NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Chiang, Ted - "Wydech"

Haldeman, Joe - "Wieczna wojna" (Kolekcja Wehikuł czasu)

Ukazały się

Kozak, Magdalena - "Minas Warsaw"


 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Hufflepuff)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Gryffindor)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Slytherin)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Ravenclaw)

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 2 (twarda okładka)

 Roanhorse, Rebecca - "Wyścig do słońca"

Linki

Kościów, Aleksander - "Świat nura"
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: Styczeń 2007
ISBN: 83-7495-048-X
Oprawa: broszurowa
Format: 145 x 205 mm
Liczba stron: 448
Cena: 34,90 zł



Kościów, Aleksander - "Świat nura"

Kto wyśnił moją rzeczywistość?


„Świat nura” to książka, jedna z niewielu, która przykuła moją uwagę już pierwszym zdaniem: „Zacząłem wymyślać sobie to miasto w połowie października.”1), aż chciałoby się powiedzieć, że stałam się ofiarą „syndromu pierwszego zdania”. Jednak nie zamierzam tu kwestionować czy wypowiadać słów poparcia dla poglądu, według którego pierwsze zdanie powieści jest najważniejsze. Stwierdzam po prostu fakt – akurat w przypadku tej konkretnej książki pierwsze zdanie zafrapowało mnie na tyle, że zdecydowałam się na zakup i lekturę. Lekturę, która okazała się być na tyle satysfakcjonująca, że słowo „ofiarą” mogę z czystym sumieniem zamienić na „beneficjentką”. Zatem, przyznaję, jestem beneficjentką „syndromu pierwszego zdania”, nawet jeśli istnienia takiego syndromu nie daje się bezspornie udowodnić.
„Zacząłem wymyślać sobie to miasto w połowie października.” – któż, jeśli nie autor, ten, od którego wszystko w książce zależy, mógłby takie słowa wypowiedzieć? Dysponujący mocą sprawczą Autor, Pan i Władca narracji, Kreator postaci i powieściowego świata? A jednak już lektura kolejnego akapitu miesza czytelnikowi w głowie: „(...) Gdy wróciłem do mieszkania, wyszło na jaw, że po pierwsze ktoś już tam mieszkał, a po drugie zalegamy z czynszem, i to za trzy miesiące.”2) i wprowadza poczucie niepewności, które towarzyszyć mu będzie przez całą książkę. Oraz zaskoczenia – no bo jak to? Cóż za Kreator z tego autora, skoro pozwala swojemu alter ego od pierwszych chwil wplątać się w trywialne kłopoty z czynszem? Czyżby ten wyimaginowany świat był wyśniony nie do końca? Czyż śnienie innej rzeczywistości nie powinno eliminować z niej błędów lub umożliwiać wprowadzenie poprawek w przypadku niedośnionych (najwyraźniej) fragmentów lub nieprawidłowości? Tymczasem autorowi/bohaterowi to nie przeszkadza – początkowo z równym stoicyzmem zdaje się akceptować kłopoty wielkie i małe, sprawy o dużym znaczeniu i irytujące drobiazgi życia codziennego. Zastanawiałam się, czy taki zabieg nie miał zwrócić uwagi czytelnika na inny, również dość kontrowersyjny, pogląd, głoszący że wykreowany świat zyskuje własne życie, samodzielnie ewoluuje, próbuje się wyrwać z ram nakreślonych przez Twórcę, walczy o zyskanie niezależności, a Autor, po odegraniu roli Kreatora, staje się tylko (i aż) Kronikarzem. A może posuwam się w domysłach za daleko i dorabiam teorię do praktyki – może po prostu bohater trafił do świata śnionego przez kogoś innego, nie przez Autora. Ale w takim razie, kim jest ten tajemniczy Kreator?
Towarzyszenie bohaterowi w kolejnych wydarzeniach (bo przygodami wahałabym się je określić) jest łatwe i trudne jednocześnie. Łatwe – ze względu na dojrzały język utworu (aż chciałoby się zapytać, skąd u debiutanta taki dojrzały, wysmakowany język?), obrazowy i sugestywny, mający moc przekształcania banału w prawdy życiowe: „Lubię spacerować po ulicach i wyobrażać sobie, że wszyscy jesteśmy cząsteczkami kurzu; jeden Ruch Wielkiej Ręki i wszystko wiruje ze zwielokrotnioną prędkością we wszystkich kierunkach, ale prędzej czy później uspokaja się i ogólnie unosi się jak przedtem.”3), pełen autoironicznego dystansu do siebie i życia: „Byłem spokojny, lekki i pozbawiony treści jak zapomniany z kinderbalu balonik wypełniony helem. Nie miałem do nikogo pretensji i nie potrzebowałem ani lepszego mieszkania, ani nowych spodni.”4). Trudne – bo autor „Świata nura” nie jest skory do udzielania wyjaśnień, przykładanie naszej miary do powieściowej rzeczywistości nie daje rezultatu – wyśniony świat, a raczej światy, nie poddają się działaniu praw logiki, choć może właściwszym jest stwierdzenie, że powieściowa logika jest w jakiś sposób zaburzona, nieprawidłowa, po prostu – inna od tej, jaką na co dzień operujemy. Przypuszczam, że w tym tkwić może największa trudność w odbiorze „Świata nura” przez czytelników nade wszystko ceniących realizm, dokładne zdefiniowanie powieściowego „tu i teraz”. Książka Aleksandra Kościowa tego nie zapewnia, bezceremonialnie burzy poczucie czytelniczego bezpieczeństwa, w miarę rozwoju opowieści coraz częściej zmienia się owo „tu”, a zakończenie powieści przewraca do góry nogami wcześniejsze domysły. I na dodatek – dwukrotnie! Po raz pierwszy oferując wyjaśnienie, które dość łatwo czytelnik jest w stanie odgadnąć i którego w sumie się spodziewa, a po raz drugi – dosłownie na ostatnich stronach utworu – zaskakując czytelnika na całej linii.
Na szczególną uwagę w „Świecie nura” zasługuje wątek muzyczny, a w zasadzie rozważania o duszy instrumentów, które snuje jeden z drugoplanowych bohaterów. Rozważania ulotne, lecz frapujące; stanowiące próbę usystematyzowania, ubrania w słowa tego, co niedefiniowalne i z samych niuansów złożone – wrażenia artystycznego, siły oddziaływania muzyki, zdolności do porwania słuchaczy, przekazania im dźwiękami obrazów i skojarzeń wykonawcy utworu, a w końcu – tworzenia dźwiękami innej rzeczywistości i zabrania tam słuchaczy, choćby na chwilę. I nawet gdybym przed lekturą nie czytała notki na czwartej stronie okładki, która zdradza wykształcenie autora, to po lekturze tych fragmentów podejrzewałabym z dużą dozą pewności, że arkana muzyki nie są mu obce. Tak pisać o magii dźwięków może tylko prawdziwy miłośnik, człowiek, który nie tylko dysponuje wiedzą teoretyczną, ale przede wszystkim – kocha tę dziedzinę sztuki.
I jeśli już mowa o nocie wydawcy, czyli tak zwanym okładkowym blurbie (jak ja nie lubię tego słowa!) – nie pozostaje mi nic innego, jak tylko pochwalić wydawcę. Właśnie za tę notkę. Notkę zredagowaną w sposób bliski ideałowi, zachowującą doskonałe wyważenie między uchyleniem rąbka tajemnicy, a niezdradzaniem czytelnikowi fabuły opowieści. Jest to w mojej ocenie jeden z niewielu tekstów przygotowanych przez wydawcę, który naprawdę zachęca do przeczytania książki, a przy tym delikatnie wskazuje, na co podczas lektury zwrócić uwagę. A „Świat nura” naprawdę należy czytać uważnie, nie tylko w obawie przed pominięciem jakiejś istotnej wskazówki, ale także i dlatego, że łatwo pod wpływem tej lektury utonąć w skojarzeniach i dygresjach. A przecież to debiut!



1) Aleksander Kościów – „Świat nura”, Wydawnictwo Muza, Warszawa 2009, wydanie II, str. 7

2) Ibid., str. 7

3) Ibid., str. 66

4) Ibid., str. 27



Autor: Beata Kajtanowska


Dodano: 2010-01-06 17:15:30
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Bitwę bliźniaków"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Corey, James S. A. - "Gniew Tiamat"


 Vonnegut, Kurt - "Rysio Snajper"

 Pullman, Philip - "La Belle Sauvage"

 Flamma, Adam - "Wiedźmin. Historia fenomenu"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Trzeci front"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Jordan, Robert - "Wojownik Altaii"

Fragmenty

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

 Dworakowski, Witold - "Wieczny buntownik"

 Ziębiński, Robert - "Dzień wagarowicza"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu" (przedmowa)

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Canavan, Trudi - "Klątwa kreatorów"

 Clare, Cassandra & Chu, Wesley - "Czerwone Zwoje Magii"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS