NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

Abercrombie, Joe - "Szczypta nienawiści" (oprawa twarda)

Ukazały się

Martin, George R.R. - "Lodowy smok" (nowe ilustracje)


 Vonnegut, Kurt - "Matka noc"

 Czajka-Kominiarczuk, Katarzyna - "Zwierzenia popkulturalne"

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Maas, Sarah J. - "Szklany tron" (oprawa twarda)

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Gołkowski, Michał - "Bramy ze złota. Zmierzch Bogów"

 Ćwiek, Jakub - "Stróże 2: Brudnopis Boga"

Linki

Flanagan, John - "Ruiny Gorlanu"
Wydawnictwo: Jaguar
Cykl: Zwiadowcy
Tytuł oryginału: The Ruins Of Gorlan
Tłumaczenie: Stanisław Kroszczyński
Data wydania: Marzec 2009
ISBN: 978-83-60010-88-4
Oprawa: miękka
Liczba stron: 320 s.
Cena: 29,90 zł
Tom cyklu: 1



Flanagan, John - "Ruiny Gorlanu"

Podobno cykl Johna Flanagana „Zwiadowcy” został przetłumaczony na dwadzieścia języków. Podobno pierwszy tom serii „Ruiny Gorlanu” znajdował się przez dwadzieścia osiem tygodni na prestiżowej liście bestsellerów New York Times. Podobno. Za to na pewno mamy do czynienia z przeciętną książką fantasy skierowaną do młodszych czytelników.

Fabuła powieści jest klasyczna. Główny bohater cyklu Will, sierota rzecz jasna, zostaje przyjęty w elitarne szeregi zwiadowców – jednostki sprawującej pieczę nad królestwem Araluen. O tym, że będzie potrzebny, dowiadujemy się już z prologu, w którym autor przedstawia postać barona Morgaratha i jego złowrogie plany. W trakcie lektury śledzimy trening młodego czeladnika, a później towarzyszymy mu w pierwszej poważnej misji. I tyle w kwestii treści.

Za uproszczoną intrygą idą także schematyczne rozwiązania fabularne. Konia z rzędem temu, kto w „Ruinach Gorlanu” znajdzie postać, którą można by określić inaczej niż kryształowo dobra lub skrajnie zła. Inna sprawa, że czarnych charakterów w książce jest jak na lekarstwo. Morgarath pojawia się wyłącznie w prologu, a później jedynie dowiadujemy się o działalności jego potworów. Słownie: dwóch potworów. Do grona „złych” można zaliczyć jeszcze trzech wyrostków znęcających się nad przyjacielem Willa i to wszystko. Taki dobór nieprzyjaciół, potwory i wredni starsi uczniowie, powinien przypaść do gustu docelowej grupie czytelniczej.

Książka Flanagana nie znajdzie uznania w oczach czytelników lubiących rozbudowane i skomplikowane portrety psychologiczne bohaterów. Tutaj wystarczy zdanie, góra dwa, aby określić charakter postaci. Ten jest odważny, tamten mądry. I nie zmienia się to przez całą powieść. Jeśli Halt, jeden ze zwiadowców, jest na początku tajemniczy i nieodgadniony, to taki pozostaje do ostatniej strony. Zmarnowaną szansą wydaje się być w tym aspekcie sam Will. Chociaż od zawsze marzył o zostaniu rycerzem, momentalnie godzi się ze swoim losem. Nie usłyszymy z jego ust słowa sprzeciwu czy próby buntu.

„Ruiny Gorlanu” są napisane prostym językiem. Mało tutaj opisów przyrody, czy jakiś barwnych dialogów. Fabuła toczy się wartko – duża w tym zasługa umiejętnie dawkowanych scen akcji, które przedzielają fragmenty poświęcone szkoleniu bohatera. Ciekawostką jest prawie zupełny brak magii. Na dobrą sprawę jedynie psychiczna więź łącząca Morgaratha z jego armią potworów nosi pewne znamiona czarów. Mając w pamięci setki książek fantasy pełnych magicznych zmagań jest to fakt godny odnotowania. Nie znajdziemy także tutaj zbyt dużo przemocy – opis polowania na dzika, potyczka z rówieśnikami, jedna walka z potworami. To już współczesne kreskówki są brutalniejsze.

Na początku recenzji stwierdziłem, że mamy do czynienia z przeciętną książką fantasy skierowaną do młodszych czytelników. I zdanie to podtrzymuję. Chciałbym jedynie zauważyć, że piszę te słowa z perspektywy osoby, która przeczytała już setki lepszych czy gorszych książek. Mam zatem świadomość, że „Ruiny Gorlanu” nie powstały z myślą o mnie i innych mnie podobnych. Pozostałym powieść Johna Flanagana mogę, z lekkim wahaniem, polecić.


Autor: Adam "Tigana" Szymonowicz


Dodano: 2009-07-28 18:12:33
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj Kronikę World of WarCraft


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Le Guin, Ursula K. - "Cała Orsinia"


 Lawrence, Mark - "Święta siostra"

 Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia"

 Abercrombie, Joe - "Ostateczny argument" (oprawa twarda)

 Shannon, Samantha - "Zakon Drzewa Pomarańczy"

 Dick, Philip K. - "Nasi przyjaciele z Frolixa 8"

 Bardugo, Leigh - "Trylogia Grisza"

 Harrison, Harry - "Przestrzeni! Przestrzeni!"

Fragmenty

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS