NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Priest, Christopher - "Człowiek z sąsiedztwa"

Dębski, Rafał - "Ramię Perseusza. Z głębokości"

Ukazały się

Larson, B.V. - "Podbój"


 Lem, Stanisław - "Astronauci" (WL)

 King, Stephen - "Roland" (filmowa)

 Riordan, Rick - "Tajne akta Obozu Herosów"

 Mróz, Remigiusz - "Czarna Madonna"

 Hardinge, Frances - "Drzewo Kłamstw"

 Hand, Cynthia; Ashton, Brodi & Meadows, Jodi - "Moja Lady Jane"

 Nagata, Linda - "W stronę mroku"

Linki

Artykuł jest częścią serii Wojna.pl.
Zobacz całą serię

Ciszewski, Marcin - "www.1939.com.pl"

Dylogia Marcina Ciszewskiego („www.1939.com.pl”, „www.1944.waw.pl”) opowiadająca o losach doborowego batalionu NATO przeniesionego w czasy II wojny światowej idealnie wpisuje się w coraz modniejszy u nas subgatunek historii alternatywnej. Oczywiście sam pomysł nie jest nowy – wystarczy wspomnieć powstały jeszcze w latach 70. japoński film „W pułapce czasu” czy nieco późniejszy „Jeszcze raz Pearl Harbour”. Pomijając ten fakt – czytanie o polskich sukcesach w trakcie „kampanii wrześniowej” ma w sobie coś magicznego.
Nie da się bowiem ukryć, że opis zbrojnych zmagań stanowi główną zaletą obu książek. Dynamiczne, świetnie zobrazowane, umiejętnie oddają różnice pomiędzy współczesną armią a wojskiem z okresu II wojny światowej. Autor bardzo się przy tym stara, aby czytelnik nie poczuł znużenia i zamieszcza w książkach różne konfiguracje starć: powietrzne pojedynki śmigłowców z Messerschmittami, pancerny pojedynek „Twardy” vs „Tygrys”. Jeśli dodamy do tego użycie w celach dywersyjnych doborowego plutonu „Grom” to obraz walki staje się pełny.
Warto przy tym zauważyć, że Ciszewski nie przeszarżował i nie czyni swoich bohaterów niezwyciężonymi. Zapomnijmy zatem o defiladzie zwycięstwa w Berlinie czy spektakularnej porażce Blitzkriegu. Nie bez powodu już starożytni mówili „nec Hercules contra plures” . Ostatecznie nawet najnowocześniejszy sprzęt nie jest w stanie sprostać liczebnej przewadze gorzej uzbrojonego przeciwnika. Dlatego w decydujących o sukcesie lub klęsce momentach języczkiem u wagi są zwykli ludzie, a nie wytwory techniki.
Szkoda tylko, że w trakcie czytania obu książek można odnieść wrażenie, że autorowi zabrakło ochoty do dopracowania końcówki. O ile początkowo Ciszewski skrupulatnie opisywał każdą potyczkę, to kiedy bohaterzy znaleźli się w krytycznej sytuacji, dwukrotnie potrafił za pomocą 5-6 zdań, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, rozbić całe natarcie nieprzyjaciela.
Sporą zaletą powieści są bohaterzy. Może mało zindywidualizowani i opisani grubą kreską, ale ich męstwo połączone z iście ułańską fantazją robi dobre wrażenie. Sama fabuła, chociaż mało odkrywcza, również powinna przypaść czytelnikom do gustu. Niszczenie setek niemieckich czołgów czy skuteczne powstrzymywanie nalotów Luftwaffe ma swój czar i pozwala przymknąć oko na niedoróbki. Należy przy tym zaznaczyć, że fabularnie dużo ciekawsze jest „www.1944.waw.pl”. A to za sprawą bardziej złożonej intrygi, kilku zaskakujących zwrotów akcji i – przede wszystkim – emocji jej towarzyszących. Pamiętając tragiczny bilans powstania warszawskiego, trudno nie trzymać kciuków za ludzi, którzy mogliby odmienić losy tego narodowego zrywu.
Problem Ciszewskiego, historyka z wykształcenia, polega na tym, że dużo lepiej radzi sobie na polach bitewnych niż z zagadnieniami podróży w czasie. Nie chodzi mi tutaj o słynny „paradoks dziadka” – po prostu autorowi zabrakło konsekwencji. Pytanie, dlaczego zdecydowano się wysłać w przeszłość tak mało osób, pozostaje zawieszone w próżni. Jeśli można cofnąć w czasie batalion żołnierzy, to czemu nie pułk? A może zamiast kilku śmigłowców, jeden myśliwiec F-16 z bombą nuklearną na pokładzie? Bardzo brakuje też jakichś choćby szczątkowych przemyśleń na temat zmian na osi czasu. Tylko jedna, literalnie jedna osoba zastanawia się nad konsekwencjami mieszania w historii. Reszta a priori przyjmuje, że ich udział w walce jest czymś normalnym.
Zastanawia także bierna postawa części bohaterów, którzy zamiast wspomóc aliantów swoją wiedzą i doświadczeniem, na pięć lat zaszywają się w Stanach Zjednoczonych. Czyżby autor nie wierzył w potęgę informacji? Dziwi to tym bardziej, że Ciszewski na przykładzie okupacji ziem polskich pokazuje, jak wielką rolę odegrali tam goście z przyszłości oraz ich wiedza o przyszłych wydarzeniach. Jeśli zatem powiódł się eksperyment w skali mikro, to co stało na przeszkodzie, by zastosować go w skali makro? Autora należy z kolei pochwalić za samą wizję powojennej Polski – logiczną i zgodną z ówczesnymi realiami politycznymi.
Dylogia Marcina Ciszewskiego to swego rodzaju kontynuatorka sienkiewiczowskiej literatury „ku pokrzepieniu serc”. Może i sensu w tym za dużo nie ma, ale opisy klęski Niemców pod Mokrą czy zwycięskiego powstania warszawskiego działają na wyobraźnię i wywołują uczucie satysfakcji, może nawet dumy. I tylko szkoda, że mamy jedynie do czynienia z historią alternatywną.


Autor: Adam "Tigana" Szymonowicz


Dodano: 2009-05-15 19:09:40
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Ł - 22:35 15-05-2009
Sienkiewicz pisał ku pokrzepieniu bo cienko było z swojskim państwem. Ciekawe z czym teraz jest cienko że powstają takie pokrzepiacze.

Mnie się tam spodobał jeden komentarzy z pardonu (http://www.pardon.pl/artykul/7928#) że aż zacytuje: "Proponuję jeszcze coś o żołnierzach GROM-u wspierających ogniem automatycznym szwoleżerów gwardii pod Somosierrą, lub wojów Mieszka I pod Cedynią. Jak szaleć to szaleć."

Mały_czołg - 23:26 16-05-2009
Tigana pisze:Warto przy tym zauważyć, że Ciszewski nie przeszarżował i nie czyni swoich bohaterów niezwyciężonymi.

A nawet wręcz przeciwnie: http://www.fahrenheit.net.pl/forum/view ... ht=#206577

Książka chyba faktycznie jest napisana pod tezę, bez zawracania sobie głowy jakąś w miarę wiarygodną ekstrapolacją. Lalkarz w tym Bunraku nie tylko pracuje z odsłoniętą twarzą, ale ma również na sobie pomarańczowy strój z LEDami, mrugającymi do widza jak światła pozycyjne na Jumbo Jecie podchodzącym do lądowania.
Tigana pisze:Autor bardzo się przy tym stara, aby czytelnik nie poczuł znużenia i zamieszcza w książkach różne konfiguracje starć: powietrzne pojedynki śmigłowców z Messerschmittami (...)

Naprawdę było coś takiego? Musiałem przekartkować. Bo ogólnie takie spotkanie w typowej sytuacji smutno by się skończyło dla Mi-24.

Tigana - 18:24 21-05-2009
Mały_czołg pisze:Naprawdę było coś takiego? Musiałem przekartkować. Bo ogólnie takie spotkanie w typowej sytuacji smutno by się skończyło dla Mi-24.

Niekoniecznie - wystarczyło strzelać spoza zasięgu wroga rakietami samonaprowadzającymi.

Mały_czołg - 12:25 22-05-2009
Tigana pisze:Niekoniecznie - wystarczyło strzelać spoza zasięgu wroga rakietami samonaprowadzającymi.

Najpierw fajnie byłoby tego wroga zauważyć (może i ten Mi-24 miał na pokładzie obserwatora z lornetką), a potem mieć nadzieję, że silnik tłokowy samolotu, nurkującego do ataku, będzie dawał wystarczający ślad termiczny, żeby głowica rakiety go złapała. Jakoś w odniesieniu do słabych silników wczesnych Me-109 mam bardzo poważne wątpliwości.

To w sumie niewielki grzeszek, ale jak spojrzeć szerzej to cała ta książka się z takich składa. Niesmak. Gdybyż to jeszcze napisał młody, debiutujący autor polskiej fantastyki, a nie facet podpisywany jako historyk, do tego jakoby interesujący się bronią.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Grobowiec chana"


Artykuły

Gra o tron subiektywnym okiem (s07e01)


 Fantastyka 2016 - plebiscyt

 Nagrodzić grozę - rozmowa z Krzysztofem „Korsarzem” Bilińskim

 Co nas czeka w 2017 roku?

 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

Recenzje

Pratchett, Terry; Baxter, Stephen - "Długi kosmos"


 Mortka, Marcin - "Królewska Talia"

 Headley, Maria Dahvana - "Gniazdo"

 Johansen, Erika - "Losy Tearlingu"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Komandoria 54"

 Todd, G.X. - "Obrońca"

 Shannon, Samantha - "Pieśń jutra"

 Hearn, Lian - "Pan Ciemnego Lasu"

Fragmenty

 Hand, Cynthia; Ashton, Brodi & Meadows, Jodi - "Moja Lady Jane"

 Ryan, Anthony - "Ogień przebudzenia"

 Wilderäng, Lars - "Rozgwieżdżone niebo"

 Ketchum, Jack - "Zabawa w chowanego"

 Tapinas, Andrius - "Wilcza godzina"

 Fletcher, Michael R. - "Bez odkupienia"

 Bourne, J.L. - "Armageddon dzień po dniu"

 Dębski, Rafał - "Ramię Perseusza. Z głębokości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS