NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Fedyk, Karolina - "Skrzydła"

Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

Ukazały się

Weinbaum, Stanley G. - "Drapieżna planeta"


 antologia - "Drugie lądowanie. Antologia króciaków"

 Szacha, Georgij - "Nie było smutniejszej historii"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Harkness, Deborah - "Cienie Nocy"

 Pilipiuk, Andrzej - "Karpie Bijem"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Abbott, Tony - "Klątwa węża"

Linki

VanderMeer, Jeff - "Miasto szaleńców i świętych"
Wydawnictwo: Solaris
Tytuł oryginału: City of Saints and Madmen
Tłumaczenie: Jolanta Pers, Konrad Kozłowski
Data wydania: Maj 2008
ISBN: 83-89951-88-6
Oprawa: miękka
Liczba stron: 720
Cena: 44,90 zł
Tom cyklu: 1



VanderMeer, Jeff - "Miasto szaleńców i świętych"

Wytwór szalonej wyobraźni


O New Weird jest głośno od kilku lat. Tylko że tak naprawdę mało kto wie, co to dokładnie jest. Sam również nie podejmuję się podania choćby bardzo ogólnej charakterystyki. Pewnik jest jeden: China Miéville napisał książki New Weird. Zatem jeśli słyszę opinię o jakiejś książce, że można ją uznać za New Weird, od razu nasuwają się mi skojarzenia z „Dworcem Perdido”. Zwykle jednak książka taka na wielu płaszczyznach bardzo różni się od wzorca, czasem porównania są wyłącznie chwytem marketingowym. Okazało się jednak, że są autorzy, którzy idealnie pasują do wzorca. „Miasto szaleńców i świętych” Jeffa VanderMeera jest napisane w duchu prozy Miéville’a – a może biorąc pod uwagę daty wydań obu książek, to bardziej znany w naszym kraju Miéville napisał powieść właśnie w duchu VanderMeera?

Głównym bohaterem książki VanderMeera jest tytułowe miasto szaleńców i świętych, ze zdecydowaną przewagą tych pierwszych. Zresztą nawet o świętych z Ambergris powiedzieć, że ocierają się o szaleństwo, jest zdecydowanie zbyt delikatnym określeniem. To miasto pełne sprzeczności, w którym technika styka się z naturą, dekadencja przeplata się z surowością, a groza idzie w parze z humorem. Autor zbioru (czy też, jak sam to określa, powieści mozaikowej) rysuje przed czytelnikiem obraz niezwykle bogaty w szczegóły. Przedstawia zarówno początki historii miasta, jak i jego aktualny stan. Istotne jest jednakże, że czyni to często gdzieś w tle; nie prowadzi wykładu1), a za pomocą różnorodnych fabuł, odsłania kolejne detale.
Ambergris zaludnia cała plejada oryginałów. W przypadku postaci ciężko postawić granicę między geniuszem a szaleństwem; między ekstrawagancją, a dziwactwem. Nie ma znaczenia, czy ma się do czynienia z bohaterem pierwszoplanowym czy epizodycznym: VanderMeer niemal w każdym wypadku puszcza wodze wyobraźni swobodnie i kreuje szaleńców, ekscentryków, postaci niezwykłe i fascynujące.

VanderMeer eksperymentuje z formą tekstów, w poszukiwaniu nowych źródeł wyrazu, dotarciu do czytelnika alternatywnymi sposobami. W „Mieście szaleńców i świętych” czytelnik natrafia na klasyczne opowiadania, ale ma do czynienia również z czymś na kształt ilustrowanej broszury, artykułem naukowym okraszonym bibliografią2), listami, notatkami, pamiętnikiem czy glosariuszem. Bogactwo form zaskakuje, a jednocześnie fascynuje. Nigdy nie wiadomo, co autor zrobi na następnej stronie.
Nie tylko forma jest wyróżnikiem poszczególnych tekstów. Autor wyraźnie indywidualizuje styl, w zależności od utworu; a nawet postaci. Stąd też na przykład „Zakochany Dradin” jest napisany rozbuchanym, trochę barokowym językiem, natomiast „Historię rodziny Hoegbottonów” mogłaby być napisana przez prostego człowieka, który prezentuje wspomnienia ze swojego życia. VanderMeer dostosowuje styl do przekazu, treści opowiadanej historii. Wydawałoby się to naturalne, lecz przecież pisarze często zapominają o tym istotnym elemencie.

VanderMeer oszałamia wyobraźnią. Potrafi kreować fantastyczne wizje z pogranicza rzeczywistości i halucynacji. Od słów wstępnych aż po notę o autorze bawi się z czytelnikiem, puszcza do niego oko. Łamie schematy, przetwarza znane wzorce. Mogłoby się wręcz wydawać, że autor sam posiada w sobie pierwiastek szaleństwa, który przelewa na papier. Jednakże, cytując klasyka, w tym szaleństwie jest metoda. I to metoda, która mi się wyjątkowo podoba. W porównaniu z przytaczanym na początku Miéville’em, VanderMeer idzie o krok dalej. We właściwym kierunku.



1) Wyjątkiem jest „Hoegbottoński przewodnik po wczesnej historii miasta Ambergris”, który przyjmuje właśnie formę eseju historycznego. Jest to jednak całkowicie zamierzone, a autor po wielokroć mruga do czytelnika, w związku z czym utwór z quasi-akademickiego opracowania przeradza się w... sami musicie zobaczyć.

2) Oczywiście fikcyjną, za to zajmującą około pięćdziesięciu stron. Wszystkim radzę zapoznać się z nią sumiennie; a to z dwóch powodów. Po pierwsze niektóre tytuły w połączeniu z nazwiskami autorów czy wydawnictwami, to małe perełki. Po drugie niektóre tytuły są opatrzone komentarzami, które idealnie korespondują z treścią artykułu. Bez ich znajomości wiele się traci.



Autor: Tymoteusz "Shadowmage" Wronka


Dodano: 2009-01-09 09:24:25
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

elTadziko - 13:51 09-01-2009
Ciężko zrozumieć o co chodzi w tej książce? :P Bo recenzja wygląda bardzo zachęcająco...

Shadowmage - 13:59 09-01-2009
Łatwo. Większość tekstów można traktować jako osobne całości, a zestawione razem dają jeszcze lepszy rezultat. Naprawdę polecam.

GeedieZ - 14:48 09-01-2009
Ja również, a jak my obaj coś polecamy to już naprawdę spodoba się każdemu :P

Vanin - 15:00 09-01-2009
To już raczej koniec świata musi być blisko ;)

MORT - 23:23 10-01-2009
Jest to tom pierwszy. Czy oryginał został podzielony na więcej części (hehe, zauważyłem, że Jeff dwukrotnie poszerzał tę książkę), czy jest jakaś kontynuacja?

Shadowmage - 00:06 11-01-2009
To pytanie zostało już gdzieś zadane u nas... i znalazła się odpowiedź. "MSiŚ" zostało wydane w całości, natomiast VanderMeer napisał jeszcze co innego w tym samym świecie - stąd numeracja.

MORT - 14:03 11-01-2009
Ach, rzeczywiście, teraz doczytałem na wikipedii.
Shriek będzie drugi, Finch na ukończeniu.

kurp - 07:44 06-02-2009
Po lekturze tej książki nieprędko będę mógł spojrzeć na owoce morza lub kolejne dzieła Autora. :?

Komentuj


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sullivan, Michael J. - "Śmierć Dulgath"


 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Sullivan, Michael J. - "Róża i cierń"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

 Szostak, Wit - "Poniewczasie"

 Sullivan, Michael J. - "Wieża Koronna"

 Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

 Baxter, Stephen - "Masakra ludzkości"

Fragmenty

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Christopher, Adam - "Ciemność nad miastem"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Rubież"

 Babraj, Rafał - "Dystrykt Warszawa"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS