NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Abercrombie, Joe - "Zemsta najlepiej smakuje na zimno" (2019)

Liu, Cixin - "Era supernowej"

Ukazały się

Szmidt, Robert J. - "Ostatnia misja Asgarda"


 Harrison, Harry - "Przestrzeni! Przestrzeni!" (Kolekcja Wehikuł czasu)

 Jordan, Robert - "Wielkie polowanie" (2019)

 Porter, Max - "Lanny"

 Komuda, Jacek - "Wilcze gniazdo" (wyd. 4)

 Piekara, Jacek - "Mój przyjaciel Kaligula" (2019)

 Ziemiański, Andrzej - "Pułapka Tesli" (wyd. 2)

 Manguel, Alberto; Guadalupi, Gianni - "Słownik miejsc wyobrażonych"

Linki

Disch, Thomas M. - "Obóz koncentracji"
Wydawnictwo: Solaris
Tytuł oryginału: Camp Concentration
Tłumaczenie: Dariusz Kopociński
Data wydania: Lipiec 2008
ISBN: 9788389951851
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 194
Cena: 23,90
Rok wydania oryginału: 1968
Seria: Rubieże



Disch, Thomas M. - "Obóz koncentracji"

„Obóz koncentracji” ukazał się w Stanach Zjednoczonych w 1968 roku. Amerykanie ponosili ciężkie straty w Wietnamie, w kraju stacjonowało ponad pół miliona żołnierzy. Właśnie wtedy pisano utwory w stylu „Camp Concetration”. Głównym bohaterem tej krótkiej powieści jest Louis Sacchetti, poeta i pisarz, skazany za odmowę służby wojskowej. W pewnym momencie odbywania kary pozbawienia wolności trafia do eksperymentalnego więzienia, obozu Archimedes, w którym podaje się nowy środek wzmacniający inteligencję, w istocie skazując więźniów na śmierć. Twórcy eksperymentu obserwują jak rozrost inteligencji wpływa dodatnio i ujemnie na życie człowieka.
Disch – chociaż z czytanych przeze mnie autorów amerykańskich najbardziej zbliżył się do nurtu tzw. „literatury obozowej” – nie miał rzeczywistych doświadczeń z obozami śmierci i nie mógł tak dokładnie odtworzyć ani nastroju, ani zachowań ludzi zamkniętych wewnątrz opresyjnego systemu; opierając się na własnej pomysłowości, intuicji wybrnął jednak z problemów historycznych. Dostajemy strzępki informacji o świecie zewnętrznym i skupiamy się nie tyle na grozie obozów koncentracyjnych, co kwestiach etycznych związanych z prowadzeniem eksperymentów na ludziach popadających w obłęd. Szaleństwo często bywa nieodłącznym składnikiem geniuszu. Wiedział o tym Dick, w brawurowy sposób balansując na granicy świata realnego i świata szaleńca, czasami przekraczając tę barierę. Disch szedł własną ścieżką szaleństwa, wzorując się na przykład na dziełach Kafki. Co niestety negatywnie może oddziaływać na czytelników.
Bohater Discha, prawdopodobnie alter ego autora, to erudyta; taka też jest i powieść: erudycyjna kolejka górska zbudowana z fragmentów i klimatu wyjętych nie tylko z Keyesa. Bohaterowie przerzucają się cytatami – momentami powieść to de facto same cytaty. Trochę mi to przeszkadzało – ale rozumiem podejście autora, który usiłował w ten sposób pogodzić przyrost inteligencji z postępującym szaleństwem bohatera. Stąd właśnie wynika struktura utworu: kompozycja urywanego dziennika, z pozoru chaotyczna i pozbawiona logiki.
Nie mogę natomiast oprzeć się wrażeniu, że totalitaryzm w wersji Discha, jego obóz Archimedes – to tak naprawdę obóz zagłady w wersji light. On nie przeraża, ciekawi raczej – a chyba nie taka miała być jego rola w powieści. Czytałem niedawno „Archipelag Gułag” Sołżenicyna – i tam jest doskonale pokazana anatomia systemu totalitarnego, jego mechanizmy działania.

Milan Kundera napisał w „Fortepianie Chopina”: „Poznałem na własnej skórze, co to jest fanatyzm, dogmatyzm, procesy polityczne, wiedziałem co to znaczy być upojonym władzą i odtrąconym od niej, jak to jest czuć się winnym wobec władzy i buntować się przeciw niej (...)1). Tego wszystkiego brakuje w powieści Discha. Nie wiem czemu amerykański autor nie zdecydował się na pociągnięcie do ekstremum historii bohaterów „Obozu koncentracji”. Bohaterowie Discha próbują uciec z obozu zagłady, ale są przedstawieni w taki sposób, że właściwie niewiele czytelnika obchodzą. Ucieczka jest? No jest. Próbują znaleźć szczepionkę na Pallidyn? Próbują. I co z tego? Znów Kundera o swojej twórczości: „Księga śmiechu i zapomnienia” jest, upraszczając nieco, opowieścią o totalitaryzmie, który pozbawia ludzi pamięci i w ten sposób przerabia ich w nację dzieci. Ludzie zapominają więc o swojej kulturze, cywilizacji, o całym dziedzictwie przeszłości, zostają wegnani do raju swego archetypicznego dzieciństwa, w którym panuje kolektywny anielski śmiech jako mistyczny manifest radości”2). Kundera jako ofiara systemu totalitarnego mógł tak pisać, jak pisał, Disch – nie mógłby. I prawdę mówiąc odkrywanie przez bohaterów własnej inteligencji, poszerzanie jej – jest zaprzeczeniem totalitaryzmu, jaki znamy z historii. Nie rozumiał moim zdaniem grozy systemu totalitarnego; zamiast opus magnum przeciwko totalitaryzmowi otrzymujemy ucieczkę w teksty kultury i filozoficzne dialogi – świetne skądinąd. Cóż, powieść jest znakomicie napisana.
Widać to chociażby w dialogach. Mogę krytykować autora za to, że poszedł taką, a nie inną drogą, ale nie mogę nie doceniać efektu. Znakomite są partie, w których bohaterowie porównują Boga do Eichmanna; sam problem ceny, jaką człowiek ponosi by stać się geniuszem, jest również bardzo ciekawy. Może chodzi właśnie także o zaznaczenie, zarysowanie groźby totalitarnej Ameryki? I chyba taka interpretacja jest właściwa, zważywszy na panujący w 1968 roku klimat wśród amerykańskich pisarzy science fiction. Autorzy, podobnie jak społeczeństwo, podzieleni byli wobec wojny w Wietnamie i nie bali się wypowiadać głośno swoich poglądów. Disch również się nie bał – opublikował swoje dzieło na łamach magazynu „New Worlds” i stanął w szranki ze zwolennikami wojny. Właśnie za odważną próbę ukazania, w co może przeobrazić się kraj, za stawianie niewygodnych pytań, należy Discha docenić i polecić czytelnikom. Jak stwierdziła Hanna Krall, bodajże w jednym z wywiadów, „tylko literatura może uprzytomnić światu jego nienormalność. Nie historia... tylko literatura”.



1) Milan Kundera, Fortepian Chopina w: A. Jagodziński, Banici, Kraków 1988

2) Jacek Illg, W kręgu powieści Milana Kundery, Kraków 1992



Autor: Żerań


Dodano: 2009-03-19 18:52:19
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

toudi 21 - 11:22 21-03-2009
Sam obóz jest tutaj mało istotny. Nie ma w nim nic opresyjnego. Jak by autor nie był pewny o czym chce pisać. Na co nałożyć akcenty. Ciekawy początek ale ogólnie zawiodłem się na tej powieści

MORT - 19:22 21-03-2009
Sporo się słyszy osób rozczarowanych tą książką, a ja mimo to mam na nią coraz większą ochotę.

Czy to źle, że obóz Disha nie jest przerażający? (Choć tak na prawdę samo zniewolenie jest już przerażające).

A przy okazji - gratulacj dla Katedry!!! Toż to tysięczna recenzja na jej łamach. :)

toudi 21 - 19:24 21-03-2009
Wada dla mnie był tez język. Mnie od pewnego momentu zaczelo to po prostu nudzić

No gratulacje !

Shadowmage - 19:27 21-03-2009
W zasadzie to tysięczną widoczną dla czytelników była recenzja "Viriconium" (ale była zamieszczona wcześniej i czekała na publikację). A poza tym tak naprawdę to kilkadziesiąt recenzji wyleciało z serwisu od momentu ich zamieszczenia; z różnych przyczyn. Niemniej liczba robi wrażenie :D

ASX76 - 23:41 21-03-2009
toudi 21 pisze:Wada dla mnie był tez język. (...)


O to to. :P
Książka, choć niewielka objętościowo, jest nudna... i drętwo napisana.

MORT - 01:13 22-03-2009
Jak sądzisz Shadow, ile z nich napisałeś? A ile inni? Ktoś z was liczył swoje recki?[/offtopic]

Shadowmage - 01:39 22-03-2009
Co do Discha - moim zdaniem książka napisana jest dobrze, tylko specyficznie.

co do recenzji - moja jest pewnie 1/4. Można wpisać recenzenta w wyszukiwarkę i zobaczyć ile pozycji wyskoczy.

toudi 21 - 12:35 22-03-2009
Specyficznie ? Specyficznie to napisany jest welin :P
A Disch wrzucił tu swoje alte ego z swoją twórczością poety i wyszedł Chaos.

toto - 15:53 22-03-2009
toudi pisze:Specyficznie ? Specyficznie to napisany jest welin :P
Co ma piernik do wiatraka? Obie książki są napisane specyficznie, każda na swój sposób ;)

Komentuj


Konkurs

Wygraj powieść o Spider-Manie


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"


 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana"

Fragmenty

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Jensen, Danielle L. - "Mroczne wybrzeża"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS