NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Pullman, Philip - "Bursztynowa luneta"

Palmer, Ada - "Siedem kapitulacji"

Ukazały się

antologia - "Opowieści niesamowite z języka niemieckiego"


 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Zagubiona przyszłość" (reedycja)

 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Proxima" (reedycja)

 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Kosmiczni bracia" (reedycja)

 Vonnegut, Kurt - "Rysio Snajper" (2020)

 Caldecott, Andrew - "Miasteczko Rotherweird"

 McDonald, Ian - "Luna: Wschód"

 Gwynne, John - "Gniew"

Linki

Holt, Tom - "Przenośne drzwi"
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Cykl: Holt, Tom - "J. W. Wells & Co"
Tytuł oryginału: Portable Door
Tłumaczenie: Tomasz Wilusz
Data wydania: Październik 2009
ISBN: 978-83-7648-250-7
Oprawa: miękka
Format: 142 x 202 mm
Liczba stron: 320
Cena: 29,90
Tom cyklu: 1



Holt, Tom - "Przenośne drzwi"

Inny świat jest tuż... za drzwiami


Paul Carpenter, główny bohater „Przenośnych drzwi” Toma Holta, jest typowym wytworem epoki popkultury: z powierzchownym, „telewizyjnym” zasobem wiedzy (Czechow kojarzy mu się jedynie z postacią ze „Star Treka”, a nie z rosyjskim dramatopisarzem), indyferentny aż do bólu w sprawach politycznych, nie zaangażowany w żadne akcje społeczne, bez wyraźnych pasji czy zainteresowań. Choć w głębi ducha zazdrości kolegom ich sukcesów zawodowych, to sam nie zamierza dołączyć do wyścigu szczurów. Pewnie w ogóle by nie pracował, gdyby nie przykra konieczność zarobienia pieniędzy. Wszak o ileż przyjemniej byłoby – zamiast poddawać się po raz kolejny torturze rozmowy kwalifikacyjnej – obejrzeć kolejny odcinek przygód Buffy. A jednak, mimo tak jawnie okazywanego braku entuzjazmu, zostaje zatrudniony w firmie J.W. Wells & Co. I – co jest punktem wyjścia fabuły – ten fakt okazuje się być przełomowy...
Już od pierwszych chwil firma, w której zdobył posadę młodszego urzędnika, wywiera na nim niezatarte wrażenie – w recepcji siedzi olśniewająco piękna sekretarka (codziennie inna), a szefowie sprawiają wrażenie, że jego myśli nie są dla nich tajemnicą. Ponadto okazuje się, że pracodawcy stanowczo zabraniają pracy w godzinach nadliczbowych, a same obowiązki służbowe – choć nudne (czyż układanie dokumentów w porządku chronologicznym można uznać za stymulujące umysłowo?) – nie wymagają praktycznie żadnego zaangażowania. Paul byłby gotów bez protestów i dociekań pogodzić się z codziennym bezsensem i rutyną (w końcu wypłata wpływa regularnie), gdyby nie kolejne zbiegi okoliczności, dziwaczne zdarzenia i absurdy, w jakie nagle zaczęło obfitować jego życie. Powoli do świadomości Paula zaczyna przesączać się myśl, że firma, w której znalazł pracę nie jest taka sama jak inne...
Sytuację dodatkowo komplikuje łatwość Paula do zakochiwania się. Właśnie ta cecha, korzystając najwyraźniej z chwili nieuwagi bohatera, wyrwała się na wolność w poczekalni J.W. Wells & Co. i samodzielnie zdecydowała o wyborze obiektu westchnień: ciemnookiej i ciemnowłosej Sophie o hmm... bardzo niestandardowych manierach. Cecha kłopotliwa, bo Paula w żadnym razie nie można uznać za duszę towarzystwa, mistrza ciętej riposty czy weterana podbojów, przeciwnie – on jest tylko weteranem zakochiwania się... a następnie zakłopotanego milczenia i namysłu pt.: „co by tu powiedzieć, żeby nie wyjść na kompletnego idiotę?”. W efekcie Paul na ogół nie mówi nic i kolejne miłości jego życia przemijają jak sen jakiś złoty. Jednak tym razem los zdaje się nad nim litować i oferuje mnogość okazji do wykorzystania: Sophie nie tylko zostaje zatrudniona w J.W. Wells & Co., ale okazuje się być jego najbliższą współpracownicą.
Jak widać z powyższego, książka Toma Holta to splot kilku wątków: osobistych relacji Paula z koleżanką z pracy oraz odkrywania tożsamości pracodawców. W miarę lektury okazuje się, że w grę wchodzi także intryga iście kryminalna i na dodatek – sprzed wielu lat. Choć można autorowi zarzucić pewną nierównowagę w równoległym prowadzeniu wszystkich wątków (to raczej odczucie subiektywne – irytowało mnie „nicnierobienie” głównego bohatera w sprawie wyjaśnienia tajemnicy związanej z pojawieniem się w jego mieszkaniu pewnego niezwykle uciążliwego w codziennym życiu przedmiotu), jednak w miarę jak narracja zbliża się do końca, wszystkie wątki zostają zamknięte, a rzekomo porzucone zagadki – satysfakcjonująco wyjaśnione.
„Przenośne drzwi” czyta się lekko i z przyjemnością. Decydują o tym zarówno dobrze skonstruowane postaci i ich wiarygodne profile psychologiczne, naturalnie brzmiące i dostosowane do nastroju chwili dialogi, jak i styl autora – obfitujący w porównania i liczne odniesienia do literatury, legend i popkultury czynione z przymrużeniem oka i dystansem – styl na tyle prosty, by nie zaciemniać przekazu. Odwołania czy aluzje można znaleźć bez trudu w dowolnym miejscu tekstu, ale prawdziwie smakowita kumulacja czeka przy okazji wyliczenia przedmiotów znalezionych w firmowym skarbcu podczas inwentaryzacji – ot, choćby gruba brązowa koperta z napisem: „Otworzyć po mojej śmierci. E.A. Presley” (nadal zamknięta!), metryka urodzenia Scarlett O’Hary czy też słoiczek z zielonym proszkiem opatrzony etykietką: „Chemiczna próbka, dr A. Jekyll, Harley Street, Londyn”.
W „Przenośnych drzwiach” można także odnaleźć elementy satyry na korporacje. Satyry obejmującej nie tylko ich wizerunek (przepiękna recepcjonistka), ale także wewnętrzne procedury działania obowiązujące w takich firmach, procedury często tak bardzo doprecyzowane i uszczegółowione, że aż uniemożliwiające osiągnięcie akceptowalnego progu efektywności. Z całym tym zadęciem rozprawia się autor opisując nocną działalność właścicieli firmy J.W. Wells & Co. czy też złośliwość przedmiotów martwych, np. zwykłego zszywacza, który – bez żadnego szacunku dla biurowych harmonogramów – wykazuje się magiczną zdolnością znikania, oczywiście jedynie w chwilach, gdy jest potrzebny.
Z notki wydawcy wynika, że recenzenci przyrównują styl Toma Holta do twórczości Terry’ego Pratchetta. No cóż, nie da się ukryć, że takie skojarzenia są uzasadnione – obaj autorzy ośmieszają absurdy życia codziennego, choć każdy czyni to z innej perspektywy: Terry Pratchett z innego świata, Tom Holt – pozostając w jak najbardziej współczesnej Wielkiej Brytanii – leciuteńko tylko odchyla osnowę rzeczywistości. Trudno mi wypowiadać się na temat śmieszności dowcipów – wszak każdy czytelnik ma inne poczucie humoru. Jednakowoż muszę stwierdzić, że wśród żartów Toma Holta równie łatwo znaleźć takie, które nie wywołają ani cienia uśmiechu na twarzy czytelnika, jak i takie, które mogą rozbawić. Osobiście z kamienną twarzą czytałam żarty tzw. fizjologiczne, wszystko jedno na fizjologii jakiej istoty oparte; za to śmieszyły mnie gry autora z popkulturą i absurdalny dowcip sytuacyjny (np. żądanie wskazania palcem na zdjęciach lotniczych lokalizacji złóż boksytów). Nie jestem pewna czy wielbicielom twórczości Terry’ego Pratchetta to wystarczy, aby książki Toma Holta postawić na tej samej półce.


Autor: Beata Kajtanowska


Dodano: 2009-11-25 00:14:48
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Vonnegut, Kurt - "Recydywista"


 Atwood, Margaret - "Testamenty"

 Palmer, Ada - "Siedem kapitulacji"

 Zbierzchowski, Cezary - "Chłopi 2050, czyli Agronauci w czasach katastrofy klimatycznej"

 Matheson, Richard - "Jestem Legendą i inne utwory"

 Abercrombie, Joe - "Czerwona kraina"

 Anson, Jay - "Amityville Horror"

 Heinlein, Robert A. - "Drzwi do lata"

Fragmenty

 Chiang, Ted - "Wydech"

 Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

 Wilson, F. Paul - "Twierdza"

 Lisińska, Małgorzata - "Pierwotny"

 Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Gniazdo"

 Schwartz, Richard - "Władca marionetek"

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 1

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 2

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS