NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Chiang, Ted - "Wydech"

Haldeman, Joe - "Wieczna wojna" (Kolekcja Wehikuł czasu)

Ukazały się

Kozak, Magdalena - "Minas Warsaw"


 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Hufflepuff)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Gryffindor)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Slytherin)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Ravenclaw)

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 2 (twarda okładka)

 Roanhorse, Rebecca - "Wyścig do słońca"

Linki

Kopecki, Tomasz - "Mediapolis"
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: Czerwiec 2009
ISBN: 978-83-7506-281-6
Format: 205×135mm
Liczba stron: 280
Cena: 29,90 zł



Kopecki, Tomasz - "Mediapolis"

Asturasie, Tobie dedykuję tę recenzję, bom obiecał niezwłocznie zrecenzować książkę, jak tylko do mnie dotrze. Niestety, tak się nie stało. Długom nad tą powieścią siedział i się z nią boksował. Zabawne, że książka jest krótka, ledwie dwieście siedemdziesiąt osiem stron. Jednak lektura do łatwych i przyjemnych nie należała. Po dobrze ocenionych „Psach i rycerzach” Tomasz Kopecki postanowił przeskoczyć jednym susem z przeszłości do dalekiej przyszłości. Według mnie chyba nie do końca wymierzył siły na zamiary.
Pamiętam moment, kiedy cieszyłem oczy widokiem naprawdę niebrzydkiej okładki i treścią zachęcającego opisu z tyłu książki, który zapowiadał wprowadzenie mnie w realia mrocznej przyszłości. Akurat miałem okazję bawić się wtedy w klimatach gry fabularnej „Warhammer 40.000” i nic tak bardzo mnie nie cieszyło jak kontakt z książką, która tę atmosferę podtrzyma. Dość szybko jednak odkryłem, że ani to nie ten klimat, ani jakikolwiek inny. Mamy tutaj próby co najwyżej. Próby stworzenia jakiegoś klimatu, próby stworzenia bohaterów, próby powołania do życia jakiegoś ciekawego świata. Wszystkie zakończone niepowodzeniem. Jeżeli mam wskazać powód tych porażek, według mnie jest to po prostu wina autora, któremu się nie chce. Nie chce mu się zbudować klimatu, tylko ten klimat pożycza i to nie tylko z Orwella. Ogłupione telewizją społeczeństwo żyjące pod dyktatem wszechmogącego i wszechinfiltrującego zakonu w ponurym mieście przyszłości mówić Wam powinno wiele. Skojarzeń nie będzie brakować. Mnie chyba najbardziej kojarzyło się to z filmem „Wyspa” Baya, który już w sam sobie oryginalny nie był. Co mnie na to skojarzenie naprowadziło? Pasowali mi – w mojej ocenie – niedorozwinięci, jacyś ograniczeni i zmanipulowani mieszkańcy miasta, które jest absolutnie sztucznym tworem powołanym do istnienia tylko dla potrzeb ludzi żyjących „na zewnątrz”. Może zdradzam za dużo z fabuły, ale wydaje mi się, że nie będzie to dla nikogo stratą. Bez tej wiedzy, gdy już odkryjecie „wielką” tajemnicę podczas lektury, nie będziecie ani trochę zaskoczeni.
Bohaterów też się pisarzowi tworzyć nie chciało. „Mediapolis” to wzorcowy przykład braku pomysłów na oryginalnych bohaterów. Jeszcze byłoby pół biedy, jakby zachowywali się oni w sposób przynajmniej prawdopodobny, jako tako racjonalny i logiczny. Niestety, większość ich decyzji wynika tylko i wyłącznie z tego, że autor chce w którymś kierunku dopchać akcję. Ze świeczką szukać takiego, który uwierzy, że dane kroki bohaterów zostały podjęte zgodnie z jakąkolwiek logiką. To papierowe twory powołane tylko po to, by wypełnić przestrzeń książki od strony numer pięć do strony dwieście siedemdziesiąt dziewięć. I jak tu przejmować się ich losami, skoro są to wyblakłe kopie różnych bohaterów, do tego zwykle jednowymiarowe?
I dziwię się owym ludziom „z zewnątrz”, którzy według autora mają czerpać jakąś rozrywkę z istnienia tego betonowego, szarego, brudnego molocha wypełnionego prostymi typkami i kretynami. Gdzie tu dla nich rozrywka? Coś czuję, że pan autor naoglądał się filmów Koterskiego i spodobała mu się jego teza o Polakach, których nic bardziej nie cieszy, niż możliwość sycenia się niepowodzeniami i krzywdą innych Polaków.
Finał lektury powinien przynieść ulgę, ale głównie tym, którzy nie zacisną zębów i porzucą książkę przed jej końcem. Tych, którzy postanowią przeczytać ją całą i poznać pomysł na zakończenie fabuły, czeka niemiłe rozczarowanie. Pod koniec książki wszelkie napięcie (jeżeli jakiekolwiek powstało) ulatuje z gwizdem, główny bohater niezwykle łatwo wydostaje się z opresji i ucieka wraz z gładkolicą dziewoją w znanym nam dobrze kierunku. Oczywiście ani trochę nie zaskakuje fakt, że zakończenie kojarzy się z różnymi innymi książkami i filmami.
Ja naprawdę nie mam nic przeciwko wzorowaniu się, korzystaniu z cudzych pomysłów i inspirowaniu się wielkimi poprzednikami. Są klimaty, są pomysły i archetypy, które łatwo nam się nie znudzą i lubimy do nich wracać. Wszystkie te powroty mają sens, jeżeli służą odkryciu czegoś nowego, albo spojrzeniu na coś z zupełnie innej strony. Tutaj niestety pan Tomasz Kopecki poległ, ponieważ absolutnie nic nowego nie wniósł.



Autor: Jakub Cieślak
Dodano: 2009-07-16 15:32:01
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Kris Of Utumno - 19:37 16-07-2009
Czekałem na ta recenzję i wiele mi powiedziała. Dziękuje więc bardzo recenzentowi za solidną opinię.
Okładka z projektem bardzo Dickowskim - co mnie, przyznaję, kupuje od razu. Wtedy zdarza mi się zakup jak w hipermarkecie, bez rozpoznania wartości produktu. Prawie się zapomniałem.

Jakub Cieślak - 08:58 17-07-2009
Ciekawym, czy Asturas wytrzymał, czy stracił cierpliwość i przeczytał tą książkę odkrywając straszną o niej prawdę? W końcu na pewno spodziewał się recenzji tej książki dużo, dużo wcześniej... Jeszcze raz przepraszam, ale tak mam, jak się "pokłócę" z jakąś książką. Ciężko mi do niej wracać, zwykle wytrzymuję pół strony by po chwili cisnąć ze złością książkę w kąt i omijać ją potem przez kilka dni z wyraźnym obrzydzeniem.

Asturas - 09:08 17-07-2009
:D
Poczekałem na recenzję. Dziękuję za nią. Swoją drogą dostało się tej książce. Szkoda, bo zapowiadało się coś co najmniej fajnego.
Teraz mogę spokojnie przeznaczyć pieniądze na np. Samozwańca Jacka Komudy. :)

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Bitwę bliźniaków"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Corey, James S. A. - "Gniew Tiamat"


 Vonnegut, Kurt - "Rysio Snajper"

 Pullman, Philip - "La Belle Sauvage"

 Flamma, Adam - "Wiedźmin. Historia fenomenu"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Trzeci front"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Jordan, Robert - "Wojownik Altaii"

Fragmenty

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

 Dworakowski, Witold - "Wieczny buntownik"

 Ziębiński, Robert - "Dzień wagarowicza"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu" (przedmowa)

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Canavan, Trudi - "Klątwa kreatorów"

 Clare, Cassandra & Chu, Wesley - "Czerwone Zwoje Magii"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS