NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Bardugo, Leigh - "Oblężenie i nawałnica"

Butcher, Jim - "Zmiany"

Ukazały się

Komuda, Jacek - "Wilcze gniazdo" (wyd. 4)


 Piekara, Jacek - "Mój przyjaciel Kaligula" (2019)

 Ziemiański, Andrzej - "Pułapka Tesli" (wyd. 2)

 Manguel, Alberto; Guadalupi, Gianni - "Słownik miejsc wyobrażonych"

 King, Stephen - "Instytut"

 Parowski, Maciej - „Wasz cyrk, moje małpy. Chronologiczny alfabet moich autorów”, tom 2

 Lewicka, Anna - "Moc"

 Brennan, Marie - "W labiryncie smoków"

Linki

Simmons, Dan - "Drood" (wydanie anglojęzyczne)
Wydawnictwo: Little Brown and Company
Data wydania: Luty 2009
ISBN: 0-316-03758-3 / 978-0-316-03758-7
Oprawa: miękka
Liczba stron: 1280
Cena: £ 18.15



Simmons, Dan - "Drood"

Spóźniona opowieść


Pewnego dnia w roku 1812 Charles „Boz” Dickens przychodzi na świat. Z czasem zostaje dziennikarzem i w końcu jednym z najciekawszych autorów w historii literatury. Jego utwory obnażają prawdę o ówczesnym Londynie, dziewiętnastowiecznym wielokulturowym tyglu pełnym biedoty. Dzięki nim nie trudno zrozumieć czemu miasto i sam Dickens stali się nieśmiertelni. W roku 2009 XIX-wieczny Londyn i Dickens powracają jako bohaterzy powieści Dana Simmonsa „Drood”.
Akcja „Drood” toczy się w ostatnich pięciu latach życia Dickensa i niczym u Hitchcocka, rozpoczyna się trzęsieniem ziemi. Charles Dickens cudem wychodzi cało z potwornego wypadku podczas przejazdu koleją. Ostatnim wysiłkiem woli autor, podróżujący z jedną z wielu kochanek, wraca do wagonu wiszącego na skraju mostu, by uratować tylu ludzi, ilu zdoła, oraz manuskrypt ostatniej powieści, „Our mutual friend”. To właśnie wtedy spotyka drugiego bohatera utworu, tajemniczą kreaturę, która przedstawia się jako „Mr. Drood” i wysysa życie z ludzi umierających w pociągu. Od tamtej chwili Dickens, ogarnięty obsesją zrozumienia kim, lub czym jest Pan Drood, wyrusza w podróż po najgłębszych zakamarkach Londynu...
Powieść jest świetna. Dawno nie czytałem tak znakomicie skonstruowanego thrillera historycznego z elementami fantastyki. Od pierwszych stron „Drood” wciąga jak bagno – to zasługa zarówno świetnego, wystylizowanego języka, opowieści snutej przez bohatera i narratora, Wilkie Collinsa, a także postaci. Dickens i Collins jawią się czytelnikom jako bohaterowie zupełnie nietuzinkowi, skrywający niejedną tajemnicę. Czy naprawdę Dickens fascynował się mesmeryzmem, a Wilkie Collins był uzależniony od laudanum? Tego typu pytania pojawiają się podczas lektury.
Całkiem możliwe, że Dickens naprawdę był taki, jakim go przedstawia autor „Hyperiona”. W swojej ostatniej powieści, „The Mystery of Edwin Drood”, z której Simmons zaczerpnął tytuł, a także wiele więcej1), Dickens stwarza bohaterkę obdarzoną hipnotycznymi mocami. Sam Drood w powieści Simmonsa jest, razem z Dickensem, zafascynowany mesmeryzmem. Czy w trakcie spotkania, do którego doszło między Dickensem a Droodem, Dickens staje się uczniem, czy też jak twierdzi Collins – akolitą – Drooda?
Maski, maski, maski.

Warto w tym miejscu na chwilę się zatrzymać i zastanowić, na jakie tory w ostatnich latach skręciła twórczość Dana Simmonsa. Nie sądzę, by porzucił on na dobre twardą fantastykę naukową, ale podejrzewam, że bardzo długo poczekamy na następne hard SF w jego wykonaniu. Wygląda na to, że autor bierze spory oddech, skręca w bok i próbuje bawić się innymi konwencjami; w pewnym sensie powraca do swoich korzeni. Pierwszy horror, jaki napisał, „Pieśń bogini Kali”, zwraca uwagę czytelnika na fascynację Simmonsa innymi kulturami; ta fascynacja jest miejscami również widoczna w „Drood”, chociażby w głównym negatywnym bohaterze powieści. Simmons zdając sobie sprawę, że konwencja horroru i thrillera historycznego ma swoje ograniczenia, stworzył dzieło godne podziwu, które niełatwo sklasyfikować, pełne skojarzeń i gier literackich.
Alterbiografię Dickensa Simmons wzbogacił nie tylko o postacie wzorowane na figurach znanych z książek samego bohatera, lecz także, co uważny czytelnik powinien wychwycić, urozmaicił nawiązaniami literackimi i filmowymi. Czym jest bowiem podróż Drooda do Wielkiej Brytanii, odbyta w trumnie, jak nie mrugnięciem oka do czytelników pewnej powieści Brama Stokera, czy – szerzej – ekranizacji Coppoli? Czym jest przezabawna rozmowa między Collinsem a Dickensem w trakcie podróży do Undertown, katakumb pod Londynem, kiedy obaj dżentelmeni rozmawiają o Edgarze Poem, nazwanym przez Collinsa „specjalistą od krypt i upiorów”?
Powieści Dana Simmonsa charakteryzuje zabawa konwencją, dbałość o szczegóły historyczno-literackie… i prawdę powiedziawszy, takie podejście na dłuższą metę może denerwować. Wciąż mamy do czynienia z tymi samymi mechanizmami, jakich używał Simmons w poprzednich powieściach. Zarówno dylogia „Ilion/Olimp”, jak i „Terror” zostały złożone na podstawie tej samej instrukcji – inny budulec, materiał, ale sposób prowadzenia fabuły identyczny. W „Drood” zastosował Simmons narrację pamiętnikarską, ale pewne irytujące manieryzmy pozostały. W tym miejscy można wspomnieć na przykład o wkurzającym zwrocie „Drogi czytelniku z przyszłości”. Simmons nie potrafił się powstrzymać i zabawił się lekko formą powieści. Zamiast zwyczajnie napisać książkę osadzoną w wieku XIX, musiał, po prostu musiał, wystylizować konstrukcję swojego dzieła na zapomniany i zapieczętowany manuskrypt spisany rzekomo ręką samego Collinsa, który miał zostać otwarty ponad sto lat po śmierci autora. Czy taki zabieg naprawdę był potrzebny? Irytujące są również dygresje, popełniane przez Collinsa, chociaż jest to, jak sądzę, efekt stylizacji językowej.
W Stanach Zjednoczonych „Drood” stał się bestsellerem i wcale się temu nie dziwię. Książka posiada wszystkie elementy ku temu potrzebne – ciekawych bohaterów, którym kibicujemy, intrygującą i dobrze poprowadzoną fabułę. Jest ponadto świetnie napisana i momentami bardzo zabawna… I to mógłby być koniec recenzji, gdyby „Drood” napisał inny autor. Jednak od Dana Simmonsa (podobnie jak Neala Stephensona, Hala Duncana czy Ursuli K. LeGuin) należy wymagać dużo więcej.
„Drood” nie jest dla mnie dziełem wybitnym i nigdy się nim nie stanie, chociaż z powieści napisanych przez autora od czasu „Hyperiona” jest mu do takiego statusu najbliżej. Po prostu autor nie przeskoczył samego siebie. Oczywiście Simmons bije wszystkich autorów w wybranej konwencji, tj. thrillera historyczno-fantastycznego, na głowę pod względem warsztatu. Problem polega na tym, że Simmons powinien był napisać „Drood” dziesięć, piętnaście lat temu, zaraz po „Hyperionie”, kiedy bardziej wymagający czytelnicy nie byli jeszcze nasyceni taką literaturą.
Czym „Drood” wyróżnia się z dziesiątek innych powieści tego typu? Scenografią? Bohaterami? Przecież Simmons nie jest pierwszym autorem, który tworzy fikcyjne, chociaż dobrze udokumentowane, kłamstwa biograficzne. Czarnym charakterem? Pan Drood, twór będący mutacją postaci z obrazu „Krzyk” Muncha i Upiora z Opery, nie jest oryginalny.
„Drood” to bardzo dobra książka złożona z elementów, które znamy, z symboliki, jaką w zbiorowej świadomości czytelników utrwaliła (pop)kultura. Książka zapewne sprzeda się dobrze również w Polsce, warto ją kupić, ale czy zostanie w zbiorowej pamięci? Nie sądzę. Autor – niestety – pozostanie nadal i tylko autorem kultowego „Hyperiona”.



1) Nie będę zdradzał, jak głębokie są związki między dwiema książkami, ale powiem, że wydanie niedokończonej powieści Dickensa razem z „Drood” na pewno by się przydało.



Autor: Żerań


Dodano: 2009-05-11 21:54:39
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj powieść o Spider-Manie


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"


 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana"

Fragmenty

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Jensen, Danielle L. - "Mroczne wybrzeża"

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS