NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Drayden, Nicky - "Overwatch: Bohaterka Numbani"

Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Nieściur, Sławomir - "Blokada"

 antologia - "Opowieści niesamowite z języka angielskiego"

 Chokshi, Roshani - "Srebrzyste węże"

 Kamiński, Tomasz - "Polowanie"

 Komuda, Jacek - "Wizna"

 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

Linki

Rice, Anne - "Godzina czarownic", część I
Wydawnictwo: Rebis
Cykl: Rice, Anne - "Opowieści o czarownicach z rodu Mayfair"
Tytuł oryginału: The Witching Hour
Tłumaczenie: Agnieszka Czajkowska, Hanna Pustuła
Data wydania: Sierpień 2009
ISBN: 978-83-7510-288-8
Liczba stron: 765
Cena: 37,90 zł
Seria: Horror
Tom cyklu: 1, część 1



Rice, Anne - "Godzina czarownic", część I

Tajemnica rodu Mayfair


Jestem chyba jedyną osobą w redakcji Katedry, która lubi prozę Anne Rice, chociaż nie przez wszystkie z jej książek mogłam przebrnąć. Na szczęście przez cykl o czarownicach z rodu Mayfair brnąć będę z przyjemnością, bo już po pierwszej części widzę, że jest tutaj wszystko to, co w pisarstwie Rice najlepsze.
To, za co przede wszystkim cenię Anne Rice, to jej niezwykle plastyczny styl, którym popisała się również w „Godzinie czarownic”. Nie bez przyczyny ta pani trafiła do kanonu literatury fantastycznej, chociaż niestety stało się to dzięki cyklowi o wampirach, który z każdym następnym tomem czyta się coraz gorzej. „Godzina czarownic” wolna jest jednak od dywagacji religijnych, mistycyzmu i wątków homoseksualnych, chociaż bez wzmianki na temat tych kwestii i tutaj nie mogło się obyć, co wynika zapewne z zainteresowań pisarki (fanka filozofii egzystencjalnej, przez lata ateistka, homoseksualistą jest jej syn, z jej biografii wynika, że sama mogła mieć związek z kobietą). Gdyby spojrzeć na twórczość Rice pod kątem jej prywatnego życia, można powiedzieć, że jej powieści są silnie autobiograficzne. Te wszystkie wątki nie są jednak ważne w pierwszej części „Godziny czarownic”.
Tutaj autorka zaledwie wprowadza głównych bohaterów, Rowan Mayfair i Michaela Curry’ego i daje do zrozumienia, że tych dwoje połączy silne uczucie. Jednak ich wątek jest tylko pretekstem do przedstawienia rodu czarownic Mayfair, ich historii i związku z tajemniczym demonem Lasherem. Rice jest jedną z nielicznych autorek czytadeł, która dba o każdy szczegół prowadzonej opowieści. Co więcej, robi to w sposób nawet dla siebie nietuzinkowy – przedstawia źródła historyczne i dokumenty, z których bohaterowie i czytelnicy dowiadują się coraz więcej o mrocznej przeszłości rodziny. Historię uzupełniają także opowieści osób postronnych, najczęściej nie rozumiejących wszystkich szczegółów czy wydarzeń, których byli świadkami. Niezwykła skrupulatność i rozmach w stworzeniu genealogii rodziny i jej tajemnic są godne podziwu i w połączeniu z barwnym stylem sprawiają, że książka wciąga od pierwszej strony i pozostawia w oczekiwaniu do ostatniej kartki.
Każdy z bohaterów wprowadzonych do powieści ma swoją własną osobowość. Chociaż ich odczucia i motywacje często nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, to autorka przedstawia je na tyle realistycznie i umiejętnie, że czytelnikowi nietrudno w nie uwierzyć i poczuć więź z postaciami. Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie Rowan Mayfair. Nie jest to bowiem typowa bohaterka książek Anne Rice. Większość kobiet z prozy Amerykanki to puste, bezwolne, naiwne i irytująco niewinne lalki. Rowan, podobnie jak Klaudia z „Wywiadu z wampirem”, to postać daleko bardziej skomplikowana. Jest kobietą niezależną, wyrachowaną, zamkniętą w sobie, nie potrafiącą znaleźć więzi z innymi ludźmi, chociaż dla wszystkich stara się być miła. Czuje się zagubiona i wyobcowana przez swoje nadnaturalne zdolności (za pomocą dotyku może badać ludzki organizm skuteczniej niż tomograf), a gdy dowiaduje się, że jej prawdziwa matka zmarła, postanawia złamać obietnicę daną przybranej opiekunce i wrócić do rodzinnych stron, by odkryć prawdę o sobie. Nie jest postacią schematyczną, jednoznacznie dobrą czy złą, ma swoje mroczne sekrety, boryka się z poczuciem winy, że jest taka a nie inna. Nie można tego natomiast powiedzieć o Michaelu, mężczyźnie, który doznał śmierci klinicznej i jest przekonany, że jakieś istoty powierzyły mu bardzo ważne zadanie. W wyniku wypadku otrzymał także niezwykły dar – widzenia za pomocą dotyku, który przez długi czas uważa za swoje przekleństwo. Michael jest standardowym bohaterem męskim i jego przemiana przebiega utartymi torami – szlachetny, prostolinijny, opiekuńczy, z kompleksem ubogiej rodziny, po tragicznych wydarzeniach popada w alkoholizm, by zapomnieć o całym świecie, ale spotkanie z przedstawicielem starożytnego zakonu Talamaski przywraca mu siły i stawia przed nim cel. Związek Michaela i Rowan też jest schematyczny i niczym nie odbiega od innych opisywanych przez Rice: oboje są spełnieniem swoich marzeń, ona szukała opiekuńczego, dobrze zbudowanego, ale wrażliwego faceta, jego rozczula jej młodość i niewinność (nie wie o niej wielu rzeczy), ponadto oboje rozumieją swoje nadnaturalne umiejętności. Symptomatyczna dla Rice jest także ich różnica wieku – Rowan nie skończyła jeszcze trzydziestki, Michael dobija pięćdziesiątki. Jednak, jak już wspomniałam, ich wątek jest zaledwie zarysowany i jego naiwność i przewidywalność (typowa miłość z przeszkodami) nie przeszkadza zbytnio w czytaniu.
Lekko uwierać może za to słaba strona redakcyjna powieści, masa drobnych i kłujących oczy błędów: literówki, brak albo nadmiar przecinków, gdzieniegdzie pojawiają się też nie te słowa lub imiona. Na szczęście książka nie ma rażących błędów w tłumaczeniu, chociaż trzeba być naprawdę nieudolnym translatorem, by nie poradzić sobie ze stylem Rice.
To, co urzeka w pierwszej części „Godziny czarownic”, to mroczny i duszny klimat Nowego Orleanu, jego starych dzielnic, wiktoriańskich domów i alejek wysadzanych wiekowymi drzewami. Wyraźnie czuć emocjonalny stosunek pisarki do tego miejsca. Tym bardziej dotyka on czytelnika, jeśli zda sobie sprawę, że po huraganie Katrina sprzed czterech lat nie pozostało już prawie nic z magii miasta. W powieści jednak Nowy Orlean żyje w pełni i jest tłem dla rozgrywających się tutaj tajemniczych wydarzeń. To wspaniały hołd Anne Rice złożony miastu, w którym się urodziła i spędziła dzieciństwo, i do którego po latach wróciła.
Bardzo spodobał mi się również wątek fantastyczny, który jest dla mnie świeżym powiewem po tonach książek fantasy. Czary wkraczają do świata, do którego nie należą i nie są czymś normalnym, nie są „na miejscu”. Istnieją jednak ludzie, którzy zaakceptowali swoje moce i którym zależy na ich naukowym zbadaniu – to zakon Talamaska, trzymający straż i zawsze obecny. Jego główny przedstawiciel, Aaron Lightner, pojawia się też w książkach o wampirach, jednak dopiero w „Godzinie czarownic” poznajemy jego osobowość, a także możemy przyjrzeć się działaniu Talamaski. To oni właśnie od wieków obecni są obok rodziny Mayfairów i zbierają o niej informacje. To oni chcą ustrzec Rowan przed jej przeznaczeniem.
I tutaj dochodzimy do mojego ulubionego bohatera powieści – Lashera. To jak do tej pory najbardziej niejednoznaczna postać cyklu, o której wbrew pozorom wiemy najmniej. Demon, przywołany przez zupełnie nieświadomą konsekwencji wieśniaczkę, towarzyszący odtąd jednej wybranej z rodu dziewczynce od dnia jej narodzin aż do (zazwyczaj) tragicznej śmierci. Nie jest on jednak sługą, nad którym można panować. Między czarownicą a Lasherem tworzy się specyficzny związek – on daje jej moce, opiekuje się nią, czuwa nad jej bezpieczeństwem i dobrobytem, ona zaś „żywi” go swoją osobą, dzięki niej demon się uczy i rośnie w siłę, ciągle ewoluuje. Często też ducha i kobietę łączy seks. Niezaprzeczalne jest też uczucie, jakim Lasher obdarza swoje wybranki, które w większości nie jest odwzajemniane, a wręcz przeciwnie, kobiety czują się jego obecnością przytłoczone, osaczone, co doprowadza je często do tragicznych w skutkach aktów desperacji. Nie jest to wprawdzie motyw w literaturze fantastycznej nieznany, ale Rice przedstawiła go realistycznie, ze znajomością tematu. Co więcej, prowadzi czytelnika przez historię czarownic i Lashera tak subtelnie i tajemniczo, że z napięciem czeka on na kolejne informacje. Ja również z niecierpliwością czekam na tom drugi.


Autor: Anna "Eruana" Zasadzka
Dodano: 2009-11-02 21:18:27
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

romulus - 20:01 03-11-2009
Jeśli chodzi o klimat Nowego Orleanu, to powieść jest kapitalna. Do tego wpleciona historia czarownic z rodu Mayfair dodaje uroku i powabu tajemnicy. Niestety w kolejnych powieściach (Lasher, Taltos) już jest smętnie, horrorowato kiczowato, a momentami rzygawicznie. Podobnie, jak z "Kronikami..." A. Rice nie wiedziała, kiedy skończyć (po pierwszych trzech powieściach). Także w tym cyklu mogłaby się streścić do dwóch. Jednak, co najgorsze, po przeczytaniu "Godziny..." trzeba sięgnąć po następne tomy, bo ta historia jest tak skonstruowana, aby po doskonałym 1 tomie musieć sobie zepsuć smak następnymi.

Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Adeyemi, Tomi - "Dzieci krwi i kości" i "Dzieci prawdy i zemsty"


 Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"

 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS