NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Erikson, Steven - "Cena szczęścia"

Hałas, Agnieszka - "Śpiew potępionych"

Ukazały się

Weinbaum, Stanley G. - "Drapieżna planeta"


 antologia - "Drugie lądowanie. Antologia króciaków"

 Szacha, Georgij - "Nie było smutniejszej historii"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Harkness, Deborah - "Cienie Nocy"

 Pilipiuk, Andrzej - "Karpie Bijem"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Abbott, Tony - "Klątwa węża"

Linki

Pratchett, Terry - "Nacja"
Wydawnictwo: Rebis
Tytuł oryginału: Nation
Tłumaczenie: Jerzy Kozłowski
Data wydania: Maj 2009
ISBN: 978-83-7510-367-0
Oprawa: Całopapierowa z obwolutą
Format: 150x225mm
Liczba stron: 400
Cena: 35,90 zł



Pratchett, Terry - "Nacja"

Ucieczka ze Świata Dysku dobrze zrobiła autorowi, dobrze zrobi także czytelnikom. Nie jest to oczywiście ucieczka na stałe, raczej kilkudniowy wypad. Taki urlop, dobrze płatny (dla autora) i jakże owocny (dla czytelników). Wyprawa na „Nację” powinna spodobać się nie tylko fanom Świata Dysku. To jest wycieczka, na którą z pewnością powinni zabrać się ludzie, którym dotąd Pratchett „nie wchodził”. Oczywiście należy zrozumieć, że jest to oferta skrojona tak, by pasowała i młodym i starszym turystom. Osobiście jednak nie czułem, by ktoś obrażał moją inteligencję. Pratchett jest w stanie za jednym zamachem usatysfakcjonować kilka pokoleń czytelników. To chyba jest właśnie powód jego sukcesu.
„Nacja” ponownie wymaga od nas wyprawy do alternatywnego świata. Nie jest to świat tak zdziwaczały i wykręcony jak kraina Dysku. Jest tak naprawdę lekką przeróbką naszego świata z okresu końcówki dziewiętnastego wieku. Nie do końca jestem przekonany, czy ten ruch był konieczny. Wydaje mi się, że nic by się ani nam, ani fabule, ani autorowi nie stało, gdybyśmy zostali w naszej starej dobrej rzeczywistości. Że akurat jakaś spora fala zrobiła małą apokalipsę na kilku tropikalnych wyspach, to chyba parę razy zdarzało się i w naszym świecie. A można z czystym spokojem wsadzić na taką wyspę wymyślone plemię, które w wyniku fali redukuje swoją liczebność do zaledwie jednej sztuki. Początkowo zresztą sporo czasu spędzamy z owym przedstawicielem plemienia. Chłopak nazywa się Mau i właśnie miał stać się mężczyzną zgodnie z lokalnym zwyczajem. Jednak, niestety, niezbyt zgodnie z lokalnym zwyczajem i zupełnie bez ostrzeżenia ze strony bogów duża fala przepłukuje okolicę i pozostawia chłopaka samemu sobie. Do tego na wyspie ląduje wrak statku z młodą niewiastą na pokładzie. Ta niewiasta jest klasyczną przedstawicielką wiktoriańskiej Anglii. Może w tym miejscu poczuliście nieprzyjemny zapach jakże mało oryginalnego konceptu zderzenia dwóch odmiennych kultury. Zdziwicie się, bo właściwie tych dwoje dość szybko znajduje wspólny język (bynajmniej nie miłości, to Pratchett!) i jako tako sobie radzi. Dodatkowo na wyspie pojawiają się pozostali przy życiu mieszkańcy okolicznych wysp i kilku rozbitków z innych statków. Poza tym, że Mau będzie musiał stać się mężczyzną, przywódcą na nowo formowanego plemienia, dodatkowo będzie musiał uporać się z historią swojego plemienia, z przodkami i bogami. Autor dużo miejsca poświęca wątkowi bogów, religii i tematów okolicznych. Robi to z wielkim talentem, zmysłem obserwacji i niesamowitym wyczuciem.
Mogą zawieść się ci, którzy oczekują kontynuacji zabawy ze Świata Dysku. Świat „Nacji” jest nam bliższy. Nie jest zamieszkały przez równie zdziwaczałych szaleńców. Humor jest bardziej stonowany, to bardziej wysmakowana ironia. Powinna smakować tym, którzy dotąd Pratchetta nie trawili. Książkę połknąć jest łatwo, to wyśmienita literatura na wakacje, przy czym zawierająca kilka ciekawych spostrzeżeń, które dowartościowują lekturę. Wydawca zrobił wszystko, co mógł, by książkę w polskim przekładzie dało się przeczytać bez żadnych problemów. Za bardzo sprawny przekład odpowiada Jerzy Kozłowski. Myślę, że tłumacz stanął na wysokości zadania i może bez wstydu stanąć obok Piotra Cholewy.
Gorąco zachęcam Was, zajrzyjcie do tej książki, a teraz wybaczcie, ale sam udaję się na urlop. Zatem nie męczę dłużej! Wyruszam na swoją „Nację”.



Autor: Jakub Cieślak
Dodano: 2009-08-12 16:14:00
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Spike - 18:02 12-08-2009
Jakub Cieślak pisze:Myślę, że tłumacz stanął na wysokości zadania i może bez wstydu stanąć obok Piotra Cholewy.

Taaak... Za "Daphne ujrzała więc mowę Agincourta z Henryka V" niewątpliwie należą się Jerzemu Kozłowskiemu brawa. :->

Raven86 - 10:55 13-08-2009
Zachęciła mnie recenzja. Tym bardziej, że Nacja już czeka na półeczce dzięki konkursom na katedrze ;]

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Ostatniego strażnika"


Wygraj "Nawiedzenia"


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sullivan, Michael J. - "Śmierć Dulgath"


 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Sullivan, Michael J. - "Róża i cierń"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

 Szostak, Wit - "Poniewczasie"

 Sullivan, Michael J. - "Wieża Koronna"

 Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

 Baxter, Stephen - "Masakra ludzkości"

Fragmenty

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Christopher, Adam - "Ciemność nad miastem"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Rubież"

 Babraj, Rafał - "Dystrykt Warszawa"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS