NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

Liu, Cixin - "Era supernowej"

Ukazały się

Komuda, Jacek - "Wilcze gniazdo" (wyd. 4)


 Piekara, Jacek - "Mój przyjaciel Kaligula" (2019)

 Ziemiański, Andrzej - "Pułapka Tesli" (wyd. 2)

 Manguel, Alberto; Guadalupi, Gianni - "Słownik miejsc wyobrażonych"

 King, Stephen - "Instytut"

 Parowski, Maciej - „Wasz cyrk, moje małpy. Chronologiczny alfabet moich autorów”, tom 2

 Lewicka, Anna - "Moc"

 Brennan, Marie - "W labiryncie smoków"

Linki

Darda, Stefan - "Dom na wyrębach"
Wydawnictwo: Videograf II
Cykl: Dom na wyrębach
Data wydania: Październik 2008
ISBN: 978-83-718-3651-0
Oprawa: miękka
Liczba stron: 288
Cena: 24,90 zł



Darda, Stefan - "Dom na wyrębach"

Prawdziwy horror... dla czytelnika


O „Domu na wyrębach” Stefana Dardy wśród czytelników i fanów fantastyki zrobiło się głośno kilka miesięcy temu – najpierw książka zajęła wysokie miejsce w nagrodzie SFinks, a następnie – co już wywołało prawdziwą burzę – została nominowana do Zajdla. Wiele osób zastanawiało się jak to możliwe, że książka zupełnie nieznanego w środowisku pisarza zdobyła takie wyróżnienia. Wkrótce okazało się, że stało się tak za sprawą mobilizacji stosunkowo niewielkiej liczby osób, co obnażyło słabości ww. nagród. „Dom na wyrębach” w światku fantastycznym znalazł się w związku z tym na indeksie... zanim w ogóle przeczytało go większe grono ludzi z szeroko pojętego fandomu. Z drugiej strony zapewne znalazło się trochę osób, które podobnie jak ja, kierując się ciekawością lub chęcią przeczytania wszystkich nominowanych do Zajdla utworów, sięgnęły po powieść Dardy. I pewnie większość z nich żałuje...
Sceneria „Domu na wyrębach” nawiązuje do klasyki horroru: typowy mieszczuch na skutek zmian w życiu prywatnym przenosi się na głęboką wieś, licząc na spokój i samotność. Te jednak nie nadchodzą, jako że w koło zaczynają się dziać dziwne, a nawet nadprzyrodzone rzeczy. W dodatku główny bohater nie ma się do kogo zwrócić o pomoc – za jedynego sąsiada ma człowieka, o którym krążą plotki, że jest mordercą. Zdawałoby się więc, że od tego momentu akcja może tylko i wyłącznie przyspieszać, a ciarki na plecach czytelnika zdają się być pewne... Cóż, nie tym razem.
W polskiej literaturze jakiś czas temu wyróżniono banalizm – nurt, w którym pisarze celowo opisywali wydarzenia w sposób nudny i nieciekawy, czasami koncentrując się na przedstawianiu prozy życia. Nie wiem czy autor „Domu na wyrębach” wzorował się na pisarzach z tego nurtu, ale jego książka składa się głownie z opisów (zwykle dosyć szczegółowych) wykonywania codziennych czynności. Po lekturze „Domów na wyrębach” wiemy więc (mniej więcej), jak wyremontować drewniany dom na wsi, a także, jakie niedogodności czekają na człowieka planującego mieszkać z dala od cywilizacji. Darda, gdy nie opisuje prozaicznych czynności, poświęca miejsce życiu towarzyskiemu bohatera, czyli libacjom i piciu kawy (nie liczyłem, ale parzą, piją lub proponują kawę przynajmniej kilkadziesiąt razy w książce, a nie zdziwiłbym się, gdyby robili to z częstotliwością raz na stronę...).
Być może powyższe byłoby jeszcze do zniesienia, a nawet posiadało pewien urok, gdyby autor potrafił pięknie pisać; zdarza się przecież, że czyta się z zachwytem książkę, która na dobrą sprawę nie ma akcji. Jednakże autor i w tym zakresie nie wzbił się ponad przeciętną... a nawet tego poziomu nie osiągnął. Tworzy zdania proste i nieskomplikowane, taki jest również jego język. Tylko od czasu do czasu, jak filip z konopi, wyskakuje z karkołomną metaforą czy porównaniem. Zakładam, że to dziedzictwo po poetyckich próbach autora, choć i w poezji byłyby one ciężkie do zniesienia.
A co z wątkiem fantastycznym, wszak to horror niby jest? Ano od czasu do czasu się pojawia, mozolnie gramoląc się z natłoku banału. Choć nawet jak już wysunie się na pierwszy plan, to nic się nie zmienia. Fabuła jest prowadzona w sposób przewidywalny i schematyczny. Nie należy się spodziewać dynamicznych zwrotów akcji, niespodzianek, raczej kontynuacji nudy wiejącej od pierwszej do ostatniej strony książki.
Starałem się podchodzić do „Domu na wyrębach” bez uprzedzeń – w końcu mogło się zdarzyć tak, że nieznany autor napisał dobrą książkę, a całe zamieszanie wynika z nieprzemyślanych działań znajomych. Rzeczywistość okazała się jednak bolesna: powieść Dardy nigdy nie powinna znaleźć się wśród książek nominowanych do Zajdla. Mało tego, być może nigdy nie powinna się ukazać drukiem, a przynajmniej nie bez przepisania jej na nowo z udziałem porządnego redaktora. W formie, w jakiej się ukazała, jest ciężkim przeżyciem dla czytelnika. Wymieniany na okładce Stephen King może spać spokojnie, w Polsce nie narodził się konkurent mogący z nim rywalizować.


Autor: Tymoteusz "Shadowmage" Wronka


Dodano: 2009-09-15 17:47:56
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Ann Dębowska Miszczak - 09:37 17-09-2009
Córka ma u Was konto i od czasu do czasu poleca mi jakieś książki. Zwykle są to cenne porady. Wczoraj pokazała mi tę recenzję i mówi: mamo, a tej książki nie kupuj, bo napisali, że nie powinna się ukazać w ogóle, bo autor ma prosty język i na każdej stronie pisze o piciu herbaty. Lubię pić herbatę i podobnie książki pisane prostym językiem. Przeczytałam recenzję i mam uwagi.

- Wiele osób zastanawiało się jak to możliwe, że książka zupełnie nieznanego w środowisku pisarza zdobyła takie wyróżnienia.

A może po prostu się spodobała? Brzytwa Ockhama się kłania. Najprostsze wyjaśnienia są zwykle najlepsze.

- co obnażyło słabości ww. nagród;

Tu się zgodzę. A może warto zrobić mobilizacje, by więcej ludzi głosowało? Tylko, że to wtedy wyniki były by już zupełnie cudaczne (nieprzewidywalne) i mogła by wygrać powieść w stylu "Zmierzch". Ale chwila, przecież to ma być nagroda czytelników, a więc to oni decydują, a nie imć Panowie szlachta recenzenci.

- wiemy więc (mniej więcej), jak wyremontować drewniany dom na wsi

Książki nie czytałam (jeszcze, ale o tym potem), ale o ile wiem po to się to robi by się czegoś dowiedzieć. A to czy kogoś interesuje remont domu, czy nie, to już zupełnie inna bajka. W "Ręce mistrza" Kinga przeczytamy o tym jak namalować (mniej więcej obraz) obraz, w "Czarnych oceanach"; Dukaja przeczytamy, jak (mniej więcej) działają mechanizmy polityczno-społeczne. Książki dają nam możliwość zapomnienia o codzienności i przeżycia czegoś innego, niż nasze codzienne życie. Jeden tęskni za wsią i zbudowałby sobie chatę na odludziu, inny wskoczyłby w wir wielkiej polityki, a inny chce malować.

- Jednakże autor i w tym zakresie nie wzbił się ponad przeciętną... a nawet tego poziomu nie osiągnął

Sfinks, Zajdel -; Polemizowałabym, czy książka nie wzbiła się ponad przeciętną.

- Tworzy zdania proste i nieskomplikowane, taki jest również jego język.

To najlepsze zdanie tej recenzji. FE-NO-ME-NA-LNE. Najpierw autor recenzji łączy spójnikiem wyrazy bliskoznaczne (powiedziałabym, że o tym samym znaczeniu), a potem bawi się w anatoma pisząc o języku Stefana Dardy. Można prosić zdjęcie języka autora recenzji, chciałabym zobaczyć jak wygląda "nieprosty język". Matko boska, by kogoś oceniać, samemu nieco należy umieć "posługiwać się językiem" i nie mówię tu o dziecinnym wystawianiu go celem okazania. Ponadto niektórzy czytelnicy nie lubią pokrętnego stylu i zdań na kilka kartek.

- Starałem się podchodzić do "Domu na wyrębach" bez uprzedzeń

Starałem się = mam uprzedzenia, próbowałem się nimi nie kierować i mi nie wyszło. Starałem się nie pić alkoholu = znaczy miałem ochotę, starałem się powstrzymać, ale się uwaliłem. Autor by zamaskować swój zamiar powinien napisać: "Podszedłem do książki bez uprzedzeń." Prawda, że to ładniej brzmi?

Cały ostatni akapit mnie powalił na ziemię. Autor recenzji zupełnie nie zamierza przedstawiać osobistej oceny książki, bo chyba tym powinna być recenzja. On chce ogłosić wyrok, skazujące książkę na niebyt. To widać po konstrukcji zdań i układzie treści, gdzie nie posługuje się żadnymi przykładami i nawet nie usiłuje znaleźć choć jednego pozytywu, jakby czytał najgorszą książkę na świecie (Zajdel, Sfinks - ludzie głosujący widocznie się nie znali i to świadczy jeszcze gorzej o tych konkursach). Na szczęście nikt nie ma takiej mocy sprawczej, bo te czasy już minęły. Zapytałam wczoraj znajomego księgarza o "Dom na wyrębach" Książka sprzedaje się świetnie, w porównywalnym tempie, tak przed i jak po nominacjach do Zajdli, czy Sfinksów. Wynika z tego, że faktycznie te nagrody nie mają wpływu na sprzedaż. Tym gorzej dla nagród, skoro nie mają prestiżu w społeczności czytelników. Sama ją kupiłam, ale zachęcona dopiero powyższą recenzją. Jeśli okaże się dobrą powieścią, to podziękuję Panu Wronce za zachętę. Jeśli zła, to oczywiście także nie omieszkam o tym napisać. Nie zmienia to jednak faktu, że recenzja Pana Wronki ma znamiona paszkwilu i to nie dlatego że dobrze czy źle ocenia książkę, lecz ze względu na język, którym jest pisana (nie mi decydować jaki język ma autor i jak się nim posługuje).

PS. Tak nazywam się Darda, tak jestem jego klonem, tak zapłacił mi grube pieniądze za ten post, podobnie jak tysiącom ludzi którzy kupili książkę i dziesiątkom, którzy nominowali jego powieść. Autor powyższej recenzji proszony jest do kasy, bo i on zapracował na swoją działkę. Wyświadczył Panu Stefanowi Dardzie w moim mniemaniu, wspaniałą przysługę, gdyż dużo osób podobnie jak ja może sobie pomyśleć, chwila coś tu nie gra i poleci do księgarni.

Ps2. Ciekawe jak długo ten komentarz sobie pobędzie? Może nawet go nie opublikujecie?

Ps3. Dlaczego napisałam ten komentarz? Bo mogłam i miałam taki kaprys, ale przede wszystkim dlatego, że nie lubię, gdy ktoś moją córkę karmi czymś co mi się nie podoba.


Anna Dębowska-Miszczak z Lublina

Shadowmage - 10:05 17-09-2009
Nie rozumiem dlaczego sugerujesz, że ten komentarz moglibyśmy usunąć? Chyba jeszcze się nie zdarzyło, żeby jakikolwiek post poleciał tylko dlatego, że nam się obrywa.
A krytykę przyjmuję do wiadomości i postaram się w przyszłości lepiej wypełniać zadanie recenzenta. Co nie zmienia faktu, że w mojej opinii książka jest zła. Mam nadzieję, że po lekturze podzielisz się wrażeniami, bo być może czegoś w niej nie dostrzegłem?

toto - 10:25 17-09-2009
Ps2. Ciekawe jak długo ten komentarz sobie pobędzie? Może nawet go nie opublikujecie?
Poszukaj recenzji Córki krwawych pani Bishop. :P

Ann Dębowska Miszczak - 11:10 17-09-2009
Zaskoczyła mnie mile postawa Pana recenzenta. Podskoczył o kilka punktów w moich oczach. W dzisiejszych czasach, rzadko ktoś się umie przyznać do błędu.
Miałam nieprzyjemność zacząć czytać książkę Bishop (po 100 stronach się podałam). Dawno nic tak nie zraniło mojego gustu pod każdym względem, językowym, fabularnym, o błędach w składzie nie wspomnę. Oczywiście, komuś ma prawo się podobać, podobnie jak "Zmierzch". Mogę nad ubolewać, że wszyscy moi ulubieni autorzy nie są na szczytach topsellers (na szczęście JACEK DUKAJ jest potęgą i basta - to taka moja mała obsesja literacka), ale nic na to nie poradzę, oprócz polecania ich znajomym. Każdy ma prawo napisać recenzję, bo wolność słowa to piękna rzecz. Ale niechaj pisze, tak by czytelnik wiedział, że to jego osobiste zdanie, a obiektywny wyrok sądu najwyższego. Co do "Domu na wyrebach", dopiero w weekend będę miała do niego przysiąść. (nie omieszkam napisać 2-3 zdań o moich wrażeniach) Prowadzę bardzo aktywny zawodowo tryb życia (wracam zwykle do domu po dwudziestej) i jedna książka tygodniowo, to jest dla mnie maksimum możliwości. A kocham czytać, najbardziej na świecie. Udało mi się zarazić córkę tą pasją i na szczęście też nie lubi "zmierzchu" i całej tej mody na romantyczne wampiry, demony płaczące z miękkim serduszkiem. Kupiłyśmy a jakże to "dziełko", tyle, że po 20 stronach i przeleceniu wzrokiem całości, zdecydowałyśmy wspólnie, że o wolimy wyrwać sobie paznokcie, niż to czytać. Dukaj, ech; on jeden nas nigdy nie zawiódł, mamy nawet autograf.

vladex - 14:54 17-09-2009
Ja raczej mam w zwyczaju kierować się recenzjami umieszczonymi w innych mediach, niż portale internetowe.
Przeczytałem bardzo pochlebną recenzję "Domu na Wyrębach" we wrześniowym SFFiH, kupiłem książkę i uważam, że jest dobra. Wydawca popełnił jednak jeden błąd: zamiast hasła o podobieństwie do Kinga powinien zamieścić hasło reklamowe sieci sklepów "Media Markt", czyli "Nie dla idiotów".

Zakładam jednak, że jeśli ktoś pisze dla portalu recenzje, to idiotą nie jest. Dlaczego więc taka recenzja?

Zastanowiło mnie, że Pan Tymoteusz tak chętnie ubolewa nad kondycją nagród SFinks i Zajdel (nota bene nie wspominając, że "Dom na wyrębach" został przez jeden z portali literackich okrzyknięty najlepszą powieścią na lato w kategorii horror i to nie tylko w opinii 10 000 głosujących internautów, ale także w opini Jury, w skład którego wchodzili chociażby literaturoznawcy).

Myślę, że odpowiedź można znaleźć pod następującym linkiem:

http://www.esensja.pl/ksiazka/wiesci/tekst.html?id=7769

Otóż Pan Tymoteusz jest mocno zaangażowany w nagrodę Żuławskiego i swoją recenzją próbuje dowieść o słabości nagród konkurencyjnych.

Darda prawdopodobnie oberwał odłamkiem sporu o to, która nagroda jest lepsza i bardziej miarodajna. Akurat "Domu na wyrębach" nie ma wśród nominowanych do Żuławskiego, więc należało dowieść, że to książka beznadziejna.

Chociaż wolałbym się mylić i wciąż mieć nadzieję, że ludzie jednak nie są zdolni do takich rzeczy. Wprawdzie wtedy miałoby zastosowanie hasło Media Markt, ale to już chyba z dwojga złego byłoby lepsze...

Pozdrawiam prawdziwych fanów dobrej literatury - Władek

Shadowmage - 15:08 17-09-2009
Na taki zarzut nie wiem nawet co odpowiedzieć...

toto - 15:15 17-09-2009
zamiast hasła o podobieństwie do Kinga powinien zamieścić hasło reklamowe sieci sklepów "Media Markt", czyli "Nie dla idiotów".
Czyli jednak powinien liczyć na idiotów? :P
nota bene nie wspominając, że "Dom na wyrębach" został przez jeden z portali literackich okrzyknięty najlepszą powieścią na lato w kategorii horror i to nie tylko w opinii 10 000 głosujących internautów, ale także w opini Jury, w skład którego wchodzili chociażby literaturoznawcy
Jakieś konkrety?

nosiwoda - 15:21 17-09-2009
Oho, czyżby kontynuacja bezprecedensowej akcji promocyjnej? :D Uwielbiam pasjami tych bezkompromisowych internautów, którzy swoimi pierwszymi postami wyrażają stanowczy sprzeciw wobec wiadomych knowań znanych kręgów, po czym rychło giną w otchłani sieci, nie mając zdania o innych sprawach, a niezawodnym węchem wyczuwających ten jeden właściwy trop.
vladex pisze:Darda prawdopodobnie oberwał odłamkiem sporu o to, która nagroda jest lepsza i bardziej miarodajna.
A to jest taki spór? Akurat między SFinksem i Zajdlem z jednej strony, a Żuławskim z drugiej? To BARDZO ciekawe. Środowisko fanów widać nie tylko przeoczyło książkę (której autora mi coraz bardziej autentycznie szkoda), ale i fundamentalny spór! A może ten spór fani toczą podświadomie...?

toto - idzie o portal www.granice.pl Współpracownik (na to wygląda) tegoż portalu jest autorem recenzji w SFFH. Zresztą, jak pisałem na forum NF:
Tekst Sławomira Krempy ma lepsze proporcje opisu treści i zastanowienia się nad nią, ale z kolei jakość tego zastanowienia szwankuje. Jak już wskazał agrafek na forum SFFH, recenzent, który pisze recenzję z polskiego horroru, a w tekście tejże recenzji pisze "jak dotąd na gruncie tego gatunku - jeśli brać pod uwagę wyłącznie polskich autorów - udało się odnieść sukces chyba tylko Andrzejowi Pilipiukowi", strzela sobie w stopę, jeśli nie po prostu w łeb. Pilipiuk jako autor, który odniósł sukces na niwie HORRORU? Zero wiadomości o sukcesach Orbitowskiego czy zapomnianych dokonaniach Grabińskiego? Są jeszcze takie wątpliwe kwestie jak "ucieka zaś od popularnego w amerykańskim kinie zabiegu..." - co ma piernik do wiatraka, czyli oczytanie i książka, a amerykańskie kino? No i jeszcze to - ten sam tekst, co do słowa, wisi na sieci, na wortalu granice.pl, którego współpracownikiem wydaje się autor. To wynik jakiejś współpracy SFFH z granice.pl, czy co?
Zatem - vladexie:
Ja raczej mam w zwyczaju kierować się recenzjami umieszczonymi w innych mediach, niż portale internetowe.
Serio? Bo niby tak, ale powołujesz się jednak na portal. I recenzję umieszczoną na nim.

Dove - 15:44 17-09-2009
Ten atak na Shadowa to jakaś wojna portali czy mobilizacja rodziny i znajomych p. Dardy? :D

nosiwoda - 15:46 17-09-2009
Akurat sam Darda jest tu chyba najmniej winny (IMHO). Akcję promocyjną rozkręcali nadaktywni "pomocnicy". I wyczuwam tu podobny ton.

toto - 15:50 17-09-2009
A może ten spór fani toczą podświadomie...?
Sami ze sobą... Shadow (wspomniany) głosujący na Zajdla i Sfinksa głosuje inaczej niż Shadow głosujący na Żuławskiego. :D
Uwielbiam pasjami tych bezkompromisowych internautów, którzy swoimi pierwszymi postami wyrażają stanowczy sprzeciw wobec wiadomych knowań znanych kręgów, po czym rychło giną w otchłani sieci, nie mając zdania o innych sprawach, a niezawodnym węchem wyczuwających ten jeden właściwy trop.
Czyli nie tylko mi przypomniała się dyskusję na temat Córki krwawych? Ech, to była zażarta dyskusja. Ale zaczęło się od jeżdżenia po recenzentce jeśli dobrze pamiętam. Swoją drogą, książka leży u mnie w domu i czeka aż podejmę decyzję - przeczytać, czy od razu sprzedać (szczęśliwie za nią nie płaciłem).

nosiwoda - 15:55 17-09-2009
"Córka krwawych" też (mocno było). Ale moje skojarzenia bardziej wiązały się z doświadczeniami na forum NF, gdzie co jakiś czas pojawia(ł?) się ktoś, kto od pierwszego posta jechał grubo po redaktorach, poziomie pisma, stawiał pod ścianą i wydawał sądy ostateczne. Ale na inne tematy nie wypowiadał się, nie dawał się poznać, czy jest z kim rozmawiać. I szybko znikał.

toto - 16:05 17-09-2009
Ja mam głos, ja mam rację.


I szybko znikał.
Nie zapeszaj :D

Vampdey - 17:40 17-09-2009
Spiski, masoneria, tajne lobby, a przede wszystkim UKŁAD.
Chciałem coś napisać, ale mi się nie chce. Nie powiem nawet nic o specjalnym koncie bankowym na łapówki, które shadow ma w Luksemburgu.

Żerań - 17:45 17-09-2009
Do licha! Nie po to, jako consigliere redakcji, udawałem się do Genewy, żeby załatwiać ciemne interesy, by własny Naczelny teraz upublicznił wszystko na forum!

toto - 22:33 17-09-2009
To się poznęcam nad konkursem książka na lato, skoro już vladex z nim wyskoczył. Aż mnie zaciekawiła informacja, że jakieś jury wybrało tę książkę jako książkę na lato. A post nosiwody dał mi do myślenia i sprawdziłem.

Książki zgłoszone przez wydawców do konkursu:
http://www.ksiazkanalato.granice.pl/ind ... tent=start
W sumie było ich 44, z czego z interesującej nas dziedziny - 19. Dodam, że zgłaszać można było książki wydane między 1 czerwca 2008r. a 15 lipca 2009r.

Regulamin pisze:5.3. W konkursie będą oceniane wyłącznie książki wydane w okresie 1 czerwca 2008 – 15 lipca 2009. Tytuły, które w momencie zgłaszania nie będą jeszcze fizycznie dostępne, wydawcy powinni przedstawić w formie wydruku próbnego, a po wydaniu książki przesłać w wymaganej ilości do organizatora konkursu.


A książki zgłoszone w kategorii Kryminał, sensacja, thriller, horror:
Obsesja Ted Dekker
Hotel Transylvania Chelsea Quinn Yarbro
Rzeźnik drzew Andrzej Pilipiuk
Dom na wyrębach Stefan Darda
Potwór i panna Julian Rebes
www.1944.waw.pl Marcin Ciszewski
Śmierć w królestwie bożym Piotr Rowicki
Krzyżowcy. Tom I Droga do Jerozolimy Jan Gillou
Krzyżowcy. Tom II Rycerze Zakonu Templariuszy Jan Gillou
Krzyżowcy. Tom III Królestwo na końcu drogi Jan Gillou
Dla Nikity Polina Daszkowa
Wojny Świata Wynurzonego. Tom I Sekta zabójców Licia Troisi
Wojny Świata Wynurzonego. Tom II Dwie wojowniczki Licia Troisi
Wojny Świata Wynurzonego. Tom III Nowe królestwo Licia Troisi
Marcowe fiołki Philip Kerr
Dziewczyna, która igrała z ogniem Stieg Larsson
Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet Stieg Larsson
Panowie z Pitchfork Kamil Gruca
Tryptyk Karin Slaughter


Później mamy listę nominacji:
Horror
Obsesja Ted Dekker
Hotel Transylvania Chelsea Quinn Yarbro
Rzeźnik drzew Andrzej Pilipiuk
Dom na wyrębach Stefan Darda
Potwór i panna Julian Rebes

Kryminał, sensacja, thriller
www.1944.waw.pl Marcin Ciszewski
Śmierć w królestwie bożym Piotr Rowicki
Krzyżowcy. Tom I Droga do Jerozolimy Jan Gillou
Krzyżowcy. Tom II Rycerze Zakonu Templariuszy Jan Gillou
Krzyżowcy. Tom III Królestwo na końcu drogi Jan Gillou
Dla Nikity Polina Daszkowa
Wojny Świata Wynurzonego. Tom I Sekta zabójców Licia Troisi
Wojny Świata Wynurzonego. Tom II Dwie wojowniczki Licia Troisi
Wojny Świata Wynurzonego. Tom III Nowe królestwo Licia Troisi
Marcowe fiołki Philip Kerr
Dziewczyna, która igrała z ogniem Stieg Larsson
Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet Stieg Larsson
Panowie z Pitchfork Kamil Gruca
Tryptyk Karin Slaughter
Książki Stieg Larsson, Licia Troisi oraz Jan Gillou zostały policzone jako trzy pozycje, nie osiem (nominacje dla cykli)
Wyskakuje nowa kategoria horror (nie wiem czemu się pojawiła, skoro wcześniej była kategoria zbiorcza: kryminał, sensacja, thriller, horror)
Regulamin pisze:3.4. W ramach konkursu przyznane zostaną tytuły:

 Najlepsza książka na lato wortalu Granice.pl – nominacja

 Najlepsza książka na lato wortalu Granice.pl – powieść obyczajowa, romans

 Najlepsza książka na lato wortalu Granice.pl – kryminał, sensacja, thriller, horror

 Najlepsza książka na lato wortalu Granice.pl – książka dla młodych czytelników

 Najlepsza książka na lato wortalu Granice.pl – powieść obyczajowa, romans – wybór internautów

 Najlepsza książka na lato wortalu Granice.pl – kryminał, sensacja, thriller, horror – wybór internautów

 Najlepsza książka na lato wortalu Granice.pl – książka dla młodych czytelników – wybór internautów


Pięć książek dostało nominacje w kategorii Horror, dziewięć w kategorii Kryminał, sensacja, thriller. Z jednej kategorii zrobiły się dwie, nominacje otrzymały wszystkie książki zgłoszone do konkursu. Widocznie, było za mało chętnych żeby dokonywać selekcji.

Laureaci
W kategorii Horror:
Najlepsza książka na lato: „Dom na wyrębach” Stefana Dardy



Wyróżnienie: „Rzeźnik drzew” Andrzeja Pilipiuka

Wybór internautów
Horror: “Dom na wyrębach” Stefana Dardy


Kiedy przyjrzeć się konkursowi dokładniej, wyniki nie wyglądają już tak różowo. Po pierwsze, bardzo mało książek brało udział w konkursie (w kategorii mnie interesującej). Na przykład, o nagrody Żuławskiego i Zajdla mogą się ubiegać wszystkie książki wydane w danym roku kalendarzowym. Nie ma potrzeby zgłaszania, jak było w tym przypadku. Siłą rzeczy, liczba konkurentów jest zdecydowanie większa.
Kiedy patrzę na regulamin i listę książek zgłoszonych do konkursu, a następnie oglądam listę nominowanych i laureatów, nasuwa mi się jeden wniosek. Sztucznie wykrojono dodatkową kategorię, nie wiem po co. Tym bardziej, że kategoria ta (Horror) była tą, w której o laur walczyło najmniej tytułów.

Moja osobista opinia. Albo wydawcy olali konkurs/plebiscyt albo o nim nawet nie wiedzieli i siłą rzeczy nie mogli wziąć w nim udziału, nawet jeśli by chcieli. Oczywiście, nie jest to winą wydawcy Domu na wyrębach, ani tym bardziej autora powieści. Jednak wydaje mi się, że konkurs był niereprezentatywny. I niezbyt elegancko wygląda wykrojenie dodatkowej kategorii w czasie trwania konkursu (albo regulamin jest trefny - co też by było dziwne).

A tu jest cały regulamin:
http://www.ksiazkanalato.granice.pl/ind ... =regulamin



Zastanowiło mnie, że Pan Tymoteusz tak chętnie ubolewa nad kondycją nagród SFinks i Zajdel (nota bene nie wspominając, że "Dom na wyrębach" został przez jeden z portali literackich okrzyknięty najlepszą powieścią na lato w kategorii horror i to nie tylko w opinii 10 000 głosujących internautów, ale także w opini Jury, w skład którego wchodzili chociażby literaturoznawcy).
Ten argument wygląda obecnie śmiesznie. Tylko liczba głosów, którą podałeś jest imponująca. Ciekaw tylko jestem jak wyglądał ich liczba w interesującej nas kategorii.

Niestety, wygląda na to, że nosiwoda miał rację.
Oho, czyżby kontynuacja bezprecedensowej akcji promocyjnej? Very Happy Uwielbiam pasjami tych bezkompromisowych internautów, którzy swoimi pierwszymi postami wyrażają stanowczy sprzeciw wobec wiadomych knowań znanych kręgów, po czym rychło giną w otchłani sieci, nie mając zdania o innych sprawach, a niezawodnym węchem wyczuwających ten jeden właściwy trop.

Spodziewam się co najwyżej obrony powieści Dardy (w tonie profesorskim, przecież była nominacja do Zajdla, był triumf w plebiscycie, były pozytywne recenzje, m.in. w SFFIH, które, jak donosi nosiwoda, są przedrukiem recenzji z portalu granice.pl) przez vladexa. Ale następnym razem proszę o jakieś argumenty, a nie teksty - innym się podobało a ty jesteś głupi i celowo deprecjonujesz genialną książkę.

nosiwoda - 09:16 18-09-2009
toto pisze:Na przykład, o nagrody Żuławskiego i Zajdla mogą się ubiegać wszystkie książki wydane w danym roku kalendarzowym. Nie ma potrzeby zgłaszania, jak było w tym przypadku.

Uściślając - w przypadku Zajdla rolę "zgłoszenia" pełni nominacja. Spośród nominowanych, czyli zgłoszonych przez czytelników, fandom na Polconie wybiera zwycięzców.
Karty drukowane w książkach MAGa są właśnie kartami nominacyjnymi. Tak więc o NAGRODY mogą się ubiegać tylko książki nominowane. Natomiast o NOMINACJE do nagrody mogą się ubiegać wszystkie książki.
edit:
o specjalnym koncie bankowym na łapówki, które shadow ma w Luksemburgu.
Phi! W Luksemburgu mają za duże prowizje. Do tych celów wolę Kajmany. Latam tam raz na miesiąc, sprawdzić stan konta (przez internet to niebezpieczne, można się wygadać! Oh wait :roll: )

edit:
Przy okazji:
Później mamy listę nominacji:
Horror
Obsesja Ted Dekker
Hotel Transylvania Chelsea Quinn Yarbro
Rzeźnik drzew Andrzej Pilipiuk
Dom na wyrębach Stefan Darda
Potwór i panna Julian Rebes

Teraz już chyba rozumiem, skąd wzięło się to kuriozalne zdanie:
autor recenzji na granice.pl i SFFH pisze:jak dotąd na gruncie tego gatunku - jeśli brać pod uwagę wyłącznie polskich autorów - udało się odnieść sukces chyba tylko Andrzejowi Pilipiukowi

Po prostu autor recenzji wziął do porównania jedynego innego polskiego autora, który pojawił się na liście nominowanych do nagrody portalu, z którym współpracuje, uznając pojawienie się na tej liście za miarę sukcesu na polskim rynku.

slk00 - 01:24 20-09-2009
By było jasne: nie odwiedzam tej strony by promować się lub - w jakimś sensie "swój" wortal, ale ze względu na parę zarzutów czuję się wywołany do tablicy.

Krótko i treściwie:
"Dom na wyrębach" to - moim zdaniem - książka dobra, a nagrody zdobyte w różnego rodzaju konkursach jedynie fakt ten potwierdzają. Powieść podoba się zarówno specjalistom (wybaczcie, ale w jury "Najlepszej książki na lato" zasiadali specjaliści, dwoje literaturoznawców i dwoje znawców rynku księgarskiego, którzy na tak zwanej "branży" zjadają zęby), jak i czytelnikom. Stosunkowo małej ich grupie rozmiłowanej w fantastyce (Zajdel), jak i naprawdę dużej masie 10 tysięcy osób głosujących w plebiscycie "Najlepsza książka na lato".

Jest z pewnością powieść Dardy niekonwencjonalna i to właśnie może się wielu czytelnikom spodobać. Fakt, że więcej miejsca niż na opis dramatycznych wydarzeń, poświęca on właśnie na opis zwyczajnych, codziennych czynności (no, może nie całkiem zwyczajnych, domu na wsi raczej nie remontujemy codziennie). I - moim zdaniem - właśnie dlatego powieść ta wciąga, przykuwa uwagę. Zamiast skupiać się na dramatycznej akcji, z niecierpliwością wyczekujemy, aż coś się stanie, a gęstniejąca z każdą stroną atmosfera tylko wzmaga napięcie. Całość jest po prostu dość zręcznie zrobiona i wielu miłośników gatunku powinna przekonać.

Nie przesadzałbym z nazywaniem tekstu Tymoteusza Wronki paszkwilem. To przesada, po prostu w paru miejscach wypadałoby pisać bardziej konkretnie, na miejscu redaktorów postawiłbym również mocniej na jakość korekty (sposób zapisu frazeologizmu "wyskakuje jak filip z konopi" budzi we mnie potężne wątpliwości, podobnie jak cytowane przez Ann Dębowską Miszczak zdanie na temat języka czy konstrukcji zdań).

Słów parę o polskich nagrodach literackich. Ich problem polega na tym, że - może poza Nike - są one po prostu za słabo nagłośnione. Owszem, informacje o laureatach zamieszczają potem serwisy poświęcone książce, ale często w formie niezbyt atrakcyjnej. No i czytają je w większości miłośnicy książki czy też osoby zainteresowane konkretnym gatunkiem, które o danych pozycjach książkowych i tak już słyszały. Nie znaczy to jednak, że nagroda nie daje kompletnie nic i sprzedaż powieści Dardy - wbrew temu, co pisała przedmówczyni - będzie dla mnie doskonałym argumentem. Proszę wybaczyć - książki dobrze sprzedają się przez miesiąc, dwa, może trzy od premiery - później zaczynają "śmierdzieć". Jeśli sprzedaż Dardy utrzymuje się od dłuższego czasu na tym samym poziomie, to znak, że promocja, zdobyte nagrody i nieformalny "marketing szeptany" pozostają skuteczne.

Vladex - niedobrze, że nie ufasz wortalom/portalom internetowym. Prawda jest taka, że w końcu cała dyskusja o literaturze przeniesie się do sieci i to internet stanowi dla większości ludzi źródło informacji o książce. Główne media w dużym stopniu "olewają" tak zwaną literaturę rozrywkową czy popularną - poza największymi hitami. Informacje o tym, co interesujące w zakresie kryminału, powieści obyczajowej czy fantastyki znajdziesz jednak przede wszystkim w sieci. SFFiH ruszyło dział recenzencki dopiero niedawno - a i tu nie da rady zająć się nawet drobną częścią pozycji dostępnych na rynku.

Teraz słówko do nosiwody - dzięki za uwagi, przyjmuję je - choć z bólem i nie bez zastrzeżeń. Powinienem był po słowie "sukces" dopisać przymiotnik "komercyjny" i wszystko stałoby się jasne. Orbitowski pisze naprawdę dobrze, ale też często stoi okrakiem pomiędzy mainstreamem a horrorem. Grabińskiego - do którego nawiązuje też autor innego niekonwencjonalnego horroru ("Potwór i panna", polecam gorąco) Julian Rebes - nikt nie pamięta. No, prawie nikt. Więc gdzie ten sukces? A Pilipiuk? No cóż, z sukcesu "Rzeźnika drzew" (komercyjnego, bo pod względem literackim to zbiorek nierówny) zdajesz sobie chyba sprawę doskonale.

Co ma piernik do wiatraka i co ma kino do literatury? Drogi nosiwodo - bardzo wiele. Dekoracje, scenografia, kostiumy, wprawdzie w filmie wyjątkowo mocno wyeksponowane i odgrywające wielką rolę, są przecież często bardzo obszernie opisywane w literaturze. Morze krwi - znajdziesz je w literaturze, ale przecież o wiele mocniej zapadnie Ci w pamięć jako zabieg filmowy. Stąd - może nie nazbyt zręczne - ale jednak moje sformułowanie byłoby możliwe do zaakceptowania.

toto - znęcaj się nad "Najlepszą książką na lato", a ja Ci już parę rzeczy wyjaśnię.

Horror trzeba było tu wyróżnić. Moim błędem - bo konkurs ten siedział mi w głowie od lat - było to, że nie wydzieliłem horroru od razu jako kategorii osobnej. Niestety, tego typu literaturę robi się jednak nieco inaczej niż kryminał czy thriller, o wiele więcej zabiegów jest tu również dopuszczalnych. Stąd i ocena kilkunastu książek tak bardzo różnych, jak chociażby "Dom na wyrębach", trylogia Stiega Larssona i "Panowie z Pitchfork" byłaby potwornie trudna. Łatwiej było oddzielić tę kategorię - tym bardziej, że żadnej spośród zgłoszonych książek to nie zaszkodziło.

Czy wydawcy olali ten konkurs albo czy o nim wiedzieli? Wiedzieli - informacja pojawiała się we wszystkich ważniejszych serwisach śledzonych przez wydawców. Czy olali? Nie - zgłosili po prostu to, co uważali za najważniejsze. Również do Zajdli i Sfinksów książki są zgłaszane - tyle, że przez inne nieco i zdecydowanie szersze grono. Początki są trudne - niemniej jednak następny akapit pokazuje, że nawet, jeśli wyniki konkursu nie były jeszcze w pełni reprezentatywne, to jednak inicjatywa odegrała sporą rolę i w przyszłości na pewno się jeszcze sprawdzi - lepiej, bo uczymy się wszyscy na błędach.

Głosów oddano ponad 10 000 w każdej spośród kategorii. Nie było możliwości "ściemy" - wyniki zmieniały się na żywo i gdyby ktoś chciał, można by to było wyliczyć po oddaniu głosu (o ile zmienił się wówczas wynik). Nie mam w tej chwili dostępu do statystyk, ale mogę się zgodzić, że do 10% oddanych głosów mogło być nieważnych (realnie pewnie było to 5%). Wygrał "Dom..." z prawie 1/3 głosów.

Miarą sukcesu nie jest pojawienie się na liście nominowanych przez jurorów konkursu "Najlepsza książka na lato" (a przynajmniej - nie wyłącznie :P) Miarą są sprzedaż, rozpoznawalność, miarą jest wreszcie wartość literacka tekstu. Miarą są też nominacje, wyróżnienia, wygrane w różnych konkursach.

Teraz prywatnie - dość prosto można było sprawdzić, że w wortalu Granice.pl jestem tak zwanym naczelnym. A z SFFiH po prostu moja redakcja blisko współpracuje - stąd wszystkie recenzje z ich łamów znaleźć będzie można w odpowiednim dziale "Granic...", publikujemy też wiele spośród zamieszczanych na ich łamach opowiadań - we fragmentach lub całości. Podobnie jak na "Granicach..." zamieszczam inne swoje teksty publikowane w pismach wszelkiego rodzaju - oczywiście jeśli pozwala mi na to umowa z wydawcą.

vladex - 15:54 20-09-2009
"wysokie miejsce w nagrodzie SFinks", "w koło" to kolejne "kwiatki" z powyższej "recenzji".

slk00 napisał:
"Vladex - niedobrze, że nie ufasz wortalom/portalom internetowym. Prawda jest taka, że w końcu cała dyskusja o literaturze przeniesie się do sieci i to internet stanowi dla większości ludzi źródło informacji o książce."

Aż skóra cierpnie. Jeśli osoby takie, jak Tymoteusz "Shadowmage" Wronka, niepotrafiący sklecić kilku w miarę poprawnych zdań (podejrzewam, że toto powyżej przeszło jeszcze jakąś korektę), rości sobie prawa do oceniania książek, których najzwyczajniej w świecie nie jest w stanie zrozumieć, to jaka przyszłość czeka literaturę w Polsce, skoro ma się ona opierać na opiniach totalnych dyletantów? Przecież ktoś zrobił Wronkę recenzentem na "Katedrze".
Nie będę się już wyzłośliwiał nad tekstem "recenzji", bo nie mam ani ochoty, ani czasu. Wyrażę jedynie opinię, że jeśli takie osoby, jak Wronka są angażowane w prace przy nagrodzie Żuławkiego, to nie wieszczę jej zbyt świetlanej przyszłości.

Co do pozostałych nagród, to nie wiedziałem, że polski "światek fantastyczny", jak to określił Wronka, stoi aż tak marnie. Jeśli dobrze zrozumiałem, "Dom na wyrębach" zdobył jakieś 3 000 głosów w plebiscycie internautów na "Najlepszą powieść na lato". Zdaje się, że to mniej więcej tyle, ile ogółem oddano głosów na "SFinksa" (na setki książek i opowiadań) i dziesięć razy więcej, niż głosów w głosowaniu "zajdlowskim" (na sześć powieści i pięć opowiadań).

I "światek fantastyczny" ma jeszcze czelność szumieć, skąd nominacja "Domu na wyrębach" do Zajdla? Grupka przyjaciół? Rodzina Dardy? Żałosne...

Spike - 21:14 20-09-2009
slk00 pisze:na miejscu redaktorów postawiłbym również mocniej na jakość korekty (sposób zapisu frazeologizmu "wyskakuje jak filip z konopi" budzi we mnie potężne wątpliwości

Proponowałbym najpierw sprawdzić w słowniku, a potem stawiać korekcie zarzuty, zamiast na odwrót. "Wyskoczyć jak filip z konopi" jest zapisem jak najbardziej właściwym, bo filip jest tutaj kresowym określeniem zająca, a nie męskim imieniem.

Dove - 21:41 20-09-2009
vladex pisze: Jeśli osoby takie, jak Tymoteusz "Shadowmage" Wronka, niepotrafiący sklecić kilku w miarę poprawnych zdań (...), rości sobie prawa do oceniania książek, których najzwyczajniej w świecie nie jest w stanie zrozumieć, to jaka przyszłość czeka literaturę w Polsce, skoro ma się ona opierać na opiniach totalnych dyletantów? Przecież ktoś zrobił Wronkę recenzentem na "Katedrze".

Vladex, ty chłopie jakieś kompleksy masz??? Kiedy jeszcze pastwisz się nad tekstem (choć twój post nie jest w żadnym wypadku polemiką - ze względu na brak polemicznej ogłady jest w istocie mało subtelnym paszkwilem), mam prawo poczuć się zniesmaczony, lecz usprawiedliwia cię zasada wolnej dyskusji. Ale kiedy wskakujesz na osobę, maskując niski resentyment, chęć nadmuchania knajackiej hucpy i potrzebę gówniarskiego, ambicjonalnego rewanżu pseudopurystycznymi przytykami, poza zażenowaniem z powodu aktu zwyczajnego chamstwa budzisz irytację z domieszką rozbawienia. Wymuszony cynizm, impertynencja, agresywna składnia, obsesja słabo tuszowana jadowitą (in spe) frazeologią, ledwie skrywane dygotanie podrażnionego ego plus wyżej opisane przymioty - dyskwalifikują cię jako rzetelnego adwersarza.
Cóż... Entuzjastycznie zwisają mi nominacje do Zajdli i Żuławskich, za to codziennie godziny spędzam w księgarniach i książka p. Dardy nie wpadła mi w oko. Wniosek? Była nisko zapółkowana, miała słabe wejście, niesprecyzowany target i co tam jeszcze, wystarczy, że 3000 osób ją przeczytało - bardzo hipotetycznie zakładając. Nie oceniam samej książki - może rzeczywiście sam King abdykuje, gdy porazi go świeżutki przekład kunsztownej prozy p. Dardy - wątpię jednak, by owe 3000 miłośników opowieści o domorosłej ciesiołce w głębi nawiedzonego lasu rzuciło się jak jeden mąż do głosowania w jakimś plebiscycie, o którym ja - żałosny ignorant - w ogóle nie słyszałem, choć - o zgrozo! - literatura to nie tylko moja pasja, ale też profesja.
A tak na koniec, wiesz czym mnie sprowokowałeś de facto? Trzy lata temu, w pierwszym moim poście na Katedrze też zaatakowałem któregoś z młodych recenzentów za mało wysublimowane wynurzenia na temat książki, którą sobie osobiście ceniłem. Ale przez ten czas ci młodzi ludzie poczynili ogromne postępy i są na dobrej drodze do profesjonalizmu; szczególnie w tekstach - jak to ująłeś - Tymoteusza "Shadowmage" Wronki ten progres jest doskonale widoczny. A tobie chłopie nie zależy, aby rzetelnie spierać się o literaturę, szukasz jedynie okazji dla uwolnienia się od jadu, który gdzieś tam twoją biedną głowę pustoszy i pali, a przy tym obrażasz ludzi, fajnych szczerych pasjonatów. Apage! :P

RaF - 22:07 20-09-2009
Nie stając po żadnej ze stron, bo nie dość że mi nie wypada, to nie jestem w temacie (książki nie czytałem), to jednak muszę zaapelować: proszę stosować się do standardów dyskusji, a przynajmniej do zasad uprzejmości. Nikt nikomu nie broni mieć i wyrażać negatywnego zdania o tekstach Shadowa czy kogoś innego z katedralnych recenzentów, ale przytyki ad personam, choćby pośrednie, np. wyrażane poprzez ton wypowiedzi, są nie na miejscu. Osoba takowych używająca powinna być świadoma, że sama nie wystawia o sobie dobrego świadectwa.

Dove, do ciebie apel szczególny, jako że ostro przeholowałeś. Zjadliwy ton vladeksa to jedno, ale rzucanie nieskrywanych przytyków, żeby nie rzec: inwektyw - to zupełnie inna klasa. Następny post utrzymany w tym stylu poleci do kosza.

I proszę sobie darować szukanie spisków (apel do vladeksa i nosiwody), bo chyba sami zdajecie sobie sprawę, że nic sensownego nie znajdziecie.

Shadow dostał zarzuty pod adresem swojej recenzji (od ADM), schylił głowę i posypał ją popiołem. Jeżeli ktoś nadal drąży ten temat, mogę to odebrać jedynie jako atak na jego osobę; nieważne czym powodowany, grunt że jest. Dlatego dalsze posty idące tym tropem również będą kasowane.

Jeżeli ktoś czuje, że nie może wytrzymać bez obrzucania kogoś mięsem - niech robi to na privie. Publika (np. ja) nie ma ochoty na czytanie takich rzeczy.

Dove - 22:40 20-09-2009
RaF pisze:Dove, do ciebie apel szczególny, jako że ostro przeholowałeś.

Racja RaF, pojechałem po bandzie, kajam się i wycinam co smakowitsze kawałki :P Facet akurat trafił na moment, gdy miałem appetite for destruction :D

nosiwoda - 08:31 21-09-2009
slk00 pisze:Powinienem był po słowie "sukces" dopisać przymiotnik "komercyjny" i wszystko stałoby się jasne.
Nie, ponieważ Orbitowski również na sprzedaż nie narzeka, a Pilipiuk nie jest autorem horrorów w sensie takim, w jakim jest nim King, i nie na horrorze opiera się jego popularność - tylko na Jakubie Wędrowyczu. Kuzynki, Norweski dziennik, zbiory opowiadań - tego nie byłoby, gdyby nie Wędrowycz. Nie horrory są główną "masą literacką" Pilipiuka i nie elementy horroru były początkiem jego popularności. Chyba że za "horroryczność" uznać sam fakt, że Wędrowycz jest egzorcystą. Ale to - IMO - absurd. Tak samo w "Spokojnie, to tylko awaria" są elementy SF - wszak prom kosmiczny na Księżyc! - ale przede wszystkim to jest komedia. "Straszny film" ma elementy horroru, ale przecież nie da się serio powiedzieć, że Wayansowie "odnieśli sukces na rynku horroru".
slk00 pisze:Grabińskiego - do którego nawiązuje też autor innego niekonwencjonalnego horroru ("Potwór i panna", polecam gorąco) Julian Rebes - nikt nie pamięta. No, prawie nikt. Więc gdzie ten sukces?
Miejsce w historii literatury polskiej to też sukces.
slk00 pisze:Co ma piernik do wiatraka i co ma kino do literatury? Drogi nosiwodo - bardzo wiele. Dekoracje, scenografia, kostiumy, wprawdzie w filmie wyjątkowo mocno wyeksponowane i odgrywające wielką rolę, są przecież często bardzo obszernie opisywane w literaturze. Morze krwi - znajdziesz je w literaturze, ale przecież o wiele mocniej zapadnie Ci w pamięć jako zabieg filmowy. Stąd - może nie nazbyt zręczne - ale jednak moje sformułowanie byłoby możliwe do zaakceptowania.
Ale wyskakuje jak filip z konopi :D Piszesz o książce, a nagle - jakbyś pisał o filmie. Nie pasuje, konfunduje i wytrąca.
slk00 pisze:Teraz prywatnie - dość prosto można było sprawdzić, że w wortalu Granice.pl jestem tak zwanym naczelnym.
Soraski, faktycznie jest napisane w notce. Nie zauważyłem.

Ann Dębowska Miszczak - 10:25 21-09-2009
OJEJ, ale awantura. Obiecałam, że kilka słów opinii napisze jak już przeczytam "Dom na wyrębach" Więc tak: Książka mi się spodobała. Nie wiem w jakiej literaturze gustuje Pan Wronka, ale ja lubię takie "smakowite czytadła" od których trudno mi się oderwać. Książkę Dardy przeczytałam za dwoma posiedzeniami z przerwą na sen (z żalem ją odkładałam na stolik obok łóżka o 3 w nocy, a następnego ranka tuż po śniadaniu dokończyłam). Nie dostrzegłam większości wad wymienionych przez Pana Wronkę. Owszem język jest prosty, ale to akurat zaleta. Nie na każdej stronie pija herbatę, no i książka jest zaskakująca, no chyba że ja taka głupia jestem i niedomyślna. Jeśli chodzi o porównanie do książek Kinga. Darda i King to różni pisarze, lecz po nowe książki obu tych panów sięgnę z przyjemnością i zaciekawieniem. Sięgnęłam także po recenzję z Science Fiction i zdecydowanie bardziej odpowiada ona moim odczuciom związanym z tą świetną książką. Pan Wronka i ja mamy po prostu odmienne gusta, taką mam nadzieję i stąd prawdopodobnie wynikają nasze różnice w ocenie "Domu na wyrębach". Polecam "Dom na wyrębach" każdemu kto lubi się zapomnieć i chciałby przenieść się na moment do głuszy zabitej deskami, by przeżyć chwilę grozy.

Pozdrawiam
Anna Dębowska-Miszczak

ASX76 - 11:15 21-09-2009
Vampdey pisze:Nie powiem nawet nic o specjalnym koncie bankowym na łapówki, które shadow ma w Luksemburgu.


A więc jednak... Od dawna to podejrzewałem... Dzięki za potwierdzenie!
Kiedy PiS dojdzie do władzy, Shadowek zostanie rozliczony, a Układ rozmontowany! :wink: :P

Vampdey - 14:17 21-09-2009
vladex - zero polemiki, zero argumentów, stos wrzutów. Opierasz się na czymś jeszcze, czy tylko na wkurzeniu, że książka Dardy została zjechana?
Czemu odbierasz prawo do recenzowania komuś, kto napisał paręset tekstów?

vladex - 15:51 21-09-2009
Vampdey - Redaktorze Naczelny Portalu "Katedra".
Dlaczego usunąłeś fragment Swojego powyższego posta, w którym pisałeś, że Shadowmage jest osiem razy mądrzejszy ode mnie?
Ja nie mam możliwości edycji swoich komentarzy. Nie uważasz, że to nie fair?

Takie wpisy jak Twój i Dove'a utwierdzają mnie tylko w przekonaniu, że nie ma co kierować się recenzjami umieszczanymi na podrzędnych portalach, zarządzanych przez amatorów.
Każdy wpis polemiczny natychmiast zostanie zakrzyczany przez grupę kolesiów związanych z recenzentem, którzy jeszcze z zapałem obrażą adwersarza, co zaskutkuje jedynie tym, że w głowie kogoś, kto nieszczęśliwie zajrzał w takie miejsce, pozostanie jedynie konfuzja i niesmak. I niechęć do książek, jak mniemam.
P.S.
Paręset tekstów Shadowmage'a? I tak marny, tendencyjny, pełen złośliwości, naszpikowany błędami tekst? Kiepskie to referancje dla pana Wronki. Może powinien znaleźć sobie inną pasję?

RaF - 16:03 21-09-2009
vladex: możliwość edycji komentarzy jest z poziomu forum. Zapraszam pod niniejszy link: http://forum.nast.pl/viewtopic.php?t=8632.

vladex pisze:Każdy wpis polemiczny natychmiast zostanie zakrzyczany przez grupę kolesiów związanych z recenzentem

Twój wpis bynajmniej nie był polemiczny, a oskarżycielski. Polemiczny był post p. Anny.

nosiwoda - 16:13 21-09-2009
vladex pisze:Vampdey - Redaktorze Naczelny Portalu "Katedra".
Dlaczego usunąłeś fragment Swojego powyższego posta, w którym pisałeś, że Shadowmage jest osiem razy mądrzejszy ode mnie?
Nie kłam, korzystając z tego, że Vampdey zedytował posta. W zedytowanym fragmencie nie było mowy o tym, że Shadow jest 8x od Ciebie mądrzejszy. Pisząc tak - kłamiesz. Jakie tym samym wystawiasz sobie świadectwo?

vladex - 16:41 21-09-2009
Dzięki za informację o możliwości edytowania posta. Nie wiedziałem.
Mój wpis był dokładnie tak samo polemiczny, jak recenzja, w której na polemikę nie pozostawiono zbyt wielu możliwości.

Nosiwodo - wybacz, ale nie bądź śmieszny. Myślisz, że mógłbym wymyślić coś takiego? Chyba przeceniasz moje możliwości. Dokładnie zapoznałem się z wpisem Naczelnego i zastanawiałem się nad odpowiedzią, a wtedy wpis zniknął - co potwierdzasz.
Ciekawe dlaczego. Pewnie dlatego, że nie było w nim nic obraźliwego...;-)

nosiwoda - 16:45 21-09-2009
Tak, mógłbyś, co właśnie udowodniłeś. Ale ja TEŻ czytałem tego posta PRZED edycją i nie było tam tego, co Ty Vampdeyowi zarzucasz. Więc - kłamiesz i zmyślasz.
Nie było tam nic obraźliwego, a w procesy myślowe Vampdeya i powody edycji wniknąć nie umiem.

Innych użytkowników przepraszam za ton ad personam. To w reakcji na niesprawiedliwe i kłamliwe zarzuty.

vladex - 17:07 21-09-2009
Trochę MIARKUJ słowa.
Nie wiem, może tekst był edytowany kilka razy i Ty akurat widziałeś go w wersji nieobraźliwej, ale nieostatecznej.
Ale - O.K. Jeśli Redakcji Katedry i kółku popleczników to poprawi samopoczucie, to mogę powiedzieć, że jestem nie tylko 8, ale 80 razy głupszy od Shadowmage'a.
P.S.
Dodam w tajemnicy, że pierwszą książką, jaką przeczytałem w życiu była książka Dardy i - ponieważ nie mam żadnego porównania - się mi ona spodobała.

Achmed - 17:47 21-09-2009
Posta Vampa zedytowałem, coby za bardzo nie podniósł i tak już za wysokiej temperatury dyskusji*.

* Eufemizm taki.

RaF - 18:31 21-09-2009
nosiwoda ma rację, w oryginalnym poście Vampa nie było nic o mądrzejszości/głupszości, ale o oczytaniu. Choć że to nie było obraźliwe (wziąwszy pod uwagę, że Vamp najpewniej nie ma pojęcia o oczytaniu vladeksa), to bym nie powiedział.

Żeby nie było: dobrze zrobił Achmed, że go zedytował (posta, nie Vampa); sam bym to zrobił, ale miałem podówczas inne priorytety (obiad ;)). Mimo wszystko nie przeinaczajmy faktów, jeśli komuś wyjeżdżamy, wyjeżdżajmy z właściwych powodów :)

vladex pisze:Mój wpis był dokładnie tak samo polemiczny, jak recenzja, w której na polemikę nie pozostawiono zbyt wielu możliwości.

P. Anna jakoś znalazła możliwość.

toto - 21:04 21-09-2009
Jednak rozmowa zbacza w podobnym kierunku jak ta w przypadku Córki krwawych. Tylko linków do pozytywnych recenzji brakuje. :P

Vladex, mam pytanie. Skoro katedra jest taka podrzędna i kiepska, to w jaki sposób natrafiłeś na recenzję tej konkretnej książki? Przecież nie kierujesz się recenzjami sieciowymi, które są na żenująco niskim poziomie. Jakim cudem wytropiłeś recenzję tej jednej powieści umieszczoną w amatorskim serwisie skoro ufasz tylko recenzjom papierowym?

czereśnia - 23:39 22-09-2009
Paradoksalnie obie strony mogą mieć rację...
Sam Darda mówi tak:
Co ciekawe, pozytywne opinie o "Domu na Wyrębach”, wyrażały osoby, które nie są fanami literatury grozy. Na jednym z blogów przeczytałem nawet, że moja książka pomogła komuś być lepszym człowiekiem. Gdyby ta powieść była tylko "zwykłym” horrorem, to trudno byłoby o tak niezwykłą opinię.

A na przykład pozytywna recenzja (Córka Krwawych, he, he) zaczyna się tak:
Na wstępie zaznaczę, że nie jestem miłośnikiem opowieści o duchach, wampirach, demonach, aniołach czy innych mitologicznych istotach.

i dalej
„Dom na wyrębach” jest to obyczajowa powieść egzystencjalna z dreszczykiem. Można zaryzykować tezę, że gdyby zabrać z niej elementy horroru, to mielibyśmy do czynienia ze smakowitą powieścią obyczajową, której akcja toczy się na tyle szybko oraz obfituje w tak ciekawe zwroty, że czytelnik nie ma czasu się nudzić, a dzięki spowolnieniom może porozmyślać, wraz z Markiem Leśniewskim, nad życiowymi marzeniami i ceną, jaką jesteśmy skłonni zapłacić za ich realizację.

Widać jakiś wspólny ryt?... IMO wcale nie trzeba być płatnym recenzentem jednej czy drugiej strony (wesoło mi się zrobiło swoją drogą, kiedy pojawiła się insynuacja dotycząca emocjonalnego zaangażowania Shadowa w walkę: Żuławski versus Zajdel), odbiór książki może być uczciwie różny. Kluczowe wydaje się to, że książka Dardy spodobała się tym, którzy w gatunku zwykle nie gustują (to i zresztą nie dziwne, że nie spodobała się tym, którzy w nim właśnie w ten czy inny sposób gustują).

Jeśli chodzi o mnie, od "Domu..." odpadłam po 20-30 stronach - z nudów, mimo że nie jestem fanatyczką wartkiej fabuły, a i nie mam nic przeciwko opisom przyrody ani poplątanej psychologii bohaterów. Największy problem widzę w tym, że nie bardzo jestem w stanie sobie nawet wyobrazić, co może w tej książce tworzyć wartość, dla której warto ją uznać za "dobrą". I to nawet nie to, że książka jest skandalicznie zła - takie przyciągają mnie swoją kiepskością. U Dardy po prostu nie było "mięsa". Co mnie odrzuciło jako pierwsze, to pretekstowa sytuacja obyczajowa - żona-rzuca-bohatera-za-zdradę-z-cycatą-studentką: wieje sztampą, stworzoną na przysłowiowym kolanie. Po drugie, bohater, w moim odczuciu, przynudza w refleksjach: jeśli miałby zaintrygować, powinien przedstawiać sobą coś więcej niż "gdybym tego nie zrobił, bylibyśmy szczęśliwi, a tak muszę wyjechać". Na domiar złego, przynudza też narracja (częste picie kawy jest zauważalne, co ja interpretuję jako brak pomysłu na wypełnienie książki pomiędzy kluczowymi dla fabuły zdarzeniami). Czyli: ani psychologia, ani akcja, ani język w moim odczuciu nie wyróżniły się kompletnie niczym, tak jak podany na tylnej okładce zarys fabuły odrzucał wtórnością (co tłumaczę sobie pewnym oswojeniem się z konwencją fantastyki, prawdopodobnie dla ludzi zwykle czytających główny nurt jest to jakaś nowość).

Być może dalej jest lepiej, po tym, co przeczytałam, nie spodziewałam się pozytywnych recenzji - a jednak takie są, więc być może książka zasługuje na drugą, bolesną szansę. Choć hybryda Kinga z Myśliwskim nie wróży strawnego dania.

malakh - 00:37 23-09-2009
vladex pisze:Każdy wpis polemiczny natychmiast zostanie zakrzyczany przez grupę kolesiów związanych z recenzentem


Drogi Władku, oto pisze do ciebie obmierzła konkurencja Katedry, szef działu książkowego złego Polteru (polter.pl, jakbyś nie kojarzył). Zaczynam tak, aby uświadomić ci, iż w żaden sposób z ekipą Katedry związany nie jestem - w sensie, nie mam żadnych powodów, aby ich bronić. Mimo to...

... murem staję za Shadowem. Z kolei twoje posty odczytuję jedynie jako wylewanie nagromadzone jadu (trafne spostrzeżenie jednego z dyskutantów), nie poparte żadnym logicznym argumentem; dyskusja z tobą przypomina rozmowę z obrażonym dzieckiem, które na każdy argument reaguje płaczem i tupaniem nóżkami. To się nazywa trolling;)

Podobnie jak nosiwoda, żałuję samego autora, któremu dyskutanci twojego pokroju tylko szkodzą. Miałem zamiar sięgnąć po "Dom...", żeby samemu ocenić te powieść. Po lekturze tej skądinąd zabawnej dyskusji (chociaż w większej mierze dołującej, miejscami wręcz żałosnej), nie ma ochoty babrać się w powstałym wokół książki bagnie.

vladex - 08:48 23-09-2009
Czereśnio:
"gdybym tego nie zrobił, bylibyśmy szczęśliwi, a tak muszę wyjechać"
Z tego, co pamiętam - jest dokładnie odwrotnie. Może coś mi się pomyliło, ale odniosłem wrażenie, że główny bohater właśnie cieszy się ze swojej wpadki, bo dzięki niej może odmienić swoje nudne dotąd życie. Nie mam w tej chwili książki i nie mogę sprawdzić, ale chyba to właśnie tak było...

No i jednak radziłbym doczytać przynajmniej do momentu, w którym zmienia się narracja z pierwszoosobowej na trzecioosobową. Moim zdaniem - udany i całkiem niesztampowy zabieg, który mnie na przykład bardzo zaintrygował i wciągnął bez reszty.

malakh:
Niestety, swoim wpisem umacniasz moją negatrywną opinię o niektórych portalach (do tej poty miałem Polter za dość przyzwoitą witrynę). No, ale skoro "szef działu książkowego" "murem staje" za recenzentem odnośnie książki, której nawet nie czytał, to wybacz... Wydaje się to dość (a właściwie całkowicie) niepoważne.

Ann Dębowska Miszczak - 11:39 23-09-2009
A mogłam posłuchać córki. Nie wierzyłam. No i mam za swoje. Czuje się jakbym wlazła do piaskownicy gdzie pięciolatkowie naparzają się łopatkami po głowach, bo nie spodobała się mi piaskowa babka ich starszego kolegi. A potem się dziwicie, że nikt nie komentuje postów. Założę się ze jak wrócę do tego tematu za rok, to będziecie dyskutowali o tym, że słyszeliście, że ktoś powiedział, że ktoś słyszał, że ktoś powiedział, że ktoś słyszał. Być może nawet utworzą się dwie lub trzy partie: Dardystów i antydardystów. Wejdą do sejmu i na drodze uchwały zwycięzca zdecyduje czy "Dom na wyrębach" to dobra czy zła książka. A tymczasem autor napisze kilka kolejnych książek i naprawdę jego i wydawców będzie mało obchodziło co na Katedrze piszą o jego pierwszej powieści w 10324 odpowiedzi na post Anny Dębowskiej Miszczak. Ludzie to literatura, to jest od czytania, a nie do toczenia krucjat. Jednemu się podoba taka innemu inna. Ważne żeby czytać, oczywiście ze zrozumieniem, a nie żeby mieć pretekst do sypania się piaskiem. A fee.

malakh - 11:58 23-09-2009
vladex pisze:No, ale skoro "szef działu książkowego" "murem staje" za recenzentem odnośnie książki, której nawet nie czytał, to wybacz... Wydaje się to dość (a właściwie całkowicie) niepoważne.


Ale nie. Ja w żadnym bądź razie nie oceniam książki Dardy.

Staje murem odnośnie twojej reakcji na jego recenzję. On negatywnie ocenił książkę twoim zdaniem genialną - chleb powszedni, ile ludzi, tyle różnych gustów.

Jednakże ty, zamiast na spokojnie napisać kontr-recenzję, ewentualnie wypunktować braki tekstu, podając swoje kontr-argumenty, wyskakujesz z jakimiś spiskami, złą wolą i uprzedzeniami.

Ty naprawdę myślisz, że my, recenzenci z portali, nie mamy nic innego do roboty, niż tylko siedzieć i kminić, jakby tu zmieszać z błotem kogo, kogo nie lubimy? Wolne żarty. My to robimy hobbystycznie, nie ma w tym żadnych pieniędzy, ergo - nie mamy żadnego interesu w chwaleniu czy ganieniu konkretnych książek.

To, co widzisz w recenzji to zebrane przemyślenia czytelnika.

nosiwoda - 12:22 23-09-2009
malakh pisze:Ty naprawdę myślisz, że my, recenzenci z portali, nie mamy nic innego do roboty, niż tylko siedzieć i kminić, jakby tu zmieszać z błotem kogo, kogo nie lubimy? Wolne żarty. My to robimy hobbystycznie, nie ma w tym żadnych pieniędzy, ergo - nie mamy żadnego interesu w chwaleniu czy ganieniu konkretnych książek.
malakhu - z tego akapitu Ci wychodzi, że knujemy i mieszamy z błotem hobbystycznie :P

malakh - 12:54 23-09-2009
Cholera, wydało się xD

Ty to wszystko musisz wypaplać;)

vladex - 12:54 23-09-2009
Auć. Czyżby niechcący się wydało...? ;-)

Nie dyskutuję na temat książki z Wronką, ponieważ on nie napisał recenzji, a jedynie wylał żółć na ekran komputera.
Wszystko podporządkował z góry założonej tezie i to jest widoczne jak na talerzu.
Jestem pewien, że nie domyślał się tego, jak będzie przebiegała akcja i - tym bardziej - jak się to wszystko skończy. Ale napisać coś takiego w "recenzji" nie zaszkodziło, bo fajnie brzmi i pogrąża książkę. Dodatkowo te drobne złośliwostki, te docinki na poziomie gówniarzerii z trzeciej klasy podstawówki dobitnie o tym świadczą i proszę nie wymagać ode mnie, abym zniżał się do takiego poziomu i dyskutował o tym tekscie jak o czym, co można brać na poważnie.
Ja bym chętnie podyskutował, chętnie wymieniłbym podglądy, ale... Z KIM, PRZEPRASZAM BARDZO? Nikt z osób, które negatywnie zareagowały na moją opinię o recenzji, powtarzam NIKT z kilkunastu już pewnie osób stających murem za Wronką, nie czytał o książki, o której mowa. Z kim mam więc dyskutować?, się pytam...
Słusznie ktoś powyżej porównał "Dom na wyrębach" do literatury Myśliwskiego. Dardzie na pewno jeszcze sporo brakuje do kunsztu tego świetnego pisarza, ale czytając "Dom na wyrębach" dostrzegałem podobieństwa. To jest książka o walce o własne marzenia, o tym, co jesteśmy poświęcić, żeby je zrealizować. Refleksyjna, barwna i pozostająca w pamięci na dłużej, czasem nawet nie pozwalająca zasnąć w nocy (jak mi się przytrafiło).
Dodatkowo - w przeważającej większości - powieść ma charakter pamiętnika, co nie tylko usprawiedliwia, a wręcz narzuca konieczność zastosowania prostego i lekkiego stylu.
Jej chyba nieszczęściem było to, że występują w niej wątki nadprzyrodzone, które klasyfikują "Dom na wyrębach" jako horror. Przez to za ocenę powieści biorą się ludzie, poszukujący w tym gatunku literackim jedynie krwi, osikowych kołków, pogoni za wampirami i rozwleczonych do granic możliwości flaków.

nosiwoda - 12:57 23-09-2009
vladex pisze:powinien zamieścić hasło reklamowe sieci sklepów "Media Markt", czyli "Nie dla idiotów".(...)
Chociaż wolałbym się mylić i wciąż mieć nadzieję, że ludzie jednak nie są zdolni do takich rzeczy. Wprawdzie wtedy miałoby zastosowanie hasło Media Markt, ale to już chyba z dwojga złego byłoby lepsze... (...)
niepotrafiący sklecić kilku w miarę poprawnych zdań (podejrzewam, że toto powyżej przeszło jeszcze jakąś korektę), rości sobie prawa do oceniania książek, których najzwyczajniej w świecie nie jest w stanie zrozumieć (...)
totalnych dyletantów (...)
podrzędnych portalach, zarządzanych przez amatorów. (...)
I tak marny, tendencyjny, pełen złośliwości, naszpikowany błędami tekst? (...)
on nie napisał recenzji, a jedynie wylał żółć na ekran komputera. (...)

vladex pisze:Dodatkowo te drobne złośliwostki, te docinki na poziomie gówniarzerii z trzeciej klasy podstawówki dobitnie o tym świadczą i proszę nie wymagać ode mnie, abym zniżał się do takiego poziomu
Za późno.

malakh - 13:02 23-09-2009
vladex pisze:Dodatkowo - w przeważającej większości - powieść ma charakter pamiętnika, co nie tylko usprawiedliwia, a wręcz narzuca konieczność zastosowania prostego i lekkiego stylu.


Serio. Ja, jakbym pisał pamiętnik, zapewne nie skupiałbym się na lekkim stylu. Jakbym pisał, robiłbym to najlepiej, jakby się dało - w końcu to nie blog.

vladex pisze:Przez to za ocenę powieści biorą się ludzie, poszukujący w tym gatunku literackim jedynie krwi, osikowych kołków, pogoni za wampirami i rozwleczonych do granic możliwości flaków.


Jeżeli uważasz, że Shadow w literaturze poszukuje tego typu rzeczy, przejrzyj jego recki.

O właśnie tego typu argumentację się rozchodzi. Uznajesz, że u podstaw negatywnych recenzji leży coś innego, poza czytelniczymi wrażeniami. Jak nie jakieś nagrodowego spiski (nota bene, bzdura totalna - ja sam byłem w komitecie założycielskim Żuławia i wiem, że nagroda ta w żaden sposób nie powstała w opozycji do Zajdla), to uprzedzenia, tudzież horror-manie.

vladex - 13:45 23-09-2009
To jednak strata czasu.
Powinniście wprowadzić coś takiego, że udział w dyskusji może brać tylko ten, kto przeczytał daną książkę. Test jakiś przy logowaniu, albo co...
Przecież nie mogę z Tobą, malakh, dyskutować o narracji w książce, bo wystarczy, że zadam proste pytanie: "o który moment Ci chodzi?" i dyskusja się w tym momencie kończy.
Dziwi mnie, że uważasz, że lekki styl automatycznie równa się blogowi i złemu pisaniu. No ale to Ty przecież
jesteś "szefem działu książkowego Polteru", więc pewnie wiesz lepiej.
Nie namówisz mnie do czytania innych recencji Wronki. Jedna mi w zupełności wystarczy. Nie wiem, może miał zły dzień, może Darda mu zalazł za skórę na jakimś forum literackim, może jednak lansuje Żuławskiego... Wszystko jedno. W moich oczach wystarczająco się skompromitował bo nie był obiektywny, co nawet ślepy wyczytałby w tej niby recenzji.

To w sumie chyba tyle miałbym do powiedzenia. Do zobaczenia (może) pod jakąś inną recenzją.;-)
Jeśli kogoś uraziłem jakąś zbyt emocjonalną wypowiedzią to przepraszam.

nosiwoda - 14:24 23-09-2009
vladex pisze:nie był obiektywny, co nawet ślepy wyczytałby w tej niby recenzji.
Posługujesz się błędnymi definicjami używanych przez siebie słów. Recenzja "Pełni funkcję informacyjną, wartościującą i postulatywną, nakłaniającą. Kompozycja recenzji jest dostosowana do wymogów tematycznych dzieła, określonego odbiorcy, specyfiki medium, w którym recenzja jest publikowana. Krytyczne lub pozytywne omówienie utworu artystycznego lub naukowego, którego celem jest poddanie ocenie wartości tego dzieła w oparciu o powszechnie przyjęte kryteria lub w sposób czysto subiektywny."
Zarzut "subiektywizmu" wobec recenzenta w ogóle nie jest zarzutem.

malakh - 14:26 23-09-2009
vladex pisze:Dziwi mnie, że uważasz, że lekki styl automatycznie równa się blogowi i złemu pisaniu.


Serio? A gdzie tak napisałem?

elTadziko - 14:55 23-09-2009
vladex pisze:Nie namówisz mnie do czytania innych recencji Wronki. Jedna mi w zupełności wystarczy. Nie wiem, może miał zły dzień, może Darda mu zalazł za skórę na jakimś forum literackim, może jednak lansuje Żuławskiego...
A może po prostu książka mu się nie spodobała? :/
Denerwują mnie tacy ludzie, którzy uważają, że tylko oni mają rację, a jak ktoś ma inne zdanie, to od razu znaczy, że "spiskuje"...

Dove - 22:40 26-10-2009
Wooow :P dzisiaj wyszło drugie wydanie, jestem w szoku :D - bo pełna propaganda sukcesu, en face na górnych półkach w empiku (obok Kinga :P ) okładka a la wczesny King w paperbacku, nazwisko autora złotą czcionką na 7 cm, na pierwszej stronie okładki również złotą zgłoską wypunktowane wszystkie nominacje i nagrody, słowem - światowo i kingowo :P Czyżbyśmy zostali z naszą małą burzą na temat książki na katedrze zmanipulowani przez genialnych spin doctorów videografu przed październikowym skokiem na kasę :lol: ??? W sobotę przysiądę na kilka godzin i przeczytam, po kilkunastu stronach na gorąco na razie zgadzam się z ogólnym wydźwiękiem recenzji Shadowa.

ogniemimieczem - 18:26 08-12-2009
Właśnie skończyłam lekturę "Domu na Wyrębach" Stefana Dardy. I jestem pod wrażeniem. Cieszę się, że trafiłam na tę książkę właśnie teraz. Opowieść doskonale wpisuje się w długie, grudniowe wieczory. Moim skromnym zdaniem porównywanie Dardy do Kinga jest trafne. Cały smak tej powieści polega na tym, że w zupełnie realny świat, który jest drobiazgowo opisany: (patrz:picie kawy), autor stopniowo wprowadza elementy grozy. Im bardziej nasza czujność zostaje uśpiona ciepłym kubkiem kawy i piękną przyrodą Wyrębów, tym straszniej robi się kiedy ktoś (lub coś) zapuka do naszego okna ;)
Polecam tę książkę! Nie związana z żadnym portalem czytelniczka.

Stefan Darda - 11:08 05-04-2011
Witam.

Dziękuję za recenzję i dyskusję (momentami burzliwą).

Pozwolę sobie podrzucić link do ostatniej "Lampy", w której w artykule "Terror zabobonu - o powieściach Stefana Dardy na tle współczesnej polskiej literatury grozy" poświęcono nieco miejsca również i "Domowi na wyrębach".

http://www.videograf.pl/lampa%20marzec%202011.pdf

Życzę przyjemnej lektury.


Przy okazji chciałem zachęcić do słuchania audycji z moim udziałem na antenie radiowej "Trójki". Początek - godz. 0.05 w nocy ze środy na czwartek (06/07 kwietnia). Program potrwa do czwartej nad ranem.
Więcej szczegółów na www.stefandarda.pl

Stefan Darda - 17:38 18-04-2011
Audycja poszła w eter. Gdyby jednak ktoś miał ochotę posłuchać - życzę miłego odbioru! :)

http://www.fileserve.com/file/urQ8uTm

Stefan Darda - 14:39 18-10-2011
Propozycja dla osób cierpiących na bezsenność lub nocnych marków z wyboru:

W nocy ze środy na czwartek (19/20 października) o godzinie 0.05 pojawię się na antenie radiowej "Trójki". Podczas niemal dwugodzinnej audycji zostanie zaprezentowane moje opowiadanie zatytułowane "Słowo Czarnego", które w pewien sposób łączy dwa wydane już tomu "Czarnego Wygonu" z mającymi mieć wkrótce premierę "Bisami".
Jeśli ktoś nie czytał "Słonecznej Doliny" lub "Starzyzny" - nic nie szkodzi, ponieważ opowiadanie zostało zaplanowane jako samodzielna całość. Jeśli miałbym coś zdradzić, to będzie ono traktowało o znanej z ludowych przekazów kwestii zaprzedawania duszy diabłu.

Więcej szczegółów na http://www.facebook.com/pages/Stefan-Da ... 1627153398 oraz na www.stefandarda.pl

Będą też upominki dla Słuchaczy i sporo ciekawej muzyki.

Zachęcam do słuchania,
S.D.

Komentuj


Konkurs

Wygraj powieść o Spider-Manie


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"


 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana"

Fragmenty

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Jensen, Danielle L. - "Mroczne wybrzeża"

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS