NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Banks, Iain M. - "Wspomnij Phlebasa" (2019)

Morgan, Richard - "Siły rynku" (Mag)

Ukazały się

Weinbaum, Stanley G. - "Drapieżna planeta"


 antologia - "Drugie lądowanie. Antologia króciaków"

 Szacha, Georgij - "Nie było smutniejszej historii"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Harkness, Deborah - "Cienie Nocy"

 Pilipiuk, Andrzej - "Karpie Bijem"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Abbott, Tony - "Klątwa węża"

Linki

Kosik, Rafał - "Felix, Net i Nika oraz Orbitalny Spisek 2. Mała Armia"
Wydawnictwo: Powergraph
Cykl: Felix, Net i Nika
Data wydania: Maj 2009
ISBN: 978-83-61187-06-6
Oprawa: twarda
Format: 135 x 205 mm
Liczba stron: 440
Cena: 36,90 zł
Tom cyklu: 5



Kosik, Rafał - "Felix, Net i Nika oraz Orbitalny Spisek 2. Mała Armia"

– To się źle skończy – powtórzył chyba po raz piąty Net, gdy Felix po cichu wkładał kolejną partię sprzętu do bagażnika stojącego w garażu Land Rovera.
– Tym razem wyjątkowo się z nim zgadzam – dodała Nika. – Rozwalimy się na pierwszej latarni.
– „Necropolitan” będzie miał materiał na okładkę – sarkał dalej Net. – A ciebie dadzą na rozkładówkę. Zostaniesz trupem miesiąca.
– Za wcześnie powiedziałam, że się z tobą zgadzam…
– Jeżeli macie lepszy pomysł, chętnie wysłucham. – Felix nie przerywał ładowania. – Golem Golem, pojedziesz w bagażniku. Sorry, ale na fotelu pasażera wyglądałbyś mocno podejrzanie. Nawet przez przyciemniane szyby.
Nie potrafię się obrazić – odparł robot. Posłusznie wcisnął się do bagażnika i złożył, jak tylko mógł. Tył Land Rovera usiadł o kilka centymetrów.
– Dwieście kilo… – Net wrzucił ostatnią torbę i wskazał przyjaciołom otwarte drzwi. Nika niechętnie wsiadła. Net uśmiechnął się szeroko, obszedł samochód i usiadł z przodu.
– Jak ginąć, to z dobrym widokiem – powiedział.
Felix usiadł na miejscu kierowcy.
– Prowadziłeś już kiedyś? – zapytała Nika.
– Tata dał mi się przejechać kilka razy na pustym placu. Myślę, że teraz pójdzie lepiej.
– Jak to lepiej? – zaniepokoił się Net. – A co wtedy poszło nie tak?
– Załóżmy, że nie chcesz wiedzieć. – Felix uśmiechnął się pod nosem. – Poza tym, teraz jest automatyczna skrzynia biegów.
Na szczęście był już prawie wzrostu ojca, więc nie musiał niczego przestawiać. Rozejrzał się po konsoli usianej przełącznikami, pokrętłami i wskaźnikami, przypominającymi raczej wyposażenie kabiny małego samolotu niż samochodu. Stwierdził, że przyrządy pogrupowano według przeznaczenia, więc najprawdopodobniej da sobie radę. Zaczął od przekręcenia kluczyka na pozycję włączającą silnik elektryczny. Zaszumiała sprężarka i tył samochodu wypoziomował się, niwelując ciężar robota. Centralny zamek zamknął drzwi, włączyła się dyskretna wentylacja.
Felix otworzył pilotem wrota garażu i bramę, po czym wolno, jak w szkole jazdy, wycofał na ulicę. Nie zawadził o nic, co było pierwszym sukcesem. Net uczepił się uchwytów, wpatrując się w przyjaciela z niedowierzaniem. Co chwilę sprawdzał, czy pas bezpieczeństwa jest dokładnie naciągnięty. Nika tkwiła sztywno za nimi na środkowym fotelu.
Felix pilotem zamknął garaż i bramę, wrzucił bieg i wolno ruszył, omijając przesadnie szerokim łukiem zaparkowany na ulicy samochód. Reflektory wyławiały ze śnieżycy setki białych płatków. W tempie spacerującego żółwia przejechali Serdeczną i wyjechali na szerszą ulicę. Była pusta, nie jeździły nawet tramwaje. Miasto zamierało, jak w wieczór wigilijny. Warszawiacy nie uciekli, ale w tym trudnym dniu chcieli być z bliskimi. Niemal we wszystkich oknach paliły się światła. W radiu spiker powtarzał oficjalny komunikat władz, dotyczący zachowania się w sytuacji tego rodzaju zagrożenia. Przed wieczorem należało zakręcić zawór gazu, wyłączyć zbędne urządzenia elektryczne, ale zostawić włączone radio i nie podchodzić do okien. Było mało prawdopodobne, aby ludzie zastosowali się do tego ostatniego zalecenia.
– Tylko jedź wolno – poprosił Net. – Wali snołem, jakby na górze ktoś zasnął z łokciem na przycisku „Turbo”.
Felix i tak nie miał zamiaru przyspieszać. Próbował wyczuć Land Rovera. Przez pierwsze kilka kilometrów minęli ledwie kilka samochodów i jeden autobus. Szczęście opuściło ich kawałek za rondem Babka. W zatoczce autobusowej stała policyjna Skoda.
– Policja… – jęknął Net. – Uśmiechaj się i udawaj, że masz wąsy.
Felix mocniej ścisnął kierownicę, ale nic mądrego nie mógł zrobić. Opierający się o maskę policjant stał z założonymi rękami. Niestety, gdy Land Rover zbliżył się na pięćdziesiąt metrów, policjant wyszedł dwa kroki w kierunku jezdni i machnął lizakiem.
– No i skończyło się landroverowanie. – Net ukrył twarz w dłoniach. – A chciałem być kiedyś wielkim informatykiem… Zgnijemy w więzieniu. Zawsze się tak kończy, jak jedziesz zgodnie z przepisami. Oni myślą, że masz coś na sumieniu.
– Niestety… dobrze myślą. – Felix zjechał do zatoczki i wyłączył silnik. – Sam chciałeś, żebym jechał wolno.
– Ale nikt ci nie kazał mnie słuchać.
Felix nic nie odpowiedział. Opuścił szybę. Policjant podszedł wolnym krokiem, zasalutował i przedstawił się. Felix rozpoznał go od razu. Ten sam policjant zatrzymał ich pierwszego stycznia, gdy wracali z tatą z nieszczęsnej imprezy sylwestrowej u Gilberta. Teraz jednak policjant miał na nosie duże okulary. Były chyba za słabe, bo musiał mrużyć oczy, by cokolwiek dojrzeć.
– Prawo jazdy i dokumenty wozu poproszę – powiedział.
– Em… – Felix rozłożył ręce. – Nie mam.
Policjant pokiwał głową.
– Tak myślałem. Proszę ze mną.
Rozpięli pasy i wysiedli. Felix, tknięty przeczuciem, wyjął kluczyk ze stacyjki w przedostatniej pozycji, czyli zostawiając aktywny silnik elektryczny. Podeszli do stojącego dwadzieścia metrów za nimi radiowozu, w którym spał drugi policjant. Pierwszy, ten który ich zatrzymał, sięgnął do radia i zameldował:
– Zatrzymałem samochód z trójką dzieciaków. Numer rejestracyjny… – zmrużył się tak, że jego oczy zamieniły się w pomarszczone szczelinki – nieczytelny. Zaraz to sprawdzę… Czy zgłaszano kradzież… dużego ciemnego samochodu? Marka…
– Jeep Grand Cherokee – podsunął usłużnie Net.
– Jeep Grand Cherokee – powtórzył policjant.
– Ciemnooliwkowy.
– Ciemnooliwkowy.
– Numer rejestracyjny ABC… – Net rozkręcał się.
– ABC… Alojzy, Bożydar, Częstobor.
– Tysiąc dwieście trzydzieści cztery.
– Jeden, dwa, trzy, cztery. Dobrze, czekam.
Felix pomyślał, że gdyby naprawdę byli złodziejami samochodów, to mogliby po prostu odbiec i ani ten śpiący, ani ten krótkowzroczny stróż prawa by im w tym nie przeszkodzili. Nerwowo bawił się pilotem alarmu, czekając na to, co nastąpi. Uwagę jego przykuł pewien drobny szczegół - jak na zwykły alarm na pilocie było zdecydowanie za dużo przycisków. Sam pilot też był ze dwa razy większy niż standardowy. Felix zerknął dyskretnie. Płaskie obrotowe kółko, a pod spodem zielony i szerszy czerwony przycisk przypominały pedał gazu i hamulca. Brakowało sprzęgła, bo od jakiegoś czasu Land Rover posiadał automatyczną skrzynię biegów. Były też dwa przyciski mogące udawać sterowanie skrzynią biegów i mały wyświetlacz. Spojrzał na policjanta, wciąż konferującego przez radio, potem na samochód i przekręcił lekko kółko na pilocie. Przednie koła Land Rovera skręciły się! Wcisnął minimalnie zielony guzik - Land Rover wolno ruszył. Dzięki silnikowi elektrycznemu odbyło się to w kompletnej ciszy. Na szczęście trzypasmowa ulica była pusta, bo kierowanie samochodem za pomocą pilota było wielce nieprecyzyjne. Felix przyspieszył i skręcił w pierwszą przecznicę. Gdy tylko samochód znikł mu z oczu, wcisnął czerwony przycisk hamulca. Mimo to dobiegło go stłumione odległością metaliczne uderzenie. Zacisnął zęby, ale nic nie mógł już poradzić. Dopiero teraz zauważył, że Net i Nika przypatrują mu się ze zdziwieniem.
I’ll explain it later – powiedział.
– Nie ma takiego numeru? – rzucił do radia policjant. – Dobrze, spiszę je z bliska. – Odwrócił się w kierunku zatoczki i zamarł. – Co jest?!
– Kazał nam pan wysiąść – wyjaśnił Net, robiąc oczy kota ze Shreka – ale kierowcy nie kazał pan czekać. Teraz będziemy musieli jechać tramwajem.
– Przecież on był kierowcą! – Policjant ze złością wskazał Felixa.
– To był angielski samochód – łgał dalej Net. – Kierowca siedział po prawej stronie. Nie widział go pan? Mój kolega, Łukasz – wskazał Felixa – tylko siedział obok niego. Po lewej stronie.
Policjant sapnął i zamyślił się.
– Myślę, że lepiej będzie – powiedział po chwili – jak już sobie pójdziecie.



Dodano: 2009-05-12 15:28:52
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Ostatniego strażnika"


Wygraj "Nawiedzenia"


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sullivan, Michael J. - "Śmierć Dulgath"


 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Sullivan, Michael J. - "Róża i cierń"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

 Szostak, Wit - "Poniewczasie"

 Sullivan, Michael J. - "Wieża Koronna"

 Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

 Baxter, Stephen - "Masakra ludzkości"

Fragmenty

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Christopher, Adam - "Ciemność nad miastem"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Rubież"

 Babraj, Rafał - "Dystrykt Warszawa"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS