sporo fragmentów, które sugerują zupełnie inne odczytanie powieści, inną ocenę tych samych faktów... ale same fakty nie są przeinaczone. Nawet ocena "stopnia nasycenia akcją" jest względna. Potrafię zrozumieć, dlaczego recenzentka uznała, że fabułą się ciągnie (Vuko głownie płynie, Filar głownie kombinuje) - mnie powieść nie nudziła, ale kogoś innego mogła.

I nie trawię prób dyskredytowania cudzych opinii poprzez dyskredytowanie ich autorki.

Tyle.

toudi 21 pisze:Co do kobit u JG to ta Wiedzma to mnie nie przekonuje. Zołza jak innne kobiece postaci u niego


A "Czarne motyle"? :D

toudi 21 - 16:45 28-01-2010
Ja nie sugeruje że Recenzentka nie przeczytała PLO żeby było jasne.

Co do recki to ja się po prostu z nią nie zgadzam. O tyle

Ciekawą mnie bez ironi 2 rzeczy. Po pierwsze co to jest " Stary dobry Grzędowicz " a druga to te bachory


No ujdą te czarne motyle ale to wyjątek. Będę w Szczecinie to się spotkamy na flaszce

Shadowmage - 20:16 28-01-2010
Przyjedź na Forda do Wawy, malakh będzie.

toudi 21 - 20:32 28-01-2010
eee nie bardzo sesja Jeszce i mam Egzamin z Hiszpana. No i Ford będzie w Krakowie ...

malakh - 20:36 28-01-2010
A skąd wiesz, że w Krakowie? Matuszek wprawdzie wspominał, że jeszcze nie wiadomo, ale stawiał na Wawę.

toudi 21 - 21:00 28-01-2010
Będzie i tutaj i Tutaj. W to wierzę i tak ma być.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Nawiedzenia"


Wygraj "Ostatniego strażnika"


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sullivan, Michael J. - "Śmierć Dulgath"


 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Sullivan, Michael J. - "Róża i cierń"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

 Szostak, Wit - "Poniewczasie"

 Sullivan, Michael J. - "Wieża Koronna"

 Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

 Baxter, Stephen - "Masakra ludzkości"

Fragmenty

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Christopher, Adam - "Ciemność nad miastem"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Rubież"

 Babraj, Rafał - "Dystrykt Warszawa"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS