NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Flamma, Adam - "Wiedźmin. Historia fenomenu"

Corey, James S. A. - "Gniew Tiamat"

Ukazały się

Bradbury, Ray - "Green Town"


 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Hufflepuff)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Gryffindor)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Slytherin)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Ravenclaw)

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 2 (twarda okładka)

 Roanhorse, Rebecca - "Wyścig do słońca"

 Miller, Frank; Wheeler, Thomas - "Przeklęta"

Linki

Saramago, José - "Wszystkie imiona"
Wydawnictwo: Rebis
Tytuł oryginału: Todos os nomes
Tłumaczenie: Elżbieta Milewska
Data wydania: Lipiec 2009
Wydanie: II
ISBN: 978-83-7510-426-4
Oprawa: twarda z obwolutą
Format: 135 x 200 mm
Liczba stron: 278
Cena: 37.90zł
Seria: Mistrzowie Literatury



Saramago, José - "Wszystkie imiona"

Po powieść tę sięgnąłem, jak pewnie większość polskich czytelników, wiedząc o literackiej nagrodzie Nobla dla José Saramago i pewnie również przez wzgląd na tę rekomendację. Dla jednych jest ona pewnikiem, że wyróżniona książka na pewno trafi w ich gusta, dla innych kolejnym potwierdzeniem tezy na tendencyjność wyroków Komitetu Noblowskiego. Trudno przez ten pryzmat oceniać akurat „Wszystkie imiona”, opublikowane dwa lata po przyznaniu nagrody, ale nie można od tego abstrahować – bo poprzeczka wymagań zawieszona dla noblisty jest szczególnie wysoko. Dlatego korzystając z aktualnej fali wydawniczej dzieł tego autora, zaklepałem sobie w redakcji „cokolwiek Saramago” do recenzji i los chciał, że dostałem „Wszystkie imiona”. Już po skończeniu lektury widzę zabawną analogie z treścią książki, gdzie również w ręce bohatera przypadkowo dostaje się skrawek informacji o obcej mu osobie, co staje się motywacją dla irracjonalnej odysei odszukania jej...

Książka rozpoczyna się od opisu Archiwum Głównego Akt Stanu Cywilnego. To niezwykłe miejsce przechowywania informacji o żywych i zmarłych stanowi oś, wokół której obracać się będzie opowiadana historia. Z jednej strony gmach jest siedliskiem kafkowskiej biurokracji, ale Saramago nie ogranicza się tylko do roli naśladowcy i pokazuje drugą, bardziej ezoteryczną stronę gmachu – jako labiryntu, świątyni w której ważą się losy śmiertelników. Doceniam wkład pracy, jaką autor poświęcił na stworzenie klimatu tego miejsca. Zwłaszcza że w czasie podróży głównego bohatera poznajemy jeszcze Cmentarz – bliźniaczą instytucję-archiwum (też symboliczną). Dodam jeszcze, że akcja nie dzieje w żadnym konkretnym mieście czy państwie, choć tu i ówdzie daje o sobie znać iberyjskość wyobraźni autora.

Na kartach „Wszystkich imion” jedyne imię jakie pada to José – reszta postaci swoje miano czerpie najczęściej z pełnionej funkcji. Główny bohater to szeregowy pracownik Archiwum. Pan José jest absolutnym tytanem przeciętności. Mający 52 lata na karku, z powszechnym imieniem, bez żadnych życiowych osiągnięć, bez dorobku, który byłby źródłem satysfakcji. Jedynym i dziwnym hobby kancelisty jest zbieranie informacji o sławnych ludziach w postaci wycinków prasowych. Reprezentuje on w pewien sposób ten rodzaj podstarzałych osób, które z nadmiaru czasu i deficytu bliskich zaczynają dziwaczeć. Z kolei obsesyjny strach Joségo przed „co ludzie pomyślą” przypomina nieco kreację z „Chimerycznego lokatora” Rolanda Topora.

Realistyczne tło i postacie funkcjonują jednak na zasadach absurdu, przesady, snu. Kluczem do interpretacji jest oczywiście metafora1), chociaż realistyczne wątki samotnej egzystencji Joségo czy smutnych losów poznawanej przez niego kobiety (oraz jej rodziny) również dają do myślenia, to jednak na zasadzie dodatku do głównego dania. Książka traktuje o przeznaczeniu, przypadkowości, pamięci, szacunku w kontekście coraz bardziej wyobcowanych ludzi. Dialogi zapisywane są formie zdań wielokrotnie złożonych; po małym wywiadzie dowiedziałem się, że to cecha charakterystyczna prozy Saramago. Sprawia to, że czasem nie idzie odróżnić dialogu wewnętrznego bohatera, czy jego wyobrażeń, od rzeczywistych zdarzeń. Co wraz z całą gamą innych zabiegów narracyjnych tworzy, wzmacnia świetny książkowy klimat. Widać tu wprawną, konsekwentną rękę i wieloletnie doświadczenie pisarza.

„Wszystkie imiona” zostały wydane w klasycznym, eleganckim stylu, z hebanową obwolutą okraszoną adekwatną do książkowego klimatu ilustracją. Jest to estetyczna, melancholijna, niedługa powieść. Nie wstrząsnęła mną, ale i nie taki był chyba jej cel. Z pewnością za jedną z jej zalet trzeba wziąć niezwykle dokładne przemyślenie całości, tak że mimo pozornego urwania się fabuły, wszystko zazębia się we właściwym miejscu. Zwłaszcza że autor subtelnie acz wyraźnie wskazuje, gdzie szukać. Jest to z pewnością literatura wymagająca, ale bez przesadnego zamotania, które klasyfikowałoby powieść Saramago jako pozycję tylko dla orłów. Wystarczy podejść do niej z odrobioną cierpliwości. Książki nie należy pochłaniać; pęd do mety może skończyć się rozczarowaniem na ostatniej stronie. Z drugiej strony mimo prób wychodzenia poza prostą rekonstrukcję, trudno znaleźć w „Wszystkich imionach” coś, co można by uznać za szczególny wkład do dorobku literatury światowej. A przecież tego można wymagać od noblisty, prawda? Mamy tu raczej sprawdzone rozwiązania połączone z dużą wprawą, elegancją. Polecam każdemu, kto miałby ochotę jeden wieczór poświęcić na smętne dumanie nad egzystencją człowieka nowoczesnego.



1) „To może być świetne wyjaśnienie, Ależ to tylko metafora, Metafora zawsze jest i była najlepszym sposobem wyjaśnienie istoty rzeczy”, „Wszystkie imiona”, strona 265.



Autor: Adam Ł Rotter


Dodano: 2009-10-04 20:22:58
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Vonnegut, Kurt - "Rysio Snajper"


 Pullman, Philip - "La Belle Sauvage"

 Flamma, Adam - "Wiedźmin. Historia fenomenu"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Trzeci front"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Jordan, Robert - "Wojownik Altaii"

 Scalzi, John - "Imperium w płomieniach"

Fragmenty

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

 Dworakowski, Witold - "Wieczny buntownik"

 Ziębiński, Robert - "Dzień wagarowicza"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu" (przedmowa)

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Canavan, Trudi - "Klątwa kreatorów"

 Clare, Cassandra & Chu, Wesley - "Czerwone Zwoje Magii"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS