NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Gwynne, John - "Zgliszcza"

Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

Ukazały się

Komuda, Jacek - "Wilcze gniazdo" (wyd. 4)


 Piekara, Jacek - "Mój przyjaciel Kaligula" (2019)

 Ziemiański, Andrzej - "Pułapka Tesli" (wyd. 2)

 Manguel, Alberto; Guadalupi, Gianni - "Słownik miejsc wyobrażonych"

 King, Stephen - "Instytut"

 Parowski, Maciej - „Wasz cyrk, moje małpy. Chronologiczny alfabet moich autorów”, tom 2

 Lewicka, Anna - "Moc"

 Brennan, Marie - "W labiryncie smoków"

Linki

Varley, John - "The John Varley Reader"
Wydawnictwo: Ace Trade
Tytuł oryginału: The John Varley Reader
Data wydania: Wrzesień 2004
ISBN: 978-0441011957
Oprawa: miękka
Format: 9 x 6 x 1.3 inches
Liczba stron: 532
Rok wydania oryginału: 2004



Varley, John - "The John Varley Reader"

Istnieją dwie podstawowe kategorie antologii aspirujących do miana reprezentatywnego wyboru z kilkudziesięciu lat twórczości wybitnego autora opowiadań. Pierwsza, raczej dominująca w ofercie wydawców, daje się podsumować jako połączenie kilku klasyków z licznymi gniotami odrzucanymi przez szanujące się magazyny, a reklamowanymi jako „nowe, wspaniałe, dotychczas nieodkryte”. Produkty takie kupują na ogół fani konkretnego autora oraz przypadkowi, nieświadomi manipulacji początkujący czytelnicy, zwabieni obecnością znanych tytułów. Druga kategoria, by zapożyczyć określenie z butelek szlachetnego wina, to Qualitätswein mit Prädikat, albo výbĕr z hroznů, czyli efekt odpowiedniego dojrzewania i leżakowania tekstów, wybranych według surowych kryteriów spośród całości plonu autora.

Wydany w 2004 r. przez Ace Books zbiór opowiadań Johna Varleya „The John Varley Reader – Thirty Years of Short Fiction” zdecydowanie przynależy do drugiej kategorii. Obok wielokrotnie nagradzanych i publikowanych w niezliczonych antologiach prac, zawiera on solidne opowiadania typowe dla twórczości tego mało u nas znanego autora. Z jednej strony znajdziemy w antologii „The Persistence of Vision” – jedno z kilku najlepszych opowiadań światowej science fiction lat 70., które nigdy nie zdobyło rozgłosu w Polsce, z drugiej zaś – przybliżenie jednego z mniej znanych cykli historii przyszłości. Cykl ten, warto nadmienić, nie ustępuje śmiałością stawianych prognoz „Fundacji” Asimova ani „Cities in Flight” Blisha.

John Varley należy do grona pisarzy, których poglądy ukształtowała rewolucja obyczajowa lat 60. i jej niektóre negatywne konsekwencje. Duch jej przenika właściwie wszystkie opowiadania prezentowane w tej antologii. Jednak w swoim oświeceniu Varley pozostaje mężczyzną, nie popadając w skrajności widoczne szczególnie wyraźnie u niektórych autorek mu współczesnych. Tym łatwiej go czytać i przyswoić przedstawiane idee. Nie można powiedzieć, by opowiadania Varleya, nawet najbardziej postępowe, były feministyczne. Równouprawnienie, tak; uprzywilejowanie kompensujące lata prześladowań, nie – w ten sposób można by podsumować ich przesłanie.

Co ciekawe, w nagradzanych opowiadaniach nie znajdziemy echa prądów intelektualnych przenikających większość jego twórczości. Czy świadczy to o pewnych ograniczeniach uczestników plebiscytów Hugo i Nebula, czy też o pustce lub też niepłodności tych idei, zostaje osądzić czytelnikom. Niemniej jednak i „The Persistence of Vision”, i „Naciśnij ENTER”, i „The Pusher” są w swych szufladkach tekstami absolutnie ponadprzeciętnymi. Wszystkie odznaczają się rzadką już w latach 70. dbałością o wierność ówczesnym osiągnięciom nauki i techniki, a przy tym przekraczają granicę możliwości klasycznej science fiction, opisując fascynujący konflikt racjonalizmu i emocji bohatera. W pewnym stopniu są one pochwałą eskapizmu, postawy antytechnicznej i idealistycznej, która gloryfikuje powrót do tradycji, do rzekomej beztroski człowieka ery przedtechnologicznej, skażonej jednak świadomością nieuchronnego marszu techniki niszczącej tradycyjne stosunki społeczne, prywatność, uczucia. Nie jest wszakże Varley nawet w najmniejszej części współczesnym luddystą. Przemiany społeczne wymuszone postępem są nieuniknione. Można przed nimi się schować, utraciwszy zdolność komunikacji ze społeczeństwem, ale enklawy eskapistów poddadzą się w końcu Nowemu, które nieuchronnie zmienia nas wszystkich. Uzależnia nas od kuchenek mikrofalowych, od środków transportu i dostępu do wiedzy, aż dawne sposoby życia stają się niefunkcjonalne i nieatrakcyjne. Czy jednak jest to stratą netto z punktu widzenia społeczeństwa? Warto zastanowić się nad tym w kontekście postępującego rozwoju cywilizacji informatycznej. Kto z nas oddałby natychmiastowy dostęp do wiedzy o niemal wszystkim, od podziału administracyjnego średniowiecznej Polski, przez cyfrowe kopie arcydzieł Museo del Prado, dowolnej płyty doom-metalowej ostatniego dwudziestolecia i archiwum wydań „Washington Post” sięgającego końca XIX wieku, aż po słowniki niemalże wszystkich języków świata, kto oddałby dostęp do takiej wiedzy za to, by kuchenka mikrofalowa i telewizor nie stanowiły zagrożenia dla naszego życia? Wydaje się, że po dwudziestu pięciu latach od publikacji warto ocenić ponownie zagrożenia wskazywane w „Naciśnij ENTER” i innych tekstach Varleya, spojrzeć na nie z historycznego punktu widzenia. A może ludzie epoki internetowej, nie znający życia bez relacji na żywo z Ligi Mistrzów, nie potrafią już obiektywnie ich przemyśleć? Tym bardziej warto wrócić do tego, co wiele lat temu pisał pewien były hipis, poruszony naszą wolnością w kontekście uzależnień od maszyn i stymulacji umysłu. Czy moglibyście żyć spokojnie w ciszy i ciemności, by luźno zacytować bohatera „The Persistence of Vision”? Lektura tego opowiadania wciąż porusza i skłania do refleksji. Wciąż warto czytać Johna Varleya, który nie jest wprawdzie poszukiwaczem nowych form literackich, ale na pewno jest doskonałym pisarzem.

Inne teksty w antologii pozwalają głębiej zrozumieć literackie korzenie autora i śledzić ewolucję jego poglądów od młodego bojownika o sprawę tolerancji, równouprawnienia i liberalizmu obyczajowego po pisarza nieco zachowawczego, być może nadmiernie uporządkowanego i komercyjnego. Jeśli ktoś porówna pełne młodzieńczej złości i fantazji „Air Raid” czy „Options” ze współczesnymi powieściami typu „Red Thunder”, dostrzeże typową dla człowieka sztuki ewolucję od sfrustrowanego, wzburzonego debiutanta w kierunku ostrożnego akademika. Tylko największe talenty potrafią tego uniknąć (vide „Rowing Christopher Columbus Ashore” sześćdziesięcioletniego Harlana Ellisona!). Co smutne, zjawisko to nie omija rzekomo wyjątkowo skłonnego do poszukiwań gatunku, jakim jest SF. Jakoś tak się już składa, że odważną eksplorację prowadzą przede wszystkim młodzi... Młody John Varley był taki, a jego największym zainteresowaniem cieszyła się tematyka tożsamości płciowej, poruszana wielokrotnie w prezentowanych tu tekstach. Powiedzcie, któż z Was nie zastanawiał się choć raz, jak to jest być po drugiej stronie? Jak to jest, cierpieć na tabu okazywania publicznie uczuć? Jak to jest, przeżywać huśtawkę hormonalną? Jak to jest, być niewzruszenie twardym? Ile z mojego rozumienia płci przeciwnej jest poprawne? Gdyby tylko dało się to poczuć wprost, z pierwszej ręki, bez pośrednictwa wąskopasmowego przekazu mówionego... Podjęcie tego tematu nie zdarzało się często w SF trzydzieści lat temu, ale luka ta została godnie wypełniona opowiadaniami Varleya.

Szkoda tylko, że jego późniejsze teksty stawały się coraz bardziej miałkie, coraz bardziej abstrakcyjne, jak – swoją drogą niesamowicie przejmująca dla każdego, kto kiedykolwiek nocował na lotnisku, spóźniwszy się na samolot, bądź też był w Kutnie na dworcu w nocy – wizja piekła. Owszem, przepaja je pewien sentymentalizm typowy dla popadających w akademicką letargię autorów SF, jaki widać z wiekiem i u Silverberga, i u Haldemana, i u Asimova, co samo w sobie nie jest jeszcze zarzutem. Zwykłem jednak oczekiwać od fantastów nieco więcej niż od literatury klasycznej, toteż powrót do korzeni literatury w wykonaniu autorów SF jest dla mnie w pewnym sensie regresem. Dobra rozrywka nie wystarczy, by spełnić wszystkie moje oczekiwania.

Jeśli jeszcze coś zgrzyta w opowiadaniach Varleya, jest to swoista wymienność dwóch elementów: świeżości pomysłu oraz sprawności budowania zakończeń. Wczesne opowiadania niemal co do jednego kończą się w sposób pozostawiający niedosyt, lecz imponują konceptem. Odwrotnie z tekstami powstałymi po 1985 r. Równowagę tych elementów znajdziemy tylko w najlepszych próbkach prozy Varleya. Wybiegając poza tę antologię, do powieści, możemy dostrzec utrzymanie się tej prawidłowości na przykładzie „Titan” i „Red Thunder” (odpowiednio koniec lat 70. i niedaleka przeszłość).

Antologia „The John Varley Reader – Thirty Years of Short Fiction” jest zatem kompletnym obrazem twórczości tego ciekawego autora, od najbardziej popularnych opowiadań aż do tekstów niszowych i pokazujących pełne spektrum jego zainteresowań fabularnych. Ten, kto upodobał sobie bezpretensjonalny styl i mocne puenty w stylu „Naciśnij ENTER”, z pewnością nie pożałuje czasu spędzonego nad 530. stronami dobrej rozrywki i (z reguły) bardzo porządnej literatury. Z fabularnego punktu widzenia, nie można jej nic zarzucić – akcja jest prowadzona szybko i sprawnie, kolejne elementy bezszmerowo zazębiają się w spójną całość. Elementy kryminalne i fantastyczno-naukowe współgrają ze sobą, tworząc intrygującą mieszaninę z bardziej ambitnymi przemyśleniami natury socjologicznej. Jednak im bliżej współczesności, tym większa przewaga świeżych i ciekawych pomysłów nad elementami prawdziwej science fiction, która powinna – jak wierzę – analizować dynamiczny układ społeczny na tle przełomów technologicznych i kulturowych. Nie odbiera to, w żadnym przypadku, przyjemności z lektury, ogranicza jednak wartość poznawczą kolejnych opowiadań. Cóż bowiem, poza kilkoma uśmiechami i żartami z podtekstem, można wydobyć z opowiadania o diabelskiej pomocy w kampanii prezydenckiej? Mimo wszystko, polecam spróbować. Nawet jeżeli inne opowiadania nie przypadną czytelnikowi do gustu, na półce znajdzie się zawsze miejsce dla klasyków takich jak „The Persistence of Vision”.


Autor: Maciej "Bleys" Grodzicki
Dodano: 2009-03-09 20:08:14
Komentarze
Komentuj


Konkurs

Wygraj powieść o Spider-Manie


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"


 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana"

Fragmenty

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Jensen, Danielle L. - "Mroczne wybrzeża"

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS