NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Bardugo, Leigh - "Oblężenie i nawałnica"

Butcher, Jim - "Zmiany"

Ukazały się

Komuda, Jacek - "Wilcze gniazdo" (wyd. 4)


 Piekara, Jacek - "Mój przyjaciel Kaligula" (2019)

 Ziemiański, Andrzej - "Pułapka Tesli" (wyd. 2)

 Manguel, Alberto; Guadalupi, Gianni - "Słownik miejsc wyobrażonych"

 King, Stephen - "Instytut"

 Parowski, Maciej - „Wasz cyrk, moje małpy. Chronologiczny alfabet moich autorów”, tom 2

 Lewicka, Anna - "Moc"

 Brennan, Marie - "W labiryncie smoków"

Linki

Pratchett, Terry - "Księgi nomów"
Wydawnictwo: Rebis
Tytuł oryginału: The Bromeliad
Tłumaczenie: Jarosław Kotarski
Data wydania: Maj 2009
ISBN: 978-83-7510-411-0
Oprawa: miękka
Liczba stron: 608
Cena: 35,90 zł



Pratchett, Terry - "Księgi nomów"

Czy kiedykolwiek wyobrażaliście sobie, jak musiałby wyglądać nasz świat, gdyby spojrzeć na niego z perspektywy kilkunastocentymetrowych ludzików? A takimi istotami są właśnie nomy, bohaterzy trzech książeczek Terry’ego Pratchetta1). Małe, szybkie, żyjące gdzieś obok i bacznie nas obserwujące. Wniosek z podglądania nasuwa się im jeden: „Ludzie są głupi”. Owszem, nomy wykorzystują dostępne zdobycze techniki (chociażby prąd), ale jednocześnie nie potrafią zrozumieć naszego zachowania i reguł codziennego życia (reklamy w sklepie, przejazd kolejowy). I właśnie w tym tkwi siła książki Pratchetta. W świecie nomów to, co nam wydaje się czymś zwykłym, urasta do rangi problemu; z kolei rzeczy skomplikowane dla człowieka im wydają się dziecinnie proste. A wszystko to okraszone typowym pratchettowskim humorem np. „nomia” definicja lotnisk: „miejsca, gdzie ludzie albo bardzo się śpieszą, albo długo czekają”.
Trzeba przy tym jednak pamiętać, że książki twórcy „Świata Dysku” mają za zadanie nie tylko bawić czytelników, ale także są krzywym zwierciadłem naszej cywilizacji. Nie inaczej jest i tym razem. Po raz kolejny dostaje się fanatyzmowi religijnemu (kapłan Nisodemus) czy strachowi przed poszerzeniem horyzontów, wprowadzaniem nowych idei (przywódcy sklepowych nomów). U Pratchetta, tak jak w życiu, tylko jednostki zaradne i otwarte na nowe doświadczenia mają szansę na odniesienie sukcesu.
Gdyby oceniać każdą z części książki osobno, dla mnie numerem jeden byłaby bez wątpienia „Nomów księga wyjścia”. Świetny jest tu sam pomysł startowy – sprowadzający dom towarowy do całego świata, gdzie nie istnieje „zewnątrz”. Pratchett w dowcipny sposób ukazał żyjące tu nomy i dostosowanie ich życia do zmieniających się pór roku, sezonowych przecen, promocji towaru, „świętych” napisów. W pamięci pozostaje także motyw Drastycznej Obniżki polującej na niegrzeczne nomy czy wręcz kultowe znaczenie gipsowych krasnoludków. Udanym pomysłem okazało się także wprowadzenie do sklepu nomów z zewnątrz. Powoduje to masę zamieszania – niektórzy, dosłownie, udają, że przybyszy nie ma (logiczne skoro „zewnątrz” nie istnieje) inne starają się im pokazać nowy świat. Pozostałe dwie części („Nomów księga kopania” oraz „Nomów księga odlotu”) nie są już, moim zdaniem, tak dobre. Znikł powiew świeżości, powtarza się kilka motywów fabularnych, dowcipy mniej śmieszą. Wprawdzie i tu zdarzają się dobre fragmenty – głównie w wykonaniu babci Morkie oraz ciekawskiego Angalo; spodobać może się także scena lotu na gęsiach; ale to ciut za mało. Oczywiście Pratchett nie schodzi poniżej pewnego poziomu, niemniej po lekturze całości czułem się nieco rozczarowany.
Z pewnością „Księgi nomów” nie należą do najlepszych dzieł w dorobku Terry’ego Pratchetta. Po bardzo dobrym początku, fabuła staje się mniej atrakcyjna, powtarzają się dowcipy, zaczyna brakować „odmiennego” spojrzenia na naszą cywilizację. Pomimo tego szczerze zachęcam do lektury. W końcu rzadko kiedy zdarza się książka, która nie tylko poprawia humor, ale i przypomina, że czasami warto popatrzeć na nasze życie z dystansu. Najlepiej z perspektywy nomów.



1) Na „Księgi nomów” Terry’ego Pratchetta składają się trzy części, pierwotnie wydane jako osobne książki: „Nomów księga wyjścia”, „Nomów księga kopania” oraz „Nomów księga odlotu”.



Autor: Adam "Tigana" Szymonowicz


Dodano: 2009-08-27 23:22:36
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj powieść o Spider-Manie


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"


 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana"

Fragmenty

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Jensen, Danielle L. - "Mroczne wybrzeża"

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS