NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Fedyk, Karolina - "Skrzydła"

Abercrombie, Joe - "Ostateczny argument" (oprawa twarda)

Ukazały się

Weinbaum, Stanley G. - "Drapieżna planeta"


 antologia - "Drugie lądowanie. Antologia króciaków"

 Szacha, Georgij - "Nie było smutniejszej historii"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Harkness, Deborah - "Cienie Nocy"

 Pilipiuk, Andrzej - "Karpie Bijem"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Abbott, Tony - "Klątwa węża"

Linki

Kossakowska, Maja Lidia - "Upiór południa. Czas mgieł"
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cykl: Upiór południa
Data wydania: Październik 2009
ISBN: 978-83-7574-140-7
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195
Cena: 24.99
Seria: Bestsellery polskiej fantastyki
Tom cyklu: 4



Kossakowska, Maja Lidia - "Upiór południa. Czas mgieł"

Przepowiednia

Zadrżał, gdy tylko usłyszał ten przejmujący, tęskny, nieludzki śpiew.
– O, słodki czasie, który odszedłeś, we mgle, we mgle...
Tak mógł śpiewać anioł, który zagubił drogę do raju. Słowa powtarzały się ułożone w bolesną, nieznośną mantrę.
– O, słodki czasie...
Czysty jak szkło żeński głos zawodził w lesie, przepełniony najgłębszą rozpaczą. Nawet gałęzie zdawały się pochylać z uwagą, kłonić ze współczuciem pęki liści. W dusznym upale południa ten wibrujący smutkiem, czarowny ton wydawał się głosem z innego świata.
Z głębin Tartaru, pomyślał Nataniel i znów się wzdrygnął.
Doktor zdawał się nie słyszeć jękliwego zaśpiewu, koń też człapał cierpliwie, całkowicie obojętny. Kościsty zad z wiechciem ogona poruszał się miarowo w ramie dyszli. Głos był coraz bliżej. Nataniel starał się zachować spokój, ale mimowolnie kręcił głową, wlepiając wzrok w gęstwę krzaków. Chyba by się nie zdziwił, gdyby spomiędzy zieleni wychynęła trójkątna, blada twarzyczka driady. Lampet zauważył zaciekawienie pacjenta.
– Regina – mruknął krótko, jakby to wszystko wyjaśniało.
– We mgle, we mgle... – wołała słodko śpiewaczka, a pulsujące upałem serce lasu omal od tego nie pękło.
Lampet nasłuchiwał chwilę, a potem ściągnął lekko lejce i westchnął.
– Znowu daje występy. Boję się, że beze mnie sobie nie poradzą. Proszę poczekać tutaj, dobrze?
Bryczka zatrzymała się ze skrzypieniem, a Cerber natychmiast wyciągnął wąski, żarłoczny pysk do osinowych gałązek zwisających nad drogą. Doktor zeskoczył z kozła, niedbale rzucając cugle i spiesznym krokiem ruszył w stronę, skąd dochodził głos.
Nataniel został sam, kolebiąc się na siedzeniu dwukółki, zdany na kaprysy skubiącego liście konia, bo lejce ześlizgnęły się po kościstym boku na piasek. Poczuł się nagle nieco skonfundowany, czekając nie wiadomo na co, w staroświeckim, chybotliwym pojeździe, niczym Achilles zignorowany przez Hektora.
Tęskny śpiew wciąż dobiegał z gąszczu, przybliżając się, to znów oddalając, wabiący i budzący niepokój. W głębi lasu słychać było nawoływania przynajmniej kilkorga osób.
– Pewnie to poważna sprawa – mruknął Nataniel, trochę do siebie, a trochę do szkapy imieniem Cerber. – Skoro sam Prospero ruszył na łowy. Witamy w domu wariatów, co, stary?
Koń parsknął rozgłośnie.
– O słodki czasie... – zakląskał nagle czarowny głosik gdzieś bardzo blisko, w przydrożnych krzakach.
Drobne dłonie rozgarnęły gałązki i na trakt wybiegła odziana w powłóczystą biel kobieta. Za nią, na kształt osobliwych skrzydeł, powiewał gruby, włóczkowy szal w pomarańczowe kwiaty. Twarz miała bladą jak rozwodnione mleko, mysie włosy upięte w niedbały kok. Na wąskim, długim nosie, przecząc prawom grawitacji, utrzymywały się jakoś ogromne, rogowe okulary. Nataniel rozdziawił ze zdumienia usta. Domniemana nimfa okazała się chudą wariatką, dobrze po pięćdziesiątce. To co wziął w pierwszej chwili za koronkową suknię było w rzeczywistości nocną koszulą.
– We mgle, we mgle... – zanuciła jeszcze nieznajoma, a potem urwała.
Zrobiła parę tanecznych kroków i znalazła się tuż obok bryczki. Uniosła głowę, z natężeniem wpatrując się w twarz mężczyzny. Widział za szkłami jej rozbiegane, ogromne oczy, pływające niczym egzotyczne ryby w za ciasnych akwariach.
– Młodzieńcze – odezwała się dziwnie zgrzytliwym głosem, jak na kogoś kto przed chwilą wydobywał z gardła tak czarowne tony. – Czy ty także w godzinie próby wybrałeś mrok zamiast światłości?
Nataniel otworzył usta, ale nie zdobył się, żeby wykrztusić choć słowo. Nie miał pojęcia, jak rozmawiać z szaleńcami.
Ale niedługo będzie musiał się nauczyć, uświadomił sobie w nagłym przebłysku, który nadszedł jak wstrząs. Bo to będzie teraz jego jedyne towarzystwo. Mimo upału poczuł dreszcz chłodu na plecach.
Wariatka w nocnej koszuli wciąż z napięciem świdrowała oczami twarz mężczyzny.
– Czy wybrałeś mrok? – powtórzyła.
Z tyłu, za bryczką zaszeleściły krzaki.
– Regino, uspokój się, proszę! – ozwał się stanowczy, żeński głos.
Nataniel odwrócił głowę. Na drodze stała wysoka, młoda kobieta ubrana w brązową sukienkę. Bardzo ładna kobieta. Dyszała lekko, jak po długim biegu. W ciemne, starannie związane włosy wplątało się kilka sosnowych igieł. Równe, wyraźne smugi brwi marszczyły
się gniewnie, oczy o głębokiej barwie mokki pełne były irytacji. Pełne piersi, ściśnięte materiałem sukienki, falowały niczym wzburzone morze.
– Na miłość Boską! Szukamy cię już od świtu! Zostaw natychmiast tego miłego pana i chodź ze mną do domu. Wszyscy się zamartwiają. Pan wybaczy – zwróciła
się do Nataniela. – Regina, jak by to powiedzieć, bywa bardzo niezrównoważona. I jeszcze ten upał! Potęguje objawy.
Zdecydowanym ruchem ujęła śpiewaczkę pod ramię.
– Nie ociągaj się, moja droga. Na dziś wystarczy, uwierz mi, proszę.
Wariatka ruszyła niechętnie, ale nagle targnęła ręką, odwracając ku Natanielowi twarz.
– Mrok jest w nas! – krzyknęła rozdzierająco. – W tobie także! Zobaczysz! Kiedy tylko nadejdzie Czas Mgieł!
– Regino, dosyć! – zagrzmiał ostry głos doktora Lampeta.



Dodano: 2009-09-30 13:51:43
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Nawiedzenia"


Wygraj "Ostatniego strażnika"


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sullivan, Michael J. - "Śmierć Dulgath"


 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Sullivan, Michael J. - "Róża i cierń"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

 Szostak, Wit - "Poniewczasie"

 Sullivan, Michael J. - "Wieża Koronna"

 Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

 Baxter, Stephen - "Masakra ludzkości"

Fragmenty

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Christopher, Adam - "Ciemność nad miastem"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Rubież"

 Babraj, Rafał - "Dystrykt Warszawa"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS