NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Szmidt, Robert J. - "Ostatnia misja Asgarda"

Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

Ukazały się

Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"


 Gołkowski, Michał - "Bramy ze złota. Złote Miasto"

 Swallow, James - "Krocząc w strachu"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King,Stephen - "Pan Mercedes" (2019)

 Rogoża, Piotr - "Niszcz, powiedziała"

 Anson, Jay - "Amityville Horror"

Linki

Artykuł jest częścią serii Przygranicze.
Zobacz całą serię

Kornew, Paweł - "Sopel"

„Sopel” to kolejna rosyjskojęzyczna powieść wydana przez Fabrykę Słów. Książka ukazała się w dwóch tomach, które razem stanowią integralną całość1).

Tytułowy Sopel to mieszkaniec Przygranicza – krainy położonej, gdzieś koło naszego świata. Biorąc pod uwagę, panujący klimat i fakt, że zdecydowana większość przebywających tam ludzi to Rosjanie, można pokusić się o umiejscowienie jej w okolicach Syberii.

Większość osób trafiła tam przypadkowo – wystarczyło nieopatrznie pomylić drogę czy wyjść z pociągu na nieistniejącej stacji. Nagle nasza rzeczywistość znika i zastępują ją nieprzyjazne Pogranicze. Czy owo przeniesienie to kara, nagroda czy tylko zrządzenie losu, tego do końca nie wiadomo. Zresztą autor bardzo oszczędnie wydziela wszelkie informacje o początkach stworzonego przez siebie świata, co przywodzi na myśl Jacka Piekarę i pierwsze tomy jego cyklu inkwizytorskiego. W obu wypadkach mamy także do czynienia z narracją pierwszoosobową – stąd wszystkie informacje dotyczące krainy są porozrzucane po całej powieści, otrzymujemy je na przykład w sytuacji, gdy Sopel objaśnia jakiś reguły mniej doświadczonym towarzyszom. Ogólnie można odnieść wrażenie, jakby autor nie do końca miał dopracowane wszystkie szczegóły i zamiast jasnych odpowiedzi woli robić uniki. A pytań jest mnóstwo. Mnie na przykład zaintrygowała kwestia skąd wzięły się całe bazy wojskowe wyposażone w ciężarówki i dżipy. Czyżbyśmy mieli do czynienia z czymś na podobieństwo Trójkąta Bermudzkiego?

Omawiając świat Przygranicza, warto zwrócić uwagę na wszechobecność magii. Kornew stworzył bowiem krainę, gdzie magia i ludzie koegzystują ze sobą. Widać w tym aspekcie iście tytaniczną pracę autora, który dzieli osoby posiadające magiczne zdolności na kilka odrębnych kategorii m.in. magów, czarodziei, alchemików, a każdej z nich narzuca specyficzne uwarunkowania. Na przykład magowie są uzależnieni od miejsc mocy i niechętnie zmieniają swoje miejsce zamieszkania; czarodzieje za to są bardziej odporni na zakłócenia pól magii wywołane przez urządzenia elektryczne.

Do tego należy dodać menażerię najróżniejszych potworów począwszy od znanych wszystkich wampirów, zombie poprzez topielce aż do lodowych czerwi czy mgielniaków. Zabrakło mi tylko jakichś stworzeń, które byłyby bardziej przychylne człowiekowi. Inna sprawa, że surowy północny klimat nie sprzyja łagodnemu usposobieniu.

Podobnie jak faunę, również warunki życia codziennego na Przygraniczu autor przedstawia z pietyzmem: system monetarny, sieć zależności pomiędzy poszczególnymi frakcjami, handel wymienny. Warto również zwrócić uwagę, że Kornew w swojej powieści stworzył prawdziwy raj recyklingowy, gdzie każda rzecz jest wielokrotnie przerabiana i modernizowana, ubrania cerowane, a najwartościowsze przedmioty używane aż do całkowitego wyeksploatowania. Stąd też nie dziwią liczne sceny przeszukiwania zwłok zmarłych wrogów, a nawet przyjaciół – wszystko ma swoja wartość: i zapalniczka, i amulet, i para butów czy lekko dziurawa kurtka.

Brak odpowiednich surowców i technologii rzutuje na metody walki. Broń palna jest bardzo cenna, a naboje jeszcze cenniejsze. Nie używa się rzadkich typów pistoletów czy karabinów, stawiając na rodzime, czyli rosyjskie, makarowy i kałasznikowy. Wysokie ceny powodują także, iż coraz powszechniejsze staje się rezygnacja z nowoczesnego uzbrojenia na rzecz łuków, mieczy czy magicznych buław.

Nie można nic zarzucić tempu prowadzonej fabuły. Dzieje się dużo, miejscami może nawet za dużo. Sopel jest osobą przyciągającą kłopoty i gdziekolwiek się uda, wpada w tarapaty. Obojętnie czy będzie to wypad do baru, czy patrol, zawsze znajdzie się ktoś, z kim ma niewyrównane rachunki. W rezultacie otrzymujemy solidną dawkę strzelanin, bójek i pogoni. Mam natomiast zastrzeżenia co do samej fabuły powieści – przez większą część książki wydaje się ona podążać w niewiadomym kierunku, a główną osią intrygi wydają się być kolejne próby zabicia Sopla. Dopiero pod sam koniec poszczególne elementy układanki tworzą jedną całość; przy czym samo wyjaśnienie intrygi jest, moim zdaniem, mocno wydumane, a fabuła staje się nielogiczna.

„Sopel” to specyficzna książka. Autor z jednej strony pokazuje, że potrafi zadbać o drobiazgowe wykreowanie świata, a równocześnie sprawia wrażenie zagubionego, gdy ma przejść od szczegółu do ogółu. Jeśli jednak przymkniemy oko na pewne niedostatki fabularne, a wspomniane wyżej niedopowiedzenia uznamy za niewielką wadę, to przyjemność płynąca z czytania będzie naprawdę duża. I zima za oknem, w porównaniu ze skutym mrozem Przygraniczem, nie wyda się już tak straszna.



1) Zastosowany podział, jak sądzę, został podyktowany względami ekonomicznymi (łatwiej sprzedać dwie książki po dwadzieścia pięć złotych niż jedną za czterdzieści), jak i praktycznymi (zamiast jednego opasłego tomiska dostajemy dwie „przyjazne” do czytania woluminy).



Ocena: 6/10
Autor: Tigana


Dodano: 2009-01-18 21:23:51
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

toudi 21 - 17:47 05-05-2009
Tom pierwszy znośny, drugi już nie bardzo. A skojarzenia z RPG jak najbardziej na miejscu

Tigana - 11:51 19-01-2009
--> AM - przypis nie wyraża zachęty ani akceptacji
--> Łako - nie jest aż tak źle

AM - 10:03 19-01-2009
Czy przypis wyraża zachętę i akceptację dla tego procederu :wink: .

Ł - 09:46 19-01-2009
Pierwsze wrażenie: czy to aby na pewno recenzja książki a nie jakiegoś cRPGa?

Komentuj


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Morgan, Richard - "Siły rynku"


 Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"

 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

Fragmenty

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS