NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

de Castell, Sebastien - "Tron tyrana"

Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Nieściur, Sławomir - "Blokada"

 antologia - "Opowieści niesamowite z języka angielskiego"

 Chokshi, Roshani - "Srebrzyste węże"

 Kamiński, Tomasz - "Polowanie"

 Komuda, Jacek - "Wizna"

 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

Linki

Małecki, Jakub - "Zaksięgowani"
Wydawnictwo: Powergraph
Data wydania: Październik 2009
ISBN: 978-83-61187-14-1
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 125 x 195 mm
Cena: 29,00 zł
Seria: Fantastyka z plusem



Małecki, Jakub - "Zaksięgowani"

Losy ludzkie wzięte w okładkę


Jakub Małecki zadebiutował stosunkowo niedawno, ale w tym krótkim czasie zdążył sobie wyrobić pewną markę i uznanie, łącząc elementy horroru z silną grą na emocjach czytelnika. Po dwóch powieściach – „Błędach” i „Przemytniku cudu” – przyszła pora na pierwszy zbiór opowiadań noszący tytuł „Zaksięgowani”; zawierający teksty zarówno już publikowane, jak i premierowe (ze zdecydowaną przewagą tych drugich).
Co prawda z powyższym przyporządkowaniem należy uważać – „Błędy”, choć uważane za powieść, były zbiorem powiązanych opowiadań i tytułowej mikropowieści; „Zaksięgowani” natomiast są spięci fabularną klamrą, odwołującą się m.in. do tytułu książki. Również w niektórych utworach pojawiają się elementy jawnie sugerujące, że opowiadania były pisane z myślą o wkomponowaniu ich w większą całość. Nie nazwałbym konstrukcji zbioru powieścią mozaikową, ale jest to próba stworzenia pewnej wartości dodanej, nie wynikającej z samych tekstów; próba nadania im dodatkowego wydźwięku.

W prozie Małeckiego, na co zresztą zwracałem uwagę w recenzjach poprzednich jego książek, można wyłapać pewne wspólne cechy. O ile jednak w przypadku „Przemytnika cudu” krytykowałem zbytnie podobieństwo do wcześniejszej książki, o tyle w „Zaksięgowanych” ta tendencja jest słabsza; choć cały czas obecna. Szczególnie dotyczy to skłonności do tworzenia fantasmagorycznych postaci i surrealistycznych scen, które nie zawsze wynikają prosto z założeń fabularnych i logiki świata przedstawionego, a raczej stanowią personifikację ludzkich demonów. W „Zaksięgowanych”, jeśli już takie elementy występują, zwykle są znacznie bardziej stonowane. Rzecz jasna zdarzają się również i wyjątki, jak na przykład w opowiadaniu „Pocałunek Białego Chłopca”.
Drugim motywem często pojawiającym się w tekstach Małeckiego, zapewne częściowo wynikającym z prywatnych doświadczeń autora, są bohaterowie pracujący w korporacjach i instytucjach finansowych, uzależnieni od wyników sprzedaży. Już sam opis ich pracy przyprawia o ciarki na plecach, a przecież nie to stanowi sedno grozy wykreowanej przez autora; choć często staje się przyczynkiem do fantastycznych wydarzeń.
Te dwa wyraźne wątki, czy też cechy twórczości Małeckiego, nie stanowią jednakże kwintesencji „Zaksięgowanych”. Pisarz pochodzący z Wielkopolski porusza w swych opowiadaniach znacznie szersze spektrum tematów.

Większość tekstów Małeckiego dzieje się tu i teraz, czyli we współczesnej Polsce1). Stąd też problematyka, jaka jest w nich poruszana, jest bliska czytelnikowi. Przede wszystkim autor opisuje problemy z codziennego życia, historie zwykłych ludzi dotkniętych tragedią. To one są osią opowiadań i punktem wyjścia do snucia fantastycznych wizji. Małecki stawia na przekazywanie emocji, próbuje – często udanie – wzbudzić w czytelniku empatię wobec bohaterów; elementy nadprzyrodzone mają na celu uwypuklenie cech, zdarzeń i emocji, jakie towarzyszą postaciom. Jednakże nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Małeckiemu są one coraz mniej potrzebne. Operuje on słowem na tyle sprawnie i potrafi w kilku pozornie prostych zdaniach zawrzeć taki ładunek emocjonalny, że dodatkowe podkreślenie nie jest konieczne. Podobnie jak w przypadku Orbitowskiego, mam nieodparte wrażenie, że autor „Zaksięgowanych” powinien (co zresztą – jak wcześniej zauważyłem – czyni) coraz oszczędniej korzystać z fantastyki w tych tekstach, dla których nie jest ona podstawą, fundamentem. W mojej ocenie najlepsze w zbiorze są opowiadania najbardziej obyczajowe, a najmniej fantastyczne – jak chociażby „Za godzinę powinna tu być”.
Przywołałem powyżej prozę Łukasza Orbitowskiego nie bez przyczyny; dla mnie Orbitowski i Małecki tworzą dosyć podobne teksty... albo inaczej, z polskich pisarzy grozy i horroru ci dwaj pisarze tworzą jakby w jednym duchu. Różni ich trochę styl i rozłożenie akcentów, ale więcej jest podobieństw. Po lekturze „Zaksięgowanych” mam wrażenie, że Małecki jeszcze nie zawsze literacko może rywalizować z autorem „Tracę ciepło”, ale jego teksty w większym stopniu opierają się na emocjach, co czasem – szczególnie w porównaniu z prozą Orbitowskiego – odbija się jeszcze na fabule, pomyśle leżącym u podstaw tekstu. W omawianym tu zbiorze opowiadań widać jednakże coraz odważniejsze próby tworzenia bardziej złożonych konstrukcji, chęć sięgania po coraz bardziej zróżnicowaną tematykę.

„Zaksięgowani” są w mojej ocenie najlepszą jak do tej pory książką Małeckiego. W tej recenzji nie obyło się bez słów krytyki, bo i nie wszystkie zamieszczone w zbiorze opowiadania jednakowo przypadły mi do gustu, chociaż zdecydowanie przeważają teksy przynajmniej dobre; tylko w przypadku dwóch z nich mógłbym powiedzieć, że mi się nie spodobały. Surowa ocena książki świadczy jednak przede wszystkim o tym, że cały czas widać w prozie Małeckiego możliwości rozwoju; talent, który zresztą z książki na książkę coraz lepiej wykorzystuje. „Zaksięgowani” są moim zdaniem krokiem – i to dużym – we właściwym kierunku. Czekam na następne.


1) Zdarzają się również wyjątki, jak choćby opowiadanie science fiction „Śmierć szklanego Kazimierza”, klasyczne w pomyśle „Oszronione palce magików” czy znane z „Nowe idzie” opowiadanie „Każdy umiera za siebie” o rosyjskich marynarzach tonących na Kursku.



Autor: Tymoteusz "Shadowmage" Wronka


Dodano: 2009-10-21 21:13:19
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Adeyemi, Tomi - "Dzieci krwi i kości" i "Dzieci prawdy i zemsty"


 Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"

 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS