NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Jordan, Robert - "Wielkie polowanie" (2019)

Gwynne, John - "Zgliszcza"

Ukazały się

Komuda, Jacek - "Wilcze gniazdo" (wyd. 4)


 Piekara, Jacek - "Mój przyjaciel Kaligula" (2019)

 Ziemiański, Andrzej - "Pułapka Tesli" (wyd. 2)

 Manguel, Alberto; Guadalupi, Gianni - "Słownik miejsc wyobrażonych"

 King, Stephen - "Instytut"

 Parowski, Maciej - „Wasz cyrk, moje małpy. Chronologiczny alfabet moich autorów”, tom 2

 Lewicka, Anna - "Moc"

 Brennan, Marie - "W labiryncie smoków"

Linki

Dukaj, Jacek - "Perfekcyjna niedoskonałość" (wyd. 2)
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: Listopad 2008
Wydanie: II
ISBN: 978-83-08-04-277-9
Oprawa: twarda
Format: 150 x 215 mm
Liczba stron: 381
Cena: 46,90



Dukaj, Jacek - "Perfekcyjna niedoskonałość"

„Perfekcyjną niedoskonałość” darzę wielkim sentymentem. Była pierwszym kontaktem z prozą Jacka Dukaja i patrząc z dzisiejszej perspektywy, dziwne, że wówczas się nie zraziłem. Zrozumiałem wtedy z lektury naprawdę niewiele, miejscami męcząc się bardzo – a wcale nie było to tak dawno temu. Ale chwyciłem bakcyla, pochłaniałem inne powieści autora, docierałem do opowiadań i, czytając, często odnosiłem ich treść właśnie do pierwszego kontaktu z prozą Dukaja. Zebrało się trochę tego – dlatego recenzja będzie mocno porównawcza i adresuję ją głównie do fanów, którzy na Dukaju już trochę zjedli zębów. Zresztą nie widzę sensu pisać standardowej recenzji cztery lata po właściwej premierze książki a osiem lat po jej napisaniu; nowe wydanie to świetny pretekst do całościowego ujęcia zagadnienia wraz z kontekstem. A nowa „Perfekcyjna…” to odświeżona, ale niezmieniona szata graficzna i twarda okładka. Edycja przezacna, moim zdaniem najlepiej prezentująca się z nowych wydań Dukaja. Brak jedynie tego przewrotnego lustrzanego „N” w nazwie. A szkoda – uroczy niuansik.

Był taki moment, że inny utwór Jacka Dukaja rzucił mi całkowicie nowe światło na „Perfekcyjną…” – darujcie przewrotność, ale, żeby zobrazować sedno, posłużę się cytatem z samej książki: „Wystarczająco długo pracowałem na komputerach. Tak naprawdę programy nie ewoluują. One się nawarstwiają. Dwudziesty dziewiąty wiek, tak? Założę się, że gdybym dostatecznie głęboko pogrzebał, znalazłbym tu u podstaw jakieś MSWindows czy jeszcze prymitywniejsze DOS-y”. „Perfekcyjna Niedoskonałość”, tak? Pogrzeb wystarczająco głęboko a znajdziesz całe „Irrehaare”. I nie chodzi tylko o powtarzalność pewnych wątków z osobna; Dukaj przyzwyczaił nas już do pewnego typu głównego bohatera i określonego mechanizmu jego ewolucji. Echa „Irrehaare” da się usłyszeć w różnych dłuższych formach twórcy – w „Innych pieśniach” czy nawet w „Lodzie”. To opowiadanie postrzegam jako swego rodzaju kamień milowy w twórczości Dukaja, który rzutuje na jego największe literackie osiągnięcia, w przeciwieństwie do wielu innych krótkich form, które okazały się ślepymi uliczkami. Problem „Perfekcyjnej…” polega na tym, że tu zbieżność nie ogranicza się do występowania podobnych motywów, tylko wręcz do przekalkowania całego scenariusza, a następnie nawarstwienia go światem po wielokroć bardziej skomplikowanym, większą ilością bohaterów, rozciągniętą intrygą. Wciąż zmiana bardziej ilościowa niż jakościowa. Skutkująca autentycznym déjà vu. I konfuzją – jak traktować te utwory? „Irrehaare” jako wersje demo „Perfekcyjnej…”, literackiego wcześniaka, czy „Perfekcyjną…” jako niepotrzebne dłubanie przy „Irrehaare”? Można oczywiście uznać, że jedno jest opowiadaniem a drugie powieścią i nie ma, i nie może być, porównania. Ja jednak upieram się, że jak najbardziej porównanie takie jest zasadne i wcale nie trzeba podtrzymywać go subiektywnym déjà vu, wystarczy zrobić wypunktowane streszczenie obu utworów i porównać. Jest to dla mnie gra o sumie zerowej – pozytywna ocena jednego rzutuje automatycznie na deprecjonowanie drugiego. Dukaj postawił mnie w niekomfortowej sytuacji.

Dlatego skupię się na razie na owym „nawarstwieniu”, starając się postrzegać je autonomicznie w stosunku do powyższego dylematu, bo na takie traktowanie w moim mniemaniu zasługuje. Przede wszystkim znajduję tu główny plus powieści, czyli konstrukcję świata.

Akcja „Perfekcyjnej…” ma miejsce w XXIX wieku, a właściwie w X(X)IX wieku. Jeden „X” można wziąć z czystym sumieniem w nawias – świat przyszłości przypomina daleko bardziej XIX wiek, niż chciałby tego główny bohater powieści, co szczególnie widać w strukturze społeczno-politycznej mieszkańców wszechświatów. Dukaj nie pozostawia złudzeń – to ekonomia urządza rzeczywistość. Nawet prawa progresu są jej podporządkowane, co świetnie pokazuje przykład Judasa McPhersona, zwykłego homo sapiens, który rozdaje wszakże karty w tym wielowymiarowym pokerze, dyktując warunki bytom wyższym (a może to byty wyższe chcą takich pozorów?). Ekonomia powołuje do życia państwo jako pomocniczą protezę, mającą być gwarantem przestrzegania umów oraz obiektywnym arbitrem – to właśnie Cesarz, nie wykazujący żadnych cech władcy absolutnego – to tylko programowalna manifestacja władzy wykonawczej i sądowniczej o charakterze instrumentalnym. Wszystko odbywa się w ramach umowy społecznej, mającej zresztą charakter faktyczny (umowa fundacyjna) a nie domniemany. Cenzus dopuszczenia do władzy wyznacza oczywiście nic innego jak tylko majątek, – dlatego 99% mieszkańców Cywilizacji HS nie jest jej obywatelami. Konstrukcja świata „Perfekcyjnej niedoskonałości” to renesans myśli Johna Locke’a (protowertykalista?) i Herberta Spencera (protohoryzontalista?). Uwikłany w tę rzeczywistość Zamoyski (mimowolny ambasador współczesnych schematów myślenia) przeżywa nie tylko zaburzenia własnej tożsamości, ale i wartości elementarnych. Przedstawiony liberalny materializm nie jest jednak wyzwolony od mistyki, opowiadanie tego wątku stanowi najsubtelniejszą część książki, tak subtelną, że chyba faktycznie dobrym posunięciem było zacytowanie przez samego autora bezpośrednio P. T. de Chardina. Ta niedosłowność wymaga od każdego czytelnika samodzielnego pochylenia się nad utworem.

Fabuła nosi znamiona kryminału – zaczyna się od niezwykłego morderstwa, które uruchamia całą lawinę wydarzeń, rzucających coraz to nowe światła na wyjściowe zdarzenie. Brak tu jednak ciekawskiego detektywa, który na przekór wszystkim… – w istocie postacie pchnięte są na drogę poznania prawdy przez siły zewnętrzne o niejednoznacznej tożsamości. Czasem motywacja ogranicza się do zwierzęcej woli życia – w świecie, gdzie można archiwizować osobowość, nabiera to szczególnego znaczenia, tworzy kolejny poziom książki, jakim są rozważania nad determinizmem czy raczej – nad możliwością zdystansowania się od jego wpływu na siebie. W tym kontekście ważną postacią wydaje mi się Angelika McPherson. To ciekawa kreacja, warta wzmianki również w związku z całą dotychczasową twórczością Jacka Dukaja. W „Irrehaare” nie znajduje odpowiednika, a na tle innych pierwszoplanowych postaci kobiecych w późniejszych powieściach wypada oryginalnie. „Kobiety” Dukaja przypominają „kobiety” Dicka – są to sylwetki tajemniczych femme fatale, z którymi główny bohater wiecznie gra, niekoniecznie znając zasady („Inne pieśni”, „Lód”). Angelika jest inna – brak jej cechy obcego żywiołu, zaryzykowałbym twierdzenie, że w istocie ona i Zamoyski tworzą jednego zbiorowego głównego bohatera. Nie tylko dlatego, że sytuacja „skazuje” ich na siebie, ale ponieważ w istocie wykazuje ich duchowe pokrewieństwo. Pewna scena, która gdyby była obrazem to tylko w formie tryptyku z Zamoyskim w jego centrum – świetnie osadza i tłumaczy rolę Angeliki w całej powieści. Kolejny plus dla „Perfekcyjnej…” – wspomniana wyżej subtelność niektórych przekazów. Być może wyłapywanie (a może konstruowanie?) tych podtekstów wynika z tego, że jestem świeżo po lekturze – niemniej książka zostawia bardzo duże pole do takich spekulacji.

Zamierzenie zawarłem w tej recenzji sporo pytań i pozostawiłem sporo kwestii otwartych. Ma to związek z kolejnym czynnikiem. Nie sposób oceniać „Perfekcyjną…”, nie biorąc pod uwagę tego, że jest początkiem większej całości. Dlatego wcześniejszy i, jakby nie było, mój główny zarzut o bliźniaczość osi fabularnej z „Irrehaare”, należy wziąć w nawias. Jest to jednak swoisty kredyt zaufania ode mnie dla „Perfekcyjnej niedoskonałości” – spodziewam się, że jej fabuła, będzie tylko punktem wyjścia dla czegoś naprawdę porażającego, jakościowego przełomu, który zdecydowanie wyjdzie poza to, co oferowało już wielokrotnie przywoływane opowiadanie. W istocie nie postawiono jeszcze kropki nad „i”; „Perfekcyjną…” należy traktować jako koło zębate, które zostanie dopiero wstawione do całego zegara. Można ocenić jakość tego elementu, ale bez wiedzy, jak zostanie umiejscowione w całości, jaki z tego pożytek? Dlatego troszkę martwią mnie deklaracje Jacka Dukaja krytycznie oceniającego „Perfekcyjną…”, uzależniającego powstanie następnych tercji Progresu od uzyskania instrumentów naukowych, które pomogą mu kreować światy odmiennych fizyk. Rzetelność czy sprytny wybieg? A może oba naraz? Nie sposób rozróżnić. Utwór ten, zależnie od jego przyszłego rozwinięcia, może okazać się wielkim sukcesem lub wielką porażką pisarza, tymczasem zaś wisi nad nim trochę jak miecz Damoklesa.


Autor: Adam Ł Rotter


Dodano: 2008-11-28 23:28:23
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj powieść o Spider-Manie


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"


 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana"

Fragmenty

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Jensen, Danielle L. - "Mroczne wybrzeża"

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS