NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Taylor, Dennis E. - "Nasze imię Legion, nasze imię Bob"

Knaak, Richard A. - "Malfurion" (Blizzard Legends)

Ukazały się

Abnett, Dan - "Pancerz pogardy"


 Pilipiuk, Andrzej - "Traktat o higienie. Z dziejów dra Skórzewskiego"

 Jadowska, Aneta - "Kurczaczek i Salamandra"

 Jaumann, Bernhard - "Sępom na pożarcie"

 Brown, Ryk - "Aurora Cv-01"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Kres, Feliks, W. - "Północna granica" (edycja limitowana)

 Kres, Feliks W. - "Król Bezmiarów" (edycja limitowana)

Linki


Pilipiuk, Andrzej - "Za kordonem" (opowiadanie)

Za kordonem

– Generator elektryczny o nowatorskiej konstrukcji – powiedział wreszcie fizyk jakby niechętnie. – Efekt prac Grupy Delta.
– Nigdy nie słyszałem o takiej organizacji – wzruszył ramionami i parsknął: – Mam się przedostać za kordon i włamać do sowieckiego laboratorium? Chyba trochę przeceniasz moje możliwości. Do tego potrzeba zawodowego szpiega. Takiego jak z waszych powieści po dziesięć centów...
– Ależ nic z tych rzeczy. Grupa Delta nie istnieje od mniej więcej dwudziestu lat. Pomysłodawcą był generał Rozwadowski. Miał bardzo dalekosiężne pomysły na totalne przezbrojenie polskiej armii.
Doceniał też osiągnięcia nauk technicznych i rozmyślał, jak można by je wykorzystać. Przypuszczalnie stworzył kilka ściśle tajnych zespołów, które nad tym pracowały. Lwów nie był jedynym ośrodkiem.
– Delta... – zadumał się Winnicki. – Na ile pamiętam grecki alfabet grecki alfabet, istniały jeszcze co najmniej trzy. Alfa, beta...
– To bez znaczenia. Robiły zupełnie co innego.
– A członkowie Grupy Delta?
– Żyje już tylko jej najmłodszy zidentyfikowany przez nas uczestnik, matematyk Stefan Banach.
– Zatem trzeba przedostać się do Lwowa, odnaleźć go i o wszystko zapytać. Dlaczego nie zrobicie tego poprzez amerykańską agenturę?
– Próbowaliśmy. Nie bardzo chciał rozmawiać z naszymi wysłannikami. Zasłaniał się złożonymi przed laty przysięgami. Nie będę owijał w bawełnę. Mój dawny mistrz umiera na raka.
– Z jakiego powodu ta grupa została rozwiązana?
– Aresztowanie generała, śmierć Szczepanika i wkrótce potem Rychnowskiego zakończyły jej działania. Zabrakło najtęższych mózgów, zabrakło wsparcia ochrony aparatu państwowego. Wreszcie ktoś w sztabie generalnym podjął decyzję o zamknięciu projektu. Ale wcześniej zdołali dokonać naprawdę sporo.
– Prądnica...
– Bez względu na wszystko nie może wpaść w ręce sowietów. Twoje zadanie jest proste. Namierzyć, wykonać dokumentację, sfotografować. Jeśli się da, wymontować najważniejsze elementy. Resztę zniszczyć.
– Dlaczego to aż takie ważne? – zapytał wprost.
– Bo... To coś w rodzaju perpetuum mobile. Zupełnie nowatorska konstrukcja. Niezwykła. Pracuje na zupełnie innych zasadach niż dotychczasowe aparaty. Wykorzystuje rozwiązania, które... – nie dokończył zdania. – Pozyskuje energię... – raz jeszcze zawahał się. Przeszedł kilka kroków. – Pozyskuje elektryczność z grawitacji kosztem niewielkiej deformacji czasoprzestrzeni – wypalił wreszcie.
– Proszę!?
– Działa niezależnie, bez konieczności dostarczania z zewnątrz paliwa. Banach, jeśli nawet coś wie, nic nam już nie powie. Musisz samodzielnie ustalić, gdzie to ukryto.
– Powinienem mieć więcej danych. Nazwiska, adresy... Jakiś punkt zaczepienia.
– Z tego, co udało się nam ustalić, wiem, że do grupy należał profesor Steinhaus, też matematyk. Ale mózgiem był inżynier Franciszek Rychnowski, być może również Szczepanik, a niewykluczone, że i jego synowie, choć chyba raczej byli na to za młodzi. Wszyscy poza Banachem już nie żyją.
– Rychnowski? Ten wariat!?
– Tak, właśnie ten. I nie uważaj go za wariata, nawet jeśli niektóre z jego pomysłów były kontrowersyjne... To wybitny umysł. Jeśli przy okazji akcji uda ci się zabezpieczyć dodatkową dokumentację ich prac, wypłacimy sutą premię.
– Premię...
– Dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach... Ale oczywiście za pomyślne wypełnienie misji...
– Nie jestem dżentelmenem, tylko synem lwowskiego batiara – uśmiechnął się Zygmunt. – Mój ojciec dorobił się w czasie wojny, sprzedając Rosjanom wódkę na szklanki.
– Wywiad USA gotów jest wyłożyć trochę pieniędzy za ten wynalazek. Powiedzmy, dla ciebie jakieś sto tysięcy dolarów, jeśli oczywiście dokumentację wykonasz na tyle starannie, że urządzenie uda się odtworzyć w Ameryce. Za wszelkie papiery dotyczące innych badań dorzucą drugie tyle. Co najmniej drugie tyle.
Zygmunt zamilkł zaskoczony oszałamiającą wysokością kwoty. Fiuuu... To aż tyle płaci się szpiegom!?
– Jak przedostanę się do miasta? – zapytał, przechodząc do konkretów. – I jak mnie stamtąd ewakuujecie? Lekarz orzekł, że...
– Wiem. Po uszkodzeniu stawu biodrowego musiałeś przerwać trening cichociemnego. Nie martw się, nie będziemy zrzucali cię ze spadochronem.
– Jak zatem...
– Lwów jest w tej chwili miastem prawie zamkniętym dla cudzoziemców. Trwa masowe wysiedlanie Polaków, zdaje się, że sowieci wolą, by nikt postronny się temu nie przyglądał. Działa tam jedynie misja szwajcarskiego Czerwonego Krzyża. Ale na przełomie października i listopada we Lwowie organizowana jest międzynarodowa konferencja poświęcona kolektywizacji rolnictwa. Pojedziesz jako obywatel USA.
– Już widzę, jak mnie wpuszczą.
– Jako członek Komunistycznej Partii USA – uściślił.
– To jest taka? – Zygmunt wytrzeszczył oczy.
– Ano jest. Przynajmniej na razie. Są w USA myślący ludzie, którzy już zastanawiają się, jak zrobić z hołotą porządeczek. W każdym razie możemy podstawić cię jako delegata tej jaczejki na zjazd miłośników kołchozów.
– Jeśli wykonam zadanie...
– Przekażesz dokumentację wskazanym ludziom i spokojnie pojedziesz do USA. Obywatelstwo załatwię ci od ręki. Będziesz sobie siedział i robił, na co masz ochotę. Zechcesz pracować, też nie będzie z tym kłopotu. No to jak będzie? Pojedziesz? – Spojrzenie Stanisława zmiękło.
Do tej pory przekazywał instrukcje. Teraz prosił.
Zygmunt zawahał się. Myśli tłukły mu się w głowie.



Dodano: 2009-05-26 20:56:52
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Kulawego szermierza"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Jordan, Robert - " Wojownik Altaii"


 Scalzi, John - "Imperium w płomieniach"

 Rushdie, Salman - "Quichotte"

 Taylor, Dennis E. - "Nasze imię Legion, nasze imię Bob"

 Przechrzta, Adam - "Demony zemsty. Beria"

 Kisiel, Marta - "Płacz"

 Szczerek, Ziemowit - "Cham z kulą w główie"

 Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

Fragmenty

 Baoshu - "Odzyskanie czasu" (przedmowa)

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Canavan, Trudi - "Klątwa kreatorów"

 Clare, Cassandra & Chu, Wesley - "Czerwone Zwoje Magii"

 Chiang, Ted - "Wydech"

 Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

 Wilson, F. Paul - "Twierdza"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS