|
Patronat

Gaiman, Neil - "Chłopaki Anansiego" (okładka twarda)

Stover, Matthew Woodring - "Caine Czarny Nóż"
Ukazały się

Williams, Tad - "Smoczy tron"
Martin, George R.R.; Dozois, Gardner; Abraham, Daniel - "Wyprawa łowcy"
Masterton, Graham - "Duch ognia"
antologia - "Jeszcze nie zginęła"
Przechrzta, Adam - "Białe noce"
Kenyon, Sherrilyn - "Rozkosze nocy"
Mead, Richelle - "Pocałunek cienia"
MacHale, D. J. - "Quillańskie igrzyska"
Imprezy
XXIV Bachanalia Fantastyczne
Od: 2010-09-09
Do: 2010-09-12
Copernicon 2010
Od: 2010-10-15
Do: 2010-10-17
Drugie Chrzanowskie Dni Fantastyki
Od: 2010-10-15
Do: 2010-10-17
Linki
|
|
|
Wydawnictwo: Runa Data wydania: 22 Lipiec 2009 ISBN: 978-83-89595-51-5 Oprawa: miękka Format: 125×195 mm Liczba stron: 368 Cena: 29,50
|
W obliczu rodzinnej tragedii
Horror jest dosyć popularną odmianą fantastyki w naszym kraju, ale przez lata wygłodzeni czytelnicy byli przede wszystkim karmieni pozycjami z zagranicy; rodzimego horroru w zasadzie nie było. A jeśli nawet się pojawiał, to okazywał się nie warty uwagi. Sytuacja ta zaczęła się zmieniać kilka lat temu, wraz z pojawieniem się na rynku grupy młodych pisarzy, z których najwięcej osiągnął Łukasz Orbitowski. Prawdopodobnie na fali popularności jego twórczości, kolejni autorzy postanowili spróbować swych sił w konwencji grozy. Jednym z nich jest Mariusz Kaszyński, którego trzecia powieść, „Martwe światło”, niedawno trafiła na półki księgarń.
Powieść Kaszyńskiego zaczyna się od mocnego uderzenia 1): wezwani przez zaniepokojonych sąsiadów, policjanci wchodzą do mieszkania Piotra, w którym znajdują zmasakrowane zwłoki trójki dzieci oraz właściciela (i zarazem ojca ofiar), który właśnie się powiesił. Udaje im się go odratować. Wszystkie dowody wskazują, że to właśnie Piotr stoi za zbrodnią, lecz on sam nic nie pamięta od momentu śmierci żony. Powoli zaczyna sobie coś przypominać – powoli poznaje historię ostatnich tygodni; a wraz z nim czyni to czytelnik.
Taka konstrukcja powieści sprawia, że doskonale wiadomo, czym zakończy się opowieść, jednakże tajemnicą pozostają czynniki, które doprowadziły do końcowego rezultatu. Odkrywanie kolejnych etapów postępującego rozkładu życia rodzinnego stanowi główny element trzymający w napięciu odbiorcę. W tym celu Kaszyński stosuje mieszaninę środków nadprzyrodzonych, klasycznych dla horroru, oraz elementy zaczerpnięte z powieści obyczajowej – również przewijające się często we współczesnych powieściach grozy.
Najbardziej porusza w „Martwym świetle” nie opis opętania czy interwencje złych mocy, ale to, co one obrazują: rozpad rodziny. Piotr po śmierci żony zaczyna tracić kontakt z dziećmi. Ma dla nich mniej czasu, one również zamykają się w sobie po tragedii. Tracą zainteresowania, niszczą przyjaźnie, zachowują się nagannie. Ojciec, borykający się z własnymi problemami, nie może znaleźć wspólnego języka z potomkami, przemówić do rozsądku. W efekcie rodzina się oddala się od siebie, rozpada. To jest naprawdę przerażające, a wszelkie nadprzyrodzone dodatki są tylko ozdobnikami sprawiającymi, że mamy do czynienia z horrorem, a nie powieścią obyczajową.
Kaszyński starał się jak najdokładniej oddać relacje pomiędzy Piotrem i jego dziećmi, krok za krokiem pokazać poszczególne fazy ogarniającego rodzinę szaleństwa. Zamysł to szczytny, choć niestety nie do końca dobrze zrealizowany. Środkowa część powieści jest zbyt długa: w pewnym momencie czytelnik orientuje się w tajemnicy i oczekuje finału, a ten nie nadchodzi – w zamian następują kolejne sceny opisujące relacje między postaciami i kolejne przejawy szaleństwa. W efekcie napięcie spada i końcówka niosąca odpowiedź na wszystkie pytanie nie jest w stanie go w pełni odbudować. Być może należałoby więc skrócić część środkową powieści lub też bardziej skąpo dawkować czytelnikowi poszlaki?
„Martwe światło” jest niezłym horrorem, choć strasznym przede wszystkim dzięki płaszczyźnie obyczajowo-psychologicznej. Krwawa jatka i elementy nadprzyrodzone dodają jedynie tła i kolorytu, stanowią niejako wymagany przez konwencję sztafaż – nieco zbyt absorbujący uwagę. Taka ocena może być jednak efektem mych preferencji odnośnie horrorów: znacznie bardziej cenię dramat w warstwie mentalnej postaci niż opisy fizycznych przejawów działania sił nadprzyrodzonych. Autorowi co prawda nie udało się uniknąć błędu konstrukcyjnego, lecz summa summarum wyszła mu książka, przy której można spędzić kilka godzin i nie żałować poświęconego czasu.
1) Pierwszy rozdział powieści jest do przeczytania tutaj.
Autor: Tymoteusz "Shadowmage" Wronka

Dodano: 2009-08-14 15:49:49
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Musisz być zalogowany, żeby dodać komentarz
|
|
|
Konkurs
Wyprawa na meekhańskie pogranicze
Artykuły

Fantasy&Science Fiction, wiosna 2010 – omówienie
"Byk jak wół" #2
Nowa Fantastyka 08/2010 - omówienie numeru
Literackie zgadywanki 08/2010
SFFiH #58 - omówienie numeru
Recenzje

Miéville, China - "W poszukiwaniu Jake'a i inne opowiadania"
Przybyłek, Marcin - "Gamedec: Zabaweczki. Sztorm"
Chiang, Ted - "Siedemdziesiąt dwie litery"
King, Stephen - "Wszystko jest względne"
Leiber, Fritz - "Ciemności, przybywaj"
Weis, Margaret & Hickman, Tracy - "Smocze kości"
Dobrakowski, Michał - "Dwa światy"
Masterton, Graham - "Armagedon"
Fragmenty
Kenyon, Sherrilyn - "Rozkosze nocy"
La Cruz, Melissa de - "Dziedzictwo"
Przechrzta, Adam - "Białe noce"
antologia - "Jeszcze nie zginęła"
Wegner, Robert M. - "Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód-Zachód" #2
Crowley, John - "Dæmonomania" #5
Crowley, John - "Dæmonomania" #4
Crowley, John - "Dæmonomania" #3
|