NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Palmer, Ada - "Do błyskawicy podobne"

Gwynne, John - "Zgliszcza"

Ukazały się

Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"


 Gołkowski, Michał - "Bramy ze złota. Złote Miasto"

 Swallow, James - "Krocząc w strachu"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King,Stephen - "Pan Mercedes" (2019)

 Rogoża, Piotr - "Niszcz, powiedziała"

 Anson, Jay - "Amityville Horror"

Linki

Brett, Peter V. - "Malowany człowiek", ks. 1
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cykl: Cykl demoniczny
Tytuł oryginału: Painted Man
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Data wydania: Listopad 2008
ISBN: 978-83-7574-057-8
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195
Liczba stron: 504
Cena: 33,90
Rok wydania oryginału: 2008
Seria: Obca Krew



Brett, Peter V. - "Malowany człowiek", księga I

W 2008 roku każde liczące się w branży wydawnictwo zaprezentowało nowego, ciekawie zapowiadającego się pisarza fantasy: Rebis – Patricka Rothfussa („Imię wiatru”), Mag – Alana Campbella („Noc blizn”), ISA – Joego Abercrombiego („Samo ostrze”). Swoje trzy grosze postanowiła również dorzucić Fabryka Słów – wydawnictwo, które do tej pory koncentrowało się głównie na naszych rodzimych twórcach. Tak na półkach księgarskich zadebiutował „Malowany człowiek” Petera V. Bretta.

W pierwszej odsłonie cyklu autor zabiera nas do świata, gdzie ludzie bezpieczni są jedynie w słonecznym blasku, a nocą mogą się jedynie modlić, by demony nie przełamały runów chroniących ich domostw. Fabuła rozpisana jest na trzy toczące się równolegle wątki, które, przynajmniej w tym tomie, nie zostały ze sobą połączone. Każdy z nich przedstawia historię jednego z trójki bohaterów – Arlena, Leeshy i Rojera – dzieci, którym przyjdzie odegrać wielką rolę w dziejach świata. Autor ukazuje każdą z wymienionych postaci w przełomowym dla jej życia momencie. Arlen, widząc tchórzostwo własnego ojca, ucieka z domu, by nauczyć się walczyć z demonami; Leesha staje się uczennicą wiejskiej zielarki; Rojer po śmierci rodziców zostaje przygarnięty przez wędrownego minstrela. Jak dokładnie potoczą się ich dalsze losy, trudno powiedzieć, nie trudno było natomiast przewidzieć fabułę „Malowanego człowieka”, na którą składają się klisze znane z innych książek fantasy.

Zacznijmy od bohaterów; otóż są to sieroty tudzież osoby mające nieszczęśliwe dzieciństwo. Ich życie jest nudne, a marzenia dość przyziemne. Dopiero zrządzeniem losu zmuszeni są do porzucenia dotychczasowej, bezpiecznej egzystencji i podjęcia nowych wyzwań. Innymi słowy, standardowy los Wybrańców. Również ich osobiste przymioty są standardowe – prawi, odważni, chętni do poświęceń, służby dla innych. Dodatkowo autor obdarzył ich nadzwyczajnymi zdolnościami np. Rojer pomimo kalectwa pięknie gra na skrzypcach, a Arlen potrafi samodzielnie wykreślać runy. Ten ostatni ma również żyłkę do interesów. Inna sprawa, że jego genialność wynika przede wszystkim z tępoty innych – jakoś nie chce mi się wierzyć, że nikt przed nim nie wpadł na pomysł wymiany runów. Zastanawia także, iż pomimo istnienia sieci specjalnych kurierów, nikt jeszcze nie wybrał się w podróż do odległych osad w celu spisania używanych tam runów, które ponoć są bardzo potężne i rzadkie.

Inne postaci są również stereotypowe i zbudowane na podstawie gatunkowych szablonów – dzielny i prawy rycerz, pozornie wredna zielarka, wyrozumiały mistrz, zła matka, kilku „tępych” drwali. Nic z czym do tej pory nie spotkalibyśmy się w fantasy. Zabrakło mi tylko jakiegoś charakterystycznego czarnego charakteru, który od dzieciństwa prześladowałby naszych bohaterów. No, ale to dopiero pierwszy tom cyklu, nic straconego.

Co do zachwalanych w blurbie przez Jarosława Grzędowicza realiów – moim zdaniem również w tym aspekcie „Malowany człowiek” nie jest zbyt odkrywczy. Nie licząc samej kwestii demonów, które pojawiają się na całym świecie wraz z zachodem słońca, autor nie wprowadził jakichś ciekawych elementów. Quasi historyczne miasta, monarchia stanowa, zwyczajowe zatargi możnowładców – nihil novi sub sole. Zastanawia tylko powszechne używanie włóczni zamiast mieczy, ale to jedyna widoczna różnica.

Na plus zapisałbym za to autorowi samą kreację demonów. Brett nie poszedł na łatwiznę i stworzył na potrzeby książki wiele zróżnicowanych gatunków potworów. Zróżnicowanych zarówno pod względem wyglądu, jak i umiejętności. Mamy zatem mało szkodliwe demony powietrzne, groźne ogniste oraz praktycznie niezniszczalne skalne. Przydałoby się natomiast, aby demony były nieco bardziej inteligentne, umiały porozumiewać się z ludźmi.

Książka jest napisana dobrym i żywym językiem, duża w tym zasługa Marcina Mortki, dla którego jest to chyba debiut w tłumaczeniu książek fantasy. Bohaterowie, chociaż stereotypowi, przyciągają uwagę i szybko zdobywają sympatię czytelnika. Poszczególne wątki są prowadzone bardzo wartko i nie można narzekać na nudę. Przydałoby się jednak więcej zwrotów akcji.

W trakcie czytania „Malowanego człowieka” zastanawiałem się, do kogo książka została skierowana. I tak naprawdę, nawet w trakcie pisania recenzji nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Sądzę, że czytelnik znający literaturę fantasy może się poczuć rozczarowany lekturą powieści Bretta, ponieważ nie znajdzie w niej zbyt wielu nowatorskich pomysłów. Przez chwilę uważałem, że adresatem są miłośnicy cyklu o Harrym Potterze czy „Eragona”. Jednakże wprowadzenie wątku kazirodztwa oraz liczne wzmianki o spędzaniu płodu lub rozdziewiczaniu stawiają moją tezę pod dużym znakiem zapytania.

Podsumowując – pierwsza część „Malowanego człowieka” Petera V. Bretta to powieść, która idealnie wpisuje się w dotychczasowy dorobek Fabryki Słów. Nie znajdziemy tutaj ani nowatorskich pomysłów, ani głębszych przemyśleń – za to możemy przyjemnie spędzić parę godzin. Otrzymujemy sprawnie napisaną książkę, o której, niestety, zapomnimy zaraz po przeczytaniu. Jeśli ktoś tęskni za prawie klasyczną fantasy (prawie, bo bez elfów i krasnoludów), zachęcam do czytania. Pozostałym radziłbym wydać pieniądze na inne, ciekawsze książki.


Ocena: 5/10
Autor: Adam "Tigana" Szymonowicz


Dodano: 2009-01-04 20:32:59
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

GeedieZ - 11:09 06-01-2009
Cholera, już chciałem kupić ale pomyślałem: toż to z Fabryki, to nie dla mnie raczej. No i okazuje się, że miałem rację.

GeedieZ - 17:53 01-03-2009
Kupiłem jednak bo okazyjna cena była - ktoś sprzedawał na Allegro razem z innymi książkami. I co? Wielkie g! Znów niepotrzebnie wydałem kasę, z każdą kolejną książką ze stajni FS uświadczam się w przekonaniu, że to nie dla mnie te książki jeno dla młodszych i mniej wymagających czytelników. Książka jest mega-przeciętna z rozwiązaniami fabularnymi od których aż bolą zęby.

Dziwię się natomiast Tigano za co chwalisz autora w kwestii kreacji potworków. Z pięć rodzajów maszkar, z których każdy myśli tylko o zabiciu i zjedzeniu człowieka poszeregowanych od najmniejszego i najsłabszego do największego i silniejszego z odmianą lądową, wodną i powietrzną. To ma być zróżnicowanie? To już pierwszy lepszy mmorpg ma takie potwory. Co ciekawe u Bretta pojawiają się one jak w tych grach właśnie - dosłownie materializują się w powietrzu. Moim zdaniem bestiariusz to ma Brett ułomny jak mało kto.

Co do targetu tej powieści to nie mylisz się - są nim miłośnicy Pottera i innych Mayer(g)ówien. Dzisiejsza młodzież z seksem ma do czynienia na co dzień i nie mówię tu bynajmniej o tej starszej, licealnej.

Najgorsze jest to, że kupiłem tę powieść na podstawie ocen z biblionetki. Otóż przy ocenie około 30 użytkowników tego serwisu ma ona niebotycznie wysoką i absolutnie niezasłużoną ocenę 5.30. Doprawdy nie wiem co ludzie widzą w tej książce i jej podobnych. Starczy przeczytać jedną lepszą książkę z MAG-a, Solarisu czy nawet Rebisu, by krzywić się za każdym razem na widok loga FS.

AM - 23:43 01-03-2009
GeedieZ pisze:Najgorsze jest to, że kupiłem tę powieść na podstawie ocen z biblionetki. Otóż przy ocenie około 30 użytkowników tego serwisu ma ona niebotycznie wysoką i absolutnie niezasłużoną ocenę 5.30. Doprawdy nie wiem co ludzie widzą w tej książce i jej podobnych. Starczy przeczytać jedną lepszą książkę z MAG-a, Solarisu czy nawet Rebisu, by krzywić się za każdym razem na widok loga FS.


Być moze byłoby dobrze, gdyby przy każdym użytkowniku podawano wiek?

GeedieZ - 11:45 02-03-2009
To by niewiele dało, zdarzają się przecież ludzie w wieku 40 lat, którzy takie książki czytają namiętnie. Zamiast tego zaproponowałem im (twórcom bnetki), by w nowej wersji znalazła się możliwość blokowania userów, których oceny nam się nie podobają. Jednym słowem żeby przy oglądaniu przeze mnie oceny książki ich ocen nie brało pod uwagę. Pewnie tego nie wprowadzą, ale pomarzyć można.

Tigana - 14:37 02-03-2009
GeedieZ pisze:Książka jest mega-przeciętna z rozwiązaniami fabularnymi od których aż bolą zęby.

Toć to napisałem :P
GeedieZ pisze:Dziwię się natomiast Tigano za co chwalisz autora w kwestii kreacji potworków.

Za coś pochwalić trzeba - w końcu wszystkie maszkarony mogły być takie same.
GeedieZ pisze:Z pięć rodzajów maszkar, z których każdy myśli tylko o zabiciu i zjedzeniu człowieka poszeregowanych od najmniejszego i najsłabszego do największego i silniejszego z odmianą lądową, wodną i powietrzną. To ma być zróżnicowanie?

Lepszy rydz niż nic.
GeedieZ pisze:To już pierwszy lepszy mmorpg ma takie potwory.

Mało gram.
GeedieZ pisze:Moim zdaniem bestiariusz to ma Brett ułomny jak mało kto.

Dla mnie to i tak jeden z jaśniejszych punktów ksiażki.

Komentuj


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Morgan, Richard - "Siły rynku"


 Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"

 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

Fragmenty

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS