NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Jünger, Ernst - "Szklane pszczoły"

Morgan, Richard - "Modyfikowany węgiel" (Mag)

Ukazały się

Dukaj, Jacek - "Katedra" (2017)


 Day, David - "Atlas Tolkienowski"

 Smith, Guy N. - "Przeklęci"

 Martin, George R.R. - "Rycerz Siedmiu Królestw" (wyd. ilustrowane)

 Lawrence, Mark - "Klucz kłamcy"

 Douglas, Ian - "Star Carrier. Mroczny Umysł"

 Mull, Brandon - "Smocza straż"

 Lovecraft, H.P. - "Nienazwane"

Linki




Podsumowanie 2008 - polska fantastyka

Rok 2008 zakończył się już jakiś czas temu, czas dokonać bilansu. Niedawno przedstawiliśmy próbę podsumowania ubiegłego roku przez rodzimych wydawców. Teraz podchodzimy do sprawy z drugiej strony, prezentując subiektywne spojrzenie czytelników (w tym wypadku katedralnych redaktorów) na ciekawe wydarzenia literackie 2008 roku. Poniżej efekt redakcyjnej dyskusji o dziełach polskich autorów.



Adam „Tigana” Szymonowicz: Ewenementem 2008 roku był na pewno „Lód” Jacka Dukaja, który zdobył wszystkie możliwe nagrody na naszym rynku (oprócz Nautilusa), w dodatku został dostrzeżony przez ludzi spoza środowiska. Inna sprawa, że w Sieci również można odnaleźć sporo nie entuzjastycznych opinii na temat tej powieści (główne zarzuty: wodolejstwo i wtórność w stosunku do poprzednich utworów). Nie wiem, nie czytałem. I pewnie nie przeczytam.
Krzysztof Pochmara: Po „Lodzie” polska fantastyka nie zdążyła jeszcze rozmarznąć. Może to kwestia literackiego milczenia najlepszych lokalnych piór – Grzędowicza, Twardocha, Sapkowskiego, Szostaka, Huberatha – ale mimo upływu roku nie zauważyłem, byśmy dali krok naprzód.
Jan „Żerań” Żerański: Po jaką cholerę gadać o „Lodzie”?! Ta książka jest trupem, zdechła wraz z końcem 2007. Nagrody dostała pośmiertnie, w nowym sezonie literackim, bo taka jest procedura przyznawania nagród w Polsce. Zostawcie „Lód” tam, gdzie jego miejsce – na cmentarzu Historii, w Mauzoleum Wybitnych Książek. Nie warto wskrzeszać umarłych. Czy naprawdę tak źle dzieje się z polską fantastyką, że w zestawieniu 2008 musi znaleźć się książka sprzed dwóch lat? C’mon! Jeśli chcecie porozmawiać o Dukaju, to już rozmawiajcie w kontekście wznowień.
Tymoteusz „Shadowmage” Wronka: Odpowiedz mi na pytanie, kiedy przeczytałeś „Lód”? W 2007, czy może jednak, tak jak większość, gdzieś w 2008? Nie mówię, ze była to najlepsza książka 2008 roku, bo nie była. Zgadzam się jednak, że w tym roku dominowała, z różnych powodów. Data datą, ale świadomość czytelników to zupełnie inna kwestia.
Nie zgadzam się, że „Lód” w 2008 był już trupem. Cała polska fantastyka, przynajmniej do Polconu w Zielonej Górze, znajdowała się pod jego wpływem. Od premiery minęły dwa lata kalendarzowe – ale w rzeczywistości niecałe 14 miesięcy. Zresztą... skoro „Lód” był martwy, to dlaczego wznowienia – świetnie wydane zresztą – miałyby być bardziej żywe?
Żerań: Pisząc o trupie miałem na myśli fakt, że Dukaj niczego nowego, poza opowiadaniem w kolekcji Wyborczej, nie napisał. Wznowienia są właśnie po to, byśmy o autorze nie zapomnieli. Ich wydawanie to ruch czysto marketingowy, obliczony na podtrzymanie zainteresowania wywołanego „Lodem”. Owszem, edycje są bardzo dobre, ale mam wrażenie, że coraz więcej osób zaczyna uważać, iż polska fantastyka to tylko Dukaj i czas jest mierzony od jednego wydania książki JD do drugiego. Bardzo lubię prozę Dukaja, uważam go za jednego z najważniejszych polskich prozaików, ale pogódźcie się z tym, że nic większego w 2008 roku nie napisał.
Tigana: No to może cisza nad tą trumną, tj. „Lodem”. I faktycznie lepiej porozmawiajmy na temat innych książek, które warto było czytać w ubiegłym roku Sporo dobrych recenzji zdobyło „Na ziemi niczyjej” duetu Brzezińska-Wiśniewski – przyznam się, że u mnie wciąż czeka na lekturę w kolejce, zatem rezygnuję z oceny. Inne tegoroczne utwory raczej odbiegały jakością od wymienionej wyżej dwójki – co nie oznacza, ze nie było co czytać. Raz po raz pokazuje swe pazurki Jakub Ćwiek, ciekawie zaprezentował się duet Urbi&Orbi ze swoim „Tancerzem”.
Shadowmage: Ćwiek pokazał pazurki? Dla mnie „Ochłap sztandaru”, zaraz obok „Nikogo” Kozak, jest największym rozczarowaniem ubiegłego roku. Odnoszę wrażenie, że właśnie ci autorzy nie udźwignęli ciężaru swych cykli.
Tigana: „Nikt” – zgoda, ale co do „Ochłapu sztandaru” nie byłbym aż tak krytyczny. Za to „Ciemność płonie” bardzo przypadła mi do gustu. No, ale może przemawia przeze mnie patriotyzm lokalny.
Osobiście skłaniam się ku tezie Krzysztofa, iż w 2008 w polskiej fantastyce niewiele ciekawego się ukazało. Uznani autorzy milczeli, a większość tych, którzy coś napisali, stworzyła dzieła poniżej wcześniejszych dokonań. Chwalebnym wyjątkiem zdaje się tu być wspominany duet Brzezińska-Wiśniewski.
KP: Ja bym dodał nowe, marynistyczne wcielenia Jacka Komudy, wielki come back Marka Baranieckiego tudzież intrygujące „Miasto Dusz” Wojciecha Szydy. Zresztą powieść Szydy to mój skromny, osobisty faworyt, tegoroczny odpowiednik „Sternberga” sprzed roku. Obydwa literackie eksperymenty mają wiele cech wspólnych – i Szydzie, i Twardochowi zabrakło może nieco literackiej sprawności, by pisarsko podołać bardzo ambitnym pisarskim wizjom, ale odwaga mierzenia się z tematami ważkimi, w połączeniu z fantastyczną formą wypowiedzi, głęboko zapadają w pamięć, skłaniają do refleksji i zasługują na miano najciekawszych książek ostatnich lat.
Shadowmage: W zasadzie mogę się wszystkimi kończynami podpisać pod tym, co mówisz o Szydzie, choć moim zdaniem „Sternberg” literacko od „Miasta dusz” jest lepszy. I właśnie ten element z perspektywy czasu chyba mi najbardziej w książce przeszkadzał.
Tigana: Z tym powrotem Baranieckiego to byłbym ostrożny. Na razie ukazało się tylko wznowienie jego opowiadań, wciąż czekamy na nowe teksty.
Shadowmage: Zwróciłbym też uwagę na „Kameleona” Kosika. Choć słabszy od „Verticala”, sprawdza się w kategoriach literatury przygodowej urozmaiconej ambitniejszymi elementami.
Beata Kajtanowska: Dla mnie to był bardzo dobry pod względem czytelniczym rok – „odkryłam” całkiem nowych pisarzy: Witolda Jabłońskiego („Fryne hetera”), Marcina Przybyłka („Gamedec: Zabaweczki. Błyski”). Wiem, że dla wielu czytelników to autorzy znani i lubiani, ale jakoś tak się złożyło, że do tej pory nie miałam okazji przeczytać ich książek. I w efekcie głównie nadrabiałam zaległości – po prostu musiałam poznać wcześniejszy dorobek tych panów...
Mariusz „Galvar” Miros: Rok 2008 uważam za swego rodzaju czas stabilizacji. Na polskim podwórku nie pojawiło się zbyt wiele rzeczy godnych uwagi. Na pewno prym wiedzie Dukaj, którego dzieła licznie wznowiono w odświeżonej szacie. Oprócz niego godny uwagi był dla mnie Jacek Komuda, który poniżej pewnego poziomu nie schodzi. Ponadto zauważalny jest efekt „pustej szuflady”. Polscy wydawcy nie mają już zbyt wiele do pokazania. A szybkie pisanie i wydawanie nie idzie w parze z jakością.
Tigana: I Komudy też to dotyczy. Lubię i cenię prozę pana Jacka, ale czytając „Herezjarchę” miałem lekkie déjà vu – podobny styl, nawet poszczególne sceny wydawały się znajome. I to nie dlatego, że tytułowe opowiadanie czytałem już wcześniej.
Żerań: A zobaczcie, jak skręca proza Jacka Komudy czy Anny Brzezińskiej (i męża) – „Chwała ogrodów”, najlepsze opowiadanie (novella?) roku, to rzecz z pogranicza mainstreamu i fantastyki. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby Komuda rzucił w diabły fantastykę i napisał powieść stricte historyczną dla dużego wydawcy.
Shadowmage: Komuda już pisze powieści historyczne. Fantastyki u niego nie ma, ewentualnie występuje w takiej ilości, jaka dla ludzi z epoki była naturalna. A jeśli się pytasz, czy odejdzie do większego wydawnictwa? W najbliższych latach nie odejdzie, bo z tego co wiem, podpisał z Fabryką Słów umowę na wyłączność. Niedługo poza FS ukaże się najprawdopodobniej jeszcze tylko jedno jego opowiadanie.
Ale fakt, fantastyka historyczna zdaje się stawać coraz silniejszym nurtem. Na szerszą skalę zaczął Jabłoński (i jeśli wierzyć opiniom, dalej mu to dobrze wychodzi), pojawiają się nowe pozycje – zarówno debiuty (choćby chłodno przyjęte „Plagi tej ziemi”), jak i teksty uznanych autorów.
Żerań: Warto też zauważyć, że pojawiają się pierwsze, nieśmiałe jeszcze próby napisania polskiego New Weird („Zadra” Piskorskiego), było bardzo dużo (dobrego!) science fiction (Miszczak, Przybyłek, Cyran, Baraniecki, Nowak, Skalska, Wegner, Kilian). W dyskusjach pojawiają się głosy, by pchnąć polski steampunk i jeszcze więcej pisać New Weird.
Shadowmage: Polskie New Weird? No weź nie żartuj. U Piskorskiego można co najwyżej mówić o podobnej scenerii do tej z powieści MacLeoda... ale gdzie szukanie nowych form wyrazu, gdzie poszukiwania literackie? Nie szastajmy tą nazwą ponad potrzebę. Na podstawie pojedynczych przypadków trudno zdiagnozować, czy pojawiają się jakieś nowe trendy.
Żerań: Za to nie można zaprzeczyć, że znacznie więcej ciekawszych tekstów wyszło w kategorii „krótka forma”...
Tigana: Właśnie, opowiadania. Przejrzałem to, co pisałem w omówieniach „SFFiH” i mam mieszane uczucia. Niby krótkie formy stały na niezłym poziomie, ale te naprawdę dobre mógłbym policzyć na palcach jednej ręki. Chyba tylko „Babie lato” Anny Brzezińskiej z cyklu o Babci Jagódce na dłużej zapadło mi w pamięci. Z nowych autorów będę na pewno obserwować Pawła Ciećwierza i Mariusza Kaszyńskiego.
KP: Jeśli chodzi o innych autorów: to co napisali Orbitowski i Szostak akurat osobiście mi nie odpowiada.
Tigana: A „Epidemie i zarazy”? Dla mnie ten zbiór był całkiem niezły.
KP: Wiesz, problem w tym, że trudno mi coś o tym zbiorze powiedzieć. Nie wiem (powątpiewam), czy powinien zostać wspomniany w podsumowaniu roku – ot, całkiem przyjemny zbiór tekstów napisanych na zamówienie przez znanych autorów. Dobre pióra utrzymały w miarę dobry, rzemieślniczy poziom.
Shadowmage: Również mam spore zaległości w czytaniu polskiej krótkiej formy. Jeśli już sięgałem po opowiadania z pism, to zwykle autorstwa moich ulubionych pisarzy. Opowiadania Brzezińskiej i Szostaka (w przeciwieństwie do tego, co sugeruje Krzysztof) uważam za bardzo udane. Ciekawym projektem była antologia „Nowe idzie”, w której swoich sił spróbowała grupa autorów dopiero próbujących podbić rynek. Co najmniej kilka utworów (m.in. Małeckiego, Skalskiej, Zbierzchowskiego) zasługuje na uwagę.
Beata: O właśnie... krótka forma. Tuż przed końcem roku przeczytałam antologię „Białe szepty” wydaną przez Replikę. Przeważają w niej teksty debiutantów, które wcale nie odbiegają poziomem od opowiadań autorów z już jakimiś drukowanymi publikacjami na koncie. I dwa nazwiska z czystym sumieniem polecam: Piotra Roemera i Tomasza Wróbla. Mam nadzieję, że ich udział w konkursie Repliki nie był tylko jednorazową przygodą z piórem.
Tigana: Nie wiem czy zauważyliście – w tym roku „przyspała” Fabryka Słów i Runa, które do tej pory dość regularnie wydawały tematyczne antologie polskich autorów. Tymczasem oprócz wspomnianych już „Epidemii i zaraz” i pierwszej części „Kanonu barbarzyńców” – cisza.
Shadowmage: Może nastąpił przesyt, albo też przynajmniej chwilowo wyczerpały się pomysły? Myślę jednak, że to chwilowy przestój – pojawiają się już informacje o kolejnych antologiach tych wydawnictw; a na razie wolne miejsce starały się zapełnić mniejsze wydawnictwa, oferujące zbiory mniej znanych autorów – Replika, Powergraph, Redhorse.
Żerań: Zmieniając temat. Otwarcie się polskiej fantastyki na nowoczesne technologie. Zwróciliście uwagę na to, jak promowane są książki z Runy i Redhorse’a? Jestem pewien, że to tylko początek eksperymentów, rok 2009 i kolejny przyniosą mnóstwo ciekawych rzeczy – coraz większą rolę w promowaniu (i sprzedaży) fantastyki będzie odgrywała Sieć i multimedia: filmy promujące książki, amatorskie i półprofesjonalne ekranizacje polskiej fantastyki, np. ekranizacja Dukaja zrobiona przez Tomasza „Wotana” Suskiego może zachęci kogoś nowego do kolejnych eksperymentów.
Tigana: Wcześniej od Runy zaczęła chyba Fabryka Słów z „Bohunem” Jacka Komudy.
Shadowmage: Żeraniu, Wotan nie nakręcił filmu promocyjnego, nakręcił po prostu film na motywach powieści. Nie możesz tego podciągać pod przedstawianą tezę. Zresztą idąc dalej tym tropem, można by uznać, że „Katedra” też była filmem promocyjnym. A filmowe reklamówki to już jakiś czas temu Mag przy okazji na przykład „Chłopaków Anansiego” robił.
Faktem jest jednak, że coraz większe znaczenie nabierają różnego rodzaju formy promocji w sieci, choć obecne są już od dobrych kilku lat. Jaki jest tego rezultat – zapewne przekonamy się w przyszłości. Okaże się, czy nadal takie formy promocji będą stosowane.
KP: Po haśle multimedialności fantastyki spodziewałem się, prawdę mówiąc, czegoś więcej niż konstatacji, że kilku autorom sklecono strony www i półamatorskie spoty na YouTube...
Tigana: Wygląda na to, ze nie podzielamy entuzjazmu Żerania – czyżby oznaka jakiegoś stetryczenia? To może wybiegniemy w przyszłość i spróbujemy wytypować, kto w tym roku powalczy o Zajdle?
Shadowmage: Brzezińska i Wiśniewski mogą mieć problem, ponieważ trudno ustalić, czy teksty z „Na ziemi niczyjej” to powieści czy opowiadania – liczba stron/znaków wskazuje na pierwsze, wrażenie odbiorcy – na drugie. Poza tym głosy mogą się rozłożyć pomiędzy ich poszczególne utwory. Tak sobie myślę, że z racji braku wyraźnego faworyta w powieściach może wygrać ktoś prezentujący może mniejsze umiejętności, ale bardzo popularny – np. Kozak czy Ćwiek. Andrzej Pilipiuk chyba raczej nie. Mam wrażenie, że moda na niego na razie minęła, zmniejszył się szum wokół jego twórczości i „Oko jelenia” przeszło właściwie bez echa (choć niewątpliwie sprzedało się bardzo dobrze). W opowiadaniach na razie nie podejmuję się typować, mam za duże zaległości.
Żerań: Jeśli już miałbym wskazywać najlepszą polską powieść fantastyczną, to byłaby to „Miasto dusz” Szydy. I odpowiadając na zadane wyżej pytanie, tak, to jest powieść klasy „Lodu”, która powinna zgarniać wszystkie możliwe nagrody. Nie bardzo wiem natomiast, do jakiej kategorii wrzucić teksty Brzezińskiej i Wiśniewskiego - opowiadań, czy już powieści - z ich zbiorku, ale „Chwała ogrodów” oraz „Śpiew nad otchłanią” to kawał dobrej literatury. Podobała mi się również proza Przybyłka. A kto zdobędzie nominacje do Zajdli? Za powieści, nominacje pewnie dostaną Szyda, Brzezińska i Wiśniewski, może Przybyłek, może Piskorski, może Białołęcka. W opowiadaniach - Skalska może? Miszczak z „Harpunnikami”? Pewnie Nowak za „Ekumenizm”. Wegner? Twardoch za „Manierę Tenebrosa”? Szostak?
Tigana: Ja obstawiam Brzezińską – może jej się uda ustrzelić dubla. Gorzej z pozostałymi nominacjami. Na myśl przychodzi zachwalany przez was Szyda. Chciałbym też, aby w końcu został doceniony Jacek Komuda. Ale to chyba jeszcze nie w tym roku.
Shadowmage: Pozwolę sobie mieć ostatnie słowo. Wydaje mi się, że książki opublikowane w 2008 roku nie dostarczyły takich emocji i przeżyć czytelniczych jak te z niezwykle udanego 2007. Czyli, mówiąc krótko, rozczarowanie. A może po prostu się rozpuściliśmy i oczekujemy więcej, niż rodzimi twórcy mogą nam zaoferować?


Autor: Katedra


Dodano: 2009-02-03 00:10:26
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Yans - 12:00 03-02-2009
Shadow ====> Fajnie, że wspomniałeś o KAMELEONIE, bo widać, że Kosik jest chyba najbardziej niedocenianym obecnie polskim autorem. Wszyscy tylko Dukaj i Dukaj ...

Spike - 18:25 03-02-2009
Rok 2008 w polskiej fantastyce jest wyraźnie słabszy niż poprzedni - zaryzykuję nawet stwierdzenie, że to na razie najsłabszy rok w obecnej dekadzie. Nie mam żadnego wyraźnego faworyta do Zajdla (OK, lektura "Fryne hetery" jeszcze przede mną, ale jakoś nie sądzę, żeby ta książka zmieniła moją całościową opinię) i po raz pierwszy nie mam bladego pojęcia, na co będę głosował na Polconie.

Spriggana - 19:25 03-02-2009
Co do Baranieckiego to Tigana jednocześnie ma rację i je nie ma. Nie ogłaszałabym roku 2008 rokiem wielkiego come back Baranieckiego, jako że w 2008 dostaliśmy jedno jego nowe opowiadanie, a w 2007 - dwa. Ale, jak widać, nieprawdą jest że czekamy na nowe teksty... ;)

Shadowmage - 20:31 03-02-2009
Spike pisze:Rok 2008 w polskiej fantastyce jest wyraźnie słabszy niż poprzedni - zaryzykuję nawet stwierdzenie, że to na razie najsłabszy rok w obecnej dekadzie.
Nie wiem czy w dekadzie - tak daleko moja świadoma pamięć nie sięga. Niemniej mam wrażenie, że co roku było coś wyróżniającego się, a jeśli już nawet był problem z wyborem, to raczej na zasadzie bogactwa (no, powiedzmy).
Co prawda nie jestem przekonany, czy nasi pisarze nas nie rozpuścili ostatnio - czy aby na pewno żadna z tegorocznych książek nie miałaby szansy na Zajdla kilka lat temu?

Spriggana pisze:Co do Baranieckiego to Tigana jednocześnie ma rację i je nie ma. Nie ogłaszałabym roku 2008 rokiem wielkiego come back Baranieckiego, jako że w 2008 dostaliśmy jedno jego nowe opowiadanie, a w 2007 - dwa. Ale, jak widać, nieprawdą jest że czekamy na nowe teksty... ;)
Myślę, że bardziej chodziło o jakąś pozycję książkową. Czasopisma jak czasopisma, ale w świadomości liczą się te teksty, które mają format książkowy. A "Głowa Kasandry", mimo nowego tekstu, jednak wznowieniem jest.

wob001 - 12:29 04-02-2009
Bardzo dobra rzecz - takie podsumowanie. Daje jakić całościowy obraz (w przeciwieństwie do pojedynczych recenzji), a dodatkowo zwraca uwagę na wyróżniające się w danym okresie książki, które w natłoku innych, bardziej reklamowanych przeszły bez echa.

Ale dwie uwagi odnośnie tekstu.
Po pierwsze - chaos. Mnie brakuje jasnego podziału na omawiane zagadnienia np. hity, trendy, sprzedaż, wydawnictwa, nagrody, debiuty itp. Może efekt jest założony (taka luźna dyskusja), ja chętniej widziałbym to uporządkowane.
Po drugie - dla mnie taka dyskusja stanowi rzeczywiste i miarodajne podsumowanie, jeśli jest ustalona lista np. 10-15 książek-wybrańców, które są reprezentatywne i wszyscy biorący udział w dyskusji je przeczytali (oczywiście poza innymi, które trafiły się z innych przyczyn). Dla mnie niepoważnie brzmi tekst w dyskusji o tym, że osoby biorące udział nie przeczytały głównego faworyta, albo najbardziej kontrowersyjnej, albo najlepszego debiutu itp. i nie potrafią nic od siebie napisać!

Tigana - 14:14 04-02-2009
Dzięki wob 001 za merytoryczną ocenę.
Ten nie poważny to ja. Cóż, tak wyszło, ze Brzezińska jeszcze na przeczytanie poczeka. Nie ma możliwości żeby 4-5 osób przeczytały 15 identycznych książek - wchodzą w to i kwestie finansowe, jak i gusta.
Forma - wydaje mi się, ze taka luźniejsza jest lepsza od zaplanowanego z góry podziału - tu piszemy to, a tu tamto. I znów kwestia gustu.

wob001 - 15:39 04-02-2009
Co do formy ustepuję - obecna ma swój wdzięk:) i mimo, że ja preferuję inną to czytało mi się w miarę gładko.
Natomiast jeśli chodzi o pewien kanon, który jest brany pod uwagę przy podsumowaniu to już nie ustapię. Powiem ogólnie - wszyscy jurorzy mają znać całość (w założonych ramach) ocenianego przedmiotu. Inaczej ja nazywałbym to nie tyle podsumowaniem roku z oceną książek tylko luźną dyskusją o tych przezytanych w roku 2008.
A czy w skali roku problemy finansowe dla 10 (jeśli nie 15) książek z dodatkową możliwością pożyczenia w ramach zespołu redakcyjnego są rzeczywiście nierealizowalne czy tylko kłopotliwe?
Nie chcę żeby całość zabrzmiała jako zdecydowana krytyka. Uważam, że serwis jako całość nie ma konkurencji, profesjonalnością goni Esensję, komentarze na dużo wyższym poziomie niż większość for(?) tematycznych, a wszelkie moje uwagi mają na celu jedynie, zgodnie z moją intencją, wskazanie, gdzie może być jeszcze lepiej:)

Shadowmage - 12:34 09-02-2009
Ogranicznikiem nie są środki finansowe, ale przede wszystkim czas. Bardzo trudne byloby do realizacji coś takiego, co proponujesz. W końcu my to robimy tylko w czasie wolnym. Niemniej w dużej mierze zgadzam się z Twoimi uwagami lecz na razie nie widzę szans na ich realizację. Może w przyszłości.

Komentuj


Artykuły

Drugi wywiad z Rafałem Kosikiem


 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e07)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e04)

Recenzje

Cameron, Miles - "Straszny smok"


 Lotz, Sarah - "Dzień czwarty"

 Weitz, Chris - "Młody świat"

 Avoledo, Tullio - "Krucjata dzieci"

 Weir, Andy - "Artemis"

 Tregillis, Ian - "Wyzwolenie"

 Adams, Douglas - "Restauracja na końcu wszechświata. Życie, wszechświat i cała reszta"

 Chima, Cinda Williams - "Zaklinacz ognia"

Fragmenty

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 1 #3

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 1 #2

 Bardugo, Leigh - "Język cierni"

 Aaronovitch, Ben - "Szepty pod ziemią"

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 1 #1

 Bourne, J.L. - "Więcej niż wygnanie"

 Basztowa, Ksenia & Iwanowa, Wikoria - "Ciężko być najmłodszym"

 Wegner, Robert M. - "Każde martwe marzenie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS