NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Szmidt, Robert J. - "Ostatnia misja Asgarda"

Weekes, Patrick - "Cesarstwo masek"

Ukazały się

Szostak, Wit - "Fuga" (Powergraph)


 Andrews, Ilona - "Magia zmienia"

 Le Guin, Ursula K. - "Dotąd dobrze"

 Hobb, Robin - "Przeznaczenie Skrytobójcy"

 Paolini, Christopher - "Widelec, Wiedźma i smok"

 Flanagan, John - "Powrót Temudżeinów"

 Bloch, Robert - "Psychoza"

 Campbell, John W. - "Coś"

Linki

Dick, Philip K. - "Humpty Dumpty w Oakland"
Wydawnictwo: Rebis
Tytuł oryginału: Humpty Dumpty in Oakland
Tłumaczenie: Jarosław Rybski
Data wydania: Czerwiec 2009
ISBN: 978-83-7510-224-6
Oprawa: całopapierowa
Format: 128 x 197
Liczba stron: 256
Cena: 33,90 zł
Rok wydania oryginału: 1986
Seria: z Salamandrą



Dick, Philip K. - "Humpty Dumpty w Oakland"

Rzeczywistość nierzeczywista


Cieszę się, że przybliżamy czytelnikom także książki spoza naszego głównego kręgu zainteresowań – fantastyki szeroko pojętej. Cieszę się, że bycie w zespole Katedry pozwala mi zwiedzać różne horyzonty literatury i poszerzać moją nędzną jej znajomość. Jestem z natury okropnym leniem i ciężko mnie zmusić do przeczytania czegoś, do czego sam się w jakiś sposób nie przekonam. A w gronie katedralnym nie mam wyboru. Coś przychodzi – trzeba przeczytać. Znajduję dzięki temu nowe terytoria, dotąd mi kompletnie nieznane, a których znajomość daje mi ogromną przyjemność. Z Dickiem nigdy nie zamierzałem się zapoznawać. Nie lubię zbytnio literatury S-F (typu „hard” jeżeli w ogóle można użyć takiego określenia), a tym bardziej takiej, która ma opinię psychodelicznej, zagmatwanej, przesączonej paranoicznymi czy schizofrenicznymi wizjami. A tu proszę bardzo – dowiaduję się, że Dick napisał też kilka książek pasujących do tak zwanego nurtu „realistycznego”. Dobrze takie rzeczy wiedzieć. Potem można całkiem nieźle wypaść przed innymi oczytanymi „nerdami”, którzy zapytają mnie o znajomość Dicka:
– Czytałeś coś Dicka?
– Ja? Owszem. Czytałem.
– A co?
– ... Że co?
No właśnie takiej można się spodziewać reakcji, ponieważ tego typu książki raczej nie są znane szerszemu gronu. Ci, co czytają „mainstream”, ominą to raczej szerokim łukiem: „To ten Dick od S-F, fuj!”. Ci, co czytają S-F, jeżeli nie zasięgną wcześniej języka, mogą się niemiło zaskoczyć, że nie ma tu żadnego S-F. A jak wcześniej sprawdzą, to już pewnie nie sięgną. Chyba, że są to prawdziwi wielbiciele pisarza, którzy muszą przeczytać dosłownie wszystko, co wyszło spod jego pióra, nawet jeżeli miałoby być listą zakupów spisaną na serwetce. Dobrze, że nawet Dick musiał czasem skoczyć w bok – oderwać się od S-F. Pytanie, czy wtedy też odstawiał te wszystkie środki, którymi podobno tak lubił się odurzać? Ja nie do końca jestem o tym przekonany. Skończyłem lekturę mając dość głupią minę. Pierwszym problemem książki jest cały pomysł na bohaterów. Mamy tutaj tylko dwa gatunki postaci: albo wyjątkowo głupich, albo wyjątkowo odpychających ludzi. Dwaj główni bohaterowie nie stanowią wyjątku. Ciężko się do nich przekonać. A ja wprost nie znoszę książek, filmów, sztuk – czegokolwiek, co jest wypełnione albo skupione wokół nieciekawych osobowości. Jak autor danej historii stara się usilnie przekonać nas o wyjątkowej nikczemności swoich bohaterów - tego do końca nie rozumiem. Po co mam się z tymi typkami zapoznawać? Wystarczająco dużo różnorodnej brzydoty mnie otacza, żebym jeszcze z własnej i nieprzymuszonej woli o niej czytał. Po co nas nimi raczyć? Ktoś tego potrzebuje dla własnej przyjemności? Ktoś się do mnie zgłosi żeby mi udowodnić, że jednak są ludzie na świecie, których ciągnie do brzydoty charakterów?
Drugi problem to owa realistyczna historia, której ja nie mogę dotknąć, doświadczyć. Raz, że lata sześćdziesiąte są mi zupełnie obce, dwa, że Stany Zjednoczone to dla mnie jedna wielka „nierzeczywistość”. Sposób bycia, sposób życia, ta zupełnie inna płaszczyzna komunikacji pomiędzy ludźmi. Nie to, że Dick nie pisze przekonująco. Książkę się czyta i to całkiem szybko (w sumie chyba dobrze, że jest dość krótka). Ja jednak nie wierzę i nie chcę wierzyć w tę rzeczywistość ludzi traktujących się dość specyficznie, niby otwartych i wspierających, ale jednak knujących przeciwko sobie, pogardzających sobą nawzajem. Ludzi podłych, a udających tak cudownych, wielkich. A takich ludzi pisarz portretuje. Czuję się więc po lekturze jak po stoczonej bitwie. Z książką, ze swoimi myślami, z jej bohaterami. Jednak nie żałuję tej bitwy. Może w tym właśnie tkwi siła Dicka? On nie chciał się podobać, nie chciał nas zabawiać, dogadzać nam. Chciał nam pokazać palcem – patrzcie, ten świat jest dziwny, brzydki, ludzie są podli, albo głupi. Źle interpretują otaczającą ich rzeczywistość, źle interpretują pewne wydarzenia. Coś mi każe podejrzewać, że mniej więcej podobne klimaty można odnaleźć w powieściach S-F Dicka. Mam rację?


Autor: Jakub Cieślak
Dodano: 2010-01-23 22:25:46
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Spike - 01:16 24-01-2010
/facepalm

Ludzie, co jest z wami? Macie jakiś Tydzień Pisania Recenzji Od Czapy czy jak? Przecież to jest jeszcze gorsze niż ostatnia recenzja Eruany...

dworkin - 13:29 24-01-2010
Coś w tym jest. Obydwie recenzje łączy początkowa deklaracja nieznajomości autora (w wypadku Eruany - porównywanego - Kinga) i gatunku, co jest trochę śmieszne.

Aczkolwiek tutaj nieznajomość s-f (choć wypadałoby znać Dicka) jeszcze nie dyskwalifikuje. Recenzja została jednak napisana dość infantylnym stylem. Szczególnie pierwsza połowa przypomina raczej wpis na forum gimnazjalistów.

MadMill - 16:27 24-01-2010
Moim zdaniem nieznajomość Kinga świadczy raczej o zaoszczędzeniu ładnego kawałka czasu na lepsze lektury.

Rzekotka666 - 11:26 25-01-2010
Dramat! To recenzja czy ponury żart?

ASX76 - 14:43 25-01-2010
Ja przepraszam, a gdzie w tym tekście jest recenzja książki? ;)
Autor więcej pisze o sobie niż o czymkolwiek innym... :P

nosiwoda - 15:07 25-01-2010
O, a to z jakiego blogaska zacytowane?

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Mutanta"


Wygraj "Dragon Age: Cesarstwo masek"


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Abercrombie, Joe - "Nim zawisną"


 Baxter, Stephen - "Ultima"

 Abercrombie, Joe - "Ostrze"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Palmer, Ada - "Do błyskawicy podobne"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Komuda, Jacek - "Westerplatte"

Fragmenty

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS